ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku

10.12.10, 14:45
ja dzisiaj miałam sądną noc. Mała (3 tygodnie) obudziła się o 2.30 na karmienie (jak co noc prawie) zjadła solidnie i prawie zasnęła przy cycu więc ją odłożyłam do łożeczka. po chwili wpadła w taką rozpacz więc wzięłam na ręce (wg Tracy) uspokoiła się więc do łóżeczka - płacz jeszcze głośniejszy, powtórka, nie pomogło robiła się aż czerwona z płaczu (myslałam że się rozpacze, coraz bardziej narastała we mnie flustracja). przyszedł mąż - kazał mi się położyć. Włożył Malej smoka i jak zaczynała płakać wyciągał z łożeczka, pogadał z nią chwilę i wkładał. trawło to dwie godziny az w końcu usnęła. wiem na 100 procent że nic ją nie bolalo chciała żeby ją ktoś nosił a ja z konsekwencją próbuję nauczyć ją samodzielnego spania. chce zostawić sobie margines intymności.
teraz właśnie ją położyłam, najedzona, wybawiona - jak tylko położyłam do łóżeczka płacz okropny, więc ją włożyłam do rożka i dałam smoka, chwilkę pogłaskałam i wyszłam do drugiego pokoju i teraz właśnie pisze ten post. mam poczucie że gdzieś popelniam jakiś błąd ale nie wiem gdzie.
    • mamatin Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 14:51
      > i wyszłam do drugiego pokoju i teraz właśnie pisze ten post. mam poczucie że g
      > dzieś popelniam jakiś błąd ale nie wiem gdzie.

      jaki bład? nie zartuj. jestes zaje...a matka!
      • agdas Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:02
        nie czuje się tak, tak wiele jest artykułów osądzających matki ktore zostawiaja płaczące dziecko żeby się samo uspokoiło a ja prawie to zrobiła w sumie nie prawie - zrobiłam to i pewnie dzisiaj w nocy jak się sytuacja powtórzy to ja podobnie zrobie.
        • cytrynowa.lemoniada Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:12
          popełniłas błąd chcąc tresowac noworodka.. poczekaj z tym chociaż 2 miesiace, teraz dziecko ma prawo byc przy piersi ile chce - dlaczego przez te 2 godziny nie przyszlo Ci to do głowy zeby ją przystawić albo położyć sie obok niej w swoim łóżku?poczytaj troche o potrzebie bliskości u takich małych ludzi..
        • igai Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:14
          Moja mała jak miała 3 tygodnie to spała w łóżeczku ale dlatego, że odłożona zasypiała bez płaczu. Gdyby płakała wzięłabym do siebie. Teraz ma ponad rok i zdarza się, że śpimy razem. Nie uważam, że nadszedł czas na uczenie samodzielności. Trzy tygodnie to kruszynka i do samodzielności jej daleko.
    • viewiorka Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:14
      mam poczucie że g
      > dzieś popelniam jakiś błąd ale nie wiem gdzie.

      Po prostu nie dojrzałaś do macierzyństwa i naczytałaś sie treserki Hogg.
      3-tygodniowego noworodka chcesz nauczyć samotnego zasypiania??? Margines intymności???
      Dziewczyno puknij się albo lepiej wsadź głowę w śnieg i otrzeźwiej! To maleństwo potrzebuje bliskości a nie tresury! Dziecko wyrwane nagle z przyjaznego środowiska, gdzie było ciepło, przytulnie, mama i bicie jej serca non stop, a teraz wkładasz do łóżeczka, zatykasz smoczkiem i siedź cicho bo mama chce margines intymności... Trzeba było o tym wcześniej pomyśleć i nie robić sobie dziecka tylko kupić lalkę. Wystarczy wyłączyć. A jak już powołałaś do życia tą maleńką istotę to ją kochaj i szanuj!.

