Smoczek - moje refleksje

26.08.10, 15:20
Dzisiaj na spacerze specjalnie zwróciłam uwagę czy dzieciaczki mają
smoczki. I jakie są moje spostrzeżenia? Otóz tylko w jednym na 10
spotkanych wózków( przedział myślę od mca do roku)nie było smoczka.
I wytłumaczcie mi jak to jest w końcu, bo na forach mamy piszą, że
absolutnie nie podają smoczków a zwłaszcza na forum karmienie
piersią smoczek jest demonizowany.
Nam smoczek ułatwił troszkę życie bo mogę wyjść z małą z domu
chociaż na pół godzinki a tak to był wrzask.A jednak i tak mam
trochę wyrzuty sumienia.
    • boo-boo Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 15:27
      Mój nie ma- wszelkie próby podania kończyły się pluciem smoczkiem na pół metra.
      Może i dobrze,że nielubi bo KP i nie mam dylematu czy dawać czy nie czy zaburzy
      technikę ssania czy nie.
    • joann_80 Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 15:29
      Mój syn nigdy nie używał smoczka, jak miał potrzebę ssania to
      dostawał pierś. Dziś ma 15 miesięcy i jest świetnym ludkiem, pogodnym
      i uśmiechniętym. Nie będę wypowiadać się w kwestii smoczków tak
      radykalnie jakbym chciała bo na pewno napotkam na opór smoczkowych
      fanek. Powiem jedno. Silną potrzebę ssania mają tylko noworodki,
      później jest to tylko przyzwyczajenie. Ponadto ja na spacerach raczej
      dzieci bezsmoczkowych nie widuję i dla nas taki widok to czysta
      egzotyka, szkoda. Jak widzę mamuśkę czy tatuśka zapychających dziecko
      na siłę smoczkiem to mam ochotę wziąć taki sam tylko większy i zatkać
      buzię takim rodzicom by zobaczyli jak to fajnie. Szczególnie jak
      dziecko chce od smoczka odpocząc no bo ileż można w kółko ssać.
      Mój syn raz miał smoczka w buzi bo włożyła mu go tam jego
      babcia...moja teściowa. Spojrzał na nią jak na kosmitkę po ułamku
      sekundy z obrzydzeniem wypluł po czym zasnął bez smoczka. I żyje.
      Dla mnie smoczki mogłyby nie istnieć i raczej ie przyjmuję do
      wiadomości ,że inaczej uspokoić własnego dziecka się nie da....da
      się.Pozdrawiam
      • pt24 Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 15:39
        Ja przy pierwszym dziecku też nie używałam, nawet mi przez głowę nie
        przeszła myśl żeby kupić. Karmiłam i karmiłam czasami nie wstawałam
        z łóżka. Niestety wg mnie przy dwójce dzieci już się tak nie da.
        Chyba że różnica wieku to min 10 lat.
        • bluemka78 Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 15:44
          > z łóżka. Niestety wg mnie przy dwójce dzieci już się tak nie da.
          > Chyba że różnica wieku to min 10 lat.

          Jak to sie nie da wink Ja mam blizniaki i nie chca smoczkow. Jedna
          kiedys raz za czas possala, jeszcze w szpitalu jak jej pchali, a
          druga absolutnie, od razu leci smoczek w dal smile Teraz smoczki leza
          na polce i zadna nie uzywa. Jak trzeba obie uspokoic to albo kazde z
          nas bierze po dziecku (mama i tata), a jak jest tylko jedno z nas to
          maja bujaczki. Ale rzadko dzieje sie tak, zeby dzieci plakaly ot tak
          sobie. Musza byc albo glodne, albo jak maja problem z brzuszkiem.
    • 18_lipcowa1 Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 15:30
      pt24 napisał:

      > Dzisiaj na spacerze specjalnie zwróciłam uwagę czy dzieciaczki mają
      > smoczki. I jakie są moje spostrzeżenia? Otóz tylko w jednym na 10
      > spotkanych wózków( przedział myślę od mca do roku)nie było smoczka.
      > I wytłumaczcie mi jak to jest w końcu, bo na forach mamy piszą, że
      > absolutnie nie podają smoczków a zwłaszcza na forum karmienie
      > piersią smoczek jest demonizowany.
      > Nam smoczek ułatwił troszkę życie bo mogę wyjść z małą z domu
      > chociaż na pół godzinki a tak to był wrzask.A jednak i tak mam
      > trochę wyrzuty sumienia.



