Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka...

27.11.10, 12:12
Tak ostatnio stwierdził mój szwagier a ja właśnie tak się czuję. Odkąd Patryś skończył 5 tygodni nie potrafi spać w dzień. Ciągle tylko płacze i marudzi bo jest senny a nie chce zasnąć. Wypróbowałam już chyba wszystkie sposoby usypiania: bujanie na rękach, na poduszce, na fotelu, noszenie, kołysanie w wózku, na leżaczku, suszarka do włosów, odkurzacz, okap w kuchni, szelest reklamówki lub woreczka foliowego, robienie ciągłego szszszsz..., poklepywanie po pleckach, układanie go na jednym lub drugim boku, na plecach, na brzuchu, włączanie pozytywki z melodyjkami, z odgłosami natury jak ptaszki czy płynąca woda, noszenie w chuście ( na jakiś czas sie sprawdziło bo potrafił w niej przespać nawet 3-4 godziny ale od miesiąca nie działa), dłuuuugie spacery na rekach- ryk, w chuście- ryk i w wózku( na leżąco w gondoli- ryk, na pół leżąco w spacerówce- ryk). Przy piersi to w ogóle nigdy nie usypiał nawet jak był noworodkiem. Jak tylko budzi się rano tak koło 8-9 to po godzinie juz chce mu sie spać. Czasami udaje mi sie go uśpić ale po 30minutach sie budzi i jest koniec spania!!! Więc każdy mój dzień wygląda tak samo od 11 do 18 beznadziejne próby usypiania, nieprzerwany płacz i marudzenie, karmienie, przewijanie i tak w kółko. ostatnio spodobało mu sie spanie nie zasypanie ale spanie na mojej klatce. Potrafi wtedy przespać 2-3 godziny a ja nie mogę się nawet poruszyć nie mówiąc już o wyjściu do kibelka czy cokolwiek. Próbowałam juz nawet delikatnie zsuwać go z siebie na łóżko, na to miejsce na którym leżałam żeby było zagrzane ale od razu sie budzi. Próbowałam tez metody podnoszenia i odkładania do łóżeczka ale po tygodniu dałam za wygraną bo nie zadziałało. Mam wrażenie ze nic nie działa na moje dziecko. Głaskanie ,przytulanie, całowanie , szyszanie do uszka no nic!!! Jedyne co mu sie podoba to to właśnie spanie na mnie i noszenie na rekach bo chusta juz "gryzie", wózek i łóżeczko "parzy". Czytałam gdzieś o nawykowym budzeniu się i próbowałam przed upływem tych 30 minut pogłaskać małego po policzku żeby tak tylko leciutko sie przebudził i dalej zasnął ale oczywiście nic z tego. Noce były całkiem nie złe do zeszłego tygodnia bo budził sie tylko 2 razy na jedzenie a teraz budzi sie co 2 godziny i nie chce spac sam tylko na mnie. Czasami to nawet nie mam jak zjeść śniadania, obiadu o kolacji nie mówiąc bo przecież muszę go nosić i usypiać. I nie wciskajcie mi że dzieci przyzwyczajają się do noszenia przez 9 miesięcy w brzuchu bo to rodzice czyli JA i mój MĄŻ tego go nauczyliśmy i przyzwyczailiśmy i teraz muszę nosić, nosić i nosić...
Ja wiem że dziecko potrzebuje bliskości i czułości a nasze ,zapewniam was, ma tego pod dostatkiem!! I wiem że to ja jestem dla dziecka a nie odwrotnie!!! Ale ja jestem już tak strasznie zmęczona tą monotonią i ciągłym brakiem snu i w nocy i w dzień!!! Najgorsze jest to że całymi dniami siedzę sama z dzieckiem w domu i to tez mnie dobija!!! Nie mam tu żadnych znajomych ani nikogo z rodziny bo wszyscy zostali w Polsce!! Mąż dużo i do późna pracuje bo przecież z czegoś musimy żyć a jak jest w domu to stara sie pomagać.
Nie wiem jak mam nauczyć dziecko zasypiania gdziekolwiek indziej niż na mnie i mieć chociaż chwilę dla siebie, nie wiem co zrobić bo moje dziecko jest małym "odwrotowcem" bo wszystko robi na odwrót i wszystko jest na nie: wózek- nie, łóżeczko- nie, łóżko rodziców- nie, smoczki- nie, chusta- nie, spanie w dzień -nie, wszystko inne- nie...
Musiałam sie wygadać chociażby na forum...
    • lidek0 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 13:06
      Zacznijmy od tego, że nigdzie nie jest napisane ile mają spać dzieci w tym wieku. Nie ma na to reguły. Poza tym może małego męczą kolki? Może metody podnoszenia i odkładania do łóżeczka stosowałaś za krótko, czasami tydzień to za mało. Ja na Twoim miejscu pomyślałabym o kimś do pomocy. Nawet na 2-3 godziny dziennie. Wiem, że jesteś już tym wszystkim bardzo zmęczona, ale potrzeba dużo cierpliwości i konsekwencji, dlatego może ktoś inny poza Tobą nauczyłby zasypiania małego w łóżeczku.
      • naomi19 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 28.11.10, 15:15
        Zacznijmy od tego, że nigdzie nie jest napisane ile mają spać dzieci w tym wieku.
        Zaczęłaś od nieprawdziwej informacji.
        • lidek0 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 14:06
          A mozna konkretniej zamiast ogolnika?
        • titta Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 06.12.10, 16:40
          Napisane byc moze ale nigdzie nie jest powiedziane, ze wszystkie dzieci sie do tego stosuja.
    • jerzozwierza Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 13:16
      Myślę, że warto zastanowć się, dlaczego dziecko nie śpi. Było tu już wiele wątków na ten temat, opisano wiele możliwych przyczyn- zupełnie innych od potrzeby "niewolenia" mamy...
    • fasola_m Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 14:36
      Cześć,

