Powrót do pracy - źle mi:-(((

02.03.10, 11:22
Za 2 tygodnie wracam do pracy i czuję się z tym okropnie. Muszę
wrócić z powodów czysto ekonomicznych, nie damy rady utrzymać się z
pensji męża. Na szczęście córcia zostaje z babcią więc nie muszę
martwić się jak jej będzie z opiekunką.
Problem w tym, że mam ogromne poczucie winy i żal że nie będzie mnie
przy córci jak zacznie zdobywać nowe umiejętności. Teraz spędzamy
całe dnie razem, bawimy się, przytulamy i jest mi z tym dobrze. A
jak pomyślę o tym, że to się skończy niedługo to ciągle chce mi się
płakać, nie radzę sobie z tym.
Jak to wyglądało u was, szybko się można przyzwyczaić do nowej
sytuacji?
pozdrówka
    • ewka-1974 Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 02.03.10, 11:57
      można, ma się wyrzuty płacze się przy rozstaniach ale to mija.
      bedzie dobrze
      • justi_555 Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 03.03.10, 17:27
        ja też wracam do pracy za półtora miesiąca i już dziś na samą myśl o tym chce mi
        sie płakać. Nigdy bym siebie wcześniej nie podejrzewała o takie uczucia.
        Myślałam, że będę chciała wyrwac sie do ludzi, ale tak nie jest. Wszystko co
        kocham jest w domu. Chciałabym z nią pobyć z rok czasu. Ale sytuacja materialna
        nie pozostawia mi wyboru.Do tego moja mała niechętnie reaguje na rozszerzenie
        diety, nie jest na to jeszcze gotowa a ja musze ją popędzać, by nauczyć czegoś
        jeść. Na domiar złego nie umie pić z butelki, tak upodobała sobie pierś. Jestem
        pełna obaw
    • krzysiowa_mama Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 02.03.10, 12:15
      Doskonale Cię rozumiem. Ja do pracy wróciłam na początku grudnia.
      Synio (wtedy miał 5,5 miesiąca) został z mężem. Ja najgorsze jazdy
      miałam własnie tuż przed samym powrotem do pracy i przez pierwsze
      dwa tygodnie. Myślałam, że poprostu zatęsknię się za moim skarbem.
      Miałam ogromne wyrzuty sumienia i wielkie obawy, że ominą mnie
      najważniejsze rzeczy. O dziwo, wszystko ułozyło się fantastycznie! W
      pracy szybko czas leci (ja pracuję 6 godzin dziennie) a jak wracam
      do domu, to czeka na mnie uśmiechnięty, szczęśliwy chłopczyk! Będąc
      z nim na macierzyńskim on nawet nie miał okazji zatęsknić za mną, a
      ja nie widziałam tej szaleńczej radości na mój widok! Mój synek
      szybko się przyzwyczaił, że rano mama idzie do pracy a on szaleje z
      tatą. My tak ułożyliśmy swój plan dnia, że ja wracam do domu jak moi
      mężczyźni wracają własnie ze spaceru,więc jestem już z nimi, gdy
      synek się budzi (na spacerze potrafi przespać do 3 godzin). Wtedy
      możemy się nacieszyć sobą.
      W moim przypadku powrót do pracy, to była dobra decyzja - po
      powrocie nie rozpraszam się żadnymi domowymi obowiązkami, tylko
      zajmuję się synkiem. Posprzątać, czy ugotować zawsze mogę, gdy on
      pójdzie już spać. Praca - wyjście z domu, do ludzi - sprawia, ze nie
      popada się w nudną rutynę i o wiele bardziej docenia się każdą
      chwilkę z maluchem. A i tak zostaje codzień sporo czasu, żeby być
      świadkiem wszystkich wielkich przełomów. Głowa do góry! Czasami
      strach ma wielkie oczy, a rzeczywistość potrafi miło zaskoczyć...
    • ewkaatje_1 Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 02.03.10, 14:17
      Ja pracuję od miesiąca i czasami czuję się okropnie z tym, że mi tak
      dobrze smile. Kiedy jestem w pracy moim synkiem zajmuje się mąż więc
      nie mam się o co martwić, bo wiem że jest pod profesjonalną opieką ;-
      ). W pracy mam to, czego brakowało mi na macierzyńskim czyli jestem
      kimś więcej niż mamą, rozmawiam na inne tematy niż dziecko i z
      osobami mówiącymi więcej niż "ba", "pa" i "ma". A kiedy wracam do
      domu, mogę z radoscią i bez frustracji zamkniętej w domu kury (jaka
      mi towarzyszyła do tej pory) zająć się moim dzieckiem i normalne się
      z tego cieszyć.
    • malaterrorystkaa Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 02.03.10, 15:26
      Kurcze mam ten sam problem ja mam zamiar wrócić do pracy w majusad moja Kruszyna
      będzie miała pół roku.
      Chcę wrócić do pracy ze względów finansowych bo z wypłaty męża będzie nam ciężko
      wyżyćuncertain
      Córcia ma zostać z babciami.
      Ja mam jeszcze jeden problem bo karmię piersią a moja praca jest 3 zmianowa i
      ciężko by było pozostać przy piersi. Najchętniej chodziłabym tylko na nocną
      zmianę bo moja Niunia zasypia o 21 i śpi do 6-7 więc nawet by nie odczuła że
      mamy nie ma. Ale wiem że to nie jest możliwe będę starała dogadać się z
      kierownikiem żeby chodzić tylko na pierwszą zmianę może się udasmile
      Też ciągle myślę o tym że nie będzie mnie w domu jak moja Kruszyna będzie
      zdobywać nowe umiejętności czy pierwszy ząbek etc
      Do tej pory zostawiam Małą z Mężem maksymalnie na 2 godziny jak wychodzę do
      sąsiadki czy jak mam coś ważnego do załatwienia dłużej nie mogę wytrzymać bo
      cały czas myślę co oni w domu robią czy nie płacze itp
      Mam nadzieję że nasz powrót do pracy nie będzie taki straszny jak sobie
      wyobrażamy i będziemy nadal szczęśliwymi mamamismile
      Pozdrawiamsmile

