livia_kasia
22.03.10, 12:32
Pomóżcie, bo osiwieję...
Od kilku dni mój prawie dwumiesięczniak, po porannym (około godz 6-7)
karmieniu (albo i w jego trakcie) zaczyna płakać. Wygląda to podobnie do
"odrykiwania" wieczornego, ale pora troszkę nie ta. Problemów brzuszkowych nie
ma, pielucha sucha, zresztą ten płacz jest typowym marudzeniem i biadoleniem z
cyklu "sam nie wiem o co mi chodzi" - ja niestety tym bardziej nie wiem.
Wypróbowałam już różne sposoby uspokajania, ale działają na chwilę, albo w ogóle.
Czy to może być ten osławiony skok rozwojowy 8 tygodnia?
Ps. Jeśli to może mieć znaczenie, to Mikołaj urodził się niecałe dwa tygodnie
przed terminem przez cc (położenie miednicowe) i jest wyłącznie na butli.