marchewkowa77
26.10.10, 10:50
...jak w temacie. Cały czas martwię się o dziecko, że może nieprawidłowo się rozwija. To już jest chyba chorobliwe. Cały czas doszukuję się nieprawidłowości. Wydaje mi się, że tylu rzeczy nie wiem, a powinnam. Dużo czytam, siedzę na forach i co? I przez to doszukuję się u mojej małej tego, czego być może nie ma. Jestem cholernie zmęczona - miałam trudną ciąże, więc jak dziecko się urodziło chciałam dać mu wszystko, nie wypuszczałam z rąk, nie zostawiałam samej - wiem, że nie rozpieściłam przez to, bo tak małego dziecka nie da się rozpieścić, ale..... No własnie. Od 4 miesięcy nie mogę zostawić jej nawet na kilka sekund nie mówiąc o minutach. Gdy myję zęby robię to z nią w wózeczku w drzwiach, gdy odwracam się wypluć pastę (znikam wtedy za futryną) od razu momentalnie płacz. Od 4 miesięcy śniadanie jem na stojąco bujając nogą wózek (musi mnie widzieć leżąc w wózeczku i do tego muszę do niej zagadywać, robić głupie miny, do czasu aż nie zjem). Sama nie bawi się wcale, muszę być ja przy tym. Świetnie operuje zabawkami, ale pod warunkiem, że siedzę obok, jak wyjdę do toalety czy cokolwiek zrobić to koniec zabawy, leży wpatrzona w drzwi i marudzi. Mam za przeproszeniem siedzieć na kiblu i ją trzymać obok? Mało przyjemne dla nas obu chyba. Ostatnio też nie da się uspać nikomu innemu, jak tylko mi. Więc nie ma możliwości, żeby mnie ktoś wyręczył. Tatuś? Nie interesował się nią przez pierwsze trzy miesiące, bo ponoć bał się, że zrobi jej krzywdę, w efekcie tatusia ma teraz w nosie - zmusiłam go podstępami, żeby choć trochę pobawił się codziennie z małą, ale mam wrażenie, że już za późno i dla niego i dla niej - dla niej liczy się tylko mama, on - jakby nudziły go zabawy z nią. Czy jeszcze złapią kontakt? Ja wiem, że to jeszcze maleńskie dziecko, ale ja mam prawo czuć się zmęczona, mam prawo mieć czasami dość, mieć gorsze dni. Dziś jest właśnie taki gorszy dzien. Od 3 nocy budzi się co 2 godziny, albo i częściej. W dzien śpi tylko na dworze, więc jeśli chcę odespać noc pozostaje mi pokimać na stojąco na spacerku (jak wózek stanie ona od razu się wybudza nie ma więc mowy o tym, abym posiedziała na ławce) Czuję się dziś diabelnie zmęczona. I sama z tym wszystkim. Czytałam o skokach rozwojowych, mogę więc przypuszczać, że mała przechodzi właśnie taki skok rozwojowy. Ale w momencie, gdy aż dzwoni mi w uszach ze zmęczenia to mam wrażenie, że tak już zostanie. Pocieszcie mnie

Ja dopiero od niedawna zaczynam normalnie jeść, bo mała strasznie reagowała na wszystko co zjadłam, nie chciałam jej katować, przez to jestem tym bardziej wycieńczona i zmęczona. Praktycznie całą dobę jestem sama, mała jest zdana tylko na mnie. Chcę mieć siłę, żeby być dla niej.
Czy jest szansa na to, że moje dziecko SAMO Z SIEBIE zacznie zajmować się sobą choć prze chwilę, abym mogła zjeść śniadanie lub skorzystać z toalety bez słuchania płaczu, czy też czegoś takiego to trzeba nauczyć? Czy jest jeszcze na to za mała, a ja zbyt wiele od niej wymagam?
Musiałam się przed kimś wygadać. Nawet jeśli jest to tylko komputer i anonimowe forum.
Proszę, aby mruwa9 nie wypowiadała się w moich postach.