mistler12
26.10.10, 15:55
Jestem mamą prawie 7 tygodniowego niemowlaka-moja córeczka jest bardzo niespokojna, ciągle płacze, w dzień bardzo mało śpi i wg lekarzy ma kolki, o czym zresztą pisałam kiedyś w osobnym wątku.
W każdym razie wczoraj odwiedziła mnie położna i oczywiście mała akurat płakła u mnie na rękach i nie mogłam jej uspokoić.
Położna obejrzała ją (sprawdziła czy tyłek nie jest odparzony, brzuszek nie twardy, obejrzała kupke

i stwierdziła, że według niej ona nie ma żadnych kolek tylko po prostu jest zmęczona.
Stwierdziła też, że w związku z tym, że ja jestem bardzo drobna, dziecię musiało mieć bardzo ciasno w brzuchu i że może dlatego jest cały czas niespokojna, że lubi być ściśnięta, opatulona w rożek (ja w ogóle nie używałam rożka).
Wzięła mała na ręce, owinęła kocykiem tak, że nie mogła nawet palcem ruszyć, włożyła smoczek do buzi, położyła w sypialni na mojej poduszce i....co mnie najbardziej zdziwiło zakryła jej buzię pieluchą i zaczeła nią bujać. Mała usnęła w 2 minuty i co najciekawsze spała ponad 4 h! Po 4 h ja byłam już zaniepokojona i ją obudziłam
Co sądzicie o takiej metodzie usypiania malca? Ja mam szczerze mówiąc spore watpliwości - wydaje mi się, że 7 tygodniowe dziecko nie powinno być już owijane w rożki, krępujące ruchy, nie mówiąc już o tej pieluszce na twarzy...