      Wyobraź sobie, że jest Ci totalnie źle, smutno. Wolałabyś przytulić się do kogoś (męża, mamy), czy żeby Cię wsadzili za kratki )szczebelki), zatkali smoczkiem i radź sobie!
      • cytrynowa.lemoniada Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:17
        święte słowa. mnie aż zmroziło jak to przeczytałam.. sądną noc to miało twoje dziecko, a nie ty
      • agdas Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:21
        jakim prawem tak piszesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jeżeli nie potrafisz choć trochę zrozumieć innej osoby to sama wsadź łeb w śnieg. rozumiem że Ty jesteś idealna i nie masz nic sobie do zarzucenia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11 gratuluje Ci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 walnij się w łeb bo być może jestem osobą ktora potrzebuje pomocy a nie osądzania szczególnie że nic nie wiesz na mój temat.
        • titerlitury Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:27
          prawem logiki, nie chcesz sluchac rad i opinii, nie pytaj o nie

          i naprawde jak chcesz marginesu intymnosci, lepiej bylo zainwestowac w lalke,

          i w głowe zachodze jak wytrzymalas ten brak intymnosci, gy ona nie tylko bezczelnie nie spala grzecznie na komende w swoim lozku, ale przez 9 m-cy siedziala w twoim brzuchu rujnujac twoj styl zycia i rytm dnia
          • kaamilka Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:45
            ale przez 9 m-cy siedziala w
            > twoim brzuchu rujnujac twoj styl zycia i rytm dnia

            wtedy to była rozkoszna fasolinka, a teraz dopiero zaczęły się schody
        • truscaveczka Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:29
          Trzeba było nie wrzucać tematu na forum - chciałaś, żebyśmy cię po łepetynce pogłaskały i kazały dalej tresować maluszka? Nie rzucaj się, nie warto, nasłuchasz się niejednego tutaj.
          Dziecko to nie komputer do programowania. Na razie uczysz je tego, ze matka je olewa - to się deprywacja nazywa czy jakoś tak.
        • kaamilka Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:44
          nie pyszcz - piszesz głupoty, to i ludzie nie przebierają w słowach, żeby napisać co o tym sądzą
        • viewiorka Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:46
          agdas napisała:

          > jakim prawem tak piszesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Prawem matki?

          jeżeli nie potrafisz choć trochę zrozumieć innej osoby to sama wsadź łeb w śni
          > eg.
          Ależ rozumiem. Twoje dziecko rozumiem


          rozumiem że Ty jesteś idealna i nie masz nic sobie do zarzucenia!!!!!!!!!!!

          nie jestem. Popełniłam wiele błędów, pewnie wiele jeszcze popełnię. Też kiedys wpadłam na pomysł nauczenia dziecka samodzielnego zasypiania. Ale nie 3-tygodniowego! Wytrzymałam 1 wieczór i puknęłam się w łeb (śniegu nie było). Ty widać potrzebowałaś żeby ci ktoś uprzytomnił co masz zrobć ;P

          walnij się w łeb bo być może jes
          > tem osobą ktora potrzebuje pomocy a nie osądzania szczególnie że nic nie wiesz
          > na mój temat.
          pomocy potrzebuje przede wszystkim twoje dziecko. I to ty musisz mu jej udzielić!
        • kamelia04.08.2007 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 16:03
          agdas napisała:

          > jakim prawem tak piszesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


          a jakim prawem ty tak traktujesz dziecko???



          > jeżeli nie potrafisz choć trochę zrozumieć innej osoby to sama wsadź łeb w śni
          > eg. rozumiem że Ty jesteś idealna i nie masz nic sobie do zarzucenia!!!!!!!!!!!


          a ty co myslisz, ze mój maz za mnie chodził w ciazy i za mnie rodził, a dzieckiem po porodzie sie zajmowały krasnoludki???
          Kobieto, sami bylismy z mała, a nawet byłam z nia tylko ja, bo maz albo był w pracy albo jeszcze miał wyjazdy słuzbowe kilkudniowe. Nie bedę ci opisywac moich dolegliwosci poprodowych, ale były ponad przecietne.

          My tu nie mówimy o ideale, ale o zwykłym minimum. Ty tego minimum nie wypełniasz.



          > !!!!!!!!!!!11 gratuluje Ci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 walnij się w łeb bo być może jes
          > tem osobą ktora potrzebuje pomocy a nie osądzania szczególnie że nic nie wiesz
          > na mój temat.


          ogranicz liczbe wykrzykników, bo to jest niekulturalne i zmień słownictwo wobec forumowiczki.
          Postepujecie oboje źle z dzieckiem i taka jest prawda. Pytasz gdzie popełniasz bład, to ci odpowiadamy gdzie i dlaczego.
          Nie rozumiem przyczyny twojej agresji. czego oczekiwałas, że pogłaszczemy i powiemy tak dalej kochana, wszystko sie samo ułoży???

          Zreszta sama widzisz, ze te chamskie metody Hogg mozna potłuc o kant dupy. A ten twój tekst o intymnosci swidczy jedeynie o tym, ze wam sie dziecko z lalka pomyliło.
        • klarci Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 23:04
          właśnie świetnie potrafi zrozumieć inną osobę - Twoje dziecko!
          za to Ty kompletnie nie potrafisz.
          to ono potrzebuje pomocy.
          jak chciałaś, żeby nic się nie zmieniało, to lalkę było trzeba kupić, a nie rodzic dziecko, które przyjmuje się z całym dobrodziejstwem inwentarza i postępuje dla jego (a nie swojego dobra). będziesz szanować dziecko - ono będzie szanować Ciebie. zaspokoisz jego potrzeby - będzie czas na zaspokojenie swoich. to jest prosta zasada. szanujmy się na wzajem - to, że jesteś rodzicem nie sprawia, że masz dziecko ustawiać pod siebie. rodzicielswto polega na dawaniu wsparcia, zalewaniu miłością, cieszeniu się z naturalnego dorastania dziecka i oczywiście podejmowaniu ważnych decyzji - ale nie tresowaniu dziecka.
          Twoje dziecko chce być przy Tobie, bo tak je zaprogramowała ewolucja - ono tylko przy Tobie czuje się bezpiecznie. jak chcesz mu dać sygnał, żeby liczyło tylko na siebie, to wybrałaś dobrą drogę sad
          ciągle zachodzę w głowę co sobie myślą takie osoby decydując się na dziecko uncertain
      • gag-nes Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 15:47
        Uwazam, ze masz racje, ale mozna troche delikatniej... Ludzie, przestancie sie tak obrazac... Malo chamstwa na swiecie? Wykazcie troche zrozumienia!!!
    • maji13 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:20
      no to teraz Cie tu zlinczuja kobietosmile
      zes wyrodna matka, nieczula, ze sie na dziecku zneczasz...
      musisz sie rpzygotowac, ze to wsio uslyszysz tu wlasnie w odpowiedzi na Twoje pytanie.
      sa rozne dzieci, jedne nie toleruja spania samemu, inne na luzie to rpzyjmuja...
      ja nie stosuje zadnych metod tracy, gdyz z natury jeste buntowniczka i jak laska pisze, ze dzieci to nie problem, to jej nie slucham smile
      ale prawda jest taka, ze nie nalezy zostawic dziecka placzacego.
      natomiast gdy sie uspokoi odkladac do lozeczka, nawet milion dwiescie razy, ale byc caly czas przy nim..
      nie zostawiac w pokoju, trzymac za reke etc.
      mysle, ze troche to potrwa, ale jednak chyba warto.
      trzymam kciuki
      • agdas Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:23
        tak dla wszystkich którzy już mnie zlinczowali - napisze tylko że nie zostawiłam dziecka płaczacego, głaskalam go albo mój mąz , zresztą i tak juz na mnie wyrok zapadł, nie ma sensu pisać dalej bo tutaj same idealne matki są przecież
        • maji13 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:29
          ja akurat Cie nie zlinczowalam smile
          no ale ok
        • cytrynowa.lemoniada Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:32
          jak to nie zostawiłas? pozwoliłas swojemu dziecku, noworodkowi, który jeszcze 3 tygodnie temu mieszkał w twoim ciele, rozpaczliwie płakać przez 2 godziny chociaż wiedziałaś co zrobić żeby dziecko nie płakało.. oczekujesz zrozumienia dla twojej postawy?
          • maji13 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:42
            oj tak, bo Wasze dzieci na rekach noszone nie placza....
            rowniez placza.
            bliskosc to nie tylko noszenie na rekach.
            no niestety
            skandal, na rzeź z nia...
            jak zwykle nadinterpretujecie i okazuje sie, ze ze znajomoscia czytania to tu na forum kruchuuuuutko......
            • agdas Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 16:21
              bardzo Ci dziekuje za wsparciesmilesmilesmile nie jestem wyrodną matką, staram się zrozumieć Maleństwo i prosze o pomoc.
              • 18_lipcowa1 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 21:18
                staram się zrozu
                > mieć Maleństwo i prosze o pomoc.