      No u mnie z kolei na spacerze nie zobaczysz smoczka,a mimo to dziecko go uzywa.
    • piegowata9 Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 16:38
      Oj, jak ja lubię ortodoksyjne mamy, namiętnie wkładające nosy w cudze
      wózki... tongue_out

      U mnie smoczek zobaczyłabyś natychmiast. Już w trzecim wózku. Przy
      pierworodnej wręcz modliłam się, żeby wreszcie go załapała. Udało
      się, gdy miała 8 miesięcy i na jesiennych spacerach namiętnie
      wywalała jęzorek i "łapała" wiatr. A wraz z nim chrypę. Kiedy w końcu
      złapała ten diabelski wynalazek, problemy skończyły się, jak ręką
      odjął. Pozbycie się smoczka było banalnie proste. Wystarczyło jedno
      zdanie "trzeba wyrzucić, bo ząbki będą chore" (to w obecności
      lekarza). Młoda miała niespełna 2 latka i całkiem sensownie
      rozumowała. Oddała bez słowa sprzeciwu. Problemów ze zgryzem brak.

      Po tak zachęcających doświadczeniach przy drugim dziecku smoczek
      również od początku był w użyciu (m.in. po to, by wbrew trendom nie
      siedzieć z maluchem przy piersi 24/24. Cóż, wygodna jestem i czasami
      mam ochotę dla rozrywki zrobić coś w domu tongue_out). Zgryz zdrowy,
      problemów emocjonalnych odstawiennych również brak.

      Przy najmłodszej córce wręcz modliłam się, żeby w końcu znalazła coś,
      czym nie będzie pluła w kąt (przez pierwsze tygodnie wyła
      spazmatycznie od godz. 17.00 do 2 w nocy. Częściowo z powodu kolki, a
      częściowo "bo tak". Cyc nie zawsze pomagał). Wypróbowaliśmy bogaty
      wachlarz modeli występujących na rynku "w kształcie grzyba i cygara".
      Po długich poszukiwaniach okazało się ku mojemu zdziwieniu, że
      dziecko mało wymagające jest i czekało na zwykłego, gumowego NUK-a.
      Wraz ze znalezieniem uspokajacza w znacznym stopniu udało się
      wyciszyć rozrywkowe wieczory. Dziś ma 7 miesięcy, ssie smoka, gdy ma
      ochotę i pewnie przez jakiś czas jeszcze pozwolę jej na tę potępianą
      przyjemność.
      • yadrall Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 16:51
        Moj smozkowy od urodzenia,ale u nas faktycznie potwierdza sie,ze
        smoczka potrzebuja glownie noworodki. W tej chwili maly smoczka
        uzywa sporadycznie gdy ma problemy z zasypianiem (jak jest b.
        zmeczony czy ma strasznie zly dzien). Na spacery smoczka nie
        zabieramy,bo nie ma po co.
        Dl mnie smoczek jest bardzo przydatny,ale nie rozumiem zatykania
        dziecka smoczkiem. A juz 2-3 latki biegajace ze smoczkiem to
        calkowita egzotyka-przeciez dzieci w tym wieku juz mowia,wiec po co
        im to utrudniac wkaldajac smoka?

        Ps. bywa,ze moj maly w dzien gdzies znajdzie smoka (mamy 4szt),ale
        jak zobacze to ja lub maz to zaraz zabierajac tlumaczc mu,ze jest za
        duzy na bieganie ze smokiem. Jak zaczyna plakac to dajemy inna
        zabawke i odwracamy uwage.
    • semi-dolce Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 16:58
      Dawałam smoczek, karmiłam i piersią 8 miesięcy i za pomocą butelki do 6
      miesiąca, a moje dziecko majac półtora roku odsmoczkowało się samo. Nie widze
      powodu do wyrzutów sumienia.
    • joshima Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 17:42
      pt24 napisał:

      > Dzisiaj na spacerze specjalnie zwróciłam uwagę czy dzieciaczki mają
      > smoczki. I jakie są moje spostrzeżenia? Otóz tylko w jednym na 10
      > spotkanych wózków( przedział myślę od mca do roku)nie było smoczka.

