Placzace dzieci w wozkach...

09.07.10, 14:59
Wczoraj bylam z synkiem w miescie i chodzilam po sklepach. I zauwarzylam
dosc ciekawa sytuacje-dzieci placzace w wozkach i mamy,ktore pomimo
wrzasku i lez nadal wedruja miedzy straganami czy ogladaja ciuchy w
supermarkecie. Nie rozumiem, naprawde nie rozumiem jak mozna nie reagowac
na placz (dwa razy mamy byly w okilicy przez dluzszy czas-dobre kilka
minut). Dzieci (rozny wiek-od 3-4miesiecy do 2 lat-na oko) plakaly
strasznie,a mamy kompletnie sie tym nie interesowaly... Juz wczesniej
zdarzalo mi sie widywac obrazki,ze dziecko w wozku placze,a mama dalej
sobie jedzie ulica jakby nigdy nic,ale wczoraj to jakas epidemia byla...
A moze to ja jestem nadgorliwa i zamiast dac dziecku "cwiczyc" pluca
pozwalam by maly "wchodzil" mi na glowe? Ale nie, ja nie potrafie sluchac
jak maly placze-musze zareagowac, przytulic, uspokoic...
    • boo-boo Nudne jak flaki z olejem..... 09.07.10, 15:04
      .... te wątki na temat cudzych dzieci i sposobów wychowawczych innych ludzi.
      Mój też się drze jak opętany w gondoli i co mam go klocka ponad 7-mio
      kilogramowego na rękach do domu nieść, zakupy w zębach,a wózek biodrem do domu
      pchać? Samo przytulenie nie pomaga i dziecka nie da się uspokoić.
      Śmieszna jesteś zakładając,że wszystkie dzieci takie jak twoje.
      • easy_martolina84 boo-boo 09.07.10, 15:29
        Nic dodac nic ująć.Niech kazdy zajmie sie swoim dzieckiem i swoim wozkiem i
        kazdy bedzie zadowolony.
        A do autorki: Trzeba bylo zwrocic matkom uwage,ze ich dzieci placza skoro Cie to
        tak oburzylo,a nie tu na forum na "neutralnym" gruncie opisywać jakie to one
        straszne.
        • boo-boo Re: boo-boo 10.07.10, 00:18
          I pewnie powinnam się czuć jak zła matka- mój przez ponad miesiąc czasu miał
          taki nawyk- przed usypianiem ryk przez godzinę jakby go ze skóry obdzierali. I
          nie ważne było czy był w wózku czy noszony i całowany- na rzęsach można było
          stawać i nic nie pomagało.

          Że też żadna matka nie wpadnie na to żeby dziecko próbować uspokoić- przecież to
          działa na 100% ..............
          • green_naranja Re: boo-boo 10.07.10, 00:33
            nie, nikt nie twierdzi, ze to pomaga na 100%, niepotrzebnie sie tak unosisz.
            autorka watku wyraznie miala na mysli matki, ktore Z ROZMYSLEM ignoruja swoje
            placzace dzieci, bo zajete sa akurat czyms wazniejszym, ie przegladaniem metek w
            sklepach z ciuchami. nie bylo mowy o przypadkach takich jak twoj, wrecz
            przeciwnie, autorka sama wspomniala o kolkach swojego dziecka, wiec wie czym
            naprawde jest placz, ktorego nie mozna ukoic.

            ech, czytanie ze zrozumieniem to ginaca sztuka!
            • boo-boo Re: boo-boo 10.07.10, 00:54
              A co ona te matki śledziła godzinami?
              Co ty pierniczysz dziewczyno- zobaczyła kilka kilkuminutowych scenek z życia
              obcych osób i od razu od wyrodnych matek zaczyna.

              Ja też jak mój ryczy w niebogłosy i nic nie jest w stanie go uspokoić kładę go
              do wózka i "beztrosko" wyłączam mózg i jeżdżę miedzy półkami w najbliższym
              sklepie odzieżowym bo jest mniejszy ruch niż w spożywczym. Nie będę go nosić na
              rękach dłużej niż jestem w stanie bo jak mi pierdyknie znowu kręgosłup to go
              mogę przez długi czas nie być w stanie podnieść nawet żeby wyjąć z łóżeczka,a
              wtedy doopa zbita bo nie ma mi kto pomóc. Tylko takie przeglądanie metek w
              sklepie z ciuchami daje mi na chwilę odetchnąć i zebrać siły psychiczne żeby nie
              wpaść w depresję bo trafił mi się ryczek akurat be z możliwości zwrotu. Czy ty
              lub autorka tego bzdetnego wątku pomyślałyście o takich kobietach co ich dzieci
              takie na co dzień są- pewnie nie jedna by się już pochlastała gdyby nie takie
              przeglądanie metek z ciuchami.

              Trzeba mieć na prawdę niepokolei w głowie żeby się cudzymi sprawami zajmować i
              tak ludzi oceniać z pozycji domorosłego psychologa- to nie jest sytuacja gdzie
              ktoś dziecko niemiłosiernie leje i trzeba interweniować lub choć zwrócić uwagę.

              Idealne matki się cholera znalazły...............
              • green_naranja Re: boo-boo 10.07.10, 01:27
                acha, a propos kilkuminutowych scenek i wyciagania wnioskow-spokojnie, z reguly
                to bardzo wyraznie widac, kiedy dziecko ryczy "bo ryczy", a kiedy cos mu
                doskwwiera a matka mimo to ma to gdzies.
                • boo-boo Re: boo-boo 10.07.10, 01:32
                  Nie dość,że matki idealne to jeszcze specjalistki od zachowań cudzych dzieci........
              • sueellen Re: boo-boo 11.07.10, 13:18
                > Ja też jak mój ryczy w niebogłosy i nic nie jest w stanie go uspokoić kładę go
                > do wózka i "beztrosko" wyłączam mózg i jeżdżę miedzy półkami w najbliższym
                > sklepie odzieżowym bo jest mniejszy ruch niż w spożywczym. Nie będę go nosić na
                > rękach dłużej niż jestem

                Tylko ze inni mozgow ani uszu nie wylaczaja i musza sluchac wrzaskow Twojego
                dziecka. Mnie strasznie wkurza kiedy dziciak sie drze a matka nawet nie raczy
                zareagowac. I juz nie chodzi o samopoczucie tego dzieciaka ale moje, choc
                dziecka mi zawsze zal.
                • boo-boo Re: boo-boo 11.07.10, 14:00
                  Po pierwsze nie wyrywaj kawałka moje wypowiedzi z całości kontekstu.
                  Po drugie naucz się czytać ze zrozumieniem, a nie tylko literki jedna do drugiej
                  składać.
                  Po trzecie- mówimy o sytuacji gdzie dzieci płaczą przez jak to autorka wątku
                  określiła "kilka dobrych minut"- nie godzinami.

                  Jak ci nie pasuje płacz dzieci-trudno siedź w domu bo takich sytuacji uniknąć
                  się nie da.

                  "I juz nie chodzi o samopoczucie tego dzieciaka ale moje,...."

                  Jak takaś sfrustrowana zawsze możesz po wyżywać się na biednych telemarketerach
                  co to do ciebie wydzwaniają.......
                  • sueellen Re: boo-boo 11.07.10, 14:18
                    sfrustrowana to ty jestes a ja niczego nie wyrywam. Nie pisze o sytuacji kiedy
                    matka na syrenie pedzi z ryczacym dieckiem w wozku chodnikiem, tylko gdy
                    dzieciak zaryczany a ona spokojnie oglada szmatki w sklepie i niewazne czy trwa
                    to 5 min czy godzine - to nie jest normalne zachowanie.
                    • boo-boo Re: boo-boo 11.07.10, 16:22
                      Ale niby w jaki sposób? Ja jak mi dzwonią telemarketerzy- a taka ich praca
                      niestety- to ich nie wyzywam tylko mówię "nie dziękuję" i odkładam słuchawkę
                      albo w ogóle wyciągam wtyczkę telefonu z gniazdka i po kłopocie.
                      Śledziłaś kiedyś jakąś kobietę w sklepie przez dłużej niż kilka minut żeby
                      stwierdzać,że komuś dziecko godzinami w wózku płacze........
                      • sueellen Re: boo-boo 11.07.10, 16:45
                        A czy ja gdzies napisam ze wyywam telemarketerow? Jaj sobie z nich robie co
                        najwyzej.

                        Ja jak mi dzwonią telemarketerzy- a taka ich praca
                        > niestety- to ich nie wyzywam tylko mówię "nie dziękuję" i odkładam słuchawkę

                        Za to z przyjemnoscia wyzywasz innych na forum.

                        > Śledziłaś kiedyś jakąś kobietę w sklepie przez dłużej niż kilka minut żeby
                        > stwierdzać,że komuś dziecko godzinami w wózku płacze......

                        Na szczescie nie musialam, pewnie nie trafilam na Ciebie tylko normalne matki
                        przytulajace placzace dzieci.
                        • boo-boo Re: boo-boo 11.07.10, 17:43
                          "a jak mamy zly humor i jestesmy sfrustrowani to sie na tych biednych
                          telemarketerach wyzywamy."

                          Twoje słowa czyż nie?

                          "...tylko normalne matki przytulajace placzace dzieci."
                          Tutaj w UK?-chyba sobie jaja robisz.
                          Te polskie nie normalne to są normalnie wzorowe matki polki przy tutejszych.
                          • green_naranja Re: boo-boo 11.07.10, 17:59
                            "> Twoje słowa czyż nie?
                            >
                            > "...tylko normalne matki przytulajace placzace dzieci."
                            > Tutaj w UK?-chyba sobie jaja robisz.
                            > Te polskie nie normalne to są normalnie wzorowe matki polki przy tutejszych.
                            >
                            > "


                            boo-boo, belkoczesz juz jak po pollitrowce z tej wscieklosci. daj sobie na
                            wstrzymanie, bo zal czytac, serio.
                            • boo-boo Re: boo-boo 11.07.10, 20:38
                              To nie czytaj.
                          • sueellen Re: boo-boo 11.07.10, 18:08
                            napisalam wyzywamy bo nie mam polskich liter.

