lolipop87
19.03.10, 21:20
Mój mały jeśli chodzi o jedzenie jest "trudniejszy w obsłudze"

W ogóle żeby coś zjadł muszę się zdrowo nagłowić... a cuda przy tym odstawiam .. no cyrk istny.


w ogóle mało chętnie garnie się do jedzenia, mógłby dla niego istnieć tylko" mamusiny cycuś", ale przecież dla 8- miesięczniaka to za mało!?! Jak rano zje 50 ml kaszki to normalnie święto lasu

próbuje na prawdę wszystkiego
- przed drzemką
- po drzemce
- owoce różne ( z tych co może), warzywa też.
- przed/ po spacerze (zauważyłam ostatnio, że akurat po bardziej mu smakuje

Ostatnio dostosowuje pory obiadów nawet do nastrojów mojego mężczyzny, ale i to niewiele daje
W efekcie, żeby go nakarmić muszę "Odwracać jego uwagę od jedzenia!!!!"- wiem - KOSMOS- wydawać różne dźwięki, bawić się samochodami i innym asortymentem, gadać do niego i pozwalać na cuda z cyklu "włażenie" na mamę.. coś Nam się popsuł rytuał krzesełko/ kolanka i ładne jedzenie...

Fakt - zjada - niewiele bo niewiele ale zawsze coś

a ja po każdym posiłku jestem "zlana potem"

i mam dość