spirit1982
07.12.10, 10:09
Mój synek skończył kilka dni temu 6 miesięcy. Karmię go piersią. Tydzień temu mały przeszedł 3-dniową gorączkę i od tej pory noce zmieniły się w koszmar. Do zeszłego tygodnia synek wieczorem i w nocy zasypiał przy piersi. Budził się 3, czasem 2 razy w nocy (czasem jadł ładnie a czasem bardziej po to, żeby się poprzytulać), o w miarę regularnych porach. Od czasu choroby niby zasypia mi przy piersi, ale wygląda to inaczej niż przedtem. Niby kończy jeść odwraca głowę, śpi ale po chwili znowu wraca, ssie raz czy dwa i to samo. Nawet kiedy wydaje się, że śpi mocno, próbuję go odkładać do łóżeczka to budzi się w drodze lub chwilę po tym jak go odłożę. Kiedy już po kilku próbach (co trwa godzinę lub więcej) udaje mi się go odłożyć to najczęściej budzi się po godzinie. I cała zabawa od nowa... Dziś synek spał może godzinę w swoim łóżeczku, poza tym 3,5 godziny w wózku i z 2 godziny ze mną w łóżku. Wózek i spanie w łóżku traktujemy jako ostateczność, ale dziś polegliśmy. Reszta nocy to usypianie w łóżeczku i przy piersi. Próbowaliśmy mu dawać wodę, mówić, śpiewać, głaskać. Synek uspakajał się, robi się nawet senny ale nie zasypiał tylko płakał, rozglądał się, gadał do siebie i w pewnym momencie zaczynał płakać.
Przez jakieś 2 miesiące mały spał z nami w łóżku, ale ani jemu (mało miejsca, za ciepło) ani mnie (byłam cała obolała po nocy spędzonej na boku, wbitej w ścianę, poza tym cały czas się budziłam i sprawdzałam czy mąż go nie zgniótł itp) nie przypadł to do gustu.
Dodam tylko, że mały nie toleruje smoczka (był jeden tydzień jakiś miesiąc temu, że pięknie zasypiał w 3 minuty ze smokiem, ale potem przestał), z butelki pociągnie parę łyczków, pobawi się nią, ale generalnie jej nie lubi.
W dzień zasypia w wózku, na spacerze lub w domu, albo w leżaczku. Trzeba go trochę pobujać, ale zasypia w 3-5 minut, bez żadnych problemów.
Mieliśmy w planie naukę samodzielnego zasypiania w łóżeczku ale dopiero wtedy jak mały zakończy albo ograniczy jedzenie w nocy. Ale teraz już sama nie wiem..
Poradźcie mi co mam robić..? Czy nauka samodzielnego spania w przypadku dziecka, które budzi się kilka razy w nocy ma sens? Przeraża mnie sama myśl, że 4 czy 5 razy w nocy mam przechodzić przez krzyki i płacze, których na pewno się nie ominie. Czy mam dalej próbować usypiać go przy piersi i odkładać czy zacząć usypiać w łóżeczku?
Czy jest możliwe, że mały za jakiś czas wróci do starego rytmu spania?
Z góry dziękuję za wszystkie rady i sugestie.