sueellen Re: Jestem WyrodnĄ matką? Żłobek....eehhh 15.11.10, 08:11 Dla mnie żlobek to jest absulutna ostateczność. Stajemy na glowie by dziecka tam jeszzce nie posylać (10 m-cy). Moze od nowego roku, ale bede starala się przeciągac jak najdłużej. Nie jest lekko bo oboje pracujemy w pelnym wymiarze, nie mamy nikogo do pomocy i kombinujemy ze zmianami jak koń pod gorkę. Na szczeście mamy taką możliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
lalabamba Re: Jestem WyrodnĄ matką? Żłobek....eehhh 15.11.10, 08:12 Cóż, ja sama nie wiem jeszcze czy będę musiała wrócić do pracy, w czasie ciąży przeprowadziliśmy się do innego miasta więc do starej pracy na pewno nie wrócę. Przyznam że podjęcie takiej decyzji jest dla mnie bardzo trudne, mam nadzieję, że da mi się zostać z Zosią, jeśli nie, najpierw zrobię wszystko, żeby pracować w domu, jako tłumacz akurat mam taką możliwość. Mogę Ci powiedzieć jedynie to - jeśli musisz iść do pracy i wybrałaś już żłobek, to trzymam mocno kciuki, żeby to rozstanie nie było dla Was udręką i poszło w miarę bezboleśnie, nie rozumiem natomiast zachowania matek, które po dwóch miesiącach CHCĄ a nie muszą zostawić tak małe dziecko - po co w ogóle mieć dzieci jak już po dwóch miesiącach ma się dość zajmowania się nim. Tylko współczuć takim Maluszkom - mama woli z obcymi ludźmi spędzać czas niż patrzeć jak jej własne dziecko po raz pierwszy chwyta zabawkę, wydaje nowy dźwięk... Może jestem nawiedzona ale dla mnie takie rzeczy są bardzo ważne. A mama, która świadomie i z premedytacją sobie odmawia takich szczególnych chwil jest dla mnie co najmniej dziwna, ale na szczęście ja nie muszę wszystkiego rozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
merci77 Re: Jestem WyrodnĄ matką? Żłobek....eehhh 15.11.10, 08:51 lalabamba napisała: > Cóż, ja sama nie wiem jeszcze czy będę musiała wrócić do pracy, w czasie ciąży > przeprowadziliśmy się do innego miasta więc do starej pracy na pewno nie wrócę. > Przyznam że podjęcie takiej decyzji jest dla mnie bardzo trudne, mam nadzieję, > że da mi się zostać z Zosią, jeśli nie, najpierw zrobię wszystko, żeby pracowa > ć w domu, jako tłumacz akurat mam taką możliwość. Mogę Ci powiedzieć jedynie to > - jeśli musisz iść do pracy i wybrałaś już żłobek, to trzymam mocno kciuki, że > by to rozstanie nie było dla Was udręką i poszło w miarę bezboleśnie, nie rozum > iem natomiast zachowania matek, które po dwóch miesiącach CHCĄ a nie muszą zost > awić tak małe dziecko - po co w ogóle mieć dzieci jak już po dwóch miesiącach m > a się dość zajmowania się nim. Tylko współczuć takim Maluszkom - mama woli z ob > cymi ludźmi spędzać czas niż patrzeć jak jej własne dziecko po raz pierwszy chw > yta zabawkę, wydaje nowy dźwięk... Może jestem nawiedzona ale dla mnie takie rz > eczy są bardzo ważne. A mama, która świadomie i z premedytacją sobie odmawia ta > kich szczególnych chwil jest dla mnie co najmniej dziwna, ale na szczęście ja n > ie muszę wszystkiego rozumieć. no wlasnie ja tez mam na mysli oddanie z premedytacja,jesli nie pozwala nam sytuacja zyciowa na bycie z dzieckiem to ok,ale jesli nie musi sie oddawac dziecka,ma sie pieniadze i mozna sobie pozwolic na posiedzenie w domu to nie zrozumiem parcia na prace.Jak wspomnialam moja znajoma oddala 2 mc dziecko do zlobka,a kasy ma jak lodu,mąż tez dobrze sytuowany,doslownie moglaby posiedziec te kilka miesiecy z maluchem w domu,ale nie-$ w oczach tylko miala bo kasa.. kasa jej umyka,a to co dostawala z ZUS bylo dla niej kasa do podtarcia tylka. Zwyczajnie szkoda mi takich dzieciakow. Odpowiedz Link Zgłoś
zazou1980 Re: Jestem WyrodnĄ matką? Żłobek....eehhh 16.11.10, 13:34 to ta twoja znajoma jakaś zepsuta musi być, albo ty kiepsko z ucha strzelasz, bo przy normalnej pracy dostaje się 100% wynagrodzenia za urlop macierzyński i nie trwa to 2 tylko 5 m-cy... Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d faktycznie wczesnie..ale.. 15.11.10, 09:07 jak nei masz innej mozliwosci to po prostu powiedz, ze tak musi byc i tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
pagaa Re: Jestem WyrodnĄ matką? Żłobek....eehhh 15.11.10, 09:33 ooolej to ja też słyszałam,: będzie chorować, panie się nim nie zajmą, lepsza niania itd. ale zaprowadziliśmy synka do żłobka- klubu maluszka i to był strzał w dziesiątkę. bardzo lubi to miejsce, nie ma żadnych problemó- nie płacze, śpi i je tam ładnie, a odkąd zaczął chodzić do żłobka i być w towarzystwie dzieci, to bujnął się z rozwojem mocno. heh, teraz koleżanka "nianiowa" szuka dla dziecka żłobka Odpowiedz Link Zgłoś
grocholak Re: Jestem WyrodnĄ matką? Żłobek....eehhh 15.11.10, 20:51 Tak jest, olej to... JA oddaję w przyszłym miesiącu dziecko do klubiku, synek będzie miał skonczone 5 mcy. Obejrzalam miejsce- widziałam szczęśliwe dzieci, i te bawiące się i te śpiące (jedne w ciemności jedne w jasnym pomieszczeniu). Mam jeszcze 2 miesiące urlopu zaległego do wykorzystania i będę się z moim synkiem aklimatyzować w żłobku tyle ile trzeba żeby poznał wszystkich i dobrze się czuł. Ja miałam wybór- niania lub klubik ale wybrałam klubik- nie chcę obcych bab w domu, których często ulubioną metoda wychowawczą jest sadzanie dziecka przed TV. Zrobiłam również wywiad wśród znajomych i dzieci które chodzą do żłobków nie zawsze częściej chorują za to jak już im się spodoba, szybko się rozwijają. Odpowiedz Link Zgłoś
pollla Re: Jestem WyrodnĄ matką? Żłobek....eehhh 16.11.10, 13:11 Nie słuchaj takich komentarzy. Ludziom żłobek kojarzy się z komunistyczną ochronką. A to wcale tak nie jest. Mój starszy syn poszedł do państwowego żłobka jak miał rok. Wcześniej miał nianię. Żłobek - super sprawa - kontakt z dziećmi, wykwalifikowny personel, rozwojowe zajęcia. Młodszego zapisałam od września. Zostanie z dzieckiem, albo decyzja o żłobku nie jest żadnym wyznacznikiem bycia dobrą lub złą mamą. Moja sąsiadka została z dzieckiem w domu "dla jego rozwoju i pogłębiania relacji", a jej synek głównie zajmował się oglądaniem mini-mini, a na plac zabaw chodzi tylko po to, żeby mama mogła prowadzić życie towarzyskie. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Jestem WyrodnĄ matką? Żłobek....eehhh 16.11.10, 13:37 Zazdroszczę... Moje dziecko zapisane do żłobka w 2 tygodniu życia jest 60 na liście oczekujących... Nie mam pojęcia co zrobię w styczniu, kiedy kończy mi się macierzyński. Odpowiedz Link Zgłoś
viktoria_kw Nie jestes, tylko warto to jeszcze przemyslec :) 17.11.10, 00:09 Ja co prawda nie byłam zmuszona "oddac" swoich dzieci pod opiekę żłobka, bo miałam ten komfort, że w przypadku starszego babcia się zaoferowała, wiec poszłam do pracy, gdy miał 5 m-cy, a młodszym postanowiłam zajć sie sama i zostac póki co na wychowawczym, choc synek ma juz ponad rok, ale znam mamy, które po macierzynskim wróciły do pracy, a dzieci na ten czas odprowadzały do żłobka. Jedna z moich kolezanek po niedługim czasie zrezygnowała z jego usług, gdyz efekt był taki, że dziecko co chwile chorowało i suma-sumarum musiała ciagle brac opieke, wiec nie dosc, że za złobek musieli normalnie płacic, zeby miejsce nie przepadło, tracili kase na lekarzy i lekarstwa, to jeszcze była stratna 20% na wypłacie. To tak z perspektywy czysto materialnej, która dla mnie osobiscie byłaby mniej znaczącym kryterium w podjeciu decyzji. W koncu zdecydowali sie na opiekunke, dzieki czemu dziecko przestało chorowac, a mama mogła spokojnie pracowac, bez kwasów ze strony współpracowników i przełozonych, ze ciagle na zwolnieniach siedzi. Synek innych znajomych oddany do żłobka omal nie nabawił sie choroby sierocej na skutek "porzucenia" przez mame, gdy zostawiała go w żłobku. Nie wiele tez brakowało, a trafiłby do szpitala z powodu odwodnienia organizmu, gdyz jak sie pozniej okazało przez cały czas pobytu tam nic nie jadł ani nie pił, tylko mądre panie opiekunki pary z ust nie chciały puscic, zeby nie wyszło, ze sie dzieckiem nie zajeły jak nalezy. Sama z pewnoscia tez wolałabym takie rozwiązanie, gdyby sytuacja finansowa zmusiał mnie do powrotu do pracy. Dla mnie tego typu instytucje to po prostu przechowalnie dzieci, które jeszcze nie są w wieku do nawiązywania kontaktów z rówieśnikami i do wspólnej zabawy. Rozumiem instytucje przedszkola, dla dzieci, które juz więcej rozumieją, którym mozna wytłumaczyc, że mama po nie wróci i nie powinny czuc sie porzucone, ale co czuje taki maluch, gdy nagle trafia na pół dnia w obce miejsce i nie ma przy nim nikogo, kogo by znał. Zostaje zachwiane jego poczucie bezpieczenstwa. Mysle, ze opiekunka, która przychodzi do domu jest tym plusem, ze przynajmniej dziecko jest u siebie, ze masz mozliwosc stopniowego oswajania dziecka z nową osobą poprzez wydłuzanie czasu spędzanego przez nia z dzieckiem - najpierw podczas Twojej obecnosci, a potem juz sam na sam. Dziecko po woli sie przyzwyczaja do tej obcej osoby, nabiera zaufania i dzieki temu czuje sie bezpieczne. Nie chce oczywiscie krytykowac niczyjej decyzji, ale dla mnie osobiscie kwestie psychologiczne i emocjonalne dziecka byłyby priorytetem w podjeciu tak waznej decyzji. POWODZENIA!!! Odpowiedz Link Zgłoś