      Rozumie Cię bardzo dobrze. Też już zmęczona jestem tą monotonią i samotnym siedzeniem w domu.
      Mam prawie 4 miesięczną córkę, która także nie jest śpiochem.
      Tak czytam twój post i wydaje mi się, że masz synka wrażliwca. Serwujesz mu za dużo atrakcji przed spaniem. Czasami dzieci potrzebują do zaśnięcia spokoju i ciszy. Może postaraj się go wyciszyć przed snem. Żadnych suszarek, kołysanek itp. Też byłam zaskoczona, że moja córka od urodzenia śpi tak mało w dzień. Okazuje się, że niemowlaki nie tylko śpią i jedzą. Również potrzebują zabawy i kontaktu z rodzicami.
      Córka zasypia maksymalnie na pół godziny co półtorej godziny. W dzień usypiam ją na rękach i potem odkładam do leżaczka lub zostawiam na rękach. Nic jej nie śpiewam, nie odzywam się do niej, żadnych obcych odgłosów. Dłuższą dwugodzinną drzemkę ma tylko na spacerze. W domu nie ma szans, żeby tak długo spała. Teraz jak zrobiło się zimno to wychodzimy na około godzinkę i z uśpioną córką wracam do domu. Zdarza się, że pośpi jeszcze godzinkę. I tak mamy od urodzenia - co półtorej godziny aktywności jest pół godziny drzemki. Już się z tym pogodziłam, że mam tak krótkośpiący egzemplarz. Tylko ja przynajmniej nie mamy problemu w nocy i córka śpi w łóżeczku, ale za to od dwóch dni od godziny 1 w nocy wybudza się co godzinę na jedzenie. Ale to też przeżyjemy smile
      Pozdrowienia!
    • boo-boo Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 15:39
      Też tak miałam na początku. Do dzisiaj mój dzieć lubi spać na mnie ale jak już zaśnie snem głębokim to mogę go odłożyć do łóżeczka lub na łóżko.
      A skąd jesteś-może mieszkasz gdzieś nie daleko mnie na tej emigracji- ja Londyn.
      • black_beelka Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 18:28
        Niestety boo boo już nie mieszkamy w UK. Mieszkaliśmy tam 5 lat w Nottingham. Teraz mieszkamy w Irlandii bo mój mąż dostał tutaj dobrą pracę.
    • wanioliowa Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 15:55

      > Więc każdy mój dzień wygląda tak samo od 11 do 18 beznadziejne próby usypiania,
      > nieprzerwany płacz i marudzenie, karmienie, przewijanie i tak w kółko


      To ja rozumiem twoje dziecko. Zamiast życia, zabawy, kontaktu, rozwoju, zabawek - matka przez cały dzień, przez 7 godzin (!!!!) go usypia, nie przyjmując do wiadomości, że dziecko może zwyczajnie nie chcieć spać. A że w czasie 7 godzin przyśnie, zmęczy się? Przez bujanie, noszenie, tulenie da się to wymusić, ale jak dziecko nie ma potrzeby snu - nie zaśnie. Za to przez takie postępowanie może byc jedynie coraz bardziej marudne i zwyczajnie wykończone tą sytuacją.

      Mam synka w podobnym wieku - on od 11-21 urzęduje, praktycznie wcale nie śpi. Taki jest, nigdzie nie jest napisane, ze dziecko w dzień musi spać! Jakbym zamiast zabawy i atrakcji jakie mu codziennie wynajduje zaczęła go nosić pod okapem, usypiać, bujać i zmuszać do snu - to by mi takie piekło w domu urządził, że obłęd.

      Moja rada - daj mu spokój, baw się z nim a nie mów, że po godzinie od długiego nocnego snu dziecko jest zmęczone i chce spać. Marudzenie - oznacza też nudę. A po bujaniu, noszeniu - dziecko już jest zwyczajnie wkurzone, bo gdyby serio było zmęczone to by zasnęło. Z twojego opisu wynika, że cały dzień spędzasz na tym, aby dziecko uspać. To co ono robi resztę dnia?
      • biedronka011 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 29.11.10, 22:57
        ...zero zrozumienia WANIOLIOWA....zreszta przeczytalam posty ponizej i odnosze takie samo wrazenie-albo nie czytacie ze zrozumieniem albo krytykujecie-czy wy macie autorke postu za idiotke czy jak?Przeciez dziewczyna nie stosuje wszystkich tych metod usypiania naraz....ani nie sadze zeby przez caly dzien starala sie uspic swoje dziecko.Przypuszczalnie jest taka jak kazda z nas,troszczy sie o swoje dziecko,bawi sie z nim,poswieca wiele uwagi....i martwi zaistniala sytuacja...stad ten post.Czy naprawde autorka musi opisywac minuta po minucie jak wyglada jej dzien zeby zostac zrozumiana?


        • lucyna_n Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 18:31
          matki spokojnych łatwo usypiających dzieci zawsze wiedzą najwięcej o problemach z dziećmi nadpobudliwymi.
          jakby ten malec nie spał a po prostu sobei funkcjonował , bawil sie, dawał sie zainteresować tym czy owym bez ciągłego płaczu to nie sądzę żeby autorka wątku chciala go usypiać na siłę.
          Niestety niektóre dzieciaki choćby leciały z nóg, już nei wiem jak były zmęczone nie dają się zwyczajnie położyć o w miarę regularnej porze, a w nocy wybudzają się co godzinę. Zmęczenie przy takim dziecku narasta z każdym dniem, to okropnie frustrujące. Jako jedyny ratunek widzę "uciec" z domu na kilka godzin zostawiając dziecko pod opieką kogoś zaufanego. Bo można się wykończyć fizycznie i psychicznie.
        • wanioliowa Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 01.12.10, 12:49
          ej nieprawda, akurat czepiam sie słusznie, zresztą za cytatem autorki, która sama pisze że od 11 do 18 usypia dziecko. Jak mniemam nocy nie spędza na dzikiej zabawie, bo dzecko wtedy śpi ( z pobudkami ale jednak) więc nie kumam usypiania go 7 godzin w ciągu dnia (jak sama napisała - naprzemiennie z przewijaniem i karmieniem).

          I nie piszę tego jako mama dziecka śpiącego w dzień, tylko dziecka które cały dzień jest aktywne i nie da się go uspać, więc nawet nie próbuje - bo bzdurą jest że dzieci muszą spać w dzień. Niektóre po prostu tego nie robią.

          Dlatego ja wychodzę z założenia, że matka-autorka źle odczytuje komunikaty jakie wysyła jej dziecko i na siłę usypia niemowlę, co owocuje błędnym kołem 7-godzinnego usypiania które tylko sprawia, ze dziecko jest bardziej marudne, przemęczone, złe. Moja rada jest więc taka aby w ramach testu na jeden dzień dać mu święty spokój. A mówię to ponieważ sama zanim nauczyłam się rozróżniać komunikaty wysyłane przez mojego syna popełniałam wiele błędów.
    • 18_lipcowa1 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 19:37
      bujanie na rękach, na poduszce, na fotelu, noszenie, kołysanie w wózku, na le
      > żaczku, suszarka do włosów, odkurzacz, okap w kuchni, szelest reklamówki lub wo
      > reczka foliowego, robienie ciągłego szszszsz..., poklepywanie po pleckach, ukła
      > danie go na jednym lub drugim boku, na plecach, na brzuchu, włączanie pozytywk
      > i z melodyjkami, z odgłosami natury jak ptaszki czy płynąca woda, noszenie w ch
      > uście ( na jakiś czas sie sprawdziło bo potrafił w niej przespać nawet 3-4 godz
      > iny ale od miesiąca nie działa), dłuuuugie spacery




      pacz pani
      a najprostszej metody nie wyprobowalas...........
      • katriel Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 21:09
        18_lipcowa1 napisała:
        > pacz pani
        > a najprostszej metody nie wyprobowalas...........

        Czytasz nieuważnie, lipcowa.

        black_beelka napisała:
        > Przy
        > piersi to w ogóle nigdy nie usypiał nawet jak był noworodkiem.
    • kawka74 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 19:55
      każdy mój dz
      > ień wygląda tak samo od 11 do 18 beznadziejne próby usypiania,

      Nie wiem, czy to nie błąd.
      Może on czuje Twój niepokój i napięcie ('no, uśnij wreszcie') i się tym niepokojem i napięciem zaraża.
      Karmisz go piersią? Przy piersi nie usypia? (Przy butli zresztą też dzieci potrafią zasnąć.)
      W ogóle to mam wrażenie, że serwujesz mu za dużo bodźców, odpuść szelesty, woreczki, suszarki i pozytywki, połóż się z nim w łóżku z założeniem, że Ci wisi, czy uśnie, czy nie. Jeśli karmisz piersią, podaj pierś. Nie lulaj, nie śpiewaj, niczego nie włączaj.
      • moniowiec Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 19:11
        nie chce mi sie czytać wypocin innych, napisze czemu moje budzilo sie w nocy co 2h a w dzien zasypialo na nas. w nocy - bo głodny, w dzien - bo bolał brzuszek lub potem zęby. i tyle. minęło. mamy mniej włosów na głowie ale już jest ok. czasami trzeba dac na luz, dziecko w koncu zakuma jakis sposób samo albo zostanie nauczone (tu duzo cierpliwości trzeba)
    • kinga_owca Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 20:02
      cos mu dolega
      musisz dojśc do tego, co - najprawdopodobniej cos z brzuszkiem
      to nie jest normalne, że tak małe dziecko nie spi a chce spac
      sa dzieci, które nie potrzebują tyle snu, ale jesli marudzi i płacze to potrzebuje
      u nas też było zasypianie tylko na nas, tylko że my się przesiedliśmy do chusty i było ok
      inaczej nie sypiał - przez brzuszek własnie
      • dagmara-k Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 20:15
        moja corka robila taka jazde do 5 miesiaca z powodu bolu brzucha. i z powodu mojego zdenerwowania tym ze sama wszystko sama, sama, sama, bez meza pracujacego jak dziki wol, z powodu niepokoju o nia (troche problemow z jej zdrowiem).
      • kawka74 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 20:21
        > inaczej nie sypiał - przez brzuszek własnie

        Też o tym teraz pomyślałam, kiedy doczytałam, że mały zasypiał w pozycji pionowej (w chuście), względnie na mamie, gdzie pewnie główka jest wyżej. Zastanawiam się, czy może to nie refluks...?
    • gag-nes Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 20:58
      Ja mialam podobnie. Do 5 (moze nawet 6) miesiaca maly spal tylko na rekach... Jak tylko probowalam go odlozyc czy do lozeczka, czy do kolyski budzil sie... Potrafilam przesiedziec tak z nim nawet 2 godziny. Tez nie mialam kiedy jesc, albo zwyczajnie odsapnac... Problem rozwiazal sie w zasadzie sam, kiedy zaczely sie upaly... Mlodemu bylo za goraco na naszych rekach, wiec zaczelismy odkladac go do lozeczka, w ktorym sam zasypial... Oczywiscie bylo to na poczatku okupione strasznym marudzeniem, ale od tego wlasnie czasu nie mamy problemow z jego zasypianiem...
      Sprobuj moze maksymalnie go przeciagnac i wymeczyc, a potem odloz do lozeczka... Daj mu cos do czego moze sie przytulic... Duzo dzieci lubi zwyczajna pieluche tetrowa... Nasz synek upodobal sobie otoczke na lozeczko... Czasami taka drobnostka, a moze pomoc...
      Zycze duzo cierpliwosci i sily smile
      FIFI smile big_grin kiss
      22.01.2010, 34 t.c., 1310g, 42cm
      Moj największy w życiu skarb!!!
      • mistler12 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 21:10
        Mam identyczną sytuację, z tym, że moja córeczka ma 2,5 miesiąca. Baaardzo dużo płacze, marudzi, mało spi w dzień, a ostatnio wyłącznie na mnie lub na męża. Mała też bardzo rzadko zasypia przy piersi - a jesli się zdarzy budzi się w sekundzie po odłozeniu na łóżko czy do łóżeczka.
        Dodatkowo od 1,5 miesiąca mamy dramat po kąpieli - albo płacze i nie chce piersi, albo zaczyna jeść a po chwili płacze dramatycznie i cięzko ją uspokoić. Wszystko to trwa ok 1,5 h codziennie...
        Ja też mam serdecznie dosyć, zwłaszcza ze też siedze w domu sama, nie mam w pobliżu zadnej rodziny, wiec dokładnie Cię rozumiem.

        Do Waniliowej: moje dziecko też godzine po rannej pobudce jest śpiące i płacze, żeby je nosić i lulać, więc jak widać jest to mozliwe.
    • atrapcia Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 27.11.10, 23:32
      Ja miałam tak samo i niestety nie znalazłam rozwiązania, poza tym, że trzeba przeczekać...

      Pocieszę cię - moja córa nadal zasypia przy piersi w dzień i czasem nie mogę jej odłożyć i tak sobie siedzę i pierdzę w fotel przez godzinę bo się nie mogę ruszyć smile Puszczam wtedy jakiś film, czy serial na komputerze i udaję, że to chwila relaksu dla mnie big_grin Na podpórce fotela kładę poduszkę, na niej głowę córki i mogę nawet przeglądać internet (stawiam fotel bokiem) bo rękę mam wolną ;D A w nocy budzi się jeszcze parę razy (przez długi czas budziła się nawet co godzinę). I też przez większość dnia siedzę z nią sama w domu, ale staram się wychodzić na spacery, nawet na głupie zakupy do biedronki, czy lidla i pocieszać się tanio kupionymi płatkami kukurydzianymi, albo pieluszkami z gratisem. wink Teraz kiedy jest duża to mogę nawet spokojnie zadbać o dom i siebie, więc chyba pozostaje ci czekać, tak jak ja czekałam wink
    • pagaa Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 28.11.10, 05:48
      myślę, że powinnaś odpuścić, za bardzo się spinasz. wstanie, to bawcie się, śpiewajcie, wierszyki czytaj itd. nie próbuj go usypiać na siłę, mój nigdy nie był grzecznie śpiącym dziecięciem, w tym wieku, to spał tak: ok 9 tak pół godz drzemki, potem w południe na spacerze cisnął ok 2 godz,w domu to z godzinę, i potem 20-30 min tak 16.30-17, a potem spanie już nocne. może za często go kładziesz, może zmienia sobie pory drzemek.
    • grandcentral hustawka? 28.11.10, 11:34
      moja dziecinka jest spiochem ale w hustawce, ktora kupilam jest poprstu super i spi jak susel.
      • damajandi Re: hustawka? 28.11.10, 15:05
        To nie jest zbyt zdrowe dla kręgosłupa.
        • memphis90 Re: hustawka? 29.11.10, 10:39
          A dlaczego? Przecież niemowlę w huśtawce leży.
    • siasiunia1 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 28.11.10, 21:02
      no to może zrób odwrotnie - staraj się go nie usypiac?
      Jak jest marudny i senny to zainteresuj go czymś - zabawką, pokrywką od garnka, leżaczkiem, grzechotką nie wiem co go interesuje.
      Może właśnie jak będzie miał zamiast usypiania cały dzien, dzień aktywny to zacznie spac?
      moja mała była antyśpiochem. Juz po skończeniu roku jej drzemki polegały na tym że leżała pół godziny i "już sie wyśpiłam". Ale jak miała intensywny czas z wrażeniami to padała w dzień.
      Mały zacznie niedługo się wiercic, siadac - będzie go czym zając.
      Znałam taki przypadek że co dziecko zapłakało to mama mówiła "oo brzuszek boli, a śpiąca jest" i starała sie usypiac. Jak sie pochyliłam nad tym "śpiącym" dzieckiem a ono od razu radośnie zagugało to stwierdziłam że mała się po prostu nudziła i dlatego marudna była.
      Powodzenia
      • duzeq Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 12:08
        > Jak jest marudny i senny to zainteresuj go czymś.

        Jak dziecko jest senne, to nalezy go uspic czyli znalezc taka metode, ktora okaze sie skuteczna. W przeciwnym razie doprowadzasz do przemeczenia i permanentnego marudzenia. No i porownywanie 5-tygodniowego malucha z roczniakiem jest nieporozumieniem.
        • siasiunia1 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 22:22
          czyli opcja usypiania cały dzień jest opcją dobrą ?
          Z tego co widzę sposoby usypiania nie działają a jeszcze pytanie jest takie czy dzieciak rzeczywiście jest senny.
          Pisałam że mała jak miała rok to już wogóle nie spała. Mając 5 tygodni miała 2 drzemki dzienne.
          • duzeq Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 01.12.10, 09:44
            Piszesz, ze gdy dziecko jest senne i marudne, nalezy je czyms zajac. To jest podstawowy blad, ktory robia matki oseskow. Patrza sie na maluchy z punktu widzenia doroslego i wydaje im sie, ze dziecko "sie nudzi". 5-tygodniowa malizna nie ma sie jak nudzic - ona jeszcze dobrze nawet kolorow nie widzi i kazdy odglos jest dla niej nowy wiec tu raczej trzeba zadbac o to, zeby nie bylo za duzo bodzcow audiowizualnych w ciagu dnia, a nie zabawiac na sile.

            Opcja usypiania przez caly dzien nie jest dobra opcja, to oczywiste. Ale ja napisalam ponizej o co chodzi - to wyglada na skok, dziecko autorki watku umie spac tylko na niej, wiec niech na razie tak spi. Skok minie, dziecko sie wyluzuje, nadejdzie czas na znalezienie mu innego miejsca do spania.

            > Z tego co widzę sposoby usypiania nie działają a jeszcze pytanie jest takie czy
            > dzieciak rzeczywiście jest senny.

            Metody nie dzialaja, bo po pierwsze, dziecko chce spac poki co na matce i ma w doopie jakies kolyski, lozka, i bwc jeszcze, a po drugie jak taka malizne sie buja, husta, probuje wsadzac to tu, to tam, do tego wlacza mu sie suszarke i szysza nad uchem, to ja sie nie dziwie, ze on nie chce spac. Dziecko chce byc polozone na matce i miec spokoj. Dlugo nie trwac nie bedzie.
            A jak ktos nie wie jak wyglada senne dziecko, to niech poczyta Tracy.

            • siasiunia1 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 01.12.10, 20:53
              oki, mea culpa bo doczytałam że dziecko ma 5 miesiecy a nie tygodni...
              No jak ma 5 tygodni to niestety - człowiek się dostosowuje do dziecka bardziej. Dopiero jak starsze to można coś kombinowac.
    • memphis90 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 29.11.10, 10:44
      1.Gdybym próbowała mojemu zmęczonemu dziecku szeleścić nad uchem foliową torbą, to niewątpliwie dostałoby histerii. Moja dwójka była z tych, co lubią ciszę, żadnego śpiewania, szyszania, suszarek itd... Może Twoje też nie lubi?
      2. moja siostrzenica była taka sama- od samego urodzenia nie chciała spać, ryk był straszny... Około 5 miesiąca siostra zaczęła ją uczyć zasypiania w łóżeczku- leżała obok i głaskała, poklepywała... A że ryk byl przy tym? Trudno, na rękach też ryczała. Trochę pomogło, ale najwięcej zdziałał czas, mała ma rok i choć dalej jest przylepą, to jednak przylepą samobieżnąsmile
      • limonka_a Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 11:00
        moja tak miała cały drugi miesiąc, minęło SAMO, teraz ma kilka 30-60 min drzemek dziennie.
        teraz lubi usypiać w bujaczku, żałuję że nie kupiłam kołyski zamiast łóżeczka, wszędzie słyszałam NIE NOSIĆ, NIE BUJAĆ..... następnym razem będę mądrzejszawink

        Co do spania rano- to wcale nie jest tak że dziecko jest mega-wyspane i nie będzie spać.. my właśnie ten błąd popełnialiśmy i przegapialiśmy ten moment kiedy zaczynała ziewać. Teraz ją kładę ok. 1-1,5 po nocnym spaniu i bez problemu usypia.
    • duzeq Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 12:18
      Ja mialam tak samo w tym okresie. Mlodziez zasypiala tylko i wylacznie na mnie, i tak samo szlag mnie trafial, ze nawet do ubikacji isc nie moge. Niemniej to przeszlo po 2 tygodniach.

      Olej na razie inne proby zasypiania, daj sie dziecku wyspac na sobie, przygotuj sobie jakies zapasy rozrywkowe na ten czas: cos do picia, ksiazki,laptopa czy cokolwiek tam masz. Nie, dziecko sie do tego nie przyzywczai.Nie bujaj, nie szyszaj, nie cuduj. Wiem, ze perspektywa dwoch tygodni lezenia plackiem pod dzieckiem jest straszliwa, ale lepiej na tym wyjdziesz, bo jak dziec Ci sie wyspi, to nie bedzie pozniej tak marudzil.

      Wbrew niektorym opiniom na tym forum wyglada to na klasyczny skok rozwojowy (mozg dziecka rozwija sie teraz szybciej, ono za kazdym razem jak otwiera oczy to czuje sie jak innej planecie, dlatego chce spac na Tobie). Budzi sie w nocy czesto na jedzenie - to tez norma. W tym okresie dzieci przestawiaja sobie rytm (co widac po problemach z zasypianiem w dzien) i zmieniaja nawyki zywieniowe (od tej pory dzieci beda jadly wiecej). To samo Cie czeka po ok.3 miesiacach.

      Z calego serca radze teraz olac uczenie czegokolwiek i poczekac az dziec przejdzie skok. Wyluzuje sie wtedy, bedzie spokojniejszy, to znajdziesz metode na usypianie w dzien.

      • lucyna_n Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 18:36
        Mnie się perspektywa takiego bezkarnego polegiwania ze śpiącym niemowlakiem całkiem podoba. Co w tym strasznego?
        • oldbay Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 19:25
          Czasem nie ma w tym nic strasznego ale czasem dziecko śpi a ty nie możesz się ruszyć mimo że musisz do toalety, jesteś głodna albo chcesz się wykąpać czy zrobić cokolwiek innego.
          Moja córka ma 4 tygodnie i czasem mam z nią podobny problem jak autorka wątku. Czekam z niecierpliwością na weekendy kiedy mąż ma wolne, bo wiem, że wtedy przynajmniej zjem o ludzkiej porze albo mam szansę się wykąpać.
          A jak sobie radzę? Moja córka lubi chodzić na spacery, więc jak już jej nic nie pasuje to wsadzam w wózek i jeździmy dookoła parku. A w domu staram się zmieniać pozycję w której leży, zabrać do innego pokoju, żeby popatrzyła na coś innego niż 4 ściany sypialni itp. Ona ma 4 tygodnie więc się jeszcze niczym nie bawi i zabawki jej nie interesują, dlatego te rady "zainteresuj ją jakąś zabawką" mogę sobie wetknąć we wiadome miejsce wink LOL Pozytywkę tez olewa równo. Podobnie ze smoczkiem. Huśtawkę mamy ale czasem lubi w niej poleżeć a czasem wręcz nie znosi.
          Autorce wątku życzę cierpliwości. To po prostu trzeba przeczekać i tyle uncertain
          • lucyna_n Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 20:29
            Jak Twoje dziecko będzie nastolatkiem to będziesz to leżenie wspominac bardzo miło
            zapewniamsmile
          • beabeta Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 23:52
            Jesli jest to pierwsze dziecko napewno jestes bardzo przejeta , zmeczona i znerwicowana.Musisz byc spokojniejsza i starac sie o wyrobienie u dziecka pewnej rutyny tzn karmienie ,musisz go troche ponosic aby odbilo mu sie dobrze,zmiana pieluchy,pobawic sie troche z dzieckiem i spanie i potem znowu to samo,na spanie musisz go polozyc na poczatku bedzie plakalo ale codziennie bedzie lepiej a ty musisz czasami miec czas dla siebie.Moja pierwsza corka taka byla i to bylo bardzo trudne i ja bylam jej niewolnikiem,ciagle ja nosilam potem dlugo tak bylo ze musialam z nia spac .Dzieciak moze jest stale glodny ale to z czasem sie unormuje gdy bedzie mial dluzsze przerwy miedzy karmieniami.Dzieci nie mozna stale nosic na spanie trzeba polozyc,czasami dzieci nie chca spac zaraz po karmieniu bo nie odbije sie im dobrze a to powoduje problemy z brzuszkiem,powodzeniasmile
    • lucyna_n Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 18:25
      skąd ja to znam
      mój mały adhdowiec tak samo zaczynał
      niestety dalej nie było łatwiej
    • jotembi ... kolka? 30.11.10, 18:29
      u mojej to była chyba kolka, minęło po paru tygodniach jak ręką odjął
      z tym że ja się tak nie przejmowałam okropnie (było to 20 lat temu i na fora trudno się było dostać z pl)
      jeśli płakała z bólu (to można rozpoznać) - nosiłam, ówczesny mąż-ortopeda zrobił mi po tygodniu tzw blokadę czyli zastrzyk znieczulający w nasadę kciuka bo od podtrzymywania tej łepetynki jakiś ból mi tam wlazł big_grin
      jeśli marudziła tylko - nie usypiałam na siłę bo sama nie chciałabym w takiej sytuacji być usypiana
      pozytywka była świetna - ale nie jakieś koszmarne szemranie, tylko wesoła głośna melodyjka i do tego karuzela
      plus zabawa - swoją drogą to zdumiewające jak taki drobiazg się umie bawić i jak szybko chwyta że o zabawę chodzi

      a do autorki wątku:
      wytrzymaj jeszcze trochę, przejdzie mu smile
      • lucyna_n Re: ... kolka? 30.11.10, 18:32
        no nie jest niestety takie pewne że przejdzie
        • jotembi Re: ... kolka? 30.11.10, 18:40
          hmm... a na jakiej podstawie tak ponuro prorokujesz?
          jeśli dzieciak jest ogólnie zdrowy i nic mu nie dolega, to nie ma powodu żeby mu nie przeszło
          kolka (jeśli jest) ustępuje, bicie serca (wiadomo, ważne) przestaje być tak istotne, a świat dookoła robi się coraz ciekawszy więc lepiej go eksplorować zamiast się tulić i płakać wink
          trudno policzyć ile pokoleń przez to przechodzi (bo nie bardzo wiadomo kiedy się zaczął homo sapiens big_grin )
          • lucyna_n Re: ... kolka? 30.11.10, 20:30
            nie zrozumiałaś mnie, kolka mu przejdzie, ale jak to pobekiwanie i ogólna nadpobudliwość jest z innego powodu to raczej nie przejdzie
            • jotembi Re: ... kolka? 01.12.10, 00:27
              ja zrozumiałam... ale po co dziewczynę straszyć? najprawdopodobniej przejdzie, dzieciak jest akurat w tym wieku kiedy to się zdarza a później u zdecydowanej większości przechodzi
              • lucyna_n Re: ... kolka? 01.12.10, 14:57
                jak ma dziecko z tego wyrosnąć to wyrośnie czy ja ją będę "straszyć" czy nie.
                ja piszę tylko z wlasnego doświadczenia, bo mnie się nie sprawdziło z tym wyrastaniem, jakkolwiek uważam że mam wspaniałe dziecko i nie zamienilabym go na spokojnego milczka i śpiocha, ale jakbym wcześniej miała świadomość problemu tobym nie żyla w poczuciu winy że jestem złą matką bo dziecka nie potrafię uśpić, a w wózku mi ryczy kiedy wszystkie inne śpią, albo radośnie gulgają przy pierwszej lepszej próbie zabawienia byle czym.
                • jotembi Re: ... kolka? 01.12.10, 22:39
                  procentowo jakie jest ryzyko że coś z tym chłopaczkiem jest nie tak...? niewielkie, prawda?
                  a co do poczucia winy to cóż - jeśli niemożność uśpienia dziecka budziła w tobie poczucie winy to ja współczuję
                  ale to już zdaje się taka uroda większości młodych matek - co by się nie działo, one natychmiast łapią poczucie winy
                  dziwne
    • m00nlight Odgłos bijącego serca. 30.11.10, 18:34

      Wypróbuj, bo być może o to chodzi.

      Skoro lubi spać u Ciebie na klatce, najpewniej w takiej pozycji najlepiej slyszy bicie Twojego serca (w koncu slyszal ten dźwięk nieprzerwanie całą ciążę).

      Podobno nagranie bicia serca i odtwarzanie dziecku pomaga. Albo serce i szum wody naraz.

      Im szybciej oduczysz dziecia spania na Tobie tym lepiej (co jak zacznie ważyc 10-15kg? zadusisz się?)
      • lucyna_n Re: Odgłos bijącego serca. 30.11.10, 18:37
        tak, znacznie naturalniejsze jest dla malutkiego dziecka przebywanie w lóżeczku z mp3 z biciem serca niż przytulenie do matki.
        świat zwariował.
        • jotembi Re: Odgłos bijącego serca. 30.11.10, 18:42
          przytulenie do matki wykończy matkę, jeśli będzie trwało przez cały dzień
          a wbrew pozorom to matka i jej zdrowie jest ważniejsze
          dzieci na ogół są zdrowe i świetnie sobie radzą z rośnięciem
          a zmęczona matka to naprawdę nie jest najlepszy pomysł na opiekunkę noworodka
          • lucyna_n Re: Odgłos bijącego serca. 30.11.10, 20:31
            taki to kobiecy matczyny los
            inaczej spojrzysz na to za parę lat, tak myślę.
            • jotembi Re: Odgłos bijącego serca. 01.12.10, 00:28
              hehehehe
              paradne
              nie spojrzę już na to inaczej bo moje dziecko dzisiaj ma 20 lat
              i wcale nie uważam że ten "kobiecy matczyny los" musi być drogą przez mękę
              nic tak dobrze nie robi maluchowi jak odrobina zdrowego egoizmu mamusi
              • lucyna_n Re: Odgłos bijącego serca. 01.12.10, 14:50
                widać mało sentymentalna z ciebie jednostka że tak rechoczesz
                a z egoizmem to jest jeden problem, trudno samemu ocenić kiedy on jest zdrowy a kiedy już nei za bardzo, jakkolwiek ogólnie
                • jotembi Re: Odgłos bijącego serca. 01.12.10, 22:30
                  fakt, jestem zdecydowanie mało sentymentalną wredną starszą panią i kocham rechotać
                  na moim egoizmie (wyłącznie przeze mnie ocenianym) wyrosła mi bardzo fajna córka, mądra, zrównoważona i bardzo ze mną związana
                  wzorce czerpałam ze sposobu, w jaki wychowywała mnie moja mama
        • quilte Re: Odgłos bijącego serca. 30.11.10, 18:47
          lucyna_n napisała:

          > tak, znacznie naturalniejsze jest dla malutkiego dziecka przebywanie w lóżeczku
          > z mp3 z biciem serca niż przytulenie do matki.
          > świat zwariował.

          Matka też człowiek (chociaż jak czytam niektóre posty to mam wrażenie, że bynajmniej. Świat zwariował) i czasem MUSI siku. Albo i gorzej. Co wtedy? Pampers? Sorry, ale na siku (albo i gorzej) komp, film na DVD, ani najlepsza nawet książka przygotowana na okoliczność spania pod dzieckiem nie pomoże.
          • lucyna_n Re: Odgłos bijącego serca. 30.11.10, 20:34
            Ojejku, to już jest stwarzanie sztucznych problemów, to jak już mus jest to niech położy dziecko do łóżeczka i idzie zrobić co tam musi, od razu się przez te pięć minut nie zapłacze, no poryczy trochę jak syrena ale przeca mu się nic nie stanie od tego.
            Na okoliczność poprzebywania z godzinkę czy dwie z malcem przytulonym do serca najlpesze jest po prostu nicnierobienie poza tym przytuleniem. Ale jak już ktoś coś koniecznie musi to audiobooki polecam, i czasu się nie straci, choć ja nie uważam tego za stratę czasu, i dziecko się z literaturą od małego oswoi, sama korzyść.
        • m00nlight Re: Odgłos bijącego serca. 30.11.10, 20:46

          Ale nikt nie powiedzial ze to ma być 'zamiast' !

          Tylko że może pomóc dziecku zasnąć żeby od czasu do czasu mama też mogła trochę pożyć.

          Gdyby miala możliwości, czas, siłę i ochotę na całodobowe leżenie pod dzieckiem, bo ono nie potrafi inaczej, nie prosilaby na forum o poradę...

          A rady w stylu 'zagryź zęby i czekaj' to raczej takie średniopomocne chyba....
      • theorema Re: Odgłos bijącego serca. 30.11.10, 19:09
        A ja mam misia z bijacym sercem! Moj mis jest juz bardzo stary, ma 21 lat, i strasznie juz sprany, ale jego sztucznie bijace serduszko naprawde uspokaja. Nie wiem, czy dzis mozna cos takiego zdobyc, ale polecam
        A w ogole wydaje mi sie, ze dziecko jest za wczesnie kladzione spac juz "na noc" .18???
        Ja od noworodka chodzilam spac ok. polnocy, dzieki czemu spalam potem jak zabita do 10, a juz o 12 po sniadaniu byl czas na nastepne spaniesmile co zostalo mi do dzis - wybierajac sie rano gdziekolwiek, zostawiam sobie 20 minut na drzemke po sniadaniu. Moi rodzice z tych co to sie klada o 2-3 wiec i tak mieli jeszcze troche wieczoru dla siebie. Te godziny mozna przestawic oczywiscie, ale czemu nie klasc dziecka spac rownoczesnie z soba, albo tylko troche przed? I dac jesc przed spaniem tyle, zeby z przejedzenia sie zmeczylo.
        Po sobie widze, ze zawsze mialam problem ze spaniem, kiedy nic sie nie dzialo w ciagu dnia. musze sie zmeczyc, fizycznie i umyslowo, zeby potem dobrze spac. Wszystkie ferie, swieta wspominam jako koszmar bezsennosci. Moze ma za malo aktywnosci? chociaz - jak sie "aktywizuje" tak male dziecko?smile wspolczuje...
    • marcin_kkkk Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 19:26
      Wpisz w google "dzwiek suszarki" wink
    • arichi Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 19:28
      Oddaj póki małe...
    • iamhier Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 20:24
      Potraktuj je gazem usypiającym.....to zawsze podziała.

      A tak na serio....słyszałam,że jak ktoś kogoś nielegalnie podsłuchuje to zasnąć nie moze i ze ktos mu moze pomoc.....zasnac na wieki....

      Jak na razie podsłuch=śmierc.Gdy tylko jakakolwiek zbieznosc sie znajdzie miedzy tym co ktos mowi,a co pojawia sie na forach.
    • moonik1 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 21:17
      Piszesz, ze czasami zasypia na 30 minut - mój dłuzej nie spał jednorazowo przez pare miesiecy (jak mial miesiac to spal po 5 minut, bo non stop byl glodny. Jak zaczal lepiej jesc, czyli jak mial jakies 7 tygodni to zaczal przesypiac do 30 minut). I taki mielismy rytm: jedzenie (trwalo ok. godziny) potem troche zabawy (jakies 20 minut), potem usypianie i spanie maks 30 minut i znowu sie budzil, bo glodny (jadl co2 godziny, moglam zegarek regulowac wg tego). Przystosowalam sie do takiego rytmu i synek przestal kwekolic. Z czasem drzemki sie wydluzaly, za to bylo ich mniej - ale to dopiero jak mial juz ladne pare miesiecy! Usypialam roznie: a to zasypial na rekach, a to w łózeczku, ale musialam byc w pokoju, a to w lozeczku, ale z pokoju musialam wyjsc, potem mial bunt i tylko w wózku na spacerze spal (no to wychodzilam pare razy dziennie na te 30 minut), potem tylko zawiniety w kolderke jak w rozek, potem znowu sam w lozeczku i jak na razie tak zostalo. Bedzie lepiej, postaraj się wyczuc, na co dziecko ma ochote, bo na pewno nie chce byc non stop usypiane. Jak je troszke zmeczysz zabawą (gadaniem do niego, smianiem sie, jakims przytulaniem, moze połóz go na chwilke na mate, na plecy, na brzuszek itp.), to łatwiej usnie.
    • annakocan Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 21:25
      Jest jedno rozwiazanie - wiąż dziecko. Sprawa wyglada tak - dzieciom w brzuchu jest bardzo ciasno. Jak sie rodzą to nagle jest bardzo duzo miejsca dookoła, a że nie umieją koordynować swoich ruchów, co więcej nawet nie wiedzą, że mają ręce, co rusz przypadkiem uderzają sie w twarz podczas spania i to je budzi. Dlatego wszelkiego rodzaju chusty tak działają, jednak jak dziecko rośnie jest już za cieżkie by je nosić. Ja swojego syna wiązałam i przez pierwsze dwa tygodnie życia spał po 6 godzin!!!!! jadl tylko 4 razy dziennie i przybierał w zastraszającym tempie. Dzieci należy wiązać bardzo ściśle, ja to robiłam najpierw w pieluszce flanelowej, gdy troche podrósł, w kwadratach wyciętych z prześcieradła.
      Tutaj filmik jak to robić:
      www.youtube.com/watch?v=CSYPqGtFBYQ
      Do tego bezwzględnie biały szum w tle, choć nasz uwielbiał płytę Vangelis, smoczek i najlepiej delikatnie huśtanie w kołysce.
      Możesz zajrzeć do mojej grupy - Dzieciaki Cudaki na portalu www.zwierciadlo.pl, tam to też opisuję. Powodzenia, Ania
      • lucyna_n Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 21:34
        przerażasz mnie
    • anten_ka Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 21:51
      Nie szukasz tutaj rady, chcesz się tylko wygadać...wiem...ale czytam twój post i chciałabym ci jednak coś podpowiedzieć, idź do lekarza lub porozmawiaj z położną o swoim problemie. Być może twój problem da się szybko rozwiązać dzięki fachowcowi. Nie warto tak się męczyć i męczyć dziecka wink Teraz niestety są takie czasy,że babcie i mamy nie udzielą nam rad dlatego trzeba czasami szukać ich za zewnątrz, chciałam też dodać, że nie ma co ich szukać na forach, tutaj są w większości złośliwości i brak zrozumienia. Życzę powodzenia smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja