tragedia w samolocie - jak sobie poradzic?

11.03.10, 15:21
Dziewczyny, pocieszcie, albo co... Wracalismy wczoraj z wakacji, lot
powinien trwac 3,5 h. a trwal jakies 6, w zwiazku z miedzyladowaniem.
O ile w poprzednia strone moje dziecko nawet nie zapiszczalo i ze
dwa razy mi w chustonosidle zasnelo, o ile w ta strone to byl jeden
wielki koszmar. Nie chciala zasnac, kilka razy probowalam ja
uspokoic w nosidle, ale bez rezultatu. Dodatkowo dostala wczoraj
kataru, niby glupota ale dla 8 miesiecznego dziecka strasznie
meczace, wiec pewnie uszy tez ja przy starcie i ladowaniach bolaly,
mimo podawanego picia, zeby troche chociaz to cisnienie wyregulowac.
Final byl taki, ze jakies pol godziny przed ladowaniem mialam
dziecko zanoszace sie od placzu na kolanach i kompletnie nie
wiedzialam jak, ani nie potrafilam jej uspokoic. Dodatkowo samolot
caly czas lecial przez chumry, wiec non stop prawie byly turbulencje
i trzeba bylo siedziec. Zasnela po 20 min. takiego ryku jakiego
chyba jeszcze u niej nie widzialam. A zarowno ja jak i moj maz
dojechalismy z nerwami w strzepach i caly nastroj naprawde udanego
urlopu szlag trafil.
Macie jakies rady, jak przezyc lot z malym dzieckiem i co robic, gdy
sytuacja staje sie trudna? Ja na razie mam taka traume, ze na
nastepne wakacje pojedziemy do Bulgarii bo tam tylko 1,5 h w gorze.
    • semi-dolce Re: tragedia w samolocie - jak sobie poradzic? 11.03.10, 15:30
      Tytuł wątku taki, że pomyślałam, że samolot się rozbił i ktoś zginął, a tu sie
      tylko dzieciak rozryczał.
      • hoop_cola Re: tragedia w samolocie - jak sobie poradzic? 11.03.10, 16:03
        no to jest nas dwie.

        dobór słów nieadekwatnyuncertain
    • marrea11 Re: tragedia w samolocie - jak sobie poradzic? 11.03.10, 15:36
      mysle, ze na to jak dzdiecko bedzie sie zachowywalo w samolocie
      zalezy od : dziecka ( znam takie, ktore generalnie leza, siedza i
      nic nie chca)oraz od pory dnia. Gdy dziecko jest bardzo znuzone i
      zmeczone, nie moze zasnac, a staje sie okropnie marudne. Widocznie
      tak trafilas z lotem powrotnym. Samo czekanie na odprawe to juz
      znuzenie dla malca, potem lot - dyskomfort, a jeszcze gdy trwa dlugo
      to horror. Osobiscie do lotu samolotem ze swoim synkiem mam tak
      wielkie opory, ze nie polece dobrowolnie. Widzialam i slyszalam
      takie tragedie jak opisujesz i nie chcialabym tego przezyc, a znajac
      synka, szybko by sie znudzil i chcac robic cos bardziej sensownego
      niz siedzenie ( to dobre dla ludzi w podeszlym wieku, nie zywych
      stworzen). To co ponoc pomaga, to wziecie zapas nieopatrzonych
      zabawek i podanie smakolyka do jedzenia - patent moich znajomych.
      Mysle, ze nic tragicznego sie nie stalo.. po prostu corka w
      naturalny dla inteligentnego, czujacego dziecka sposob reagowala na
      dyskomfort jakim byl za dlugi, ubezwlasnowolniajacy ja lot.
    • camel_3d Re: tragedia w samolocie - jak sobie poradzic? 11.03.10, 15:45

      > Macie jakies rady, jak przezyc lot z malym dzieckiem i co robic, gdy
      > sytuacja staje sie trudna?


      tak, przestac latac z dzieckiem na dalekie wyprawy. bo jak zauwazylas po takiej
      wyprawie i ty i dziecko jestes zmeczona.

    • tym08 Re: tragedia w samolocie - jak sobie poradzic? 11.03.10, 16:00
      latam dosc czesto z mloda odkad skonczyla 4 miesiace. owszem, nudzi
      sie, bo ilez mozna czytac ksiazeczki i ogladac widoki. poza tym ona
      nie potrafi usiedziec w miejscu 2 sekund, wiec caly czas skacze po
      mnie. zdazylo sie pare razy ze nie zasnela wogole w czasie lotu, ale
      nigdy nie wrzeszczala.
      ja bardzo lubie latac, ale moj ostatni lot byl koszmarem - jak tylko
      samolot zaczal sie obnizac, zaczela mnie strasznie bolec glowa
      (myslalam ze eksploduje), galki oczne i szczeka - przez dobra 0,5 h
      siedzialam sciskajac glowe miedzy kolanami i mialam ochote
      wrzeszczec z bolu! bole porodowe to bylo nic w porownaniu z tym.
      Twoje dziecko tez mogla bolec glowa, mogla byc przemeczona, jesli
      tyle czasu zajal Wam lot.
      • aniaimax Re: tragedia w samolocie - jak sobie poradzic? 11.03.10, 16:11
        proponuje nastepnym razem zabrac ze soba nurofen. Ja lecialam tylko raz z katarem, i to byl dla mnie koszmar. Uszy mnie tak potwornie bolaly, ze chcialo mi sie wyc, jeszcze 3 dni po podrozy bylam glucha.
        Od tamtej pory przekladamy lot, jesli ktorekolwiek z nas ma katar.
        No w przypadku powrotu z wakacji raczej nie ma takiej opcji, dlatego proponuje nastepnym razem zabrac leki przeciwbolowe.
        • monnap Re: tragedia w samolocie - jak sobie poradzic? 11.03.10, 16:42
          Ja latam z moimi synem regularnie odkad skonczyl piec miesiecy -
          loty do POlski to 8 godzin. Moj syn spi w nocy i nie ma problemu,
          ale gdy lot jest w dzien to jest dosc koszmarnie. Byc moze jest to
          troche kontowersyjna metoda, ale powinnas zapytac swojego pediatre o
          jakies uspakajacze dla dzieci. Moj syn dostaje takowe od naszego
          pediatry i po kilku godzinach szalenstw, aplikuje mu dawke. Zasypia
          dosyc szybko i budzi sie szczesliwy po kilku godzinach. Bez skutkow
          ubocznych. Czesto dostaje leki na alergie - Benedryl (nie wiem czy w
          Polsce jest to dostepne), ktore powoduja sennosc. Sa one bezpieczne.
          Jesli nie chcesz stosowac takich meod, to zostaje ci przemeczyc
          sie.Ja po jednym z lotow z PL mialam dosc i teraz tak sobie radze.
    • mruwa9 Re: tragedia w samolocie - jak sobie poradzic? 11.03.10, 18:28
      darowac sobie podroze z takim maluchem, jesli to tylko mozliwe. To
      wielka meczarnia dla dziercka, jego rodzicow i nie mniejsza dla
      wspolpasazerow. Nie mam innego pomyslu, dla mnie to zawsze jest
      sport ekstremalny, zwlaszcza, gdy samolot pelny i nie ma
      dodatkowego, wolnego miejsca obok siebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja