xxx-25
23.07.10, 00:15
A wiecie jak czytam, was, o rodzinach wielopokoleniowych itp. to mi
się od razu przypomina sytuacja z mojego „podwórka”.
Rodzinna impreza – ciotka pyta się nas czy młodemu nie za chłodno -
marzec, u moich dziadków w mieszkaniu ze 40 stopni młody w bodziaku
samym, ze mnie leje się pot… Nie skomentowałam, powiedziałam że nie
wygląda na zmarzniętego na tym się skończyło.
Po chwili pytanie „czy nie boje się mieć tylu zwierząt przy dziecko,
przecież robaki przenoszą”

mamy 3 psy i 3 koty jak już nie raz
pisałam, koty nie wychodzące, psy pod stałą kontrolą wetów,
odrobaczane, regularnie szczepione), spytałam tylko a czy nie boi
się przypadkiem wnuczki do piaskownicy puszczać? Zdziwiła się,
ciekawe czemu
W czerwcu córka owej ciotki wychodziła za mąż i wiecie co jest
najśmieszniejsze, zaproszenie na ślub zostawiła u moich rodziców bo
się bała robaków!! Dodam, że ma dziecko o 7 miesięcy starsze niż mój
młody, mieszkają na wsi, koty stadami po podwórku chodzą, psy w
życiu weterynarza nie widziały, piaskownica nie przykryta. No ale
jak zwierzę i dziecko w jednym domu…
Ciotka ma 4dzieci wszystkie maja niemowlaki lub maluchy, żadne do
nas nie przychodzi od czasu gdy się porodziły!!
A gdy ktoś zjawia się u nas w domu to pyta gdzie te zwierzęta
trzymam że tak czysto, qrde czy ludzie nie potrafią zrozumieć że
naprawdę da się odkurzać codziennie, że da się mieć i dzieci i
zwierzęta…
Ogólnie owa ciotka jest kopalnią „wiedzy” i cennych rad
- im dziecko większe tym lepszej jakości

- dzieci bezwzględnie kapiemy codziennie, najlepiej używając do tego
mydełka bambino i oliwkując tak że aż cieknie, nie zależnie od pogody
- uszy mają być cały rok przykryte
- dzieci miesięcznie nie powinny wychodzić z domu
- dzieci nie powinny odwiedzać osób które miały raka(sic.) – moja
babcia jest po amputacji piersi, gdy się dowiedziała, że z młodym
(wtedy 12dni miał) na wigilii u dziadków byliśmy o mało nie padła ze
zdziwienia
Dodam, że owa ciotka tak wytrenowała swoje dzieci, że żadne nie chce
się od niej wyprowadzić, a wręcz jedna z córek mieszka z ciotką, a
mąż jest „dochodzący” i co z tego że mają ogromy dom, godzinę drogi
od domu ciotki!! Druga córka(w moim wieku) mieszka z ciotką i mimo
możliwości dostania mieszkania w TBS nie zgodziła się na
wyprowadzkę!!
To jest dopiero zagwozdka