      • apetita29 Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 02.03.10, 17:13
        Niestety, też wracam do pracy z czysto ekonomicznych powodów i to
        pod koniec marca. Mała zaostaje z Babcią. Wierzę, że wszystko sie
        ułoży.Życzę tego nam wszystkim kobietom pracującymwink
    • mamati3 Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 02.03.10, 18:09
      A ja wróciłam do pracy wczoraj. Było mi bardzo ciężko, przede wszystkim rano,
      kiedy żegnałam się z synkiem a on nieświadom niczego obdarzył mnie tym swoim
      słodkim, bezzębnym uśmiechem smile Dzisiaj jest już lepiej, nawet zaczęłam się
      cieszyć że mogę jednocześnie być mamą i realizować się zawodowo. Mój synek
      również zostaje z babcią, więc mam gwarancję że zostawiam go w dobrych rękach. A
      ponieważ pracuję na część etatu tj. od poniedziałku do środy to został mi
      jeszcze jeden dzień pracy a potem cztery całe dni z moim małym skarbem. smile
    • agatarus Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 02.03.10, 18:41
      Mam taką samą sytuację i jestem tym przerażona, tym bardziej że dojeżdżam do
      pracy 70 km. Nie potrafię sobie tego wyobrazić, że zostawiam moją stokrotkę na
      11 godz