                            chodzi o wyżywanie się - a nie wyzywanie kogos.
                            Od wyzywanie to ty jestes specjalistka.

                            > Tutaj w UK?-chyba sobie jaja robisz.

                            Tak, tutaj w UK tez sa normalne, kochajace matki a nie tylko matki Baby P...
                            • boo-boo Re: boo-boo 11.07.10, 20:40
                              "...Jak takaś sfrustrowana zawsze możesz po wyżywać się na biednych
                              telemarketerach
                              co to do ciebie wydzwaniają......"

                              To moja wypowiedź z poprzedniej odpowiedzi do ciebie-gdzie coś widzisz o wyzywaniu?
                              W przeciwieństwie do ciebie potrafię czytać ze zrozumieniem.
                              • sueellen Re: boo-boo 11.07.10, 22:35
                                powyzywac pisze sie razem
                                • boo-boo Re: boo-boo 11.07.10, 23:05
                                  Brawo!!!! wreszcie jakieś początki myślenia u ciebie widać.
    • buszynska Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 15:06

      A moze to ja jestem nadgorliwa i zamiast dac dziecku "cwiczyc" pluca
      pozwalam by maly "wchodzil" mi na glowe?


      Istnieje taka mozliwosc...........
      • gazeta_mi_placi Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 18:36
        Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu...
    • black_edith Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 15:15
      a z jakiego powodu te dzieci płakały? Zapewne nie wiesz, bo
      widziałaś tylko płaczące dziecko i niereagującego rodzica, a to
      trochę za mało, żeby kogoś oceniać.
      Przykład z moich własnych doświadczeń: córka (wtedy miała ponad 2
      lata) nagle wybiega na ulicę, pakuję ją do wózka, oznajmiam, że
      spacer się skończył i wracamy do domu. Mała wrzeszczy w wózku jak
      mordowana, ja nie reaguję, powrót do domu trwa jakieś 15 minut i
      dziecko przez całą drogę płacze i piszczy w wózku, oczywiście ludzie
      oglądają się za nami, hmm, ciekawe co myślą smile
      I drugi przykład: młodsza chce dreptać nogami, a musimy szybko
      wrócić do domu, bo starsza chce kupę, więc pakuję młodszą do wózka
      wbrew jej woli i lecimy na chatę, młodsza oczywiście wpada w
      rozżalenie i buczy, ja nie reaguję, bo nie dam rady nieść jej na
      rękach i prowadzić spacerówki i też ludzie nam się przyglądają smile

      tak, tak, przykłady nieadekwatne do opisanej sytuacji, tamte mamusie
      robiły sobie zakupy, a przecież nie musiały, bo powszechnie wiadomo,
      że porządna matka nie wychodzi z domu i nie włóczy się po sklepach wink
      • majamajanet Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 15:28
        Gdyby te mamy mogły, na pewno wolałyby siedzieć na ławce w parku i bujać tulić,
        kołysać big_grin
        Ale oprócz tulenia toczy się normalne życie. Trzeba zrobić zakupy, polecieć na
        pocztę. Jest upał, hałas dookoła. Ja myślę że nie jedna z nas na miejscu takiego
        malucha też by się ,,podarła''. Bez powodu, od tak po prostu big_grin

        boboplanet.bloog.pl
    • imogen0 Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 15:27
      Ja też nie raz wracałam ze spaceru z wrzeszczącym dzieckiem,bo tak jak
      pisze boo-boo nijak targać zakupy w zębach czy wózek jedną reką pchać.
      Ale nie mogłabym spokojnie przechadzać się po sklepie i jeszcze kiecki
      oglądać.
      Jak od domu daleko i byłam z mężem to braliśmy na rękę,gdy sama-prawie
      nigdy.
      Teraz spacery to prawdziwa przyjemność-i dla mnie i dla dziecka
      A jak wyje to albo chrupek w rękę albo wysadzam i maszeruje oboksmile
      • yadrall Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 15:42
        Wbrew pozorom tez robie zakupy i chodze po sklepach,ale nie wyobrazam
        sobie ogladac ciuchy na wieszakach jak male mi placze i lamentuje w
        wozku...
        Moje dziecko jest takie,ale moze nie wszystkie takie sa-dlatego,moze
        ktoras z Was mi napisze jak to jest,ze dziecko placze,a mama spokojnie
        wedruje sobie po sklepie,albo miedzy straganami...

        Co do noszenia kloca-moj ma ponad 8kg i nie raz i nie dwa jest noszony-
        bynajmniej nie na rekach smile Moje ulubione nosidlo ergo (a wczesniej
        chusta) jest zawsze z nami-nie raz bylo tak,ze pchalam pusty wozek,albo i
        lepiej-dziecko w nosidle,a zakupy w wozku! To dopiero wygoda smile
        • boo-boo Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 00:23
          No ty sobie nie wyobrażasz inne tak. Są dzieci co mają alergie na wózek i
          tyle-widocznie matka nie wyobraża sobie zakiśnięcia w domu na amen-też musi
          wyjść i skoro dzieciak wyje dla samego wycia i nic go nie uspokoi to
          co-pochlastać się z tego powodu ktoś ma?- więc wędruje sobie spokojnie między
          półkami czy straganami bo co jej innego pozostało-płakać razem z dzieckiem?

          Chcesz nosić w nosidełku to sobie noś- inne chcą mieć drące się dziecko w wózku
          to niech mają-tobie nic do tego. Ty na prawdę nie pojmujesz tego,że są dzieci
          które nawet noszone nadal będą wrzeszczeć........

          No i faktycznie jak ktoś ma kręgosłup zjebany tak jak ja to nosidło super
          sprawa- dla mojego kręgosłupa żadna różnica czy na rękach czy w nosidle mimo
          innego sposobu obciążenia jakby się wydawało. Nie każdy lubi też się grzać od
          dzieciaka i vice versa.
          • green_naranja Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 00:36
            "No ty sobie nie wyobrażasz inne tak. Są dzieci co mają alergie na wózek i
            > tyle-widocznie matka nie wyobraża sobie zakiśnięcia w domu na amen-też musi
            > wyjść i skoro dzieciak wyje dla samego wycia i nic go nie uspokoi to
            > co-pochlastać się z tego powodu ktoś ma?- więc wędruje sobie spokojnie między
            > półkami czy straganami bo co jej innego pozostało-płakać razem z dzieckiem?
            >
            > Chcesz nosić w nosidełku to sobie noś- inne chcą mieć drące się dziecko w wózku
            > to niech mają-tobie nic do tego. Ty na prawdę nie pojmujesz tego,że są dzieci
            > które nawet noszone nadal będą wrzeszczeć........
            >
            > No i faktycznie jak ktoś ma kręgosłup zjebany tak jak ja to nosidło super
            > sprawa- dla mojego kręgosłupa żadna różnica czy na rękach czy w nosidle mimo
            > innego sposobu obciążenia jakby się wydawało. Nie każdy lubi też się grzać od
            > dzieciaka i vice versa."


            radzilabym zaaplikowac sobie cos lagodnie uspokajajacego.

            p.s. jesli nie masz zielonego pojecia o noszeniu, to sie nie wypowiadaj. rada od
            matki z rownie "zjebanym" kregoslupem, ktorej noszenie dziecka w urzadzeniach do
            tego przeznaczonych nie tylko stanu owego kregoslupa nie pogorszylo, ale wrecz
            nadal nie pogarsza, mimo ze "kloc" wazy juz 9kg z hakiem.
            • boo-boo Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 00:59
              A ja proponuje wciskać nosy w swoje wózki.
            • atrapcia Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 01:08
              Eeee... Nie strzęp sobie języka bo szkoda twojego zdrowia. Ja w którymś
              wątku starałam się to wytłumaczyć to w końcu mnie od chamek wyzwały jak
              którejś przygadałam, że pierdzieli głupoty smile
    • antyg-ona79 Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 15:53
      moje dziecko lubi sobie popłakać czy popiszczeć na dworze kiedy jest śpiące,
      zazwyczaj po 10 minutach takiego cyrku zasypia. Gdy widzę więc, że jest śpiąca,
      nie reaguję.Czasami płacze też gdy jest znudzona spacerem.
      Generalnie w takich sytuacjach nie panikuję tylko normalnym tempem idę dalej
      bądź normalnym tempem kieruję się w stronę domu. Przecież biec nie będę bo to
      nic nie da a siły nie mam by trzymać dziecko w jednej ręce a drugą pchać wózek.
      Często czuję na sobie spojrzenia ludzi i widzę znaki zapytania bądź wykrzykniki
      w ich oczach, wówczas tylko zastanawiam co to ich obchodzi? Parę razy starsi
      osobnicy pytali dlaczego to dziecko tak płacze? Odpowiadałam: bo lubi wink
      Myślę, że jesteś troszkę przewrażliwiona albo nie miałaś jeszcze do czynienia z
      sytuacją kiedy dziecko rozwrzeszczy się na spacerze i po prostu nie da się go
      uspokoić.
      • yadrall Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 16:11
        Coz,ja nie lubie plakac przed zasnieciem,wiec i dziecku tego
        oszczedzam,ale moze trafilam na jakis super model? Choc,pewnie nie kada
        mama ma tyle szczescia,ze male cierpi na kolki do polowy 6 miesiaca
        zycia...
        W sumie mnie to nie obchodzi,ale poprostu jestem ciekawa jak mozna nie
        reagowac na placz wlasnego dziecka...
        • ochra Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 17:45
          Moja płakała zawsze jak miała na głowie czapkę, i co miałam zrobić?
          przecież nie wytłumaczę...
          • gootica Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 18:21
            No dokładnie, moja ryczy prawie na wszystko, przyzwyczaiłam się do
            tego, nie wiem czy wiesz ale przytulenie w takich momentach nie
            działa! Popieram, każdy ma swoje dzieci i wara innym od wtykania
            nisa w nie swoje sprawy!Boszzzz
    • irm1nka yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z tipsam 09.07.10, 19:24
      Ja sie nikomu nie wtracam do wychowania dziecka, ale tez nie moge przejsc
      spokojnie obok lalun buszujacych po ciuchach, a dziecko obok placze. To nie jest
      robienie koniecznych zakupow i przymus godzenia tego z opieka nad malenstwem.
      Egoizm i tlumaczenie ze placz nie zaszkodzi, albo ze sie nie da temu zaradzic.
      • gazeta_mi_placi Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 09.07.10, 19:52
        Jak to: "to nie jest robienie koniecznych zakupów"?
        Laski mają chodzić gołe bez bluzek czy innych fatałaszków?
      • antyg-ona79 Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 09.07.10, 20:03

        irm1nka, nie obrażaj osób odpowiadających na ten wątek.

        irm1nka napisała:
        > tez nie moge przejsc
        > spokojnie obok lalun buszujacych po ciuchach, a dziecko obok placze.

        Wyolbrzymiacie i wkładacie wszystkie matki z płaczącymi dziećmi do jednego wora! Dużo spaceruję i jakoś nie widuję takich lalun. Myślę, że to jednak rzadkie przypadki. Gdyby tak powszechnym było owe buszowanie w ciuchach z płaczącymi dziećmi to już nikt nie zwracałby na to uwagi.

        irm1inka napisała:
        > Egoizm i tlumaczenie ze placz nie zaszkodzi, albo ze sie nie da temu zaradzic.

        Widzę, że oceniasz inne dzieci z perspektywy swojego. To, że Twoje przestanie płakać po wyjęciu z wózka nie znaczy, że tak samo zareagują wszystkie maluszki. Jeden lubi to drugi tamto... A co powiesz na dzieci, które w ogóle nie lubią spacerować? Siedzieć z nimi w domu bo czasami płaczą podczas spaceru?
        • alicjak-2 Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 09.07.10, 20:52
          hm a ja rozumiem autorke postu ., mnie tez denerwuje płacz
          dziecka i nie ragujace matki , widziałam kilka takich scen i tu
          nie chodzi o markety gdzie robi sie zakupy spozywcze czy na
          spacerze ale własnie mamusie na ciuchach , bardziej zajete sa kupnem
          bluzki z wprzedazy niz dzieckiem a dziecko w niebogłosy sie drze az
          drazni ucho innych , a maluszkom sie nie dziwe ze sa znudzone w
          sklepie bo zamiast oddchyac powietrzem to ... ale ok to tylko moje
          zdanie i kazdy ma prawo wypowiedziec na forum .
          • easy_martolina84 Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 09.07.10, 21:10
            No i co w zwiazku z tym,ze widzicie te matki z płaczącymi dziećmi?
            Bo nie rozumiem czemu słuzy ten wątek?
          • metodiw Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 09.07.10, 21:17
            Moja wnuczka to taki egzemplarz, że nienawidzi jeździć w gondoli sad Niestety, ma 2,5 miesiąca i na spacerówkę jest za mała.
            Najczęściej spacer wygląda tak, że idziemy z córką we dwie. Ja pcham wózek, a ona taszczy szkraba na rękach, czasem odkładając, jak już nie ma siły. Wyglada to tak: dziecko w poziomie - wrzask, dziecko do pionu - cisza jak nożem uciął i szeroko otwarte, ciekawskie ślepka.
            Kiedyś musiałam sobie kupić jakiś ciuch na wesele, potrzebowałam porady i poszłyśmy we trzy. Maluch pospał troszeczkę w drodze, a po wejściu do centrum handlowego rozdarł się od razu na pełen regulator. Mogło to dokładnie tak wyglądać, ze dwie baby buszują po ciuchach, a dziecko ryczy w wózku tongue_out
            Oczywiście córka wywlokła wrzaskuna i spacerowała z nią po pasażu, a ja próbowałam coś znaleźć, lukając nerwowo na stojący wózek, coby się komuś nie przydał i z daleka przez drzwi wejściowe pokazując szmatkę.
            Skutki były takie, że kupiłam kilka rzeczy, które oddałam po paru dniach, bo żadna nie pasowała dobrze (na mierzenie w sklepie nie było czasu) i gdyby nie to, że zięciowi udało się kiedyś przyjechać z pracy wcześniej niż wieczorem i został z dzieckiem, to poszłabym chyba na to wesele w dżinsach i codziennej bluzce tongue_out
            Nigdy bym nie uwierzyła, wychowawszy własną dwójkę dzieci, że są takie egzemplarze, które uznają spacery tylko na rękach rodziców, dopóki córce się taki nie trafił...
            • joanka-r Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 09.07.10, 21:53
              '' dziecko do pionu ''

              Metodiw ale wiesz, ze taka pozycja nie jest dobra dla kregosłupa małej. Dziecko w tym wieku powinno jak najmniej go obciążac.....córki kręgosłu też upomni się o swoje.
              • metodiw Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 09.07.10, 22:08
                Joanko, zapewniam Cię, że zarówno rodzice, jak babcia i ciocia wiedzą, jak nosić
                małe dziecko, żeby mu nie zaszkodzić...

                ---
                Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
              • boo-boo Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 10.07.10, 00:29
                Jasne lepiej żeby się zadarła- a potem znowu będzie afera na forum o płaczącym
                dziecku w wózku.

                A czy wiesz,że pozycja leżąca zupełnie na płasko też nie jest dobra dla kręgosłupa?

                Pozycja w pionie przy odpowiednim ułożeniu pleców źle na kręgosłup nie wpłynie.
            • green_naranja Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 09.07.10, 23:16
              metodiw, jesli corka niechetnie zaopatruje sie na noszenie dziecka w chuscie, sprezentuj jej miekkie nosidelko (ale pamietaj, ERGONOMICZNE!!zadne baby-bjorny czy inne wisiadla)tego typu:
              https://sklep.ekodzieciak.pl/images/weiss.jpg
              lub ktores z takich:
              www.pieluszkarnia.pl/cat-pol-1214553964-NOSIDELKA-ERGONOMICZNE.html
              z osobistego doswiadczenia: cudowna sprawa. ogromne ulatwienie przy koniecznych wyjazdach na zakupy-dziecko jest blisko mamy, wtulone w nia, ma mozliwosc rozgladania sie, gdy chce, a przede wszystkim zasypia jak zaczarowane! nie trzeba tarmosic ze soba wozka (nie mialam nigdy gondoli, wiec tylko sobie wyobrazam jak sie z takim potworem ciezko przemieszcza komunikacja miejska, o aucie nawet nie wspomne). nie ma mowy o placzu, a moj egzemplarz wyjatkowo wrazliwy i placzliwy byl.

              w chuscie mozna dziecko nosic od urodzenia , w nosidelkach ergo niektorych tez (jak zalinkowana manduca, ktora ma specjalna wkladke noworodkowa)), choc w nich lepiej wlasnie od 3 miesiaca. a twoja wnuczka za moment wlasnie skonczy 3 miesiace...

              • metodiw Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 09.07.10, 23:29
                green_naranja napisała:

                > metodiw, jesli corka niechetnie zaopatruje sie na noszenie dziecka w chuscie, s
                > prezentuj jej miekkie nosidelko (ale pamietaj, ERGONOMICZNE!!zadne baby-bjorny

                Myślałyśmy już o czymś takim. Córka się bodaj z kimś umawiała, kto ma pożyczyć do wypróbowania, czy mała zaakceptuje, to wtedy by się kupiło.

                A jakie są dobre, a nie rujnujące kieszeni? Bo trochę próbowałam szukać w necie, ale takie tego zatrzęsienie, że trudno się zorientować, które naprawdę jest dobre dla dziecka.
                • green_naranja Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 09.07.10, 23:45
                  metodiw, w przypadku takiego nosidelka naprawde nie warto oszczedzac, bo jednak
                  tutaj cena przeklada sie czesto na jakosc-tym bardziej, ze posluzy ono smialo
                  przez kilka lat. ja osobiscie uzywam Manduke, ktora co prawda nalezy do tych
                  najdrozszych (na szczescie dostalysmy w prezencie od dziadkawink , ale to solidna
                  niemiecka maszyna z tradycjamiwink
                  i wytrzyma kilka pierwszych lat zycia dziecka, do momentu, kiedy nie bedzie
                  potrzebowalo juz noszenia.

                  z tanszych calkiem niezle sa tez Ono, choc producent poleca poczekac az dziecko
                  bedzie mialo ok 5 miesiecy, lub ok 5 kg.

                  mozna tez zamowic pod wymiar i zgodnie z preferencjami-poszukaj pod haslami:
                  Nubigo, Tuli, Melkaj. przepiekne rzeczy i naprawde jakosciowo rewelacyjne.

                  i tylko pamietajcie obie z corka (blagam!), by nie dac sie namowic na
                  "wisiadla", to jest takie nosidla, w ktorych dziecko nie siedzi w fizjologicznie
                  korzystnej pozycji zabki (jak w ergonomikach), jeno wisi na kroczu ze smetnie
                  dyndajacymi nozkami, podparte usztywnionym pancerzem.

                  nosidelko ma byc miekkie, ergonomiczne, z panelem podtrzymujacym wymuszajacym
                  pozycje zabki (taka jak w chuscie).
                  • green_naranja Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 09.07.10, 23:49
                    i jeszcze a propos wozka, niech corka kupi spacerowke z rozkladanym oparciem
                    (zazwyczaj sa to takie, gdzie sa trzy pozycje oparcia, w tym na plasko)-gdy mala
                    bedzie juz nieco stabilniejsza, to jest ok 5-6 miesiaca, smialo mozna wyjac ja z
                    gondoli i wozic w takiej wlasnie; na poczatek moze jezdzic w pollezacej pozycji,
                    a gdy bedzie zasypiac, mozna oparcie calkowicie rozlozyc.

                    wozenie w gondoli przez pierwszy rok zycia, wbrew powszechnie panujacej opinii,
                    naprawde nie jest konieczne.
                    • metodiw Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 10.07.10, 00:05
                      Nikt nie zamierza targać Niuśki w gondoli do roku smile
                      Tylko rzecz w tym, że moja córka jest filigranową osóbką o rozmiarze xxs i wadze 38 kg, więc po pierwsze - czy znajdzie nosidło, dopasowane do swoich gabarytów? A po drugie - zamierza nosić jak najkrócej, bo po prostu nie udźwignie za ciężkiego klocuszka; już teraz bolą ją kręgosłup i nadgarstki. Na szczęście dziecko w domu coraz dłużej wytrzymuje w leżaczku, mniej kwęka i każe się nosić, więcej rzeczy ją interesuje. W tygodniu ja jestem do pomocy, a w wekeendy ojciec przejmuje opiekę, ale spacery naprawdę są ciężkie sad
                      • green_naranja Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 10.07.10, 00:31
                        38kg???
                        przepraszam, troche mnie to zszokowalo...
                        ale wracajac do rzeczy: nosidla ergo typu Manduca maja regulowane
                        zapiecia-klamry i pasy, ktore przystosuja sie do noszącego, zarowno filigranowej
                        kobietki, jak i poteznego chlopawink kwestia kilku przesuniec paskow i klamr dla
                        wprawy, pozniej idzie jak z platka.dodatkowo klamry manduki sa tak
                        skonstruowane, ze niemozliwe jest ich przypadkowe, samoistne rozpiecie sie-przy
                        rozpinaniu trzeba przy wyciskaniu zapiecia jednoczesnie nacisnac specjalny
                        przycisk obok, wiec maluchowi nie grozi nagle wypadniecie.

                        rownie latwe w obsludze sa nosidla bez klamr, za to z wiazanymi pasami-te
                        wystarczy wowczas jedynie zawiazac na odpowiedni wezel tak, jak nam wygodnie.

                        z doswiadceznia wiem, ze mezczyzni wola nosidla z zapieciami na klamry, kobietom
                        to obojetne.


                        a co do dlugosci noszenia...nie wszystkie dzieci przeobrazaja sie w ciezkie
                        klocki po kilku miesiacach zyciawink niektore pozostaja filigranowe, a poza tym w
                        ergonomicznym nosidle, tak jak w chuscie, ciezar dziecka rozklada sie tak, ze
                        noszaca osoba absolutnie nie odczuwa go jako czegos uciazliwego. pod warunkiem
                        oczywiscie, ze wszystko jest zapiete i zawiazane jak nalezy...
                        i jeszcze fajna sprawa: dziecko po kilku miesiacach zycia mozna nosic juz w
                        "plecaczku" na plecach, nie tylko w chuscie, ale i w ergonomiku-to juz wowczas,
                        gdy swiat dokola jest tak niezwykle interesujacysmile
                        • metodiw Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 10.07.10, 10:21
                          green_naranja napisała:
                          > ale wracajac do rzeczy: nosidla ergo typu Manduca maja regulowane
                          > zapiecia-klamry i pasy, ktore przystosuja sie do noszącego, zarowno
                          filigranowej kobietki, jak i poteznego chlopawink kwestia kilku przesuniec paskow
                          i klamr...

                          Pięknie dziękuję Ci za informację, przekażę córce i zięciowi, niech decydują,
                          czy spróbować z nosidłem smile
                          • green_naranja Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 10.07.10, 10:30
                            to jeszcze dodam tak: chusty i nosidla maja dobra wartosc wtorna, i praktycznie
                            niewiele sie traci odsprzedajac dalej , gdy oczywiscie rzecz jest w dobrej
                            kondycji (a trzeba sie mocno postarac, by zniszczycwink.
                            zycze powodzenia !
                        • dordulka Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 11.07.10, 15:54
                          dla bardzo szczuplej osoby maduca bedzie za duza, pomimo systemu klamerek itp. Moja kolezanka, wiecej wazaca niz 38 kg(smile) dosc wąskobiodrzasta byla "za mała" do minimalnego wymiaru pasa biodrowego. Manduca jest genialna, ale nei podpasuje kazdemu.
                    • imogen0 Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 10.07.10, 10:17
                      Tak zrobiłam gdy córka miała ok. 5 m-cy.
                      W gondoli był ryk, w spacerówce zasypiała w pozycji pół-leżącej a potem
                      rozkładałam oparcie na płasko.
                      To był jedyny sposób na spokojny spacer.
            • boo-boo Re: Ja Ci to zaraz wytłumaczę. 10.07.10, 00:27
              No to się cholerniki chyba zmówili z moim synem wink
          • boo-boo Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 10.07.10, 00:26
            Jasne bo jak już się jest matką polką to tylko po żarcie można wychodzić- inne
            sklepy zakazane.
        • irm1nka Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 09.07.10, 21:28
          Moj post pasuje tonem do nieprzyjemnych odpowiedzi na zadany watek - czesc
          forumowiczek uwielbia jezdzic po innych. A yadrall zauwazyla sluszna rzecz.
          Przeciez tu nie bylo mowy o placzu na spacerze, tylko o beztroskim robieniu
          zakupow, bez zwracania uwagi na placzace dziecko. Moze jeszcze do fryzjera i
          kosmetyczki chodza niemowleciem... Co to jakies zawody, ktora wiecej jest w
          stanie zrobic dla siebie przy dziecku? Opieka nad malenstwem wymaga przeciez
          poswiecenia, a akurat placz to jedyna forma komunikowania maluszka z mama.
          • metodiw Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 09.07.10, 21:40
            irm1nka napisała:
            Moze jeszcze do fryzjera i
            > kosmetyczki chodza niemowleciem... Co to jakies zawody, ktora wiecej jest w
            > stanie zrobic dla siebie przy dziecku? Opieka nad malenstwem wymaga przeciez
            > poswiecenia,

            Dziewczyno, nie gadaj głupot! Co ma zrobić matka, która samotnie wychowuje dziecko albo jej mąż pracuje od rana do nocy albo wyjeżdża na kilkudniowe trasy/dyżury albo mieszka samotnie w innym mieście, z dala od bliskiej rodziny?
            Zapuścić warkocze do ziemi, chodzić w worku po kartoflach???
            • irm1nka Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 09.07.10, 22:02
              Acha, i akurat w te kilka dni co nie ma meza musi sobie walnac trwala na glowie.
              No nie, z tym fryzjerem to tak ironicznie mialo byc, a okazuje sie, ze są i
              takie przypadki. Rozumiem, w Twojej opinii taka mama nie ma zadnej rodziny,
              kolezanek, ktore na chwile przypilnuja dziecka... Tak wogole, to poruszony watek
              nie dotyczy samotnych mam, bo takie mamy to najpewniej musza pracowac wiec i
              opieke do dziecka maja.
              • metodiw Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 09.07.10, 22:22
                Irm1nko, myślenie nie boli...
                Są mamy (i tu na forum o tym czytałam), które mieszkają same w obcym mieście, ba, nawet w obcym kraju! i NIE MAJĄ nikogo do popilnowania dziecka - ani matki, ani teściowej, ani koleżanki.
                Poza tym, mało teraz jest mężów, pracujących od 7-ej do 15,30, mających pracę 5 minut od domu... Większość pracuje po całych dniach, dojeżdżając kilometrami do pracy.
                A matka z dzieckiem/dziećmi musi zrobić zakupy i zadbać o siebie, żeby nie wyglądac jak fleja tongue_out
                Nikt tu nie mówi o zaniedbywaniu dziecka, ale ileś już matek w tym wątku już tłumaczyło, dlaczego ich dzieci płakały w wózkach. Gdybyś miała taki płaczliwy egzemplarz, to byś zrozumiała tongue_out
              • boo-boo Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 10.07.10, 00:42
                "Rozumiem, w Twojej opinii taka mama nie ma zadnej rodziny, kolezanek, ktore na
                chwile przypilnuja dziecka... "

                No wyobraź sobie,że ja tak mam.

                Dla wygody takich zbulwersowanych płaczem dziecka w wózku pewnie ja i mnie
                podobne powinnyśmy dzieciaki same w domu w łóżeczkach zostawiać żeby gdzieś wyjść.
                • sueellen Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 11.07.10, 17:40
                  No wyobraz sobie, ze ja tez jestem tysiace kilometrow od mojej rodziny i z
                  powodu placzu mojego dziecka niewiele z nia wychodze a do sklepu tylko kiedy
                  musze. Mieszkasz w UK? Tu wiekszosc rzeczy na szczescie da sie zamowic przez
                  internet i nie ma problmu z oddawaniem niepasujacych.

                  Przez internet urzadzilam mieszkanie, ubrania i jedzenie tez tak kupuje. A jesli
                  musze wyjsc do sklepu/banku/na poczte, biore ze soba chuste. jak zacznie wyc to
                  przynajmniej wyje wtulone we mnie a nie pozostawione same sobie.
            • yadrall Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 09.07.10, 22:05
              Mi nie chodzi o to,ze dzieci placza-to sie zdarza i jest normalne,ale
              to,ze mamy nie reagowaly na te placzace dzieci... Nie wracaly najkrotsza
              droga do domu,nie zagladaly do wozka, nie probowaly w ZADEN sposob
              uspokoic dziecka-poprostu chodzily po sklepie czy na targowisku.
              • yadrall Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 09.07.10, 22:07
                Ja tylko w jednym wypadku nie reaguje na placz mojego dziecka-jak ja
                jestem kierowca w samochodzie,a maly siedzi w foteliku (0-13kg) na tylnim
                siedzeniu. Ale nawet wtedy staram sie choc glosem uspokoic malego-nie
                zwasze to daje efekt (zdarzalo mi sie szybko szukac parkingu),ale choc
                probuje uspokoic dziecko.
                • irm1nka Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 09.07.10, 22:16
                  Ja wlasnie to zromumialam, ze w tym watku chodzi o brak reakcji na placz i to do
                  tego w specyficznej sytuacji, a nie na spacerze, ktorego faktycznie niektore
                  dzieci nie lubia, choc przynajmniej maja wtedy zapewniona 100% uwage mamy. Ja
                  tez nie potrafilabym sluchac placzu bez reakcji. Ale z tym pewnie jest jak z
                  podejsciem do kontrowersyjnej metody nauki zasypiania. Wiele mam potrafi
                  przetrzymac wielominutowe czy nawet godzinne plakanie dziecka.
                  • boo-boo Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 10.07.10, 01:11
                    No to teraz nam ładnie wytłumacz co się robi z dzieckiem którego się nie da w
                    żaden sposób uspokoić- knebluje?- bo są i takie.
                    • green_naranja Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 10.07.10, 01:23
                      ech, kobieto, szkoda rzeczywiscie nerwowo na ciebie.

                      wyobraz sobie, ze nie jestes jedyna matka z wiecznie ryczacym dzieckiem.
                      z dzieckiem ryczacym bez wyraznej przyczyny.
                      z dzieckiem ryczacym nie z glodu, nie z chlodu, nie z powodu kupy, kolki czy
                      czego tam jeszcze.
                      z dzieckiem, ktore NIE spi (nie liczac nocnych mocno przerwywanych drzemek), a
                      wiec tym bardziej ryczy ze zmeczenia, nie bedac w stanie odpoczac nalezycie
                      (czyli spiac!) w ciagu dnia;

                      i wyobraz sobie, ze sa matki, ktore

                      a) nie czuja sie "matkami Polkami" odpowiedzialnymi za funkcjonowanie calego swiata;
                      b)nie czuja sie tez kocmoluchami, ktore nie maja potrzeb odziezowych,
                      kosmetycznych, estetycznych;
                      c) nie maja do pomocy nikogo, bo najblizsza rodzina jest oddalona o tysiace
                      kilometrow.

                      I mimo wszystko,te matki, choc padaja na pysk z wyczerpania przez pierwsze pol
                      roku zycia dziecka (bo pozniej z reguly dziecko sie reguluje, albo matka ciagnie
                      na rezerowwej baterii) jakos nie sa w stanie beztrosko sluchac placzu swojego
                      dziecka i nie reagoujac, ze spokojem kontemplowac najnowsza kolekcje w H&M czy
                      Zarze.

                      dziwolagi jakies, prawda?
                      bo to, ze w twoim mozgu na takie nie ma odrebnej kategorii, sadzac po
                      poprzednich twoich postach-wcale mnie nie dziwi.

                      p.s. rozumiem, ze chcesz byc dowcipna, ale uwierz -nadmierne epatowanie
                      wulgaryzmami powoduje jedynie obrzydzenie.
                      • boo-boo Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 10.07.10, 01:40
                        Wolę być dowcipna w taki sposób niż udawać matkę idealną jak ty.
                        To teraz mi powiedz jak jest różnica czy to dziecko ryczące będzie ryczało w
                        wózku czy na rękach skoro jedno czy drugie i tak go nie uspokoi? Bo rozumiem,że
                        jak ryczy w niebogłosy na rękach to już nie jest beztroskie słuchanie....

                        Rozumiem,że ty tylko z obawy przed opiniami obcych ludzi będziesz dziecko na
                        rękach taszczyć albo zaszyjesz się w domu.

                        Mało mnie obchodzi co inni myślą- każda matka lepiej zna swoje dziecko niż taka
                        mądralińska jak ty co to po kilku minutach jest w stanie określić czemu cudze
                        dziecko płacze i jeszcze ma na to złoty środek- co zrobić żeby przestało.

                        Co do mózgu- najpierw zatroszcz się o własny, a dopiero potem o cudzy- z
                        dzieckiem podobnie.
                        W przeciwieństwie do ciebie więcej mi się w głowie mieści- chociażby to,że różne
                        dzieci są i różne matki-o różnych potrzebach i mnie nic do tego- ty natomiast na
                        około tylko pouczasz i udzielasz dobrych rad, które w życiu codziennym mają
                        zastosowanie- ale tylko w twoim.
                        Te wyrodne jeżdżą z rozdartymi dziećmi między półkami w sklepie odzieżowym- te
                        idealne jak ty też jeżdżą z wózkami w tym samym sklepie z dziećmi słodko
                        śpiącymi w wózkach albo na ręku i wyłapują te wyrodne, a potem afery na forum
                        robią w stylu "jak to możliwe"- trzeba mieć na prawdę ubogie życie duchowe żeby
                        zajmować się cudzymi sprawami. Żal mi takich jak ty.
                        • irm1nka Jad, jad, jad... 10.07.10, 07:26

                          > To teraz mi powiedz jak jest różnica czy to dziecko ryczące będzie ryczało w
                          > wózku czy na rękach skoro jedno czy drugie i tak go nie uspokoi?

                          ot, cało sedno problemu. Według Ciebie skoro placze niezaleznie od pozycji to
                          nalezy je zostawic samo sobie i nadal spokojnie ogladac ciuszki. Na pewno dla
                          dziecka jest roznica, czy lezy samo, czy matka jest blisko i probuje zaradzic
                          problemowi. Czasem trzeba poprostu zrezygnowac z dalszych zakupow.
                          Hm, tak na marginesie... gdzie ta radosc z macierzynstwa, o ktorej piszesz w
                          innych postach, ze udaje ci sie to osiagnac, wlasnie dbajac o swoje potrzeby.
                          Przez Twoje wpisy przebija zlosc, ociekaja jadem. Forum staje sie narzedziem
                          wyladowania zlych emocji, dla coraz wiekszej liczby mam. Temat na osobny watek,
                          bo strach o cos zapytac, pol forum idealnych mamusiek, zaczyna sie przescigiwac,
                          ktora bardziej dopiecze autorce.
                          • boo-boo Re: Jad, jad, jad... 11.07.10, 12:59
                            A ja ci jeszcze raz powtarzam,że nie znasz cudzych dzieci. Zajmij się swoim.
                            Co jednej czy drugiej da zrezygnowanie z dalszych zakupów- siedzenie w domu i
                            wpatrywanie się w drące się dziecko czy noszenie go drącego się na rękach.

                            Jaka złość, jaki jad-weź mnie nie rozśmieszaj........oprócz tego,że nie
                            rozumiesz zasady- nie twoje dziecko, nie wtrącaj się bo nie znasz realiów innych
                            ludzi to jeszcze problemy z interpretacją tekstu czytanego masz.
                            • irm1nka Re: Jad, jad, jad... 11.07.10, 22:21
                              Ta zasada z niewtrącaniem się mam nadzieje nie dotyczy rowniez znęcania się nad
                              dziecmi?
                              Poki co nie wtracam się, chyba ze ktos krzywde robi dziecku, a jedynie wyrazam
                              swoj osąd na temat tego co widzę.

                              Twoje posty sa delikatnie mowiac bardzo ekspresyjne, do tego wpadnie czasem
                              jakas lacina, wiec mozna odniesc wrazenie, ze atakujesz... Nerwy tu nie sa
                              potrzebne, a niestety duza czesc forumek, lubi ponasmiewac sie, zwyzywac jak sie
                              nie spodoba watek, zamiast poprostu go nie czytac skoro jej nie pasuje tematyka.
                              Mozna zdolowac jakas mloda mame, ktora za bardzo do siebie wezmie co poniektore
                              teksty.
                              • boo-boo Re: Jad, jad, jad... 11.07.10, 23:09
                                Owszem nie dotyczy- ale uważam,że tak długo jak ktoś nie znęca się nad swoim
                                dzieckiem to nie mnie oceniać i interweniować- takie czyny jak ubieranie wg.
                                własnego wychowania czy reagowanie na płacz- lub nie reagowanie nie są karnie
                                zagrożone.

                                Ale ja się wcale nie denerwuję.... wierz mi daleko mi do tego.
                                Jeszcze raz powtarzam- interpretacja tekstu czytanego się kłania, a nie tylko
                                składanie literek bo ja z kolei mam wrażenie,że większość forumek na lekcjach
                                języka polskiego nie uważała i każdą ironię czy sarkazm jak atak odbiera.

                                Co do łaciny- wystarczy spojrzeć na moją sygnaturkę i już wszystko w
                                temacie-odnośnie ataku.
                        • green_naranja Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 10.07.10, 08:54

                          alez ja nie pretenduje do miana matki idealnej, nawet nie rozumiem, co to
                          znaczy-bo dla mnie to cos nma ksztalt bialego nosorozca: wszyscy slyszeli, ale
                          nie widzial nikt.

                          nie bede sie ustosunkowywac do calej tej twojej zalosnej wypowiedzi
                          zakompleksionej istoty (jakie to ciekawe, ze jak ktos nie ma nic do powiedzenia
                          z kategorii sensownej argumentacji, zawsze wyjedzie z tekstami w stylu"ubogie
                          zycie duchowe", "pouczanioe", "brak pojecia na temat innych dzieci
                          e3tc")-uwazam, ze zamiast wylewac jad na forum, powinnas zasiegnac porady
                          specjalisty, bo masz naprawde powazny problem, a taka a nie inna ekspresja jest
                          jego wyraznym objawem.

                          dodam tylko jedno: akurat ze mna nie mialabys szans konkurowac w kategorii o to,
                          kto ma najbardziej "rozkrzyczane, niezadowolone itp" dziecko. to, co ja
                          przezylam w pierwszych kilku miesiacach zycia mojej corki, nie zmiesciloby ci
                          sie w glowie, zapewniam cie.
                          a mimo to nigdy mi nie przyszlo na mysl traktowac swojego dziecka jak rzeczy,
                          ktora moze sobie wyc, a ja ze spokojem bede porownywac metki w sklepie.
                          ech, co do "uboggiego zycia duchowego"...serio chcesz o tym pogadac? z gory
                          odradzamwink
                          • green_naranja Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 10.07.10, 08:56
                            mialo byc: "jednorozca", a nie "nosorozca"wink
                            • boo-boo Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 11.07.10, 13:06
                              No i kto tu pisze żeby emocje wyładować......walisz w klawiaturę z taką
                              szybkością,że albo nie wiesz co piszesz albo nie chce ci się nawet przeczytać
                              ponownie co napisałaś- byle tylko posta wysłać.
                              • green_naranja Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 11.07.10, 17:55
                                kobieto, z tegoi podniecenia wyprodukowalas tyle postow w odpowiedzi, ze
                                starczyloby na kilka innych osob.i kto tu wali w klawiature dla samego walenia?big_grin

                                ja ci radze uspokoic sie, wziac zimny prysznic albo chlopa do lozka zaciagnac,
                                bo widac na jakis powazny deficyt cierpisz i wylewasz to na forum...nikt tu nie
                                napisal, ze jest matka idealna i ma recepte na wszystko. to ty chcesz tak to
                                widziec.

