black_beelka
27.11.10, 12:12
Tak ostatnio stwierdził mój szwagier a ja właśnie tak się czuję. Odkąd Patryś skończył 5 tygodni nie potrafi spać w dzień. Ciągle tylko płacze i marudzi bo jest senny a nie chce zasnąć. Wypróbowałam już chyba wszystkie sposoby usypiania: bujanie na rękach, na poduszce, na fotelu, noszenie, kołysanie w wózku, na leżaczku, suszarka do włosów, odkurzacz, okap w kuchni, szelest reklamówki lub woreczka foliowego, robienie ciągłego szszszsz..., poklepywanie po pleckach, układanie go na jednym lub drugim boku, na plecach, na brzuchu, włączanie pozytywki z melodyjkami, z odgłosami natury jak ptaszki czy płynąca woda, noszenie w chuście ( na jakiś czas sie sprawdziło bo potrafił w niej przespać nawet 3-4 godziny ale od miesiąca nie działa), dłuuuugie spacery na rekach- ryk, w chuście- ryk i w wózku( na leżąco w gondoli- ryk, na pół leżąco w spacerówce- ryk). Przy piersi to w ogóle nigdy nie usypiał nawet jak był noworodkiem. Jak tylko budzi się rano tak koło 8-9 to po godzinie juz chce mu sie spać. Czasami udaje mi sie go uśpić ale po 30minutach sie budzi i jest koniec spania!!! Więc każdy mój dzień wygląda tak samo od 11 do 18 beznadziejne próby usypiania, nieprzerwany płacz i marudzenie, karmienie, przewijanie i tak w kółko. ostatnio spodobało mu sie spanie nie zasypanie ale spanie na mojej klatce. Potrafi wtedy przespać 2-3 godziny a ja nie mogę się nawet poruszyć nie mówiąc już o wyjściu do kibelka czy cokolwiek. Próbowałam juz nawet delikatnie zsuwać go z siebie na łóżko, na to miejsce na którym leżałam żeby było zagrzane ale od razu sie budzi. Próbowałam tez metody podnoszenia i odkładania do łóżeczka ale po tygodniu dałam za wygraną bo nie zadziałało. Mam wrażenie ze nic nie działa na moje dziecko. Głaskanie ,przytulanie, całowanie , szyszanie do uszka no nic!!! Jedyne co mu sie podoba to to właśnie spanie na mnie i noszenie na rekach bo chusta juz "gryzie", wózek i łóżeczko "parzy". Czytałam gdzieś o nawykowym budzeniu się i próbowałam przed upływem tych 30 minut pogłaskać małego po policzku żeby tak tylko leciutko sie przebudził i dalej zasnął ale oczywiście nic z tego. Noce były całkiem nie złe do zeszłego tygodnia bo budził sie tylko 2 razy na jedzenie a teraz budzi sie co 2 godziny i nie chce spac sam tylko na mnie. Czasami to nawet nie mam jak zjeść śniadania, obiadu o kolacji nie mówiąc bo przecież muszę go nosić i usypiać. I nie wciskajcie mi że dzieci przyzwyczajają się do noszenia przez 9 miesięcy w brzuchu bo to rodzice czyli JA i mój MĄŻ tego go nauczyliśmy i przyzwyczailiśmy i teraz muszę nosić, nosić i nosić...
Ja wiem że dziecko potrzebuje bliskości i czułości a nasze ,zapewniam was, ma tego pod dostatkiem!! I wiem że to ja jestem dla dziecka a nie odwrotnie!!! Ale ja jestem już tak strasznie zmęczona tą monotonią i ciągłym brakiem snu i w nocy i w dzień!!! Najgorsze jest to że całymi dniami siedzę sama z dzieckiem w domu i to tez mnie dobija!!! Nie mam tu żadnych znajomych ani nikogo z rodziny bo wszyscy zostali w Polsce!! Mąż dużo i do późna pracuje bo przecież z czegoś musimy żyć a jak jest w domu to stara sie pomagać.
Nie wiem jak mam nauczyć dziecko zasypiania gdziekolwiek indziej niż na mnie i mieć chociaż chwilę dla siebie, nie wiem co zrobić bo moje dziecko jest małym "odwrotowcem" bo wszystko robi na odwrót i wszystko jest na nie: wózek- nie, łóżeczko- nie, łóżko rodziców- nie, smoczki- nie, chusta- nie, spanie w dzień -nie, wszystko inne- nie...
Musiałam sie wygadać chociażby na forum...