karotka_p
14.05.10, 14:14
Syn 11,5 mc jest bardzo aktywnym dzieckiem, czasem aż za bardzo. Wszędzie wlezie, wszystko go ciekawi, raczkuje z prędkością światła, chodzi przy meblach i za rękę, zaczyna chodzić samodzielnie.
Za to jest kompletnym leniuchem, jeśli chodzi o pokazywanie przedmiotów, kosi kosi, pa pa itp. Dużo do niego mówimy od początku, uczymy od dobrych kilku miesięcy i tylko się śmieje, jak zaczynamy coś powtarzać.
Rozumie "nie wolno", umie włożyć piłeczki do sortera z okrągłymi kształtami, włączyć muzyczkę w grających zabawkach, lubi się bawić w "a kuku". Fascynują go wszelkie kółka w pojazdach - potrafi siedzieć i kręcić nimi przez długie minuty. Głośno protestuje, gdy coś mu się zabiera i potrafi okazać swoje niezadowolenie. Gaworzy i sylabizuje bardzo dużo, ale bez zrozumienia.
W najbliższym otoczeniu mam dwójkę dzieci o 1-2 mc starszych, które od dawna bardzo dużo rozumieją, pokazują mnóstwo przedmiotów, generalnie nie mają problemów z nabyciem tego typu umiejętności. Z drugiej strony są to typy "siedzące", mało się ruszają, zadowalają się pierwszą z brzegu zabawką, bo nie czują potrzeby przemieszczenia się. Słabo raczkują i jeszcze nie chodzą.
Wiem, że każde dziecko ma swoje tempo, ale nie ukrywam, że trochę mnie to martwi. Może to jest tak, że dziecko "wybiera" w pewnym momencie rozwój ruchowy lub intelektualny, a później nadgania resztę?
Jakie macie doświadczenia?