                                otoz uswiadomie cie: ja NIE DORADZAM. ja pisze tylko, jaka mam opinie na dany
                                temat.
                                a temat, przypomne ci (mozna go nazwac problememwink to kobiety, ktore pozwalaja
                                dzieciom ryczec w wozkach, majac ow ryk gleboko w d..... czego swiadkiem bywam
                                niejednokrotnie, poniewaz sama "targam" swoje dziecko po sklepach tez, jak kazda
                                normalna osoba.
                                widze wiec matki, ktore tocza rozmowy z kolezankami obo wozka, w ktorym
                                rozpaczliwie placze niemowle (nie mam na mysli dwulatka ktory koniecznie chce
                                loda czy co tam); baba stoi i ze smiechem przekrzykujac placz dziecka opowiada
                                kolezance wrazenia z weekendu. potrzasajac wozkiem, zeby sie zamknelo. tudziez
                                odwracajac wozek w druga strone, by placz niosl sie w innym kierunku i nie
                                zagluszal.
                                NIEMOWLE, powiadam. BABA USMIECHNIETA, powiadam; OBOJETNA.

                                czy teraz rozumiesz o jakich przypadkach pisze, czy nadal masz problem z
                                przetworzeniem?
                                no bo jesli tak, to moze jednak udaj sie pod ten prysznic czy tez pod koldre...wink
                                • boo-boo Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 11.07.10, 20:42
                                  Nawet mi się czytać do końca nie chciało więc napiszę krótko.
                                  Czytać piszesz,że nie możesz, a jednak mnie kochasz i czytasz dalej.
                                  Ciao.
                                  • green_naranja Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 11.07.10, 20:57
                                    czytaj ze zrozumieniem, to naprawde nietrudnesmile
                                    nie napisalam, ze JA NIE MOGE czytac-gdybym nie mogla, nie czytalabym, proste.

                                    a na kochanie trzeba sobie zasluzyc, niestety nie masz szans-za to mozesz dalej
                                    mi dostarczac rozrywkismile
                                  • green_naranja Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 11.07.10, 21:03
                                    wcielo mi odpowiedz, wiec napisze teraz tak: sprobuj skupic sie przy czytaniu,
                                    to naprawde nietrudne.

                                    napisalam: "daj sobie na
                                    wstrzymanie, bo zal czytac, serio. "

                                    gdzie tu tekst o tym, ze JA NIE MOGE czytac?big_grin gdybym nie mogla, nie czytalabym.

                                    dziewczyno, plączesz sie z zeznaniach i to coraz mocniej.
                                    • boo-boo Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 11.07.10, 23:14
                                      A ty potrafisz coś od siebie napisać czy tylko małpować potrafisz?

                                      Może tak-prościej napiszę- skoro żal ci czytać to nie czytaj.
                                      • green_naranja Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 11.07.10, 23:33
                                        ale co malpowac, bo nie juz sie gubie w gaszczu twojego belkotu...?
                                        • green_naranja Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 11.07.10, 23:35
                                          bez "nie" mialo byc, rzecz jasna.

                                          zreszta, to i tak nie ma znaczenia, ty nie jestes w stanie wygenerowac jakiejs
                                          sensownej wypowiedzi; zdaje sie, ze ostatnie slowo twojej sygnaturki dosc dobrze
                                          charakteryzuje stan twojego umyslu.
                          • boo-boo Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 11.07.10, 13:05
                            Jasne,że nie pretendujesz bo w twoim mniemaniu nią już jesteś.
                            Przeczytaj sobie jeszcze raz posta autorki- widziała kilka kilkuminutowych
                            sytuacji i na ich podstawie ocenia całe życie innych.

                            Nie dość,że matka idealna to jeszcze znakomity psycholog........
          • boo-boo Re: yadrall na ten watek odpowiadaja egoistki z t 10.07.10, 00:39
            "Moze jeszcze do fryzjera i kosmetyczki chodza niemowleciem... Co to jakies
            zawody, ktora wiecej jest w stanie zrobic dla siebie przy dziecku? Opieka nad
            malenstwem wymaga przeciez poswiecenia, a akurat placz to jedyna forma
            komunikowania maluszka z mama."

            Jasne i dlatego każda kobieta po urodzeniu dziecka powinna się zapuścić-chodzić
            tylko w jednym komplecie ubrań po domu i poza domem, trzymać włosy i paznokcie w
            nieładzie.
            Wiesz posiadanie dziecka ma przynajmniej mnie sprawiać radość, owszem życie po
            jego narodzinach diametralnie się zmienia ale nie oznacza to,że muszę rezygnować
            z tego z czego tak na prawdę nie muszę.
            Jeśli ci się podoba to chodź jak kocmołuch i omijaj wszystkie inne sklepy niż te
            z żywnością. Nie każde dziecko jest do rany przyłóż, nie każda ma pomoc i kogoś
            kto mógłby im z dzieckiem zostać.

            Czasami dziecko płacze i noc nie jest w stanie go uspokoić.
    • joanka-r Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 22:00
      ''zauwaŻylam'' to następnym razem obserwuj bardziej, bo dzieci czasem płacza z prozaicznych powodów np: mama nie chce mu kupić setnego samochodzika zabawki , których ma juz całe pudła.....a dzieci wspanile potrafią ''szantażować ''płaczem. Potrafi to nawet 2,5 miesięczna wnuczka Metodiw.
      https://emoty.blox.pl/resource/wink.gif
      • gootica Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 22:29
        Joanka ma 100% rację :0 ja mam taki egzemplarz wymuszacza. Jęczy i
        płacze o prawie wszystko, czasem jestem tak sfrustrowana, ze mam juz
        dosc tego ryczenia i zaczynam ignorowac ten płacz. Jedyna metoda,
        która skutkuje. I ciesz się, ze masz taki egzemplarz, bo wiem po
        sobie, ze dziecko może dac porządnie w kość
      • green_naranja Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 23:07
        niemowleta nie potrafia "szantazowac" placzem, na litosc boska.placza, bo maja
        jakis powod, i nie jest nim odgrywanie sie na rodzicu!
        • boo-boo Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 00:44
          Te sprytniejsze-owszem potrafią. Trzeba tylko dokładniej rozumieć swoje dziecko.
          • mamaolkaifranka boo-boo 10.07.10, 07:20
            Kochana boo-boosmile)))) Jak się cieszę, że Cię widzę! smile Mały takim
            Łobuziakiem jest? On już chyba 4 miesiące będzie miał?
            • boo-boo Re: boo-boo 11.07.10, 13:17
              Jeszcze nie ma- ale już blisko.
              Jedno mnie zastanawia- czytam czasami na forum jak to niektóre mamy wożą swoje
              dzieci w gondolach do ósmego miesiąca życia. Mój jeszcze czterech nie ma,a w
              gondoli Jedo co duża jest jemu z 5 cm zostało miejsca na długość- rośnie jak na
              drożdżach czy co wink
        • irm1nka Niektorzy za bardzo przejeli sie metoda Ferbera... 10.07.10, 07:30
          i chyba nie tylko podczas tzw. nauki samodzielnego zasypiania ja stosuja... I
          nic nie pomoze podkreslanie we wszystkich podrecznikach, pismach, ze placz to
          jedyna forma komunikacji dla takiego maluszka. Eh. Zal dzieci poprostu.
    • dzemsliwkowy Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 22:37
      Z Twoich postów wynika, że masz pogodne i łatwe w obsłudze dziecko.
      Moja kuzynka ma np. dziecko, które płacze o wszystko: bo leży na płasko/bo
      siedzi/bo wypadł smok/bo w zupce są grudki/bo spadła zabawka/ bo ma czapkę na
      głowie/bo idą zęby/bo pies obok zaszczekał itd.
      Wyobraź sobie, że funkcjonujesz z takim dzieckiem 24/7.
      Nie oceniaj tak pochopnie, bo każde dziecko jest inne i zdarzają się bardzo
      marudne egzemplarze.
    • alpepe Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 23:06
      szczerze mówiąc, też tego nigdy nie rozumiałam. Sama zawsze swoje dzieci
      wyjmowałam z wózka, jeśli płakały i brałam na ręce. Ale ja nie mogę znieść
      płaczu dziecka, więc jak dzieci były w wieku niemowlęcym, robiłam wszystko, by
      się uspokoiły i czuły dobrze.
      • metodiw Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 23:24
        alpepe napisała:

        > szczerze mówiąc, też tego nigdy nie rozumiałam. Sama zawsze swoje dzieci
        > wyjmowałam z wózka, jeśli płakały i brałam na ręce.

        A czym pchałaś wózek - kolanem?
        Z naszą małą nie da się wyjść w pojedynkę sad
        Kiedyś córka umówiła się na spacer z koleżanką, matką młodszego od naszej szkraba. Skutki były takie, że jej synek słodko spał w wózku, córka niosła wnuczkę na rękach, a koleżanka próbowała pchać dwa wózki naraz, co nie było wygodne sad
        Czasem się uda uśpić Niuśkę w wózku, ale przedtem musi popłakać sad Albo nawet wytrzyma trochę leżąc, jeżeli się do niej gada, ale wystarczy jakiś kierowca ze strzelającym gaźnikiem, szalejący motocyklista lub karetka pogotowia - i dziecko wystraszone płacze znowu!
        Na szczęście mają dom, więc dziecko "łapie" świeże powietrze na werandzie lub na terenie posesji, noszone bądź trzymane na rękach. Cały czas mamy nadzieję, że wysiedzi dłużej w spacerówce.
        • majamajanet Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 06:29
          metodiw napisała:

          > alpepe napisała:
          >
          > > szczerze mówiąc, też tego nigdy nie rozumiałam. Sama zawsze swoje dzieci
          > > wyjmowałam z wózka, jeśli płakały i brałam na ręce.
          >

          A co będzie jeśli spacerówka też się nie spodoba?
          Moim zdaniem wasza młoda jest jeszcze na tyle mała, ze można starać się ją
          oduczać noszenia na rękach.
          Łatwo mówić, gorzej w praktyce..
          Może warto pomyśleć o uatrakcyjnieniu pozycji leżącej ? Może zabawki
          zawieszki?Choć to już pewnie jest.. Może starać się nie od razu reagować na
          krzyk, skoro wiemy, że dziecko ma czystą pieluszkę i jest nakarmione?
          Jeśli nie zmienicie nic w swoim postępowaniu, to mała może także w spacerówce
          płakać. Bo jej bardziej chodzi o kontakt bliskości a nie o widokismile
          Co będzie gdy za kilka miesięcy będzie dużo cięższa, mniej będzie spała w
          dzień..Co wtedy?
          W swojej pracy na co dzień spotykam się z dziećmi z różnymi nawykami.I te
          noszone na rękach też. Nic ich nie interesuje, ani zabawka, ani środowisko,
          tylko ręce i ręcesmile
          Wiadomo, że przy większej ilości dzieci jest to niewykonalne.I prędzej czy
          później mały szkrab przyzwyczaja się że reakcja krzyk-ręce, nie zawsze zdaje
          egzamin.
          Zaczyna wreszcie się interesować otoczeniem i zabawkami. Ale jeszcze od czasu do
          czasu , nie raz nas sprawdza smile)
          Noszenie na rękach to jeszcze nic, nawyki przy jedzeniu- to dopiero kosmos!

          > A czym pchałaś wózek - kolanem?
          > Z naszą małą nie da się wyjść w pojedynkę sad
          > Kiedyś córka umówiła się na spacer z koleżanką, matką młodszego od naszej szkra
          > ba. Skutki były takie, że jej synek słodko spał w wózku, córka niosła wnuczkę n
          > a rękach, a koleżanka próbowała pchać dwa wózki naraz, co nie było wygodne sad
          > Czasem się uda uśpić Niuśkę w wózku, ale przedtem musi popłakać sad Albo nawet w
          > ytrzyma trochę leżąc, jeżeli się do niej gada, ale wystarczy jakiś kierowca ze
          > strzelającym gaźnikiem, szalejący motocyklista lub karetka pogotowia - i dzieck
          > o wystraszone płacze znowu!
          > Na szczęście mają dom, więc dziecko "łapie" świeże powietrze na werandzie lub n
          > a terenie posesji, noszone bądź trzymane na rękach. Cały czas mamy nadzieję, że
          > wysiedzi dłużej w spacerówce.
          • green_naranja Remajamajanet 10.07.10, 08:57
            "W swojej pracy na co dzień spotykam się z dziećmi z różnymi nawykami.I te
            > noszone na rękach też. Nic ich nie interesuje, ani zabawka, ani środowisko,
            > tylko ręce i ręcesmile"


            ty tak na serio???
            • metodiw Re: Remajamajanet 10.07.10, 10:17
              "W swojej pracy na co dzień spotykam się z dziećmi z różnymi nawykami.I te
              > > noszone na rękach też. Nic ich nie interesuje, ani zabawka, ani środowisk
              > o,
              > > tylko ręce i ręcesmile"
              >

              Nie mam zamiaru kontynuować w nieskończoność tej dyskusji ani odpowiadać każdej po kolei, która uważa, że zdobyła patent na wychowanie po urodzeniu dziecka. Każde dziecko jest inne, każda sytuacja również. Moje dzieci nie krzyczały bez powodu i spały spokojnie w wózkach na spacerze, a wnuczka należy do dzieci, które muszą czuć bliskość dorosłego (a najlepiej mamy) i nie dadzą się odłożyć, żeby je tygrysy nie zjadły tongue_out
              Od jakiegoś czasu przesypia pięknie całe noce, natomiast w dzień śpi niezbyt dużo i czasem ma takie dni (skoki rozwojowe???), że bardzo trudno ją uśpić i beczy ze zmęczenia i zdenerwowania, zwłaszcza późnym popołudniem, a wtedy trzeba nosić, lulać, spiewać, wyciszać.

              Ale tematem wątku jest zachowanie matek w sklepach, a nie ogólnie sposoby reagowania na płacz własnego dziecka.
              Przeczytałam raz jeszcze pierwszy post założycielki i odpowiem tak: ciesz się, dziewczyno, że mozesz spokojnie jeździć ze śpiącym dzieckiem pomiędzy półkami i ciuchami i dziękuj bogu, że możesz zrobić zakupy, a nie baw się w sędziego wobec tych matek, które próbują coś załatwić, gdy serce im się kraje na płacz własnego dziecka. Bo rzadko która matka, oprócz patologii, obojętnie słucha takiego płaczu.
              Mnie bulwersują tylko matki, które obrzucają wulgaryzmami własne dzieci lub je biją - to ewidentnie zasługuje na potępienie, a nawet na ingerencję. Co do reszty - pilnujmy własnego nosa i nie próbujmy dowartościować się kosztem innych.
              • joanka-r Re: Remajamajanet 10.07.10, 14:03
                metodiw ale w ten sposób córka sie zameczy, akręgosłup dziecka tak małego nawet dobrze noszonego, jest narażony na odkształcenia.....długo tak nie pociągniecie. Próbowałyście ułozyć wnuczkę troszkę wyżej w wózku, aby więcej widziała? Zwińcie pod materacyk ręcznik w wałek, główka sie wóczas uniesie , moze jakies zawieszane pierdoły przy budce etc....
                • green_naranja Re: Remajamajanet 10.07.10, 20:41
                  jakie odksztalcenia niby??
                  wiesz cokolwiek o ukladzie kostnym malego dziecka i jego rozwoju, czy to tylko
                  takie babcine madrosci...?
                  • joanka-r Re: Remajamajanet 11.07.10, 20:56
                    ''wiesz cokolwiek o ukladzie kostnym malego dziecka i jego rozwoju''

                    nie moje dzieci to bezkregowcetongue_out
                    • green_naranja Re: Remajamajanet 11.07.10, 21:04
                      "nie moje dzieci to bezkregowcetongue_out"

                      z tego wynika, bo inaczej nie pisalabys takich bzdur...
              • boo-boo Dokładnie. 11.07.10, 13:23
                "...(dwa razy mamy byly w okilicy przez dluzszy czas-dobre kilka
                minut)..."

                Normalny dobry psycholog potrzebuje więcej niż "kilku minut" żeby coś na tema
                pacjenta powiedzieć.
            • kinga_owca Re: Remajamajanet 11.07.10, 16:44
              green_naranja napisała:

              > "W swojej pracy na co dzień spotykam się z dziećmi z różnymi
              nawykami.I te
              > > noszone na rękach też. Nic ich nie interesuje, ani zabawka, ani
              środowisk
              > o,
              > > tylko ręce i ręcesmile"
              >
              >
              > ty tak na serio???

              no przeciez to powszechnie wiadome, że dzieci noszone na rękach
              interesują się tylko rękami - w przyszlości wybierają zawód
              manikiurzystki na przykład

              dzieci wożone w wózkach interesuja się tylko wózkami - to przyszli
              kierowcy rajdowi

              mój długokarmiony piersią interesowac się będzie zapewne tylko
              cyckami, już teraz mówi, że będzie ginekologiem smile
              • boo-boo Re: Remajamajanet 11.07.10, 23:22
                "mój długokarmiony piersią interesowac się będzie zapewne tylko cyckami, już
                teraz mówi, że będzie ginekologiem smile"

                Aaaaaaaaa............ ekran sobie poplułam wink
        • irm1nka Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 07:35
          Wnuczka placze tylko na spacerach w pozycji lezacej? W domu jest spokojna?
          • mamu-chaa Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 15:18
            eh życie uczy pokory...
            Moja starsza córka była typem aniołka, pięknie spała na spacerze, a nawet jak
            nie spała mogłam jeździc po sklepie ile wlezie,patrzyła sobie, bawiła się
            paluszkami. Bardzo rzadko płakała, do tej pory jest taka, bezproblemowa. I
            pamiętam siebie, jaka byłam "mądra" po pierwszym dziecku : jak to dziecko płacze
            w wózku?! Jak to nie mozna uspić?! Do czasu gdy urodził się mój ukochany
            rozdarty synek smileMa teraz nispełna 4 msc i to co przeżyliśmy z nim przez
            pierwsze trzy to jakiś koszmar. On po prostu nienawidził jeździć w gondoli, nie
            wrzeszczał tylko wtedy gdy go uspionego wkładałam do wózka i nie widział że
            jedzie, jak się obudził na spacerze to na sygnale wracałam do domu (trudno w
            chłodnej porze roku wyciągać noworodka z wózka)Nienawidzi też fotelika i jazdy
            samochodem więc nigdzie z nim nie jeździmy (tylko do lekarza)Nienawidzi również
            czapki więc od maja jedzi zawsze z gołą głową. Jak skończył 3 msc przełożyliśmy
            go do rozłożonej spacerówki i teraz mogę pospacerować ze starszą ale czasem też
            mu nie pasuje i się wydziera. Wszyscy na osiedlu z daleka słyszą że
            jedziemy.Dodam jeszcze, że waży 9,5 kg (wiem, wiem gigant)i nawet jakbym chciała
            to nie mogę go nieść, pchać wózka i pilnować rozbieganej 3-latki. I wiecie co?
            Przestałam się przejmować zgorszonym wzrokiem ludzi jak jedziemy z
            rozdarciuszkiem, albo pytań "nie boi się pani tak bez czapki?" i przestałam tez
            komentować sposoby na wychowanie innych matek. Wiem jak to jest jak się trafi
            taki egzemplarz, każdy dzień to jak bieg z przeszkodami... wink
        • sueellen Re: Placzace dzieci w wozkach... 11.07.10, 14:27
          > > szczerze mówiąc, też tego nigdy nie rozumiałam. Sama zawsze swoje dzieci
          > > wyjmowałam z wózka, jeśli płakały i brałam na ręce.
          >
          > A czym pchałaś wózek - kolanem?