      https://www.suwaczki.com/tickers/klz9vcqgpq1bx1s3.png
    • srebrna_ta Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 02.03.10, 20:12
      Nie ma co dramatyzować, będzie dobrze smile Ja wróciłam do pracy gdy mała miała
      7mcy i uff.. W pracy odpoczywam od dziecka a przy dziecku od pracy. Żeby jeszcze
      tylko się wyspać udało.. Nadal karmię piersią, dzieć zadowolony, babcia też. Po
      prostu sama się nie nakręcaj i nie rób z tego takiej tragedii.
    • lecytynka1 Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 02.03.10, 20:29
      Trochę mnie pocieszyłyście, widzę że nie tylko ja mam takie
      dylematy. Damy radęsmile))
    • elunia_one Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 02.03.10, 20:32
      Też za 2 tygodnie wracam do pracy.Też dręczyło mnie mnóstwo obaw ale
      widzę że chyba tak strasznie nie bedzie.Mały już często przebywa u
      babci żebyśmy sie wszyscy przyzwyczaili. I muszę powiedzieć że
      babcia zadowolona, mały tez a i ja jakaś juz spokojniejsza.
      A pozatym tak spojrzałąm na męża bawiącego sie teraz z Małym....
      Pracuje, przeważnie po 10h bywa nawet 16.a jakoś nie wydaje mi się
      żeby mu cos uciekało przez palce.. Jesteśmy rodzicami w takim samym
      stopniu pomimo tego że to ja jestem 24h w domu.Tata doskonale
      potrafii sobie z nim poradzic w każdej sytuacji.Synek właśnie przy
      tacie zrobił dużo rzeczy pierwszy raz.a zresztą czy to takie ważne
      przy kim... radość z tego ze ja to widzę pierwszy raz jest taka sama
      czy ktoś to już widział czy nie.
      Czasami tak myślę że chyba my Mamy troszkę przeceniamy swoją
      wartość.Czy nasze dzieci nie wiedzą że tata to tata pomimo że
      pracuje?Czy bardziej kochają Mame?
      Nasz synek zostanie z babcią. To nie rodzic ale bardzi bliska osoba
      i dlaczego nie może byc "przyszyta" do naszej rodziny.Nie mam nic
      przeciwko żeby babcia cieszyła sie wnuczkiem a i on kochał swoja
      babcie.
      No nie wiem to takie moje rozważania...
      Możliwe że sama siebie pocieszam żeby się tak nie zadręczać bo nie
      powiem że jest mi lekko chociaż w już w ciąży nie mogłam sie
      doczekać kiedy wróce do pracy (nie to że dziecko mi przeszkadzało bo
      było i jest bardzo chciane)bo tam się realizowałąm i takietam.Dalej
      z jednej strony nie mogę sie doczekać powrotu a z drugiej Synek -
      mój cały nowy świat.
      Jestem dobrej wiary że jakoś to będzie... Jak coś to mam jeszcze
      zaległy urlop do wykożystania i mogę zejść na niższy etat ale wydaje
      mi sie że nie ma potrzeby.
      Czas chyba z ilości przejść na jakość smile
      Pozdrawiam
      • marlusia82 Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 03.03.10, 13:46
        Wszystkim Wam dobrze... Gdyby mój mały mogł zostać z babcią, nawet nie
        zastanawiałabym się nad powrotem do pracy (choćby na 1/2 etatu). Niestety w
        czerwcu powinnam wrócić, a syna zostawić z opiekunką. Tylko czy warto większość
        pensji przeznaczyć na opiekunkę i jeszcze nie być z własnym dzieckiem? To jest
        problem...
        • gabee-net Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 03.03.10, 14:17
          marlusia82 napisała:

          > Wszystkim Wam dobrze... Gdyby mój mały mogł zostać z babcią, nawet nie
          > zastanawiałabym się nad powrotem do pracy (choćby na 1/2 etatu). Niestety w
          > czerwcu powinnam wrócić, a syna zostawić z opiekunką. Tylko czy warto większość
          > pensji przeznaczyć na opiekunkę i jeszcze nie być z własnym dzieckiem? To jest
          > problem...

          Dokładnie tak, mam podobną sytuację. Gdybym miała babcię, która mogłaby zostać z
          moim synem to wróciłabym na pół etatu do pracy, bo myślę, że to wyszłoby na
          dobre wszystkim. Cieszcie się więc, że przynajmniej kwestię zostawienia dziecka
          z obcą osobą macie z głowy, bo to bardzo dużo.
          • ania_kr Re: Powrót do pracy - źle mi:-((( 03.03.10, 20:57
            Ja wróciłam do pracy z początkiem lutego. Kuba miał 11mcy. Nie ma mnie 6 godz.
            dziennie, dziecko jest z opiekunką, która zarabia ponad pół mojej wypłaty. Ale
            finanse były tylko jednym z powodów powrotu.
            Na początku było mi ciężko, tęskniłam, martwiłam się. Później Kuba miał cięższy
            okres, był stęskniony i po powrocie dosłownie przyklejał się do mnie. Po ponad
            miesiącu wydaje mi się, że zupełnie się przyzwyczaił, cieszy się jak widzi
            opiekunkę, dziś jak miałam na 12stą to kilka razy podchodził do drzwi i mówił mi
            'papa'smile Ja jestem zadowolona, że mam kontakt z ludźmi, że mamy z mężem
            'równiejszy' podział obowiązków, jeszcze bardziej cenię czas spędzany z dzieckiem.
            Okazuje się że najtrudniej było w fazie planowaniasmile
Pełna wersja