zona_gabaja
18.03.10, 09:57
mpoja coreczka, teraz ma 7,5 m-ca, jest dosc marudna i placzliwa od samego
poczatku. jak nie problemy z zasypianiem,kolki,itd to teraz nie wiem czy to
zeby czy co. praktycznie caly czas muze byc przy niej, jak tylko znikne z pola
widzenia to jest placz, ale taki mega, az sie znaosi.i to musze byc blikso
niej, nie to ze w jednym pokoju....najlepeij caly czas na rekach albo na
kolanach moich. nie mam zycia. nie mam czasu zeby w spokoju sie napic
herbaty...malo spi w dzien, po pol godziny wiec wtedy tez nie
zaszaleje.myslalam ze z wiekeim bedzie lepeij, zajmie sie zabawa czy
cos....siedzi jak ja posadze dosc pewnie ale sama nie siada jeszcze ani nie
raczkuje ani sie nei pzerwaca, zabawki jej nie intertesuja. co robic? mi juz
psychika siada, na dodatek budzi sie miedzy 5 a 6 rano

juz czasem nei
wytrzymuje mam ochote na nia wrzeszczec albo ja potrzasnac. powtsrzymuje sie
ale i tak dusze wszytsko w sobie. serio, jestem wykonczona psychiczie.