Nie lubię karmić piersią. Smutno mi...

13.04.04, 10:16
Kochani, potrzebuję sie wygadać...
Moja ukochana mała ma już ponad 10 tygodni a ja nadal nie zdołałam polubić
karmienia piersią. Baa, z trudem to znoszę. Nie wiem co robić.Tak czekałam aż
polubię i sprawa się unormuje a teraz marzę o karmieniu sztucznym, ale mam
jakis wewnętrzny sprzeciw. Laktacja jest ok, więc czemu przerywać? Czy
względy psychologiczne mogą być ważniejsze? Córeczka ma kolki, ulewa, miała
też wysypkę, a więc było podejrzenie o uczulenie. Kilka tygodni diety z
trudem przeze mnie znoszonej NIC nie dało. Uczulenie pojawia się i znika
niezależnie od diety, kolki są stale. Boję się jednak że nie wiedząc jem coś
takiego co jej nie służy i szkodzę jej... No i kwestia bólu. Mała jest
zdrowym dzieckiem, prawidłowo ssącym - była już konsultacja w poradni
laktacyjnej i u pediatry. Ale szarpie się przy piersi i wielokrotnie,
boleśnie ja sobie łapie jakby bawiąc się. Podobno taka jej uroda... ale mój
ból ciężki do zniesienia. A je często, bo w ciągu dnia co 2 godziny. I dość
długo.
I wreszcie kwestia tego, że ja po prostu źle się z karmieniem czuję. Nie
lubię wszystkich jego aspektów i już. Drażni mnie i wprowadza w stan wręcz
złości. Spędzam z moim słonkiem cały dzień, znajdując w tym ogromną
przyjemność i ciesząc sie każdą chwilką. Tylko nie chwilką karmienia, bo
wtedy liczę minuty do końca.
Zdaję sobie sprawę że negatywne emocje matki mogą mieć wpływ na dziecko. I co
jest ważniejsze, co wybrać - pokarm naturalny gdy mama nie lubi karmić czy
spokój mamy i pokarm sztuczny?! Mój mąż wybrał, uważa że ważniejszy jest
pokarm matki... nie wiem czy z nim walczyć, czy walczyć ze sobą...
Boże, nienawidze tego dylematu i męczę sie jak potępieniec aby go rozwiązać...
pozdrawiamy wszystkich, Gosia i mała Emilka
    • weronikarb Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 10:34
      Widzisz wkoło nas jest mowione "pokarm matki najwazniejszy itp" zgadzam sie z
      tym, ale i matka powinna byc psychicznie odprezona. Droga Gosiu, byc moze
      potepia mnie tutaj matki karmiace naturalnie, ale mysle ze powinnas sie
      zastanowic na przejsciem na butelke. Przemysl to dokladnie i jesli nadal masz
      sie meczyc to moim zdaniem to nie jest dobre i dla dziecka i dla ciebie, bo
      podejrzewam bedzie jeszcze gorzej i bedziesz swoja frustracje wyladowywac na
      dziecku i mezu i co? Dziecko dostanie naturalny pokarm, ale zamiast byc mala
      byc silnie zwiazana z matka to niestety nie bedzie. Mi karmienie (karmilam 3 m-
      ce) sprawial przyjemnosc od 4 dnia karmienia, ale tez czasami mialam ochote to
      rzucic (maly siedzial przy cycu prawie 24 na 24 - mala ilosc pokarmu) i na 9
      dzien w szpitalu zaczeli mi go dokarmiac. Maly spal spokojny, ja bardziej
      odprezona, bardziej usmiechnieta i miedzy Dominikiem a mna jest cudownie. Renata
      • maaharet Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 11:39
        Gdybyś miała polubić karmienie piersią dawno by ci sie to udało. Skoro się nie
        udało nie ma co się męczyć. Możesz jeszcze napisać posta na forum karmienie
        piersią do konsultanta laktacyjnego p. Moniki. Duzo czytałam na temat karmienia
        i jesli ty się z tym męczysz męczy się i dzidziuś i wszyscy dookoła. Ja sama
        wykarmiona zostałam na butli i jakoś żyję. nie ma co dramatyzować.
    • yoyo11 Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 11:42
      Zapewne Twoje zniechęcenie nie pozostanie bez wpływu na Twoje maleństwo.
      Powinnaś się nad tym solidnie zastanowić. Nie ma się co zmuszać. Chyba lepiej
      wziąć butlę z uśmiechem na twarzy niż wyciągnąc cyca i czekac na koniec. No ale
      te cenne przeciwciała....
      smile