      A ja mam odwrotne spostrzeżenia. 2 na 10 napotkanych dzieci ciągnie smoka i to z
      przedziału od niemowlęcia do kilku lat.
    • deela Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 19:39
      a ja używam i nie mam nawet cienia wyrzutów sumienia
    • kawka74 Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 20:07
      Kuriozalna staje się sytuacja, kiedy matka ma wyrzuty sumienia dając dziecku
      smoczek. Pojęcie krzywdy (wyrządzanej dziecku) zaczyna ewoluować w niepokojącym
      kierunku.
      Moje dziecko jest mało smoczkowe, na spacerach nie ssie wcale, czasem tylko w
      domu przed zaśnięciem. Gdyby jednak smoczkowe było, nie przejmowałabym się tym
      za bardzo, naprawdę jest sporo większych nieszczęść.
    • only-madziorek Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 21:49
      U nas było tak: mała ssała smoczka bo sama jej zakupiłam bo myślałam że tak
      trzeba bo przecież wszystkie dzieci tak robią(jakoś tak myślałam i na myśl mi
      nie przyszło że może być inaczej -ale byłam naiwna). Smoczek był niezastąpiony
      do 4 miesiąca przy wyjściach na spacer albo jak jechaliśmy gdzieś samochodem bo
      bez zapychacza to był jeden wielki ryk. Tolerowała tylko smoczki z Aventu. Potem
      przeczytałam "Język niemowlaka" i mnie olśniło- zaczęłam obserwować córkę czy
      tak naprawdę ten smok jest jej niezbędny. Miała już 4,5 miesiąca i zaczynała się
      interesować otoczeniem a smokiem pluła dalej niż się spodziewałam. W książce tej
      autorka pisała że najłatwiej pozbyć się smoka ok 4-6 miesiąca. U nas się
      sprawdziło. Przestałam dawać smoczka jak wypluwała albo jak sama wyjmowała z
      buzi. Zastąpiłam smoka gryzakiem wodnym i ją tak oszukiwałam. W ciągu tygodnia
      zapomniała o smoku. Doszłam do wniosku, że ten smoczek był potrzebny mi bo nie
      mogłam słuchać jak mała płacze (a płakała niedużo, ale wiecie jakoś tak miałam
      poczucie że skoro płacze to moja wina że jej nie umiem uspokoić - na szczęście
      mi to przeszło ). Karmiłam córcię piersią od urodzenia i może dlatego też tak
      bardzo tego smoczka tez nie potrzebowała.
      Ale powiem każdemu, że naprawdę jak się przegapi moment gdy dziecko jest gotowe
      na zaprzestanie ssania smoczka albo piersi to potem jest trudno. pozdrawiam
    • azomim Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 22:01
      Nasz smoczkiem pluje dalej niż widzi od samego początku, a dla tych które mówią,
      że jak nie ma smoczka, to na pewno wisi na piersi dodam, że nigdy nie ssał
      piersi dłużej niż 25 min. (zazwyczaj 7-10 min.).
      • azomim Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 22:02
        Aha je co 3 godzinysmile
      • joxanna Re: Smoczek - moje refleksje 26.08.10, 22:08
        Hm, moje dziecko pewnie by się obeszło bez smoka. Pierwsze nie bardzo lubiło,
        przy drugim - planowałam kupić, ale nie miałam czasu i tak zeszło do prawie rokusmile.

        Ale to bardziej ja potrzebuję - przede wszystkim w samochodzie, bo jeśli ryczy,
        to mnie strasznie rozprasza.

        Na spacerze próbuję wcisnąć jak płacze, nie mogę wziąć na ręce i otoczenie mnie
        stresuje - np. wzorowe matki albo babcie informują mnie, że moje dziecko płacze
        i powinnam coś z tym zrobić. Wtedy przedstawienie typu 'próbuję wcisnąć, ale nie
        chce' działa wystarczająco.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja