kartoffeln_salat
11.03.10, 09:41
Mój synek (11m) to niezły charakterek, jak coś nie po myśli to zaraz
krzyk, a płuca ma jak dzwon.
Przy każdym przewijaniu zmiana pieluchy graniczy z cudem, ucieka,
wierci sie, co sekunde noga w innym miejscu. Bez przerwy musi sie
czymś zająć i bawić, chce byc za mną wszędzie i najlepiej na rękach.
Pielęgnacja zaczyna mnie troche przerastać.
Jak zmieniam pieluche i położe na plecach-ryk i wyrywa sie, ucieka,
po przytrzymaniu juz w ogole drze sie w nieboglosy.
Obcinanie paznokci- dramat.
Mycie siusiaka - ryk, bo musze sie tam dostac, a w kapieli tylko na
brzuchu lezy.
Czyszczenie nosa i uszu-histerie, mycie rak w miare jakos znosi, bo
to mu sie podoba. Z krzesełka mi sie też wyrywa i wrzeszczy, a przy
podawaniu jedzenia poza krzesełkiem ciągle ucieka i chce skakać z
kanapy.
Ogolnie o wszystko zaraz wpada w zlosc jak cos nie pozwole itd.
Generalnie to ryczy czasem nawet o to jesli nie patrze na niego
tylko do garnka z gotującym sie obiadem.
Czuje sie troche sfrustrowana, jak wredna macocha

, bo nieraz cały
dzień jest u nas RYK, a cisza tylko przy piciu (butelka w paszczy) i
jak z nim siedze i sie bawię.
Nie wiem jak na to reagować?
Nie reagowac i nie zwracać uwagi? Tylko że zaraz łeb mi pęka od
krzyków i nerw mi sie podnosi.
Przecież nie mogę rzucić wszystkiego i tylko z nim sie bawić i nie
mogę przecież pozwalać na wszystko.
Czy wasze dzieci są spokojne przez wiekszosć dnia?
Jak reaguja gdy zobaczą coś (u nas ostatni hicior to szczotka do WC -
płacz w niebogłosy jak zabiorę)i gdzieś chcą iść lub dostać się.
Mój synek jak zobaczy coś na meblach czy oknie to potrafi skamlać
przez pół godziny aż sie domyśle, że on chce zeby go tam podnieść i
chce cos zobaczyć. Masakra.
I co z tą pielęgnacją?? Muszę to robić na siłę przy wielkim płaczu,
to okropne.