sandi_01
07.05.10, 09:47
Witam, chciałabym się z Wami podzielić informacją jaką uzyskałam wczoraj od
laryngologa.
Moja córa od 2 tygodni ma katar, przez pierwsze 5 dni leczona była kroplami do
nosa i syropkiem na kaszel, lekiem przeciwgorączkowym, a także vit C i wapnem.
Po 5 dniach pediatra stwierdziła, że już po infekcji, niby było to większe
przeziębienie. Mówię jej, że mała ma dalej zatkany nosek, a pani doktor
powiedziała, że "nos nigdy nie jest czysty". Ok odpuściłam, leki odstawiliśmy
po tygodniu leczenia. 3 dni później mała ma temp 39 i strasznie zatkany nos,
lekarka nic nie widzi niepokojącego i wysyła nas na badanie ogólne moczu i
krwi. Wszystko w normie. Mąż zaprowadził nas do laryngologa (prywatnie)
okazało się, że mała ma zatkane "czopy", tak mocno, że nie dało się ich
odetkać przy normalnym zabiegu, czego konsekwencją jest stan zapalny, co za
tym idzie bakteryjny. Dostaliśmy antybiotyk.
Najśmieszniejsze jest to, że nie byłoby antybiotyku, ani niepokoju, gdybyśmy
tylko wiedzieli jak wpuścić krople do nosa. Otóż moje drogie mamy (może któreś
z Was już o tym wiedzą, ale podzielę się z Wami tą informacją mimo wszystko)
nie wystarczy odgiąć główki jak to jest na rysunku leku Nasivin, maluszek nie
potrafi przecież wciągnąć tych kropli dalej, a przy starszym niemowlęciu dość
szybko one znów wypływają, bo przecież dzieć przewraca się szybko na brzuch.
No więc jak to ma być, podkreślam, że są to informacje od najbardziej
chwalonego laryngologa w mieście. Należy oczyścić nosek, a następnie odchylić
główkę i wpuścić zalecaną ilość kropli i (uwaga) zatykamy maluszkowi buzię i
nos dwoma rękoma, tak aby nie oddychał przez moment(człowiek ma tlen zapasowy
w organizmie, więc spokojnie), gdy zaczyna walczyć puszczamy tylko nos, w tym
momencie pierwsze łyki powietrza idą przez nos i (wiadomo jak to wygląda,
jeśli nie zróbcie sobie same to) dziecko wciągnie cały lek. Później przytulcie
malce, bo wiadomo, że będą wystraszone.
Powiem szczerze, że jak to usłyszałam, to mnie zatkało. Jak to? Mam przydusić
swoje ukochane dziecko? Ale teraz już wiem, że jest to konieczne i moja mała
po trzech aplikacjach wreszcie oddycha normalnie (przez nos). Po dwóch
tygodniach leczenia

Pani pediatra stwierdziła, że przecież to wiadomo, że
tak trzeba zrobić. Szkoda tylko, że nie powiedziała o tym od razu,
zaoszczędziłaby mi stresu i mojej córce płaczu.