      Powodzonka
    • mama007 Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 11:58
      jeszcze nie tak dawno nazwalabym cie wyrodna matka, ale teraz mam juz troche
      inne podejscie. karmienie wymaga naprawde wielu wyrzeczen, maluch je twoje
      mleczko wraz z wszystkimi emocjami - takze negatywnymi. moze wlasnie stad
      kolki? to nie zawsze sprawa jedzenia, moze takze wlasnie nerwow?
      jesli meczysz sie, zle sie z tym czujesz - rozwaz za i przeciw! sprobuj raz czy
      drugi z butelka - to nie bedzie koniec swiata, a moze jak zobaczysz coreczke z
      butelka to poczujesz ze jednak cos tracisz? jesli nie to chyba bedzie to
      najlepszy znak, zebys jednak dala sobie spokoj - tak meczycie sie obie,
      naprawde.
      a przeciez zawsze pozostaje karmienie mieszane - przemysl i to smile
      pozdrawiam i zycze wiecej dobrego humoru - dobre podejscie to pierwszy krok do
      wszystkiego!
      pozdr
      • ewa2233 Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 12:39
        Myślę, że Twój post jest "wołaniem" o zaakceptowanie Twojej decyzji
        o przejściu na karmienie butelką.

        Ja mam za sobą trochę dłuższą "drogę mleczną" z małym alergikiem,
        który od początku nie za bardzo lubił ssać.
        Też się wiercił, jadł po troszeczkę - za to bardzo często.
        Do tego koszmarna dieta bezmleczna.
        Liczne "rany" od laktatora (wróciłam do pracy).

        Ale "staż" w karmieniu nie jest najważniejszy tylko to ,
        w jakim stopniu akceptujesz to, co robisz.

        Na pewno jest łatwiej, gdy mąż Cię wspiera.
        Myślę, że dobrze byłoby przed odstawieniem Maluszka od cyca,
        abyś z mężem porozmawiała na ten temat.
        By i On zrozumiał Twoją motywację.
        Może zrozumie, że karmienie, to nie taka sielanka,
        jak na pięknych fotografiach i reklamach?
        On, oczywiście, ma prawo twierdzić, że Twój pokarm jest najważniejszy,
        ale ...
        to nie On karmi tylko TY!
        TY stosujesz dietę, gdy trzeba,
        CIEBIE bolą piersi z powodu nawału pokarmu, otarć, złego ssania,
        częstego ssania, itp...
        TY wstajesz w nocy "na cyca".
        Wiele możnaby jeszcze wyliczać.

        Zrób sobie "rachunek sumienia".
        Co wg Ciebie stoi za tym, byś nadal karmiła piersią:
        (np. zdanie innych, dostępność o każdej porze - bez potrzeby podgrzewania,
        oszczędności materialne - wiadomo sztuczne mleko kosztuje - wcale nie tak mało)
        A co stoi za tym, byś karmiła butelką?
        Względy psychologiczne są bardzo ważne!
        A później podejmij decyzję, odczekaj dzień, byś mogła się z tym "przespać" i
        zrób co Ci serce każe!
        Ja po podjęciu decyzji o odstawieniu Jacusia od cycusia
        - poczułam się po prostu wolna!
        Choć parę dni czułam się nieswojo, z powodu, że się cieszę.
        Minął tydzień.
        Mimo początkowych problemów - mleka mam coraz mniej
        a Mały wcina Nutramigen (alergik) ze smakiem.
        Świąteczne uwagi, że karmię dzieciaka śmierdzącą "paszą"
        zbywałam uśmiechem i zdaniem : "a On TO LUBI!!"

        Bądź w zgodzie ze swoim sercem -
        bez względu na formę podania mleka
        - serce i tak będzie należeć do Twojego dziecka!
    • misiek.max Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 12:24
      Witam,
      Rozumiem Cię doskonale bo sama przez to przechodziłam też mnie okropnie bolało
      a synek pojadł trochę i zasypiał przy piersi i tak co pół godz. Po prostu nie
      cierpiałam tego robić, byłam na granicy wytrzymałości nerwowej a szkoda było mi
      małego odstawić od piersi.Kupiłam laktator Aventu i zaczęłam ściągać 3 razy
      dziennie średnio 600ml dziennie.Niestety to też nic przyjemnego na początku
      zajmowało mi to 3 godz. dziennie teraz ściągam tylko 2 razy dziennie 400ml
      ok.1,5 godz. Synek ma 5,5 miesiąca i cały czas dokarmiany jest Nutramigenem ale
      je już zupki warzywne, pije soczki,uwielbia kaszkę Sinlac.Zamierzam karmić
      małego do końca 6 miesiąca dodam, że sama jestem na diecie bo synek jest
      alergikiem.Absolutnie nie zadręczaj Siebie rób tak jak Ci jest wygodnie.
      Pamiętaj to jest Twoje dziecko. Jak nie lubisz karmić piersią nie zmuszaj się i
      nie obwiniaj się, że jesteś złą matką bo to wcale nie prawda!!!.Spróbuj ściągać
      pokarm i dokarmiaj malutką mlekiem zastępczym. Skonsultuj się z lekarzem jakie
      byłoby dla niej najlepsze i karm ją mieszanie.Ja tak robię, mniej się
      denerwuje, synek ładnie przybiera na wadze jest pogodny. Zupełnie inne życie.
      Powodzenia
      Pozdrawiam Rita i Max
    • iwles Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 12:54
      Wtrącę i ja swoje 3 grosze:
      Tak jak napisała poprzedniczka - wypróbuj karmienie mieszane, ale musisz liczyć
      się z tym, że maleństwo może szybko przestawić się na butelkę bez chęci powrotu
      do piersi.
      Salomonowe wyjście: odciągaj swój pokarm i podawaj z butelki smile

      Mój synek (teraz ma 6,5 miesięcy) od 3 miesiąca jest na butelce (to efekt
      dokarmiania - miałam za mało pokarmu )... i ... butelka wygrała. Bardzo to
      przeżyłam - propaganda "naturalnego karmienia". Każda "inna" kupkę, każda
      krostka - to, wg mnie, była wina sztucznego mleka. Byłam pewna, że za chwilę
      dziecko będzie alergikiem, za moment mocno się rozchoruje... a to będzie
      wszystko MOJA wina !
      I co ? Nic takiego do dziś, na szczęście, się nie stało.
      Plusy karmienia butelką - to przede wszystkim to, że karmić może także tatuś.
      Nie chcę Cię do niczego namawiać. Ja chciałam karmić piersią, ale nie wyszło...
      Najgorsze to wyrzuty sumienia... dziś wiem, że niepotrzebne... nasze przejście
      na butelkę nie wpłynęło ani na zdrowie, ani tym bardziej na rozwój dziecka. I
      mam nadzieje, że tak już zostanie.
      Tylko czasami jeszcze tak bardzo tęsknię, żeby maleństwo przytuliło sie do
      mojej piersi...

      • malwes Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 13:14
        Witaj!
        Myślę, że przede wszystkim powinnaś sobie odpowiedzieć na pytanie czego tak
        naprawdę nie lubisz:
        1. Czy męczy cię częste bolesne karmienie,
        2. Czy może nie możesz znieść wyrzeczeń typu restrykcyjna dieta, "uwiązanie" w
        domu, itp.
        Jeśli problem to ta pierwsza rzecz, to najprościej ją rozwiązać ściągając
        pokarm i podając z butelki - nie czujesz bólu, może cię z tym wyręczyć mąż bądx
        ktokolwiek inny a dziecko dostaje to co najcenniejsze - odporność i zdrowie.
        Ale tu też nie unikniesz systematyczności w odciąganiu pokarmu i diety.

        Natomiast jeśli z trudem znosisz "punkt 2" to problemem nie jest karmienie
        piersią tylko pogodzenie się z tym, że wychowanie dziecka pociąga ze sobą
        niestety wiele trudów i wyrzeczeń - najpierw te, potem inne. No i niestety,
        każdy ma chwilami dość i to też jest normalne. Jeśli nie chcesz już dłużej być
        na diecie to poproś lekarza o dobranie mieszanki dla dziecka i przejdź na
        butelkę - może tylko staraj się od czasu do czasu podać mu pierś - chociaż dla
        odrobiny przeciwciał i aby dać dziecku poczucie bezpieczeństwa, które zaspokaja
        przez ssanie.

        I przede wszystkim podejmij jedną, ostateczna decyzję, zgodną z twoim sumieniem
        i potrzebami i się jej trzymaj. Bez względu na to co powiedzą inni.
        Pozdrawiam,
        Gosia
    • judytak Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 13:21
      może zamiast "radykalnej decyzji", która może być trudna,
      na początek spróbować "zracjonalizować" karmienie?
      mam na myśli system "co trzy godziny po 20 minut" - miliony dzieci było
      karmionych w ten sposób, powinno się udać
      potem można będzie zamienić jedno karmienie (np. ostatnie wieczorne, to o godz.
      22-giej lub 24-tej) na butelkę, niech się tatuś wykazuje :o)
      potem zamienić kolejne karmienia na posiłki (zupka, kaszka, owoce)
      i tak będziesz miała co raz łatwiej,
      zamiast myśleć "to się nigdy nie skończy", pomyślisz "jeszcze dwa tygodnie, i
      zostanie mi tylko 4 karmienia na dobę" i tak aż do zera...

