czarna.czajka
25.07.10, 23:44
Dziewczyny, która ma doświadczenie i podpowie co zrobić w takim przypadku.
W skrócie sytuacja wygląda tak:
Do mojej kamienicy przychodzi dziewczyna w niemowlakiem w wieku mojej córki,
dziecko ma około 3,5mc. Dziewczyna odwiedza "naszego menela", sama mieszka
gdzieś po sąsiedzku. Facet ma mieszkanie, żyje z zasiłków i pilnowania
samochodów, czyli daj 2zl bo podrapie. Odwiedza to też złe słowo, codziennie
przychodzi na kilka, kilkanaście godzin i dochodzimy do sedna. W te upały
które ostatnio panują zauważyłam, że zostawia dziecko na podwórku w wózku!
Pierwszy raz przypadkiem wychodząc na spacer a teraz na to poluję. Na podwórku
- betonowej studni jest 40 stopni a niemowlak stoi w wózku i wyje. Za
pierwszym razem podeszłam bo nie wiedziałam co jest grane, okazuje się że oni
siedzą w mieszkaniu przy otwartym oknie i "pilnują" mając jednocześnie
imprezę...Powiedziała że już schodzi. Myślałam że to raz ale coś mnie tknęło i
jak tylko usłyszałam następny płacz poszłam sprawdzić (nie mam bezpośrednio
widoku) wiec dlatego poluję. Tak jest codziennie!!! Jak zrobię awanturę to nic
nie pomogę tylko wyżyją się na dziecku, przeraża mnie to że coś mu zrobią,
patrzę na moją córkę i wiem że muszę coś zrobić. Tylko co najpierw? Policja?
Zadzwoniłam i olali. Pomoc społeczna? Pytam, bo może ktoś ma doświadczenie co
może NAPRAWDĘ POMOC. Nie chce być milczącą masą która udaje że nie widzi nie
słyszy. Chodzi mi o to żeby ktoś się nimi zajął, żeby to dziecko nie było
smutną statystyką.
Zrobiłam wywiad, zresztą widuję ją od urodzenia, baaa była nawet w moim
przedszkolu, ale powtarzała grupy, a potem poszła do szkoły specjalnej.
Dziewczyna jest lekko upośledzona, w wieku 18 lat zabrali jej pierwsze
dziecko, dopóki żyła jej matka było w miarę ale teraz niby nie pije ale nie
radzi sobie najlepiej. Na pewno kocha dziecko, widzę że chodzi z nim na
spacery, nie łazi pijana, ale siedzi non stop z tymi menelami, dziecko
praktycznie mieszka w wózku, płacze godzinami.
Ten dzieciaczek zasługuje na szansę.