sueellen
15.06.10, 16:41
Moje dziecko ma niespelna 6 miesiecy.
Karmenie pozabutelkowe jest ogolnie horrorem. Ukochanym zajeciem mojej corki
jest plucie i prychanie oraz brudzenie wszystkiego dookola. Po kazdym
karmieniu lyzeczka mam gore prania - dzisiaj wlacznie ze skarpetkami malej i
moim stanikiem (mimo,ze bylam w bluzce). Poza tym, "zje" kilka lyzeczek i
wiecej juz nie chce, prezy sie, zaciska usta, wiec po kazdej probie karmienia
lyzeczka, przekladam zawartosc sloiczka do butelki, dolewam cieplej wody i
powstaje zupa, ktora juz bardzo chetnie wypija przez smoka z duzym otworem.
Probuje ja uczyc jednak codziennie jesc z lyzeczki ale ona jest nieugieta.
Wkurza mnie to ciapanie na wszystkie strony. I tak sie zastanawiam - po co
wlsciwie te naciski na jedzenie z lyzeczki? Czy jak sie nie wprowadzi jedzenia
lyzeczka w wieku 6 miesiecy to znaczy ze dziecko sie juz tego nigdy nie nauczy
i przy stole nie bedzie umialo sie zachowac, czy jak? Zaczynam dochodzic do
przekonania, ze dopoki sama nie wyrazi checi i nie zainteresuje sie jedzniem
jak reszta rodziny, nie ma sensu na sile karmic lyzka.
A jak u Was?