      pozdrawiam
      Judyta
    • anek.anek Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 14:16
      Gosiu, ja to polubiłam dopiero po ok 3 m-cach. Wcześniej po prostu bardzo
      bolało, brodawki poranione do krwi, nawały pokarmu, i karmienie co GODZINĘ (w
      nocy też!). Jednak postanowiłam wytrwać chociaż trochę, bo nie wyobrażałam
      sobie też wstawania w nocy żeby przygotować i podgrzewać mleko, podobnie w
      ciągu dnia - po prostu wygoda, wyjmujesz pierś i już.
      Jednak gdyby moje negatywne uczucia nie ustąpiły, to na pewno bym przestała
      karmić - to jest sprawa bardzo intymna, dotyczy nie tylko dobra dziecka, ale
      również matki. Nikt nie ma prawa decydować za ciebie czy karmisz, czy nie, nikt
      nie ma prawa cię krytykować, a Ty jeśli skonczysz karmienie to NIE MIEJ
      wyrzutów sumienia. W tej kwesti mam zdanie, że dla dziecka najważniejsze jest
      samopoczucie matki! Ale namawiam też, żebyś poczekała jeszcze miesiąc - możę
      bęzie tak jak u mnie, że piersi po tym czasie zrobią się zupełnie nie czułe na
      ból ssania i zaczniesz odkrywać w tym przyjemność....
    • kasia.tycz Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 15:22
      Czesc Gosiu!
      Znam ten bol, tez przez to przeszlam. Tylko, ze ja to bylam jeszcze po
      cesarskim, nie moglam sie w ogole ruszac, wylam z bolu, bolalo mnie szycie,
      bolaly piersi i dusza. Plakalam rzewnymi lzami jak maly ssal, on plakal z
      glodu, chcial zeby go mama przytulila, a ja plakalam z bolu, bo ciezko bylo mi
      sie do niego podniesc, karmienie to byl popostu koszmar, z sutkow krew mi
      leciala, papekane, nawet przysznica nie moglam wziasc tak cholernie mnie
      bolaly. Ja sama w domu, z nikad pomocy, ojciec malego w pracy calymi dniami, a
      rodzina daleko, daleko (moja mama i tata juz nie zyja). Depreche mialam ze hej.
      Minelo mi dopiero po okolo 6-ciu miesiacach.
      Powiem tak, decyzja o karmieniu nalezy tylko i wylacznie do Ciebie. Moj maz
      pwiedzial odrazu sam od siebie, jak nie chcesz to skoncz z tym, po co sie
      meczyc. Moj problem z karmieniem polegal jeszcze na tym, ze maly nie umial
      prawidlowo ssac, przez co kaleczyl moje sutki, ja ze stresu chyba produkowalam
      mniej niz byly jego potrzeby, i tu sie zaczynalo bledne kolo, bo on by chcial
      jesc wiecej, a ja juz nie mialam, dluzej trzymac przy piersi bym juz nie
      wytrzymala z bolu, a jak sie za krotko trzyma przy piersi to mniej mleka sie
      produkuje tak w kolko. Wtedy chyba w drugim miesiacu postanowilam kupic
      laktator. Kupilam odrazu drozszy, elektryczny. 10 minut z kazdej piersi i maly
      dostawal papu. Odrazu i mi sie poprawil nastroj i dziecku, ktore sie najadalo i
      latwiej mu bylo ssac. Dodam, ze jak tylko tata wracal z pracy, to on juz
      wszystkie karmienia przejmowal. Ja tylko mleko w butelce mu podawalam smile
      Podczas zciagania, wlaczalam sobie komputer, i jdna reka trzymalam laktotor, a
      druga surfowalam smile Nie myslalam wtedy o karmieniu, o bolu, odrywalam sie i
      relaksowalam, sprawdzalam e-mail, czatowalam, super sprawa, tym bardziejj ze
      przy malym dziecku to czlowiek nie wiele ma czasu na swoje wlasne potrzeby,
      wiec to byla moje wymowka smile Ide zciagnac pokarm (co 3 godziny 20 minut) i juz
      mnie nie bylo smile I tak robilam do pol roku. Od pol roku zaczelam wrowadzac
      normalne jedzenie, najpierw kaszki na wlasnym mleku, potem inne rzeczy jak
      owoce, warzywa, nastepnie zupki itd. Wtedy zciagasz mleko juz coraz rzadziej, a
      dochodzisz do jednego dziennie, potem tylko zeby poczuc ulge i w pewnym
      momoencie zupelnie przestajesz, a Ci zaschnie.
      Jak sobie wyznaczysz czas, pol roku na przyklad, to latwiej Ci bedzie. Bo tak
      to myslisz pewnie, ze o jeszcze rok, jeszcze 10 miesiecy, i ciagnie sie to w
      nieskonczonosc. W taki sposob mozna to przetrwac, i wtedy i wilk syty i owca
      cala. Dzidzi dostanie to co najlepsze, a Ty tez troche bedziesz miala
      urozmaicenia.
      ja do kupna elektrycznego laktatora podeszlam w ten sposob, drogi ale warto bo
      uzywasz go codziennie przez pol roku albo nawet wiecej (przy nastepnym dziecku,
      jezeli takowe planujesz, tez sie przyda smile i mninimum kilka razy dziennie. Do
      tego to nie tylko dla Ciebie, ale rowniez dla dzidzi no imaz tez moze brac
      udzial w karmieniach w ten sposob smile
      Takze przemysl sobie to na spoojnie, sa rozne mozliwosci i nie trzeba sie
      odrazu poddawac. Poczatki zawsze sa trudne, ale ile satysfakcji mozna miec jak
      sie te trudnosci przezwycierzy smile
      Zycze powodzenia i duzo radosci z macierzynstwa.
      Kasia, mama Oliverka i Gabrysia.
      • kasia.tycz Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 15:34
        Chcialam tylko dodac, ze na poczatku to tez malego przystawialam co troche, na
        zadanie, ale przez to ze nie umial ssac, to nigdy sie nie najadal, ja
        cierpaialam katusze. Oboje plakalismy, on ze pokarm nie leci i z glodu, ja z
        bolu, i tak lezalam na lozku (cesarskie) i pol dnia patrzalam sie w sufit
        placzac i meczac sie karmieniem. Po przejsciu na zciaganie laktatorem, to w pol
        godziny pokarm mialam zciagniety, dziecko nakarmione (zawsze wiedzialam ile
        zjadl i przez to moglam okreslic mniej wiecej na ile mu starczy), i
        posurfowalam sobie jeszcze na internecie!! A jak sie dobrze nauczylam pisac na
        klawiaturze jedna reka przy okazji wink
        • kasia.tycz Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 13.04.04, 15:55
          Teraz tez zciagam pokarm i pisze posty smile Podwojnie czas wykorzystany, cos dla
          dziecka, i cos dla mnie.
          Obojetnie jaka decyzje podejmiesz, to niech to bedzie Twoja decyzja. To jest
          Twoje zycie, Twoje cialo, i Twoja decyzja z ktora Ty bedziesz musiala zyc,
          zadne tam 'ciotki-dewotki' i inni.
          PZDR,
          Kasia.
      • gosia_d do kasi.tycz 13.04.04, 22:02
        Kasiu, ja też niestety po cesarce... z wielkimi komplikacjami, bo zrobiono mi
        fuszerkę i otwierano ponownie po krwawieniu pooperacyjnym do jamy brzusznej...
        było mocno groźnie i nieciekawie... Do siebie dochodzę długo i boleśnie. Może
        to też ma jakiś wpływ na sprawę...
        pozdrawiam
        Gosia
        • kasia.tycz Re: do kasi.tycz 13.04.04, 22:21
          Ja tez mialam cesarskie z komplikacjami, i uwierz mi, na kolanach do WC
          chodzilam jak bylam sama w domu, bo sie ruszac przez 2 miesiace nie moglam sad
          To ma bardzo duzo do znaczenia, bo Ty sama sie kurujesz i dochodzisz do siebie
          nie tylko po ciazy, po operacji, po dodatkowych komplikacjach, to jeszcze
          musisz zajac sie malym, placzacym tobolkiem. Na karmienie piersia dla nie
          wprawionej, swiezo upieczonej mamy to ponad sily. Wszystko to sama przezylam,
          pomocy z nikad. Mialam depresje przez prawie pol roku, czarne mysli. Gdy
          kupilam laktator, postanowilam ze sprobuje karmic swoim mlekiem do pol roku jak
          dam rade. Wytrwalam, pomimo bolesnego doswiadczenia. Tobie tez zycze powodzenia
          i lepszego samopoczucia smile
    • werata Re: Tego się nie spodziewałam! 13.04.04, 19:19
      Przyznam, że po przeczytaniu postu gosi oczekiwałam od forumowiczek gromów i
      wielkiego nawracania na drogę mleczną...
      I bardzo POZYTYWNIE mnie rozczarowałyście.
      Jest tak ogromny nacisk na karmienie piersią, że takie kobiety, jak gosia,
      czują się fatalnie z tym, że tego nie lubią. Bardzo samotne bo takie wypowiedzi
      są b.rzedkie, ale sam dyskomfort karmienie i jego dylematy są bardzo
      powszechne. Ale nie wypada o tym mówić, co pogłębia osamotnienie i wyrzuty
      sumienia.

      Ale na szczęcie mozna liczyć na Wasze doświadczenie i wsparcie!
      Trzymam kciuki za wszystkie mamy, które mają "mleczny" dylemat i szczególnie
      ciepło podrawiam Gosię i małą Emilkę!!!
      • gosia_d Dzięki za odzew:-)) 13.04.04, 22:13
        Ogólnie dzięki dziewczyny za słowa wsparcia. Bałam się potępienia. Nie chodziło
        tyle o poparcie decyzji, tylko o to że miałam nadzieję poczytać co wy o tym
        szczerze sądzicie i jaka była wasza "mleczna" droga. Dzięki za wszystkie słowa!
        Dodając jeszcze jedno słówko: jeżeli chodzi o odciąganie, to nie wiem jak wy to
        robicie, mi idzie wręcz koszmarnie. Robię co mogę, już tyle razy próbowałam
        laktatorem Isis Aventu, jakby jakaś blokada do kwadratu, idzie tak nędznie że
        koszmar. Ledwo co się udaje osiągnąć a brodawki sine i obolałe mimo że staram
        sie być delikatna, ale i skuteczna sad Niedawno musiałam ściągnąć na jedno
        karmienie, to dosłownie zbierałam po troszku w dniu poprzedzającym...
        Pozdrawiamy was serdecznie
        Gosia z Emilką
        • kasia.tycz Re: Dzięki za odzew:-)) 13.04.04, 22:27
          Jezeli moge Ci doradzic, to tez probowalam roznych laktatorow, i jedyny jaki
          sie sprawdzil w moim przypadku to Medela elektryczna. Ja tez zawsze mialam
          bardzo malo pokarmu, ciezko mi go bylo zciagnac, i meczylam sie strasznie.
          Medela rozwiazala ten problem. Trzeba zciagac regularnie co 3 godziny po 10
          minut z jedej piersi, w nocy co 4/5. Efekty widac juz po kilku dniach. Pij duzo
          wody, z 8 szklanek dziennie, kawa i herbata wysusza/ odwadnia.
          • ewa2233 ściąganie mleka 14.04.04, 08:42
            Ja stosowałam laktator AVENTU ISIS.
            Na początku faktycznie szło słabo, ale później się "rozkręciło"
            (prawie szklanka z jednej piersi, na "raz").
            Jednak pośpiech ściąganiu mleka nie służy,
            bo jeśli ściągasz szybko (jak ja przed wyjściem do pracy),
            robią się otarcia i ranki.
            Mi zrobiło się nawet coś w rodzaju odparzenia na "otoczkach" i dopiero teraz-
            tydzień po całkowitym odstawieniu synka, zaczyna mi schodzić.
            Nie pomagał Bepanthen, Alantan ani maść cholesterolowa (robiona).
            Teraz od 2 dni smaruję VITA MERFENem i jest trochę lepiej.

            Trzeba też uważać, by ten "lejek" od laktatora był suchy, nie wilgotny,
            bo chyba od tego te odparzenia mogą się robić.
            Gdy bardziej bolało zlewałam "lejek" wrzątkiem , wycierałam i przystawiałam do
            piersi ciepły.
            Poza tym wcześniej można troszkę pierś rozmasować i wycisnąć trochę mleka ręką.
            Mniej boli i lepiej "leci".

            Wypicie chłodnej wody powodowało u mnie natychmiastowy napływ pokarmu smile
    • black-cat Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 14.04.04, 15:57
      Dla dziecka najważniejsze jest, żebyś była blisko, odprężona, zadowolona i
      nieważne czy karmisz piersią czy butelką. Decyzja o przejściu na butelkę będzie
      twoja i nikt nie ma prawa cię potępiać. To ty masz sie dobrze czuć a zadowolona
      mama jest dużo cenniejsza niż zestresowana i sfrustrowana ale karmiąca piersią.
      • kasia.tycz Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 14.04.04, 16:19
        swiete slowa!
    • miqsh Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 14.04.04, 16:37
      Nie wiem, czy to nie zalezy od dziecka, ale moj synek byl dokarmiany - tzn.
      troche cyc, troche butla - i wcale nie odrzucil cyca, wrecz przeciwnie teraz je
      tylko piers, bo mi sie pojawilo wiecej pokarmu. Wiec tak naprawde nie mozna
      definitywnie stwierdzic, ze jak butla to juz koniec cyca. Piersi odpoczna, a Ty
      razem z nimi i sie zastanowisz spokojnie smile

      Ewa
    • kwasia0 Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 18.04.04, 05:39
      Gosiu,
      Mi sie udalo z tym problemem zawalczyc. Przez pierwszy miesiac (moze wiecej -
      nawet nie wiem) karmilam butelka, ale tylko mlekiem sciagnietym z piersi. Kup
      sobie dobry laktator (ja mam Avent i bardzo jestem zadowolona), sciaganie tym
      wynalazkiem o wiele mniej boli niz "dzidzius-ssawka". Potem dajesz flaszeczke
      tatusiowi i masz spokoj smile

      Moze to fajnie brzmi, oczywiscie sciaganie z piersi tez kosztuje troche czasu..
      Ja po tych 1-2 miesiacach odkrylam po prostu, ze prosto z cycusia idzie
      szybciej, a poza tym juz przestalo tak bolec. Teraz jak mamy ochote to
      sie "cycusiamy", a jak nie, albo idziemy na spacer/"sprzedaje" synka babci
      itp. - sciagam w butle i czesc. Przy nadwyzkach mozna mleczko zamrozic i miec
      na pozniej.

      Jesli masz pokarm nie rezygnuj z niego. To jest dla dzidziusia najlepsze -
      przekazujesz mu to, czego wlasnie potrzebuje. Jesli stykacie sie z jakimis
      chorobami, czy sama jestes chora - dzidzius dostaje przeciwciala dokladnie na
      to swinstwo, z ktorym sie spotkalo.

      Takze biorac pod uwage kwestie finansowe (bo byc moze to tez jest przeszkoda)
      zakup "sprzetu" do sciagania to ok. 150 zl (przynajmniej Avent), a sztuczne
      mleczko wyjdzie drozej smile

      Osobiscie jestem bardzo zadowolona z patentu i uwazam, ze inwestycja w laktator
      i torebeczki do zamrazania mleczka bardzo sie oplacila smile

      I powiedz sobie, ze masz prawo nie lubic karmic piersia i juz. I sie tym nie
      przejmuj. Nie musisz lubic, ale wytrzymaj chociaz 6 miesiecy smile)

      usmiechy
      Kasia
    • ewalewi Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 18.04.04, 16:30
      no to ja Cię chyba wybawię z opresji! Sama 6 tygodni temu szukałam podobnego
      postu i nie znalazłam... Po wyjsciu ze szpitala kwestia karmienia piersia po
      prostu mnie przerosła. Ot tak, niby racjonalne powody a jednak jakie
      nieracjonalne. Piersi bolałyy tak że woda z prysznica wywoływała ból jakby mnie
      kto zywcem przypiekał. Uwiązanie to było nic, i tak siedziałam w domu fatalnie
      pozszywana po 24 (!) godzinnym porodzie. w pewnym momencie odkryłam w sobie
      odruch Pawłowa, Dziecko-Ból. Jak narzeczony szedł do mnie z córką to ja
      beczałam, jakby mi ktos dał chloroform to bym go chyba użyła. Miarka się
      przebrała kiedy po entej nieptrzespanej nocy, kiedy mało uświadomoina co moge
      zrobić o mało nie uderzyłam córki !!!! Potem były konsultacje u rodziny ,
      przyjaciół, i w poradni laktacyjnej. Miarka sie przebrała kiedy mój ginekolog
      położnik na moja prośbę o poradę co zrobić żeby tak nie bolało odpowiedział "
      jesteś SAMICĄ(!!!) i ma boleć. Wróciłam do domu, spojrzałam na mojego
      wygłodniałego potwora, zadzwoniłam do tesciowej która jako jedyna popierałą
      mnie w podjęciu takiej decyzji, i po prostu ja odstawiłam. Mało tego , wstret
      do idei karmienia był tak silny że nie ściągałam pokarmu tylko go zaszuszyłam i
      od razu podawałąm pełne racje mieszanek. Zmieniłam tylko Humane na NAN, bo
      wydawało mi się ze jest lżej strawna. I chyba taki post chciałam wtedy
      przeczytać, miałabym 10 dni radości więcej i zdecydowanie mniej frustracji.
      Nic się przejmuj, ja nie wiem co to kolka, mam w miare przespane noce i starm
      sie byc super zadowloną mamusią mimo tego ze jeszcze mnie męczy Baby blues
      Pozdrawiam Ewa mama Zosi
      • kasia.tycz Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 18.04.04, 16:41
        I mam nadzieje, ze zmienilas tego 'zwyrodnialego' samca na innego ginekologa,
        co?
    • beatak Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 18.04.04, 17:06
      Wiesz, ja tez przed porodem pomyślałabym: ale z Ciebie matka!! Ale traz wiem,
      że nie ma nic na siłę. Mnie teżpiersi bolałay, ale się przyzwyczaiły w końcu.
      Ale były momnety, że brodawki były już ok, a tu jakieś nocne karmienie - i
      znowu strupki... ale jakoś to wytrzymałam. Nie brałam pod uwage tego, żeby w
      ogóle przerwać karmienie. I jakoś się udało. ALe w 4 mies. zaczęłam już
      wprowadzać nowe rzyczy i nowe mleko, bo groziła mi operacja i chciałam Emilkę
      wcześniej odstawić, bo obwaiałam się, że w czasie operacji i po nie dam sobie
      rady. Na szczęście operacji nie było,a le mleko wprowadzone (Bebilon Pepti)
      zostało. Łączyłam karmienie butlą i cycem. I powiem Ci - uwielbiam do dziś
      karmić tym systemem. Piersi nie bolą a to jkarmienie piersią traktuję jak
      pieszczoty mojego Skrzacika smile I nie było takich momentów, żeby Emilka wybrał
      butlę a piersi nie chciała. Ma teraz 9 mies. i szuka cyca jak tylko się do mnie
      przytuli. Z butli zjada zadowolona. Proponowałabym Ci spróbować to pogodzić,
      żeby dziecko nie przeżyło zbyt mocno zupełnego odstawienia od cyca. I jesli w
      takim połączeniu będziesz się źle czuła, odstaw zupełnie. Najważniejsze jest
      dziecko, ale Twoje zdrowie psychiczne równie ważne! Pozdrawiam i życze Ci
      wreszcie spokoju.
    • gosia_d Rany! Jak nie urok... 18.04.04, 17:53
      Podjęłam decyzję o powolnym odstawieniu małej, takim bez przesady, spokojnie.
      Jeszcze tydzień temu piła moje mleczko z butelki, kiedy byłam w weekend na
      uczelni. Spokojnie. A parę dni temu... Odciągnęłam i postanowiłam dla dobregto
      początku dać jej swoje mleczko z butli. Odciąganie, w moim przypadku trwa
      godzinami i boli gorzej chyba niż karmienie. Aż tu... protest! Ostre i głośne
      nie mojej niuni! Potem się uspokoiła, i mamlała smoczka w buzi szczerząc
      bezzębne dziąsełka smile baaardzo zabawny jej sie wydał, ale ssać go nie umiała :-
      ( I było już parę kolejnych prób. Nie chodzi o smak mieszanki, czy o jej
      tolerancję przez organizm, bo okazało się że podejrzewanego uczulenia na mleko
      nie ma. Po prostu Emilka nie umie, choć umiała, ssać smoczka. Nie chce, albo
      się nim bawi, liże, albo wypluwa. Dziś podczas moich zajęć na uczelni, na które
      absolutnie pójść musiałam, ponieważ inaczej nie zaliczę semestru, odbyło się
      przymusowe karmienie z butli. Poddała się po godzinie walki ze swoim tatą i
      babcią, podczas gdy ja na wieść o walce w panice gnałam urywając się z
      obowiązkowych zajęć!
      No, nie... Tego sie nie spodziewałam. Klops. Moja niunia nie chce przestać być
      karmiona naturalnie... Najgorsze że mój stosunek do karmienia małej piersią nie
      uległ zmianie. Kocham ją szalenie, ale karmić nie daję rady. I co teraz?!
      Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za słowa otuchy i wasze opowieści, przydadzą
      się nie tylko mnie, ale i wszystkim których droga przez karmienie bywa drogą
      przez mękę
      Gosia i Emilka
      • jabw Re: Rany! Jak nie urok... 19.04.04, 11:01
        Jak dobrze liczę, to Twoja mała ma teraz 2 mies?
        U mnie na początku nie umiała ssać piersi i lubiła butlę, a jak już się
        nauczyła ssać cyca to odrzuciła butlę (miała 2 mies) i też trwało godzine nim
        zassała butlę. Nie martw się u dziecka mało który problem trwa więcej jak 3 dni-
        z butli też się nauczy.
    • 26magda3 Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 19.04.04, 16:37
      Ja też nie miałam zadnej przyjemności z karmienia piersią!!!! Ale mój problem
      rozwiązał się sam. Ponieważ studiowałam to w czasie mojej nieobecności dziecko
      było karmione sztucznie (to co dałam radę odciągnąć nie wystarczało). Pokarm
      skończył mi się po 6 tygodniach a ja w końcu odetchnęłam z ulgą!!!! Nie martw
      się, dzieci na butelkach też wyrastają na szczęśliwych przedszkolaków, a
      komfort matki też jest bardzo ważny. Proponuję zakupić odciągacz elektryczny-
      niestety nie są tanie, ale działa dużo szybciej niż ręczny. Ja na pewno tak
      zrobię przy 2 dziecku.
      pozdrawiam i nie martw się

      pamiętaj, że dla dziecka bardzo ważny jest twój nastrój

      a jak nadal jest źle to po prostu przejdź na sztuczne mleko

    • ainer1 Re: Nie lubię karmić piersią. Smutno mi... 19.04.04, 17:46
      Hej dziewczyny,

      jestem 5 tyg po porodzie. Karmie tlyko piersia - ostawilam nakladki aventu bo
      maly slabo pzrybieral i szkodzily mu (tearz lepiej z waga) ja oczywiscie
      pogryziona (przystawiam prawidlowo sprawdzalam juz w poradni laktacyjnej tlyko
      tak gleboko wsysa mi piers ze boli nawet pozniej jak leci woda z prysznica - juz
      mam taki odruch pod prysznicem - zaslaniam brodawki smile ), wiecnzie glodna,
      odwodniona i co tu mowic - zmeczona ze "jestem niezastapiona" w karmieniu.
      Czasme odciagam i wtedy mam 3 h wolnego. Maluch je bardzo zcesto i dluuugo (30
      minut do 1 h). Ciesze sie, ze mozna otwarcie powiedziec czasem - MAM DOSC!

      Postaram sie jak najdluzej wytrwac, ale na pytanie mojej mamy "czy to nei
      slodkie karmic"? Mysle,z eslodko to jak patrze na amlucha, ale najpier jak ssal
      bolala mnie potrwornie obkurczajaca sie macica 9ssanie pzryspiesz aten proces) a
      teraz bola szwy jak siedze i kregoslup oddlugotrwalego tzrymania malucha.

      smile

      Staram sie podchodizc do tego z humorem, ale marze, z eby chociaz czasem ktos
      inny go pzrewinal i "tylko" kazal nakarmic, a tak clay proces to:
      uspokoic drącego się osobnika 9zły igłodny budzi sie w 90%), wpakowac jak
      najglepbiej cyca w buzke (zeby jak najmniej bolao) trzymac glowke (bo sie
      szarpie nie wypuszczajac brodawki z ust - wyobrazcie sobie jaka ona jest dluga
      po akrmieniu smile trzymac 1 h do odbicia, potem do ulania, i jak w miedzy czasie
      nie poloe go spac - po 30 minutach procews karmienia od poczatrku....
      KONCZE BO WLASNIE MIJA 3 H JAK GO KARMIE , ALBO TZRYMAM DO ODBICIA ALBO
      PRZewiJAM. a wzywa mnie znowu smile.

      No i kto to powiedizal ze ja jestm malo cierpliwa???

      pozdarwiam cieplutko!!!

      Renia
Pełna wersja