yadrall
09.07.10, 14:59
Wczoraj bylam z synkiem w miescie i chodzilam po sklepach. I zauwarzylam
dosc ciekawa sytuacje-dzieci placzace w wozkach i mamy,ktore pomimo
wrzasku i lez nadal wedruja miedzy straganami czy ogladaja ciuchy w
supermarkecie. Nie rozumiem, naprawde nie rozumiem jak mozna nie reagowac
na placz (dwa razy mamy byly w okilicy przez dluzszy czas-dobre kilka
minut). Dzieci (rozny wiek-od 3-4miesiecy do 2 lat-na oko) plakaly
strasznie,a mamy kompletnie sie tym nie interesowaly... Juz wczesniej
zdarzalo mi sie widywac obrazki,ze dziecko w wozku placze,a mama dalej
sobie jedzie ulica jakby nigdy nic,ale wczoraj to jakas epidemia byla...
A moze to ja jestem nadgorliwa i zamiast dac dziecku "cwiczyc" pluca
pozwalam by maly "wchodzil" mi na glowe? Ale nie, ja nie potrafie sluchac
jak maly placze-musze zareagowac, przytulic, uspokoic...