          Czasem pcham jedna reka a na drugiej niose dziecko, czasem mam ze soba chuste,
          dziecko do chusty a wozek pcham. Jak dziecko placze w sklepie, zawijam sie i
          wychodze. Nie ubedzie mi jesli nie kupie sobie bluzki czy pomidorow.
      • mrau_k Re: Placzace dzieci w wozkach... 23.07.10, 10:16
        majac pierwsze dziecko - moze i bym sie dziwila ze matki nie reagguja na wyjca w
        wozku. Junior by grzeczny, tysiace km pociagiem z nim zrobilam i poza
        zwiedzaniem wszystkich kataow pociagowych nie bylo problemu. potem jezdzil autem
        i tez bylo gut. majac 8 miesiecy dojechal nad morze 10 godzin bez zadnego w
        zasadzie marudzeni. juz ja marudzilam wiecej. potem urodzilam drugiego synka. o
        to jest rozdarciuch! mowicie ze matki nie przejmuja sie? ile sie mozna
        przejmowac? 2, 3, 10 miesiecy? rok? dwa lata? czlowiek sie uodparniasmilejest
        rozdarciuchem i juz. nikt mu nie ustepuje za bardzo ale trudno zeby caly swiat
        sie krecil wokol niego. starszy marzyl o wycieczce do parku dinozaurow. w koncu
        pojechalismy. przez tyle czasu ile tam bylismy mlodszy sie darl w wozku.
        niewazne czy go bujalam czy sie przejmowalam czy probowalam go uspokoic. wszyscy
        sie za nami ogladali! do tej pory jak jest zmeczony to sie drze. drze sie
        generalnie o wszystko. po prostu taki jest i takiego go kocham. jest jeszcze za
        maly zeby mu to wyjasnic. przyjdzie i ten czas ale moj maz dlugo bedzie
        wspominal jego wrzaski niemowlecesmile
        poza tym dziewczyny: nie zaperzajcie sie tak. kazda z nas ma swoj sposob na
        swoje pociechy. ze inne sie nie przejmuja? nie musza. widac preferuja zimny
        wychow. tez skuteczny. ze ktoras rozpieszcza? moze lubi? mozliwe ze was oburzy
        porownanie do psiakow ale jedni chowaja psy w kojcu a inni wiaza kokardki i
        pozwalaja na kanape. w obu tych sytuacjch psy sa szczesliwe...
    • irm1nka Udzerz w stół, a nożyce sie odezwa... 10.07.10, 07:12
      Chyba nie doroslas do roli matki, skoro sie tak burzysz, przeklinasz. Moze
      idziesz dzis z niemowlęciem do fryzjera stad ta zlosc, bo bedzie plakalo
      pozostawione same sobie. Wyobraz sobie nie chodze jak kocmoluch, ale przez
      pierwsza miesiace nie przejmowalam sie manicure i make-up'em (bo pewnie brak
      tego to definicja owego kocmołucha), wazniejsze bylo malenstwo i to zeby nauczyc
      sie siebie nawzajem. Mam dziecko, ktore czasem do rany przyloz, ale nie ciagam
      go po marketach, nie jest to wskazane dla niemowlat, prosta zasada. Ale to moje
      malenstwo czasami daje popalic, padam na twarz ze zmeczenia, nic nie pomaga na
      placz, i wiesz co? do glowy by nie przyszlo, ze skoro placze w kazdej pozycji to
      nalezy je zostawic samo sobie. Oj, nie taka jest rola matki, nie taka...
      • boo-boo Re: Udzerz w stół, a nożyce sie odezwa... 11.07.10, 13:13
        Wiesz tu gdzie ja mieszkam o dziwo ludzie normalnie żyją i ciągają dzieci po
        marketach- nikt nawet nie wspominał w szpitalu czy gdziekolwiek o nie
        wychodzeniu z dzieckiem- a wierz mi na to co powinni młodym matkom zwracać uwagę
        to to robią.

        Podaj jakieś sensowne uzasadnienie tego czemuż jest to nie wskazane- tylko nie
        wyskakuj z ilością ludzi, bakteriami czy wirusami bo ten sposób musiała bym- i
        nie tylko ja- izolować dziecko od jego ojca który do pracy chodził i zawsze mógł
        coś przywlecz ze sobą.
        Uczenie się siebie nawzajem to nie jest siedzenie w domu i studiowanie dziecka-
        w twoim mniemaniu tak jest.
        Do roli matki- no cóż- ty pewnie dorosłaś już- po kilkumiesięcznym
        przestudiowaniu swojego dziecka. Ja jak i miliony innych jeszcze nie- bo bycie
        matką nie polega na przestudiowaniu i nauczeniu się dziecka- dziecka człowiek
        uczy się tak długo jak się nim opiekuje- co dzień zdarza się coś innego i nawet
        jak dziecko ma lat 16 to nadal się go uczysz.
        I co ty wiesz o macierzyństwie- nauczyć to się możesz jak to jest z psem, a nie
        z dzieckiem.
        • sueellen Re: Udzerz w stół, a nożyce sie odezwa... 11.07.10, 16:42
          > Wiesz tu gdzie ja mieszkam o dziwo ludzie normalnie żyją i ciągają dzieci po
          > marketach- nikt nawet nie wspominał w szpitalu czy gdziekolwiek o nie
          > wychodzeniu z dzieckiem-

          Ty chyba w Uk mieszkasz?
          Ja tez i tu jak najbardziej sa wywieszki na temat flu pandemic i zeby starac sie
          nie przyprowadzac dzieci do szpitala...
          • boo-boo Re: Udzerz w stół, a nożyce sie odezwa... 11.07.10, 17:41
            Jak już tak bardzo chcesz pisać to pisz przynajmniej na temat.
            Nie "o szpitalu" tylko "w szpitalu"- po urodzeniu dziecka-żeby z nim nie wychodzić.
            Pandemii już dawno nie ma- wtedy była.
            Na jakim ty świecie żyjesz.
            • sueellen Re: Udzerz w stół, a nożyce sie odezwa... 11.07.10, 22:37
              u mojego gp wywieszki sa do tej pory.
              • boo-boo Re: Udzerz w stół, a nożyce sie odezwa... 11.07.10, 23:10
                A u mojego już od dwóch miesięcy nie ma.
        • irm1nka Boo-boo 11.07.10, 22:12
          Boo-boo może to Twoje dzieciątko tak dużo płacze, bo nie wiesz czemu ciaganie
          niemowlecia po hipermarketach jest niewskazane? Mnie tez w szpitalu nie mowili,
          ale bywam czasem u pediatry i czytam prase o dzieciach, czasem zerkne do
          poradnika. Generalnie cały czas jak to podkreśłilas UCZE sie. Pomijajac kwestie
          bakterii i wirusow, nawiasem istotna, to akurat w tym wypadku mialam na mysli
          niezdrowe bodźce jakimi bombardowany jest maluszek: m.in. światła jarzeniówek,
          hałas. Jak Ty tak swoje dziecko od małości ciągasz to nie dziwne, ze takie
          niespokojne - pare godzin w takich warunkach, zanim przejdziesz miedzy regalami,
          ciuchy poogladasz... Eh. Czytajcie jakas inna literature, nie tylko forumwink
          • boo-boo Re: Boo-boo 11.07.10, 23:19
            W hipermarkecie zakupy żywnościowe łącznie z przebiegnięciem między półkami
            odzieżowymi zajmują mi maxymalnie i to w porywach-40 minut.
            Ja nie z tych co sama ma nerwy na kilkugodzinne zakupy.
            Dodam dla ścisłości tylko tyle,że mój owszem płacze ale tylko jak nie jest na
            rękach w pozycji pionowej- czyli wózek znienawidził i tyle.
            Musi widzieć wszystko, wszędzie i o każdej porze jak tylko nie śpi- to już taki
            typ buntownika-rozdarciucha i tyle.
    • ivaz Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 15:48
      Moja córka też darła się w wózku jak opętana, wystarczy ze ja
      położyłam to ryk był na całe miasto, przełożenie do spacerówki nie
      pomogło, na spacery wychodziły dwie osoby jedna pchała wóżek, druga
      niosła dzieciaka, szczerze nienawidziłam spacerów, całe szczęście ze
      miałam babcie pod ręką, a mąż wracał o 16 do domu (sa tacy którzy
      pracują do 15.30) w zeszłym roku w wakację mieliśmy nosidło
      ergonomiczne i bardzo sprawdziło się podczas spacerów po plaży.
      Teraz młoda ma 16 mcy i wóżka prawie nie używamy bo cały czas parzy
      ją w cztery litery. Całe szczęście ze szybko nauczyła się chodzić i
      zasuwa odkąd skończyła 10 m-cy na własnych nogach. Miałam 5 wózków
      różnych i chyba dopiero teraz polubiła jeden z nich i wytrzymuje w
      nim jakiś czas a zeby było smiesznie to kupiłam na allegro 8
      letniego najprostrzego maclarena za całe 60zł i ten złom moja córka
      najbardziej polubiła, a oprócz tego mam nówkę maclarena xlr i jane
      slaloma, wózki raczej porządne, ale co z tego zaden nie przypadł jej
      do gustu. Wózka z gondolą pozbyłam się gdy młoda miała 4 m-ce bo
      stał i się kurzył. Po prostu taki nie wózkowy typ mi się trafił.
      Fotelika i krzesełka tez nie trawi i wszystkiego co ma pasy i
      szelki, jedynie nosidło zdało egzamin z tymże ja tez jestem drobną
      kobietą i nosił mąż.
    • topola80 Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 17:47
      Są różne przyczyny płaczu. Dwulatek może płaczem reagować na zakaz, który jest
      słuszny. I na tym polega stawianie granic - nie chcesz iść za rękę (a bieganie
      np. jest niebezpieczne, nie ma co stawiać granic bez sensu), siedzisz w wózku -
      konsekwentnie. Jestem fanką bliskości, ale mądre stawianie granic też jest
      potrzebne. Także nie oceniałabym tak łatwo. Co innego małe niemowlę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja