Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady....

26.10.10, 10:50
...jak w temacie. Cały czas martwię się o dziecko, że może nieprawidłowo się rozwija. To już jest chyba chorobliwe. Cały czas doszukuję się nieprawidłowości. Wydaje mi się, że tylu rzeczy nie wiem, a powinnam. Dużo czytam, siedzę na forach i co? I przez to doszukuję się u mojej małej tego, czego być może nie ma. Jestem cholernie zmęczona - miałam trudną ciąże, więc jak dziecko się urodziło chciałam dać mu wszystko, nie wypuszczałam z rąk, nie zostawiałam samej - wiem, że nie rozpieściłam przez to, bo tak małego dziecka nie da się rozpieścić, ale..... No własnie. Od 4 miesięcy nie mogę zostawić jej nawet na kilka sekund nie mówiąc o minutach. Gdy myję zęby robię to z nią w wózeczku w drzwiach, gdy odwracam się wypluć pastę (znikam wtedy za futryną) od razu momentalnie płacz. Od 4 miesięcy śniadanie jem na stojąco bujając nogą wózek (musi mnie widzieć leżąc w wózeczku i do tego muszę do niej zagadywać, robić głupie miny, do czasu aż nie zjem). Sama nie bawi się wcale, muszę być ja przy tym. Świetnie operuje zabawkami, ale pod warunkiem, że siedzę obok, jak wyjdę do toalety czy cokolwiek zrobić to koniec zabawy, leży wpatrzona w drzwi i marudzi. Mam za przeproszeniem siedzieć na kiblu i ją trzymać obok? Mało przyjemne dla nas obu chyba. Ostatnio też nie da się uspać nikomu innemu, jak tylko mi. Więc nie ma możliwości, żeby mnie ktoś wyręczył. Tatuś? Nie interesował się nią przez pierwsze trzy miesiące, bo ponoć bał się, że zrobi jej krzywdę, w efekcie tatusia ma teraz w nosie - zmusiłam go podstępami, żeby choć trochę pobawił się codziennie z małą, ale mam wrażenie, że już za późno i dla niego i dla niej - dla niej liczy się tylko mama, on - jakby nudziły go zabawy z nią. Czy jeszcze złapią kontakt? Ja wiem, że to jeszcze maleńskie dziecko, ale ja mam prawo czuć się zmęczona, mam prawo mieć czasami dość, mieć gorsze dni. Dziś jest właśnie taki gorszy dzien. Od 3 nocy budzi się co 2 godziny, albo i częściej. W dzien śpi tylko na dworze, więc jeśli chcę odespać noc pozostaje mi pokimać na stojąco na spacerku (jak wózek stanie ona od razu się wybudza nie ma więc mowy o tym, abym posiedziała na ławce) Czuję się dziś diabelnie zmęczona. I sama z tym wszystkim. Czytałam o skokach rozwojowych, mogę więc przypuszczać, że mała przechodzi właśnie taki skok rozwojowy. Ale w momencie, gdy aż dzwoni mi w uszach ze zmęczenia to mam wrażenie, że tak już zostanie. Pocieszcie mnie sad Ja dopiero od niedawna zaczynam normalnie jeść, bo mała strasznie reagowała na wszystko co zjadłam, nie chciałam jej katować, przez to jestem tym bardziej wycieńczona i zmęczona. Praktycznie całą dobę jestem sama, mała jest zdana tylko na mnie. Chcę mieć siłę, żeby być dla niej.
Czy jest szansa na to, że moje dziecko SAMO Z SIEBIE zacznie zajmować się sobą choć prze chwilę, abym mogła zjeść śniadanie lub skorzystać z toalety bez słuchania płaczu, czy też czegoś takiego to trzeba nauczyć? Czy jest jeszcze na to za mała, a ja zbyt wiele od niej wymagam?
Musiałam się przed kimś wygadać. Nawet jeśli jest to tylko komputer i anonimowe forum.
Proszę, aby mruwa9 nie wypowiadała się w moich postach.
    • jombusiowa Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 11:13
      Pobudka co 2 godziny nie jest taka zła-np. mój mały tez się dzis budził co 2 godziny i byłam szczęśliwa-że tylko co 2smile
      Co do zamartwiania się-ja czasem tak mam, ale wtedy "daję sobie w policzek" dla otrzeźwienia. Siedzenie w internecie i czytanie o różnych dolegliwościach itd niestety nie jest zbyt budujące dla psychiki młodej mamy. Czasem się przydaje, fakt,ale w jakiś 90% to własnie takie nakręcanie się niestety. No i jak się ma gorszy dzień, to tym bardziej wszytsko bierzemy do siebie.
      Synek ma prawie 5 miesięcy i tak własnie od jakiegoś miesiąca zaczyna marudzić, jak wychodzę np do kuchni-wtedy staram się mu śpiewać z kuchni czy rozmawiac z nim-oczywiście nadal marudziwink Stwierdzam,że tak być musi i już.
      Moim zdaniem powinnaś iść na spacer po południu, nakarm małą i zostaw z tatusiem. Być może faktycznie bał się zajmować dzieckiem, mój np dopiero od niedawna przewija syna, choć bawić to bawił się z nim od poczatku-teraz łatwiej,bo dziecko stało się kumatewink
      Przesyłam cieplutkie myśli!
    • mala_mee Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 11:14
      No cóż. Czeka Cię ciężka praca. Podwójna - nas sobą i nad dzieckiem.
      Może mi jest łatwo się wypowiadać bo mam taki przypadek ale ja od samego początku przyzwyczajałam syna, że musi się sam sobą zająć. Nie wisiałam nad nim non stop. Póki leżał to i w toalecie potrafiłam się zamknąć i mnie nie widział przez chwilę w ogóle.
      Od samego początku zostawał z innymi. Ma ojca, który chce być czynnym ojcem a nie figurantem, więc się nim zajmuje.
      No i teraz praca - trochę późno ale nie jest to sprawa przegrana. Musisz pokazać kto rządzi. Brutalne, wiem, ale jak chcesz się zdrzemnąć to warto. Może na początku się nie będzie podobało, ale trudno. Przeczekaj a po jakimś czasie będzie już OK. Musisz tylko być pewna, że Ty tego chcesz.
    • mala_mee Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 11:16
      No i najważniejsze. Przestań czytać te pierdoły w internecie. Chcesz mieć syndrom studenta pierwszego roku medycyny? (w odniesieniu do dziecka)
      Istotne rzeczy przedyskutuj z lekarzem. I już.
    • wanioliowa Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 11:29
      wiesz co, to jak zachowuje się twoja córeczka, jak pewnie wiesz wynika z twojej winy. Przyzwyczajenie jej do twojej obecności 24h/ dobę spowodowało, że mała nie jest w stanie funkcjonować bez ciebie. To nie jest "rozpieszczenie" bo rozpieszczenie to raczej nieco histeryczne zagrywki dziecka któremu idzie nie po jego myśli. 4 miesięczniak nie jest więc rozpieszczony ale przyzwyczajony do tego, że jesteś w jego polu widzenia bez przerwy i przez to nie czuje się pewnie i bezpiecznie jak cię nie ma - i dlatego od razu reaguje płaczem. Pewnie gdybyś opisała swój problem jako bycie z dzieckiem non-stop - uznałabym to sformuowanie za przenośnię. Ale to co robisz, a raczej jesteś zmuszona robić - przy korzystaniu z wc czy mycia zębów to jest takie "non-stop" jakiego sobie nie potrafię wyobrazić.

      I dlatego jak czytam, ze pierwsze 3 miesiace to 4 trymestr, że z dzieckiem trzeba być bez przerwy to mnie aż trzepie - bo dziecko rodząc sie zaczyna nowe życie i musi nauczyć się życia poza brzuchem mamy i tworzenie mu iluzji życia płodowego dalej to jest jakaś paranoja. Matka ma być blisko - ale również musi pozwolić dziecku nauczyć się życia obok niej. I radząc w ten sposób mamom można zrobić im krzywdę - bo jeśli ktoś ma takiego przylepka jak twoja córka - to ta czułość i bycie blisko obróci się przeciwko niemu.

      Na szczęście na naukę nie jest za późno i uważam, ze powinnaś coraz częściej uczyć córkę bycia bez ciebie. Stopniowo wydłużaj jej czas kiedy zostaje sama (sama - tzn ty za ścianą) ale nie oszukuj jej i nie umykaj jak jest zajęta - tylko zrób to na jej oczach, żeby czuła i wiedziała ze teraz jest minutę bez ciebie. I tak stopniowo walcz o kolejne minuty, być może po czasie buntu i płaczu zrozumie, że może zostać na troszkę bez ciebie.

      Oczywiście być moze przeczytasz tu inne rady i wiele osób ma inne metody, ale ja tak (za radą mojej mamy) oswajałam mojego synka. Na początek (po skonczeniu 1 miesiaca) zostawiłam go na macie edukacyjnej/łóżeczku na chwilkę, potem na 2 minuty, 5, 10 itd - teraz potrafi zająć się "sobą" czy zabawkami które dyndają na około 40 minut. Od początku też dawałam go ludziom z rodziny do noszenia i zabawiania, przez co jak miał 5 tyg szłam na wesele a on został z babcią i wcale nie płakał i miał się świetnie. Teraz właściwie żadne wyjście nie stanowi problemu i dziecko spokojnie zostaje z każdą osobą którą zna. No i podstawa - to ojciec, który musi spędzać z dzieckiem czas, musza się siebie nauczyć. Mój syn od początku miał z męzem mnóstwo kontantu - dzisiaj uwielbia z nim być i wtulony w jego ramiona od razu śpi albo śmieje się jak się bawią.

      Dlatego myślę, że dziecko da się nauczyć. Ja swojego nauczyłam, bo gdybym go zostawiła od razu na godzinę samego z kimś byłby ryk nieziemski. Ale oswajanie, przyzwyczajanie powolne nauczyło go, że minuta bez mamy nie zrobi mu krzywdy a u babci/taty/ cioci też jest bezpiecznie. A potem z minuty zrobiło się parę godzin, więc myślę, ze zadziała a córcia w końcu się nauczy, tylko bądź bardzo ale to bardzo konsekwentna. Zrób to nie tylko dla siebie (o jak nie zaczniesz to się wykonczysz) ale też dla niej. Dziecko powinno być pogodne i otwarte, powinno mieć poczucie bezpieczeństwa u taty i babci, powinno czuć że nigdzie nie stanie mu się krzywda, nawet jak mamy nie ma obok. Twoja córka ma być samodzielnym dzieciaczkiem, a nie przylepkiem który funkcjonuje jedynie przy tobie.
      • marchewkowa77 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 11:49
        dziekuje wam za odpowiedzi. wiem, ze to moja wina, ze to ja mala nauczylam nieumiejetnosci obchodzenia sie beze mnie. nie potrafilam zwyczajnie jej zostawic jak plakala ani na chwile i teraz jak zobaczylam co z tego wyszlo to chce mi sie plakac. a jeszcze jak pomysle, ze tak bedzie....moze pozno, ale zaczynam szukac ratunku. tylko czy teraz bede potrafila zdobyc sie na taka konsekwencje....
        jombusiowa - u mnie spiewanie i zagadywanie z kuchni nie pomaga, a wrecz mam wrazenie, ze rozdraznia mala.
        te ostatnie nocki rozwalily mnie kompletnie, wiem niejedna z was powie, ze co dwie godziny pobudka to mam luksus. ale pewnie niejedna mama, ktora wstaje do dziecka czesciej moze liczyc na pomoc kogos bliskiego w dzien.
        zaluje teraz tego, ze jak sie malutka urodzila to odrzucilam pomoc mamy, ktora specjalnie wziela urlop... wszem i wobec opowiadalam - ja chce sama. no to teraz mam - cholerne, nieustepujace zmeczenie materialu.
        • mumi7 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 29.10.10, 08:47
          No to juz się czegos nauczyłas na "zaś" czyli przy ewentualnym drugim dziekcu - pomocy sie nigdy nie odrzuca a nawet o nia prosi. "Ja sama" to najgorszy z mozliwych tekstów po porodzie. Ja bez żenady poprposiłam mame, która była u mnie miesiąc, i teściowa, która pracuje, ale wzięła specjalnie urlop, na tydzien, ale zawsze.
      • m_laczynska Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 23:49
        Od razu wspomnę, że wszystkiego nie czytałam, ale - czemu u licha wózek. Zastanów się co widać z wózka w domu - sufit. Jaki jest sufit, twojego nie widziałam, ale na 98% nudny. Zamień na leżaczek, fotelik samochodowy i prawdopodobnie masz problem z głowy.
        Patenty na małą przylepę:
        Można oprzeć dziecko o jedno kolano - klata i nieco niżej pupa o drugie - beknie sobie i popatrzy przed siebie, a Ty do komputerka, albo książeczki. Posadzić na kolanach, troszkę się odgiąć (póki nie siedzi samo) i zjeść, przynajmniej nie trzeba gugać i robić głupich min. No i chusta, ale nie każdemu to pasuje. Ja np. nie mam nic przeciwko obecności mojego dziecka - przy mnie, na mnie itp bylebym mogła zrobić co mam zrobić.
        • m_laczynska oj 26.10.10, 23:50
          oj trochę winka wypiłam i mi się źle wkleiło...
        • marchewkowa77 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 27.10.10, 08:35
          Dlatego wózek, że mata nie interesuje. ma matę z ćwierkającym ptaszkiem, ale jak ptaszek przestaje ćwierkać to zaraz krzyk - mamo nie gra! (ptaszek gra kilka sekund). jak kładę na kocyku z zabawkami to głową kręci za mną po całej kuchni, a ja nie chcę, żeby moje dziecko w wieku 4 miesięcy stawało na głowie - bo i takich cudów próbuje do czasu, aż nie wpadnie na to, że jak znikam jej z jednej strony to pojawiam się z drugiej i wystarczy główkę obrócić. W wózku nie widzi tylko sufitu, bo wózek stawiam na pudełkach smile - to znaczy pod tylne koła podkładam pudełka żeby leżała pod lekkim kątem i widziała co nieco. Kurcze, czego ja nie wymyślam, aż się sama z tego śmieję. Poza tym to nie jest tak, że kładę do wózka i tyle - do wózka też ma zabawek naczepianych.
          • m_laczynska Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 27.10.10, 08:55
            Tylko że zabawki nie są z reguły za ciekawe. Jakoś tak jest że nawet niemowlaki wyczuwają, że to coś nieprawdziwego i wolą ogólnie sprzęt domowy, piloty, telefony, drewniane łyżki. A z tym wózkiem, nawet jak podkładasz kartony - co chyba nie jest super bezpieczne, to dziecko nadal leży. Spróbuj tej pozycji półleżącej - to jest kilka cm, ale czasem robi różnicę. Ja swojego czeto stawiam w foteliku samochodowym na blacie w kuchni (mam wielki pod oknem i mieści się tam 2 moich dzieci). małe patrzy, starszak się bawi łyżkami i czajnikiem i coś tam nawet "pomaga", a młodsze sobie obserwuje. Nie wymaga dalszego zabawiania w każdym razie (hehe chociaż ja w razie czego mam się kim wyręczyć - starsze rodzeństwo to najlepsza mata edukacyjna)
      • monnap Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 31.10.10, 05:13
        To co Wypisujesz jest troche straszne. Ja mam 3 dzieci. Najstarsze ma dwa lata a blizniaki sa w wieku twoich dzieci. Moja rada - wyluzuj troche i przerzuc troche obowiazkow na meza niezaleznie czy mu sie to podoba czy nie, wyjdz w tym czasie z domu lub do innego pomieszczenia i nie analizuj tego czy sie to twojej corce podoba czy nie. Jesli chodzi o pobudki co dwie godziny to staraj sie wyciagac czas pomiedzy karmieniem w nocy, w dzien daj jej jesc tyle ile chce. W nocy zaczekaj az naprawde zacznie marudzic, nie karm jej od razu. Moje dzieci dostawaly tez smoka i bez zadnych dramatow i placzu wyciagnely sobie przerwy pomiedzy jedzeniem do 5 godzin gdy mialy 3 miesiace. Musisz byc bardziej stanowcza i konsekwentna, gdy wiesz ze dziecku nic sie nie dzieje zostaw je i idz sama myj zeby niezaleznie od tegoczy jej sie to podoba czy nie, no iwychodz z domu sama od czasu do czasu. Maciezynstwo jest fajne jak nie bedziesz niewolnica dziecka.
    • tommama Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 11:54
      marchewkowa77 napisała:

      > Cały czas martwię się o dziecko, że może nieprawidłowo się ro
      > zwija. To już jest chyba chorobliwe. Cały czas doszukuję się nieprawidłowości.
      > Wydaje mi się, że tylu rzeczy nie wiem, a powinnam. Dużo czytam, siedzę na fora
      > ch i co? I przez to doszukuję się u mojej małej tego, czego być może nie ma.

      nie jesteś sama, ja mam dokładnie tak samo .. uncertain
    • 18_lipcowa1 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 12:00
      Ja uważam że problemem nie jestes ty ani twoje dziecko tylko to że nie masz żadnej pomocy.
      Wez kopnij meza w tylek zeby ci pomogl.
      • domania80 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 12.11.10, 13:45
        Podpisuję sie pod tym również. Mój maż tez nie kwapił się do opieki a mamy juz trójkę dzieci, alz powiedziałam ; STOP. " Robiło sie wspólnie to i opieka wspólna'. Żadne dyrdymały w stylu ze nie za bardzo umie nie wchodziły w rachubę. Jak nie spróbujesz to sie nie nauczysz. A teraz dochodzi do komicznych sytuacji gdy sprzeczamy sie kto ma wstawac w nocy do małego bo oboje chcemy. Wiecej stanowczosci w stosunku do męża.!!
    • gemmi18 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 12:06
      Po wpisie poprzedniczki niewiele można dodać, bo napisała całą prawdę. Musisz tak zrobić, dla siebie i córki, masz być zadowolona i wypoczęta. A swojego partnera wyprostuj, aż mną wzdryga, jak wyobrażam sobie, że mogłabym mieć takiego strachliwego tatusia w domu... A w zasadzie to wydaje mi się, że on leniwy jest i myśli, że jego rola skończyła się na spłodzeniu córki. Lepiej działaj teraz, bo będzie za późno. Po prostu zostaw go samego z córką, jak wróci z pracy i wyjdź na spacer, do znajomych, bo sam się za to nie weźmie.
      I głowa do góry, sama mam ostatnio gorsze dni, czuję, że wszystko na mojej głowie. Praca w domu jest najcięższa, bo ma to do siebie, że efekty są mało widoczne - jak jest porządek, to wszystkim wydaje się, że on po prostu jest zawsze, nikt nie zastanowi się nad drogą, jaką do tego doszłowink. I jeszcze ta pogoda, zbliżająca się zima, która będzie się ciągnąć całe wieki... Brr! Oby do wiosnysmile.
      Pozdrawiam.
    • deela Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 12:09
      samo z siebie raczej nie zacznie
      przedobrzyłaś z tym widokiem twojej buzi 24/7 i teraz jak cie dziecko nie widzi to się czuje zagrozone, nie ma poczucia bezpieczeństwa
      ja chyba jakas bezduszna jestem, jak np sikałam, s_ałam, myłam włosy/zęby to jak dziecko się rozpłakało to... miało pecha, mogłam z łazienki zagadywać i tyle (no może nie przy myciu zebów big_grin) i pod warunkiem, że nie był to jakiś rozdzierający płacz typu (NOGA MI UTKNĘŁA W SZCZEBELKU, albo URWAŁO MI RĘKĘ) to nie leciałam, bez przesady! NIC mu nie będzie jak chwilę pobeczy a ja chyba mam prawo (i mus) się wysikać?
    • joalma Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 12:11
      dobrze byłoby gdybyś jednak wciągnęła tatusia do opieki - na początek proponuję żebyście wszystko robili razem żeby córcia się przyzwyczaiła do obecności innych, np tata nosi tak, żeby mała widziała Ciebie, jeśli jak mówisz córcia śpi na dworze - to kilka razy wyjdźcie razem a potem już eksmituj męża na spacerki, a Ty zostań w domu, zajmij się sobą. spędzajcie czas we trójkę to córcia potem będzie chętnie z tatą zostawać. ja od razu małża wdrożyłam do zajmowania się synkiem i od początku chłopaki sobie świetnie radzą razem. i oczywiście jeśli nie mąż to ktoś inny, babcia, niania.

      rozumiem że dziecko ma dopiero 4 miesiące - to maleństwo które myśli że jest Tobą, widocznie nie jest gotowa psychicznie do tego, żeby sama zostać. niektóre dzieci odczuwają lek separacyny dużo bardziej niż inne, a to, że zabierasz ją wszędzie ze sobą utwierdza ją w przekonaniu, że wszystko jest w porządku, dzięki temu czuje się bezpiecznie.

      córcia jest za malutka żeby "uczyć" ją czegokolwiek., nawet jeśli będziesz ją przyzywczajać do zostawania przy akompaniamencie ryku, nauczysz ją tylko tego, że mama nie reaguje na płacz dziecka. w rezultacie przestanie kiedyś tam płakać ale stres i lęk w niej zostanie, może to doprowadzić do fobii i lęków w przyszłosci.
      co innego stopniowe odsuwanie się, pozwalanie na niezależność gdy akurat ma dobry humor i jest czymś zajęta. ja synka zostawiam samego w pokoju tylko jak śpi albo jest bardzo czymś zajęty i w sekundę jestem z powrotem gdy zapłacze. wspólne wyjścia do toalety to też norma, mamy tam nawet dyżurny leżaczek.
      • annnia5 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 12:59
        Kochana głowa do gory!!! Nie jesteś sama... Mój mąż jest przedstawicielem handlowym, wyjezdża we wtorki, a wraca w piatki. Jest bardzo zaangażowany w wychowanie naszego 6, 5 miesięcznego synka, tylko nie ma czasu, żeby sie wykazać sad w te dni jestem zupełnie sama, dzień i noc, 24 h na dobę z naszym dzieciaczkiem! Musimy dac radę, to dla naszych skarbów sie tak poświęcamy... Powoli oduczaj Malutką, zostawiaj samą na macie albo w łóżeczku, dawaj jakieś zabaweczki do raczek, włączaj jej radio - to naprawde pomaga! Pozdrawiam i życze miłego dnia!
    • klubgogo Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 12:41
      A czy dziecko robi coś poza leżeniem w wózku? Bo z Twojej wypowiedzi wynika, ze jest tam non stop. Zostaw dziecko na brzuszku na macie edukacyjnej, tak, abyś Ty go widziała, włóż do bujaczka i posadź przed włączoną pralką (o ile ładowana od przodu, moja była wtedy nieobecna dobre pół godziny). I wyłącz babskie fora, a już absolutnie nie czytaj o chorobach itd. I nie biegnij na każde wezwanie, od marudzenia nic mu nie będzie, Tobie może ciśnienie podskoczy, ale ono musi się nauczyc, że siusiu mama robi sama.
      A mężowi kopa w dupę i albo on idzie na spacer z dzieckiem, a Ty śpisz, albo Ty wychodzisz, nie martw się, mała się nie zapłacze.
    • green_hill Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 13:01
      Marchewkowa, musisz od zaraz zaangazowac meza do opieki nad dzieckiem, bo sie dziewczyno wykonczysz psychicznie i fizycznie.

      Doradzam "odwyk" metoda malych krokow, bo inaczej dziecko Ci sie za bardzo zestresuje. Jesli nie masz lezaczka, porozkladaj sobie w mieszkaniu kocyki, np. idziesz do lazienki zrobic siku, kladziesz dziecko na kocyk i robisz. Jesz sniadanie, kladziesz mloda na kocyk w kuchni i po prostu jesz, bez bujania, mowienia z pelnymi ustami (ja sie tak raz powaznie zakrztusilam i dluzsza chwile nie moglam do siebie dojsc). Dziecko cie widzi, krzywda mu sie nie dzieje. Jak sobie troche poplacze, to trudno.

      Nastepnie ojciec bawi sie z dzieckiem, a Ty siedzisz w tym samym pokoju w zasiegu wzroku corki i pijesz kawe/ogladasz tv/... . Potem ojciec bawi sie z dzieckiem, a Ty wychodzisz na chwile do ubikacji. Po jakims czasie wyjdzcie razem na spacer, a Ty odbij na pol godziny w innym kierunku etc. etc.

      I przede wszystkim nie daj sie zbyc wymowkami meza, ze on nie wie, ze sie boi. Ty tez na poczatku nie wiedzialas i sie balas, Ciebie tez nikt nie nauczyl zajmowac sie noworodkiem.
    • sabeena Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 14:44
      > Czy jest szansa na to, że moje dziecko SAMO Z SIEBIE zacznie zajmować się sobą
      > choć prze chwilę, abym mogła zjeść śniadanie lub skorzystać z toalety bez słuch
      > ania płaczu, czy też czegoś takiego to trzeba nauczyć?

      Moje będzie miało za chwilę pół roku i też było do mnie na początku przyklejone nonstopkolor. No, do mnie albo do męża, o tyle miałam lepiej, że mąż się dobrze odnalazł w roli ojca. Przeszło samo z siebie. Z żelazną konsekwencją robiłam wszystko, co dziecko chciało. Chciało wisieć na piersi, wisiało. Chciało być bujane, było bujane. Samo z siebie zaczęło się sobą zajmować, mam wrażenie, że jak zakukało, że matka albo ojciec naprawdę cały czas są gdzieś obok jakby się coś działo, to przeszła mu potrzeba bycia przyklejonym. Teraz jak sobie robię śniadanie to kładę dziecko na podłogę z zabawkami albo na matę i mam przynajmniej godzinę spokoju. Czasem muszę coś zagadać albo podać rzuconą za daleko zabawkę. Bawi się samo. Znajomi i rodzina nie mogą wyjść z podziwu, że dziecko takie spokojne i umie się sobą zająć. Z minusów - prysznic nadal biorę w asyście dziecka na bujaczku, czasem jak gotuję to dzieć musi leżeć na brzuchu w godnolce z podniesioną budką i obserwować, co się dzieje - mamy wysoki wózek i wszystko widać, chusta się tu nie sprawdziła, bo dziecko musi widzieć przodem, nie bokiem wink

      Życzę Ci żeby Twoje dziecko też z tego wyrosło. Moje wyrosło, mimo tego, że oglądało moją buzię 24h na dobę ilekroć sobie zażyczyło.
      • ewrzostar Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 30.10.10, 20:52
        dziecko pol roku i gondola...?!
        A moze to ja przesadzam?
        • moje_kamikaze Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 01.11.10, 22:46
          No raczej Ty przesadzasz, bo nie każde dziecko w wieku 6 miesięcy siedzi, a tylko wtedy powinno zmienić się gondolę na spacerówkę...no, ale cóż nie każdy o tym wiem i dla własnej wygody przesadza dziecko 3-4 miesięczne do spacerówki. Moja zaczęła siedzieć w 7 miesiącu i wtedy wsiadła do spacerówy!
    • ochra Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 16:46
      No niestety, dzieci mają to do siebie, że czasem płaczą, zwłaszcza tak małe dzieci. Problem w tym, żebyś zrozumiała, że nie dzieje się jej żadna krzywda, kiedy ty wchodzisz na moment do łazienki żeby umyć zęby! Nawet jak sobie pomarudzi. Wyluzuj trochę, bo się zamordujesz, i tak jest wystarczająco ciężko! A mężowi jak najbardziej nalezy sie kop w d..jak ktoś juz napisał!
      • marchewkowa77 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 18:06
        Wiem, że macie rację, ale jak ja mam go kopnąć w d.pe? Ot, choćby dzisiejszy dzien - wracam z małą ze spaceru, on leży na kanapie (wrócił wcześniej z pracy, ale nie zadzwonił, bo wczoraj mieliśmy spięcie). Rozbieram małą i pytam czy się nią zajmie, a ja zrobię obiad. Ok. Po obiedzie on się połozył, a ja z dzieckiem. Po godzinie pytam czy ma jeszcze ochotę pobawić się z własnym dzieckiem.
        On na to: o co ci chodzi?
        Więc ja, że o nic.
        On: tak o pytasz, czy masz w związku z tym jakieś plany?
        Ja na to, że mam w planach mycie garów. Westchnął, wstał, poszedł do małej. Za chwilę płacz. Bo jego zabawa z małą to leżenie obok i machanie jej przed nosem zabawką. Każdy by się znudził. A jak mała zaczyna płakać to on na to: ale jesteś maruda, ale jesteś wredna itp. Zresztą pisałam już na początku, że ona traktuje go jak obcą osobę i to jest cholernie przykre.
        Umyłam gary, mała w tym czasu już wyła na cały dom. I do tego jeszcze zaczęła sobie pchać palce do gardła, aż miała odruch wymiotny (wiem, że dzieci czasami tak robią, aby zwrócić na siebie uwagę, ale moja jest chyba na to za mała(!)(?)).
        Wzięłam ją na ręce, uspokoiła się momentalnie. A tata? Tyłek w troki i bez słowa uprzedzenia poszedł do piwnicy. Nie ma go od godziny. Mała zasnęła.
        Jak mam go kopnąć żeby efekt był?
        Powoli wszystko szlak trafia. Ja nie chcę tak, chciałam żeby moje dziecko miało ojca, ale wy nie wiecie jak jest cholernie ciężko. Matka jego i siostra wiedzą o jego braku zainteresowania i co? ZERO efektu (czy rozmowa była to nie wiem).
        Ja już pisałam wcześniej o tym, jak ja wieczorami usypiam dziecko o tata przed telewizorem z chipsami leży, ale post mi usunęli.
        • joalma Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 19:42
          może on nie wie co się z takim dzieckiem robi wink zaproponuj mu jakieś zabawy w formie przyjaznej mężczyznom: np niech bierze córcię na ręce i robi jej samolot, niech latają po całym domu, potem przybliżanie i oddalanie od lusterka, niech mała myśli że się zderzy z bobasem z lustra, to dzieci bardzo rozśmiesza, może być też wyglądanie przez okno i mówienie jakie jadą auta i jakieś tam brum brum hałasowanie do tego. może ćwiczyć z nią obracanie się na brzuszek i plecki, rowerek czy robić jej masaż brzuszka. jasno i wyraźnie mów czego od niego oczekujesz bo ogólne zrzędzenie na chłopów nie działa. ma być jasny przekaz: proszę pobaw się z nią w samolot a po 3 minutach z lusterkiem. potem sprawdz pieluchę i pogłaszcz 2 razy, daj buzi i idźcie do okna. trochę to łopatologiczne ale na mojego małża na początku świetnie działało. dziś sam małemu wymyśla męskie zabawy wink
        • the-crawl Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 19:59
          wiesz na początku miałam podobnie z moim mężem- bał się, zwłaszcza jak się okazało w pewnej rozmowie pełnej moich łez-zmęczenia, że boi się, że sobie nie poradzi. ja zastosowałam metodę wdrażania go w życie synka czy mu się to podobalo czy nie- ojcostwo nie ogranicza się tylko do zapłodnienia. najpierw mąż zostawał z małym na 15-30 min kiedy robiłam coś w domu, jak mały zaczynał płakać nie było litości dla męża musiał sobie poradzić i - okazało się że można i chociaż czasami mnie bardzo skręcało-nie wtrącałam się. potem zostawiałam go na godzinę- wychodziłam z domu bywało ciężko-dzwonił prosił żebym już wracała, darł się ze już powinnam być, ale ja sobie z tego nic nie robiłam- spokojnie odpowiadałam, że jest ojcem i jeżeli nie będzie się zajmował małym to niestety ale będzie dla niego obcą osobą. dzisiaj sam wygania mnie z domu, nawet na parę godzin i jestem spokojna złapał z maluszkiem świetny kontakt i w końcu czuje sie prawdziwym tatą jak mówi. nie martwię się już czy sobie poradzi, bo wiem,że tak i chociaż pracuje po 12 godzin i czasami ma tylko jeden wolny dzień to spędza go z dzieckiem, ba dzisiaj rano gdy wrócił z pracy, a ja przysypiałam sam zaproponował, żebym sobie pospała i odpoczęła a on się wszystkim zajmie. wiesz on nie musi mniec ochoty na zajmowaniem się dzieckiem-to jest jego zasr...obowiązek.
          pozdrawiam
        • wanioliowa Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 21:55
          wasze rozmowy brzmią fatalnie - wy się w ogóle wspieracie, rozmawiacie normalnie, czy macie tylko takie zdawkowe dialogi?

          albo twój mąż to taki typ i do niczego się nie nadaje i lepiej sobie dać spokój, albo po prostu nie nadaje sie do opieki nad niemowlakiem. Niestety, wielu facetów dopiero staje się ojcami jak dziecko chodzi i gada - i okazują sie cudownymi tatusiami. Znam parę takich przypadków - nie rozumieli ryczącego niemowlaka, traktowali go obojętnie - a potem z takim gadającym smykiem potrafią spędzać całe dnie bo po prostu czują kontakt.
        • ochra Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 22:00
          No to kiepsko, skoro nie ma z niego pożytku, to niech może sam pozmywa te gary, a ty się poprzytulasz z maluszkiem w międzyczasie. Coś mi mówi że i tego nie potrafi, niestety pewnie zbytnio go dotychczas wyręczałaś we wszystkim.
        • jombusiowa Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 27.10.10, 07:58
          Odpowiedź : o nic...jak facet się pyta o co chodzi to chyba ulubiona odpowiedź kobiet. Chciałybyśmy,żeby on się domyslił wszytskoego, bo przecież jest z nami. To oczywiście równiez moja ulubiona odpowiedź i wstęp do fochów itp...
          Sama muszę się nauczyć,ze jak facet się pyta o co chodzi, to trzeba mu to ŁOPATOLOGICZNIE wyjaśnić. Tak najprościej jak się da-nawet mega wykształcone elementy muszą mieć tak przekazane,bo nie pojmą niestety...
          może pokaż facetowi jak się można z dzieckiem bawić, no i jeszcze tak sobie myślę,że jak on widzi,jak mała się przy Tobie uspokaja,to może myśli,że skoro Ty sobie tak świetnie radzisz to Ty powinnas ją uspokajać bo jest raz dwa. Mój slubny kiedys powiedział, własnie w jakiejś takiej sytuacji,że jak on widzi że mi cos tam zajmuję chwilkę i efekt jest super, to on się tym zajmować średnio ma ochotę-bo jemu nie idzie i długo i w ogóle...
        • mumi7 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 29.10.10, 10:12
          Musisz przeprowadzić gruntowaną rozmowę. Z doskoku dawanie dzicka do opieki nic nie załatwia, małzonek czuje sie nie współodpowiedzialny ale obardczony dodatkowym obowiązkiem. Trrzeba wytłumaczyc, że Ty też masz swsoje potrzeby, w tym odpoczynku i snu, a dziecko jest wpsólne, więc nie ma mowy o dodatkowym obowiązku, a o dzieleniu się zajęciami. Zagryx zeby i rozmowa na spokojnie, choc pewnie masz pochote go kopnąc w dupę i w głowe, żeby otrzeźwiał (ja bym miaławink)
        • dorota_ja Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 03.11.10, 06:44
          Wiem, że macie rację, ale jak ja mam go kopnąć w d.pe? Ot, choćby dzisiejszy dzien - wracam z małą ze spaceru, on leży na kanapie (wrócił wcześniej z pracy, ale nie zadzwonił, bo wczoraj mieliśmy spięcie). Rozbieram małą i pytam czy się nią zajmie, a ja zrobię obiad. Ok.
          NO I SUPER !

          Po obiedzie on się połozył, a ja z dzieckiem.
          a po cholerę wziełaś dziecko ? trzeba było położyć ją koło taty i isc zmywać gary. to nie zabawa z licznikiem, a Ty w nosie nie dłubiesz

          Po godzinie pytam czy ma jeszcze ochotę pobawić się z własnym dzieckiem.

          Po co taki głupi komentarz ? NIe lepiej - kochanie pobaw się z małą proszę. Oddaję ją i koniec !


          On na to: o co ci chodzi?
          Więc ja, że o nic.

          Czyli wg niego masz focha - nic więcej. Czemu nie powiedziałaś o co ci chodzi konkretnie ?

          On: tak o pytasz, czy masz w związku z tym jakieś plany? Ja na to, że mam w planach mycie garów. Westchnął, wstał, poszedł do małej. Za
          > chwilę płacz. Bo jego zabawa z małą to leżenie obok i machanie jej przed nosem
          > zabawką. Każdy by się znudził.

          I nadgorliwie poleciałaś do córeczki BO TYLKO TY JESTEŚ NIEZASTĄPIONA


          Stara , nie gniewaj się ale przesyłaśz facetowi fałszywe komunikaty. Masz focha, nie konkretyzujesz potrzeb i lecisz zabierać córę jak tylko piśnie. NIe ufasz mu totalnie : ani w zakresie komunikacji, ani opieki nad małą. Takim zachowaniem nikogo nie zachęcisz do współpracy - sama bym olała to.
          Powinnaś trochę wyluzować, nie dąsac się tylko wykorzystywać sytuację, zaufać mu - będziesz mieć wiecej czasu dla siebie i lepiej w związku. facet ucieka smile

          pozdr
    • katriel Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 26.10.10, 22:49
      > Czy jest szansa na to, że moje dziecko SAMO Z SIEBIE zacznie zajmować się sobą
      > choć prze chwilę?
      TAK, ale dopiero jak zacznie samo pełzać po domu i będzie w stanie poszukać sobie
      czegoś, co je zaciekawi. Jak chcesz mieć wolny kwadrans wcześniej, to sama spróbuj
      znaleźć mu jakieś fascynujące zajęcie na czas twojej nieobecności.
      (Mój syn w wieku 4 miesięcy podejmował pierwsze próby pełzania - i to go potrafiło
      zająć w porywach przez trzy kwadranse. Trochę wcześniej nieźle sprawdzała się mata
      edukacyjna - pacanie żyrafki zwisającej z pałąka to zajęcie na kilka-kilkanaście minut.)
    • jerzozwierza Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 27.10.10, 08:19
      Zacznie się samo sobą zajmować samo z siebie jak będzie starsze. Nie spotkało Cię nic wyjątkowego- prawie każda z nas przeszła przez etap połykania jedzenia na stojąco i sikania z dzieckiem w objęciach. Myłam zęby z moim synkiem przez dwa miesiące, do dziś często chodzimy razem do toalety, wciąż, mimo, że ma ponad rok, lubi się bawić ze mną siedzącą tuż obok. Uważam, że to normalne. Możesz zacząć stosować różne metody "wychowawcze"- niech dziecko się przyzwyczaja, nie rozpuszcza, wypłacze... - ja uważam, że są straszne. Jestem przy moim dziecku ile się da i uważam, że dzięki temu jest niepłaczliwym nienerwowym pogodnym maluchem. Właściwie nie przechodziliśmy lęku separacyjnego. Razem odkurzamy i myjemy podłogę. Razem rozpakowujemy zakupy, co jest wielką atrakcją. Razem czytamywink Ja tam się cieszę, zaraz będzie duży i nie będzie miał dla mnie czasusmile Na Twoim miejscu próbowałabym zaangażować bardziej tatę i dziadków, jeśli masz ich pod ręką- żebyś mogła czasem odpocząć i cieszyć się macierzyństwem. Pozdrawiam.
    • mumi7 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 29.10.10, 08:28
      "Czy jest jeszcze na to za mała, a ja zbyt wiele od niej wymagam?"

      Moim zdaniem, zbyt wiele wymagasz od dziecka i siebie, a zbyt mało od tatusia córki.

      Wdrażaj go na zasadzie, że robicie różne rzeczy przy córce razem, żeby sie przyzwyczaiła, a potem i on przywyknie i ona też, że są razem. I kontakt złapia. Bez zajmowania sie dzieckiem kontaktu nie ma.

      Z drugiej strony wiele razy słyszalam o tym strachu facetów przed wzięciem małego dziecka na ręce , opieką etc. To indywidualne, ale, jak obserwuję, w wielu przypadkach podyktowane wygodą, nie tylko strachem (bo matka i tak wszytsko zrobi sama).

      Mój maz, po moim cc, najpierw sam wszytsko robił przy dziecku, za wyjątkiem karmienia piersią, no bo jednak nie mógł jakoś z cycka swojego chocby kropli upuścicwink Ja robiłam wszytsko parę dni później. I w związku z tym mąz ma bardzo dobry kontakt z Małym, syn po jego powrocie z pracy śmieje się całą gębą i wyciąga raczki do taty - a tata do niegowink

      Radze metodę drobnych kroczków celem oswojenia wzajemnego taty i dziecka. No i oczywiście zagryź zeby, niech z ust nie wychodzi Ci krytyka, jak mąz cos zrobi źle (a będzie Cię korciło, oj będziewink), wskazane w zasadzie na początku są prawie same pochwały.
    • zabulin Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 29.10.10, 09:27
      Przystopuj.
      Jak ma córka zlapać z kimkolwiek kontakt, nawet z wlasnym ojcem, jak ciągle patzry na ciebie?
      Dziecko, to dziecko. Chce czegos, to płaczem wymusza. W tym przypadku chce ciebie.

      Przemęcz sie, niech tatus się nią zajmie dwie godziny, a ty nawet jak usłyszysz placz, siedz gdzie siedzisz ( w drugim pokoju np).
      W końcu jest ze SWOIM ojcem, niech się nauczy jak ją uspokoic, a ona niech się z nim oswaja.

      Zapetlasz się
    • jantar87 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 29.10.10, 10:10
      Ja wiem, że to jeszcze maleńskie dziecko, ale ja mam prawo czuć się zmęczona, mam prawo mieć czasami dość, mieć gorsze dni. Dziś jest właśnie taki gorszy dzien.
      dzisiaj kolej na mnie...ja mam gorszy dzień i sobie popłakałam od rana...tyle, że moja mała ma 10 miesięcy i nadal to samo. kocham ją nad życie, ale czasami człowiek jest normalnie przemęczony sad
      pocieszenie jakże marne...wiem, że nie jestem sama smile
      • jantar87 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 29.10.10, 10:30
        no i tatusia moja córcia ma kochającego i zajmuje się nią...tylko, że pracuje niestety całymi dniami...ale weekendy są NASZE!!!

        jantar87 napisała:

        > Ja wiem, że to jeszcze maleńskie dziecko, ale ja mam prawo czuć się zmęczona, m
        > am prawo mieć czasami dość, mieć gorsze dni. Dziś jest właśnie taki gorszy dzie
        > n.
        > dzisiaj kolej na mnie...ja mam gorszy dzień i sobie popłakałam od rana...tyle,
        > że moja mała ma 10 miesięcy i nadal to samo. kocham ją nad życie, ale czasami c
        > złowiek jest normalnie przemęczony sad
        > pocieszenie jakże marne...wiem, że nie jestem sama smile
    • greene3 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 30.10.10, 10:26
      Hej marchewkowa
      Mam nadzieję, że dziś już lepszy dzień - smutno się czyta Twój post, ale prawda jest taka, że chyba każda z nas takie gorsze dni miewa.
      Moich kilka rad:
      1. Nie zapominaj o złotej zasadzie dotyczącej rozwoju dziecka - "to minie" - prędzej czy później minie wszystko co złe i niepokojące
      2. Nie zadręczaj się czytaniem na forach, w internecie czy książkach o chorobach czy nieprawidłowościach - spędź ten czas na zabawie z dzieckiem, na obserwowaniu go, przytulaniu, na cieszeniu się jego uśmiechami i myśl pozytywnie - tak, abyś z macierzyństwa wyciągała też radość a nie tylko zmartwienia
      3. Poświęć jakiś wieczór na gruntowną rozmowę z mężem - z doświadczenia wiem, że faceci są często mistrzami wymówek i jak się ich nie obudzi, nie potrząśnie, nie uzmysłowi, że bycie tatą to obowiązek i odpowiedzialność i nie ma, że się boi, że zmęczony, że nie umie - pomóż mu, ale wymagaj. Mi najtrudniej jest cały czas wyzbyć się myślenia, że zrobiłabym to lepiej i że szkoda mi małej gdy on robi coś mniej umiejętnie, ale zbieram się w sobie i nie przerywam usypiania, choć w moim wykonaniu byłoby szybsze. Jak się uda - chwalę i efekty są. Na angażowanie taty nigdy nie jest za późno - nawet jak ma to kosztować kilka łez maleństwa za mamą
      4. Na zmęczenie najlepsza pomoc - nie tylko męża. Poszukaj wśród rodziny, sąsiadów, znajomych - może ktoś chętnie czasem wpadnie pobawić się z Twoim dzieckiem, zabrać na spacer czy pomóc z czymś w domu. A Ty wtedy śpij albo czytaj głupie gazety przed telewizorem. Chwila dla Ciebie Ci się należy.
      No i pamiętaj - będzie dobrze smile
      • marchewkowa77 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 02.11.10, 10:06
        Dziekuję za miłe słowa. Poprawa była, owszem, przez dwa dni. Nie rozmawialiśmy, rozmowy nam nie wychodzą od jakiegoś czasu, ale napisałam mu bardzo długiego maila. Maila wiedziałam, że przeczyta, rozmowę mógł przerwac i wyjść. Wrócił z pracy, bawił się z małą przez godzinkę z przerwami. A w niedzielę: "bo wyobraz sobie ze ja jednak musze jakos sie zrelaksowac po calym tygodniu pracy zreszta jak wiesz dosc odpowiedzialnej. Robie sobie dziś urlop od dziecka". I co? I mamusia jak zwykle, a tatuś wolny dzien spędził na graniu na konsoli. Wieczorem mówie do niego: zajmiesz sie małą, ja pojde do lazienki na spokojnie. Odpowiedź: " tak, a potem jeszcze bedziesz szykować sobie jesc, potem coś jeszcze i widze, że już sobie pogralem. Bede wychodził, grac do kolegów, tam bede miec przynajmniej spokój".
        Nie chce mi sie dodawac nic wiecej. Dziś od rana znów łzy w oczach. Nie ma tu jakiejś Mamusi z Wrocławia, która chciałaby mnie czasem odwiedzieć, żebym nie siedziała tak jak palec?
        • rudeprawo Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 02.11.10, 17:59
          cześć, ja jestem z Wrocławia, ale mój mały chyba tak samo niesforny - ten typ tak masmile napisz na gazetowego maila, prosze...
    • lidek0 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 30.10.10, 14:00
      Tak małe dziecko można rozpieścić i Ty to właśnie zrobiłaś. Może nie jest to typowe rozpieszczania, ale nauczyłaś, że ciągle z małą ktoś jest i masz efekty swojej ciężkiej pracy.
      Teraz musisz pracować nad tym, żeby było odwrotnie. Najlepiej poprosić kogoś o pomoc, niech zajmie się dzieckime, tak, żebyś miała chwilę dla siebie a dziecko nauczyło się choć przez chwilę przebywać z kimś innym lub zająć się sobą.
    • mruwa9 a ja sie jednak odezwe :-) 30.10.10, 14:39
      Po pierwsze, niektore niemowleta sa takie absorbujace, sama mialam taki egzemplarz, wiec wiem, jak to jest. Podpisuje sie pod sugestia kopniecia chlopa w tylek, czy chce byc ojcem, czy jest tylko reproduktorem. Mala spi na spacerach? Super, wyslac tatusia z dzieckiem na spacer, masz troche czasu dla siebie. Niech sie uczy radzic sobie z placzacym niemowleciem, w koncu to tak samo jego dziecko, jak i Twoje. Uswiadom chlopa, jak bardzo jestes zmeczona, ze potrzebujesz czasem zlapac oddech, musisz znalezc co najmniej jedna- dwie okazje w tygodniu tylko dla siebie. Maz musi sobie poradzic, nie ma wyjscia. A Ty - na zakupy, na basen, do przyjaciolki, na spacer, cokolwiek. A ja, nawet majac skrajnie absorbujace dziecko, do ubikacji go nie zabieralam. Wkladalam do lozeczka lub kojca i trudno, plakal to plakal, w koncu to byla mowa o krotkiej chwili, a nie pozostawianiu dziecka na godzine, z premedytacja, na wyplakanie.
      • ewrzostar Re: a ja sie jednak odezwe :-) 30.10.10, 20:54
        Mruwa,
        szacunek ponad wszystko.
        Nie masz szacunku wobec prosby, tracisz respekt.
        Twoj do konca przewidywalny w kazdej literce post staje sie po prostu smieszny.
        • marchewkowa77 Re: a ja sie jednak odezwe :-) 02.11.10, 10:08
          Na mruwe uwagi proszę nie zwracac w moich postach - ona u mnie jest zablokowana, a co za tym idzie ja jej postów nie widzę - tak jakby ich nie było.
    • kamila1907 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 30.10.10, 22:45
      Każdy ma prawo do zmęczenia, czasami aż ręce opadają wink ale czego się nie robi dla własnych dzieci... moja córka ma 9 miesięcy i ma taki etap, że wszędzie chodzi za mną, normalnie krok w krok i jak tylko stanę to łapie się moich nóg i albo tak stoi albo chce na ręce. Nic nie mogę zrobic w domu i też mam problem z wc, chyba że z małą u nogi, bo inaczej płacze smile Może u Twojego dziecka to też jest taki etap i jak zacznie byc bardziej aktywna to sytuacja się zmieni. Już się nauczyłam, że u dzieci wiele zachowań co jakiś czas się zmienia cyklicznie jak w kalejdoskopie. Trzeba "tylko" czasami przetrwac te trudniejsze dni czy tygodnie. Szkoda tylko, że masz taki problem z partnerem uncertain a próbowałaś np. jak dziecko śpi powiedziec mu, że chcesz z nim poważnie porozmawiac i wtedy spokojnie, bez wyrzutów ale bardzo jasno i prostymi słowami powiedziec, jak wg Ciebie powinien wyglądac dzień, bo zwyczajnie nie dajesz już rady; że potrzebujesz Jego pomocy i napewno poradzi sobie, tylko trzeba cierpliwości do dziecka, czasu i chęci. Na budowanie dobrych relacji z tatą napewną jeszcze nie jest za późno ! Głowa do góry. Spróbuj najpierw wyjaśnic sprawę ze swoim facetem, bo dziecko bardzo łatwo wyczuwa atmosferę panującą w domu. Może w tym tkwi problem...
    • memphis90 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 02.11.10, 14:56
      > wrażenie, że już za późno i dla niego i dla niej - dla niej liczy się tylko ma
      > ma, on - jakby nudziły go zabawy z nią. Czy jeszcze złapią kontakt?
      Oczywiście, że złapią. To nie jest tak, że jak tata nie zajmuje się dzieckiem od momentu narodzin, to dziecko go do końca zycia olewa. Trzeba tylko jak najczęsciej pozwalać im na wspólną zabawę, najlepiej bez mamy. A że tatę zabawy nudzą- cóż, to też jest normalne. Ba, wiele matek przyznaje, że nudzi je machanie grzechotką i naprawdę dobry kontakt z dzieckiem złapały znacznie później.

      Ja wiem, że
      > to jeszcze maleńskie dziecko, ale ja mam prawo czuć się zmęczona, mam prawo mi
      > eć czasami dość, mieć gorsze dni.
      Jasne, że tak. To cholernie frustrujące, jak jesteś zmęczona, znudzona, źle się czujesz- ale, kurde, musisz. Musisz, bo nikt za Ciebie nie nakarmi, nie przebierze, nie wykąpie itd. Choćby nawet facet był chętny, pomocny itd, to większość dnia z reguły spędza w pracy, a my z dzieciakami siedzimy same i same musimy sobie radzić.

      > Czy jest szansa na to, że moje dziecko SAMO Z SIEBIE zacznie zajmować się sobą
      > choć prze chwilę, abym mogła zjeść śniadanie lub skorzystać z toalety bez słuch
      > ania płaczu, czy też czegoś takiego to trzeba nauczyć? Czy jest jeszcze na to z
      > a mała, a ja zbyt wiele od niej wymagam?
      Nauczy się. Moja siostrzenica do 1rż wisiała nieustannie na rękach, a teraz sama bawi się w drugim pokoju. Za to moja dwulatka latem miała fazę "tylko mamusia"...
      • dorota_ja Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 02.11.10, 16:16
        Myślę, że większość z nas ma takie myśli smile Głowa do gory !
        1. BEZDYSKUSYJNIE - tata musi mamie pomóc. Kompletnie nie wyobrażam sobie chodzenia do kibelka z młodą ! :
        - rano tata bierze corę w obroty a mama : prysznic, czesanie, ubieranie, śniadanie dla taty i siebie
        - jak mama biegnie z córą na spacer tata robi mamie kawusie w kubeczek termiczny
        - jak mama wraca ze spaceru tata beirze córę w oboroty a mama obiadek pichci
        - późnym popołudniem tata bawi się z córą a mama ma trochę oddechu - pazury, kawa z sąsiadką itp to nie trwa długo - czasem pół godziny, czasem 45 minut, ale mama wraca do dziecka odpreżona. itata zadowolony i TAKI dumny ze niezastąpiony. bo jest niezastąpiony

        2. na początku tata bał się karmić, przewijać , brać na ręce itp. mama delikatnie zachęcała tatę i BARDZO go chwaliła za każde działanie. efekt - tata wstaje z mamą na zmianę w nocy i sam biegnie wycałowac córunię, przewinąć i zatankować smile

        3. zabawy - z tatą są super ekstra ! tata kupuje najfajniejsze zabawki, biega z młodą po domu, tańczy i robi głupie miny. córcia śmieje się w głos, a mama tatę CHWALI - pamietaj wink

        Raz w miesiącu mama musi wyjsc do fryzjera - coreczka uwielbia mamę, ale tata kocha ją nie mniej i mama MUSI zrozumieć że tata nie zrobi jej krzywdy ! MOze zapnie krzywo pajacyk , ale przewinie, znakarmi i utuli. to najważniejsze

        Tak żartobliwie starałam się napisać, ale my oboje pracujemy w domu - oprócz małej, domu mam od 3 dni apo porodzie jeszcze robotę na głowie. Nikt nam nie pomaga niestety. Mamy siebiei kamerę nad łozeczkiem. Rano jak młoda śpi lub bawiu się w łozeczku karuzelką pracujemy w 2 pokoju mając podgląd. Potem karmeinie, przewijanie , robota - tak cały dzień. Wieczorem jesteśmy oboje totalnie zmęczeni i z niecierpliwośćią kąpiemy ją, karminy i czekamy aż odleci w krainę Morfeusza wink Mamy szczęscie ze często śpi od 20 do 5 rano. Jest czas na prasowanie, film, czasem cd roboty.
        Wiem, ze mam w domu skarb - tatę mojej córy, ale do wszytskiego go zachęcałam i za wszytsko chwalę smile to działa wink
        Ciąża - 3 , pierwsza donoszona. 2 lata starań, ciaża zagrożona od poczatku, problemy z tarczycą, cukrzyca ciążowa, skracająca się szyjka, totalnie rozwalone stawy biodrowe ( mam obustronną dysplazję ) do tej pory kuleję a 4 m-ce po porodzie CC. Łatwo nie było wink

        aaa - zabawki są fajne, karuzelka Wyspa Marzeń - najukochańsza zabawka mojej coreczki. min 15 min zabawy - na prysznic starcza wink Huśtawka - ukochana. Minimum pół godziny się huśta i słucha melodyjek wink Na szybkie przygotwoanie zarcia lub zjedzenie obiadu z mężem starcza wink

        Martwię się o nią codziennie - jestem mamą wink Staram się to jednak kontrolować

        POWODZENIA smile
    • betty-226 Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 05.11.10, 10:40
      marchewkowa77 - mam do Ciebie pilną sprawę smile Możesz odezwać się na mojego maila betty-226(małpa)gazeta.pl ? Będę wdzięczna.
      Pozdrawiam
      • annie_laurie_starr Re: Czasami mam wrażenie, że już nie dam rady.... 07.11.10, 10:06
        Wiesz co - jak dziecko zaplacze to nie znaczy, ze od razu musisz brac na rece albo lulac. Jak moja placza gdy ja na przyklad mieszam mleko to niech sobie placze. Ja nie bede jedna reka lulac, a druga mieszac. bo mi sie jeszcze, kurka siwa, rece pomyla i wylalam mleko, a zamieszam dziecko.wink

        Dziecko MOZE czasem poplakac i od tego raczej nie umrze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja