Dobre rady.Czy oby na pewno?

03.03.10, 13:19
Mam już jedno dziecko , za miesiąc urodzi się drugie,najbardziej
denerwują mnie rady mojej siostry która dopiero co urodziła pierwsze
dziecko ,a zachowuje się jakby wiedziała najlepiej ,a zwłaszcza
cytuje rady położnej,np."to że masz duże piersi to nie oznacza,że
będziesz mieć pokarm,albo,dziecko trzeba kąpać w antyalergicznych
płynach które kosztują 60 zł,oczka trzeba przemywać jałowym
gazikiem,a nie jak ja to robiłam zwykłymi wacikami,dziecko trzeba
trzymać w becie bo czuje się bezpieczne i skrępowane-nieważne że
dziecko potrzebuje swobody,albo,jedz wszystko bo póżniej nie będziesz
mogła wszystkiego jeść.Po prostu jak słucham ją to flaki mi się
wywracają.
    • zazou1980 Re: Dobre rady.Czy oby na pewno? 03.03.10, 13:35
      jak nie chcesz jej słuchać, to powiedz, że sobie nie życzysz, albo po prostu
      żeby się zamknęła (nie wiem jakie relacje u was panują). nie rozumiem takich
      ludzi jak ty, serio, wysłuchują w pokorze, a na publicznych forach wylewają żale...

      jak mi ktoś coś próbuje wmawiać, sugerować, czy po prostu ględzić bez sensu, to
      zdecydowanym tonem informuję, że to moje życie/dziecko/problemy i proszę, żeby
      się odczepił. zawsze działa...
      • domini.2 Re: Dobre rady.Czy oby na pewno? 03.03.10, 13:39
        Nie wysłuchuję w pokorze i nie wylewam żali,powiedziałam jej co o tym
        sądzę ,mimo tego ona i tak swoje.
    • nniunnia1 Re: Dobre rady.Czy oby na pewno? 03.03.10, 13:41
      Zgadzam się z przedmówczynią, w szczególności ze te rady wcale nie są złe.
      • joshima Re: Dobre rady.Czy oby na pewno? 03.03.10, 15:31
        nniunnia1 napisała:

        > Zgadzam się z przedmówczynią, w szczególności ze te rady wcale nie są złe.

        Są bez sensu. Szczególnie, że skierowane do kogoś kto już jedno dziecko odchował.
    • epb3 Re: Dobre rady.Czy oby na pewno? 03.03.10, 13:46
      zapomnialas juz jak bardzo malo wazne rzeczy są wazne przy pierwszym dziecku,
      jak bardzo się to przezywa i mysli, ze bez tego to dziecko nieprzezyje albo
      przynajmniej będzie powaznie chore.
      minie jej to, a tym przymykaj uszy smile
    • pomarancza-1 Re: Dobre rady.Czy oby na pewno? 03.03.10, 14:08
      Ja miałam ciut inną sytuację. Mój mały jest 2gim wnuczkiem moich rodziców, moja siostra ma kilkuletnią córeczkę. Jak moje maleństwo się urodziło to nie mogłam się opędzić od rad (zwłaszcza moich rodziców), którzy co chwilę coś radzili przez pryzmat doświadczeń z wnuczką a co nie przystawało kompletnie do nas, zwłaszcza, że siostry maluda była najgrzeczniejszym dzieckiem na świecie smile, totalnie bezproblemowym, bez żadnych brzuszkowych dolegliwości. Podam parę przykładów: głośno się zachowywali (a mój bąbel cały dzień ma raczej spokojny, tylko ja i on więc jest przyzwyczajony do ciszy), że dziurka w smoczku za mała (!) i za wolno leci (pomimo, że to ja przetestowałam z 5 różnych właśnie żeby leciało wolno bo inaczej się krztusił) itd. itp. Dopiero dobitnie im uświadomiłam, że każde dziecko jest inne i co pasuje jednemu nie musi pasować drugiemu. I tak właśnie chciałam podsumować - że dobre rady dla jednego będą przydatne a dla innego dziecka mogą być zupełnie do kosza. Wchodzenie w dyskusje zazwyczaj nie ma sensu - czułam się jakbym musiała się tłumaczyć dlaczego robię coś tak a nie inaczej przed jakąś wyższą instancją smile Ale skąd im się to wzięło, takie nachalne radzenie - nie wiem. Teraz już jest lepiej ale może dlatego, że nie wchodzę w dyskusje, jedno zdanie komentarza i już.

      A co do rad siostry - jak widać po różnorodności opinii na niemowlu - nie ma jednej prawdy objawionej co do pielęgnacji dziecka.
      • marva Re: pomarancza 03.03.10, 14:45
        u mnie było dokładnie tak samo, tylko chodziło o teściową i jej
        najstarszego wnuczka, którego ciąle porównywała z moim synem.
        Wiecznie słyszalam, że tamten to to a mój siamto...dosżło do tego,
        że okropnie znielubiłam tamtego dzieciaka..zupełnie za nic, tylko za
        te ciagłe porównania. Wiem, że nie powinnam, ale po prostu nie mogę
        się już przełamac. Na sam jego widok mam mdłości a dzieciak w sumie
        niewinny niczemu sad
Pełna wersja