lolipop87
16.07.10, 20:35
Ostatnio zrobiłam sobie dłuższą lekturę kilku wątków na różnych
forach i tak jakoś się złożyło, że zdecydowana większość traktowała
tematycznie o zależności między "sposobami na malucha" a zachowaniem
się i odnajdywaniem dziecka w świecie.
W wątku naszej koleżanki rozgorzała też ostatnio dyskusja w
podobnym tonie. Mianowicie- Wiele mam pisało jakiegoż to zbawiennego
wpływu na dziecko nie ma poświęcanie się mu bez reszty od samego
początku( w tym oczywiście karmienie piersią jak najdłużej na każde
żądanie), czego skutkiem miałaby być ogromna samodzielność malucha,
większa chęć poznawania świata i otoczenia, otwartość na ludzi oraz
co najważniejsze odrobina wytchnienia dla mamy, której dziecko nie
trzyma się kurczowo za przysłowiową spódnicę.
Hubert, mój syn od samego początku do teraz i pewnie długo
jeszcze jest piersiowy, śpi ze mną od pierwszych dni życia, nigdy nie
szczędziłam mu czułości, noszenia na rękach( co bardzo wzmogło się w
naszym przypadku ostatnio), tulony, ściskany, 24/7 ze mną.
tak sobie przełożyłam opinie innych mam na zachowanie mojego
Huberta... i stwierdzam co następuje:
Owszem, Hubi chętnie "wypuszcza się" w świat, ale pod warunkiem, że
jestem obok, inaczej meksyk

do toalety chodzimy razem, myję się,
ogarniam chatę i gotuje tylko kiedy śpi, inaczej nie ma opcji...Przy
zabawie zawsze potrzebuje asysty, a zajęcie się czymkolwiek nie
wchodzi w grę nawet kiedy jesteśmy od siebie oddaleni chociaż o pól
metra, wkleja się wtedy na kolana i tak kombinuje ze mną

Jest
otwarty na nowych ludzi, ale dłuższe pozostanie z kimś nie wchodzi w
grę, miał okresy ciągłego płaczu, marudzenia, ale te na szczęście są
już za nami) Mimo, że jest dzieckiem BARDZO radosnym, uśmiechniętym i
kochanym a ja poświęcam się mu maksymalnie i tak uważam, że jest MEGA
"spódnicą"
Takie małe podsumowanie naszego prawie pierwszego wspólnego
roku.
lola i mały Hubcio