mlodamama.2
02.07.10, 14:28
Pewnie wywołam burzę na forum ale bardzo potrzebuję wyrzucić z siebie
wszystkie myśli i może przeczytanie odpowiedzi pomoże mi podjąć decyzję o
dalszym karmieniu.
Moja historia z karmieniem wygląda tak:
Całe dnie spędzałam na karmieniu, próby odłożenia do łóżeczka kończyły się
wrzaskiem zarówno w dzień jak i w nocy. Córcia nie potrafiła spać inaczej tak
tylko z cyckiem w buzi.
Mówiłam sobie wtedy, że wytrzymam jeszcze tydzień a później butelka. i tak
dotrwałam do końca drugiego miesiąca.
Byłam już jednak tak wykończona opieką nad dzieckiem (nie mogę liczyć na
niczyją pomoc), że postanowiłam ściągać swój pokarm i podawać butelką aby
córka się odzwyczaiła od tego zasypiania przy piersi. Okazało, że w jednej
piersi zaledwie 10ml.
Cały trzeci miesiąc karmiłam więc mieszanie (2 razy na dobę sztuczne).
Mała nauczyła się zasypiać samodzielnie i uregulowały jej się pory karmienia a
ja odzyskałam siły i humor.
Od tygodnia mam jednak problem, żeby ściągnąć na jeden posiłek tyle ile
córeczka zjada, czyli 130-150ml. W porze drzemek maluszka zamiast wypoczywać
męczę piersi laktatorem i zbieram tylko 80ml.
Nie wiem czy to kryzys laktacyjny czy kończy mi się pokarm.
Całe te staranie o podanie naturalnego pokarmu wpędza mnie w psychiczny dołek.
Jestem niewyspana i jednocześnie załamana, że za chwilę nie podam mu już w
ogóle naturalnego pokarmu.
Drogie mamy napiszcie proszę co robić. Czy zrezygnować już z karmienia moim
mlekiem? Czy jest sens podawać jeden dwa posiłki z mojego mleka?
Jak wyglądało wasze samopoczucie po przejściu na karmienie sztuczne.
Czy zauważyłyście, że wasze pociechy zaczęły np chorować? Miałyście wyrzuty
sumienia?
Moja pociecha ma dokładnie 14 tygodni.