agul86
15.11.10, 09:35
Moja 3,5 m córeczka od jakiś dwóch tygodni ma wokół ust (na brodzie i policzkach) czerwone krosteczki. Raczej to nie trądzik (ten był wcześniej na policzkach), plamki znikają na powietrzu i np. po długim spaniu. Wydaje mi się, że to może być związane z tym, że Mała zaczęła się trochę ślinić i trafiać rączką do buzi (lubi ją sobie trochę possać...). Dodatkowo plamki nasilają się po karmieniu (karmię tylko piersią).
W zeszłym tygodniu byłyśmy na szczepieniach i pediatra widziała krostki, zapytała się tylko, czy Mała się ślini, a skoro tak, to normalne.
Zaprzyjaźniona pediatra nie oglądała Małej, moja mama pokazała jej zdjęcie wysypki, a ta orzekła że to rzeczywiście od pakowania rączek do buzi i zaleciła SMOCZEK, którego nie używamy. Dodatkowo zaleciła przemywać krostki preparatem Tanno- Hermal (ale wg mnie to tylko wyleczy objawy a co z przyczyną?).
Pielęgniarki z oddziału noworodków (moja mama pracuje na położnictwie to się dopytuje) też są za tym, że to ślina, tylko sugerują, że w tej ślinie jest coś, co działa drażniąco. W związku z tym powinnam przejść na dietę eliminacyjną, zaczynając od nabiału (praktycznie od początku karmienia zawsze jadłam sporo serów i piłam dużo mleka).
Ja na razie skłaniam się ku trzeciej opcji, tzn wyeliminuję nabiał i zobaczymy. Smoczka wolałabym uniknąć, poza tym wydaje mi się że i tak Malutka będzie się ślinić i to nie rozwiąże problemu.
Miała któraś z Was podobny problem? Jak sobie poradziłyście???