z_aneczka
01.06.10, 11:16
Synek ma 4,5 mies. Piersiowy. Chustowy. Wózek toleruje czasami. Do tej pory
prawie cały dzień na rękach. Taki typ. Znosiłam dzielnie, bo noce były ok.
Zasypiał ok. 21, w nocy 1-2 pobudki na jedzenie, ale spaliśmy do 6-7. W dzień
1 drzemka dłuższa, 2 krótsze. Ostatnio całymi nocami się kręci, budzi się, zje
i wcale nie chce dalej spać. W dzień chwilę po obudzeniu i jedzeniu pogodny,
ale szybko się męczy (nudzi?) i marudzi. Krzyczy. Wiszczy. Nie może usnąć.
Tylko w niektórych pomieszczeniach mu się podoba. Tylko w określonej pozycji
noszenia. I trzeba cały czas chodzić, nie można przysiąść. Bo krzyczy. I wije
się. Waży 7,5 kg. Wszystko mnie boli od ciągłego noszenia go. Mięśnie, stawy.
Głowa pęka od wrzasków. I zaczyna mi brakować cierpliwości. Nie mam jak się
umyć, uprać, ugotować. Brak mi czasu i cierpliwości dla starszego syna.
Smaruję i masuję dziąsła, masuję brzuszek. Ale jest horror-terror. Muszę
kołysać i śpiewać w jednej pozycji. Inaczej wrzask. Brakuje mi sił. Mam
potworne wyrzuty sumienia. Co ze mnie za matka, skoro mam dość swojego dziecka?