                proste
                jesli chcesz zrozumiec takie dziecko
                nie zostawiaj jej placzacej w lozeczku
          • agdas Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 16:20
            przeczytaj prosze jeszcze raz to co napisalam, że jak Mała płakała wyciagaliśmy ją z łożeczka aż się uspoki i wtedy dopeiro kładliśmy ją zznowu. nigdy jej nie zostawiłam płaczącej.
            • titerlitury Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 17:00
              Posłuchaj, Agdas. Po co męczycie się w trójkę? Utrudniacie sobie życie w imię teorii z pierwszej połowy ubiegłego wieku. Bo rozumiem, że starasz się za wszelką cene uniknąc spania z dzieckiem, zeby się nie przyzwyczaiła, żebyście się wysypiali, zeby nie ucierpiało wasze małżeństwo itp. Wierz mi, myślałam tak samo. Ale to są bzdurne mrzonki, które wymyslono na fali takich filozofii jakie wydały na ten świat nazim, komunizm. To jest droga donikąd, bo to jest nienaturalne. Naturalne dla człowieka jest spanie z takim maleńkim dzieckiem - wyśpicie się w trójkę, karmienie przestanie być udręką, za kilka tygodni nawet nie będziesz potrafiła powiedzieć ile razy mała jadła w nocy. Zobacz, ani suki, ani kotki, ani inne ssaki nie wyrzucają swoich małych z legowsik, wręcz przeciwnie!
              U mnie w rodzinie nasze spanie ze starszą córką przeszkadzało tylko mojej teściowej, która sama nie karmiła piersia i nigdy z dzieckiem nie spała. Chwaliła swoje dzieci, jak to samodzielnie zasypiały. A okazało się, ze teść leżął obok nich na podłodze, koło łóżeczka przez pół nocy w ciągu pierwszysch 2 lat ich życia. czy to ma sens??? Co do seksu, to jak dziecko zaśnie możecie się kochać choćby na podłodze, na sofie w drugim pokoju, w łazience - słowem gdzie tylko podpowie wam fantazja. Teraz ta mała istotka cię potrzebuje, tak samo jak mleka, które je i powietrza, którym oddycha. Nie zapychaj tej potrzeby smoczkiem, nie zagłuszaj jej. To naprawdę nioe trwa wiecznie, minie szybciej niż byś tego chciała. A gdy ona będzie szalała w klubach w swoich czasach nastoletnich wygłuów ty będziesz marzyła by coffnąc czas i móc mieć ją przy piersi 24h na dobę, bo przynajmniej miałabyś świadomość, ze jest bezpieczna.
              Tracy Hogg pisze o tym jak tresowała dzieci opbcych ludzi. na zimno, cynicznie. Ty masz tę istotkę w ramionach, ona ciebie potrzebuje, jest częścią ciebie, owocem miłości. Nie krzywdź więc ani jej ani siebie, słuchaj serca, a nie wygodnickich bab.
              Życzę ci cierpoliwości, mądrości i samych radości płynących z tego niesamowitego daru, jakim jest macierzyństwo.
              • duzeq Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 11.12.10, 22:02
                Jezu, jak ja nie znosze takich mateczek, co tracy nie czytaly, ale wszytsko o niej wiedza.

                >Utrudniacie sobie życie w imię t
                > eorii z pierwszej połowy ubiegłego wieku.

                WRONG. Tracy to jakies 10 lat wstecz.

                > Ale to są bzdurne mrzonki, które wymyslono na fali takich filozofii jakie wydał
                > y na ten świat nazim, komunizm.

                RATUNKU! Nie wiedzialam, ze odpieluchowe zapalenie mozgu moze osiagac takie rozmiary.

                > Naturalne dla człowieka jest spanie z takim maleńkim dzieckiem - wyśpicie się
                > w trójkę, karmienie przestanie być udręką, za kilka tygodni nawet nie będziesz
                > potrafiła powiedzieć ile razy mała jadła w nocy.

                Naturalne dla niektorych. NIE WSZYSCY sa w stanie spac z dzieckiem. NIE WSZYSCY sa w stanie karmic na spiaco. WIem, w twoim alternatywnym swiecie sie to nie zdarza, w realnym - jak najbardziej.

                >Zobacz, ani suki, ani kotki, ani inne ssaki nie wyrzucają swoich małych z legowsik, wręcz przeciwnie!

                Bo z tego co mi wiadomo ani kotki ani swinie nie maja tak rozwinietego mozgu, 3 pokoi i nie wymyslily lozeczka. Czlowiek owszem. Tym sie rozni od zwierzat.

                Co do seksu, to jak dziecko zaśnie możecie się kochać choć
                > by na podłodze, na sofie w drugim pokoju, w łazience - słowem gdzie tylko podpo
                > wie wam fantazja.

                RATUNKU!!!! Daj sie ludziom kochac, tam gdzie chca sie kochac. Chca w lozku bo nie rajcuje ich podloga albo pralka, to niech robia to tam. Chryste, jak mozna byc tak malo tolerancyjnym.

                > . A gdy ona będzie szalała w klubach w swoich czasach nastoletnich wygłuów ty b
                > ędziesz marzyła by coffnąc czas i móc mieć ją przy piersi 24h na dobę, bo przyn
                > ajmniej miałabyś świadomość, ze jest bezpieczna.

                Zalamalam sie. Powinnas sie zglosci jak najszybciej do psychologa.

                > Tracy Hogg pisze o tym jak tresowała dzieci opbcych ludzi. na zimno, cynicznie.

                No i mowilam, ze nie czytalas ksiazki. A jak czytalas, to otworz ksiazke jeszcze raz i przeczytaj dedykacje.

                >Nie krzywdź więc ani jej ani siebie, słuchaj serca, a nie wygodni
                > ckich bab.

                Dopoki dziecko nie wyplakuje sie samo w lozku, to nic mu sie nie dzieje. Autorka postu swietnie robi, ze bierze pod uwag rowniez potrzeby swoje i meza, a gdyby chciala sluchac wylacznie twoich bzdur, to marnie by skonczyla.


                • titerlitury Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 00:28
                  duzeq napisała:

                  > Jezu, jak ja nie znosze takich mateczek, co tracy nie czytaly, ale wszytsko o n
                  > iej wiedza.
                  >
                  Ja natomiast ubóstwiam takie indywidua, które lepiej niż ja sama orientują się w zakresie moich lektur wink


                  > WRONG. Tracy to jakies 10 lat wstecz.
                  >

                  Kochanie, poczytaj Nietzschego, Heideggera, poczytaj o behawioryzmie, nowoczesnym materializmie i o tym co się z zachodnioeuropejskim społeczeństwem działo od pocz XIX w, jak zaczęło zamykać starców w przytułkach a noworodki w zakratowanych łóżeczkach. Twoja bohaterka Tracy nie jest pierwsza, jej teoryjki nie są żadna innowacją, podobnie Ferber. Oni opierają się na tezach psychofilozoficznych od jakich nauka zaczęła odchodzić od połowy ubiegłego (sic!) wieku.

                  > RATUNKU! Nie wiedzialam, ze odpieluchowe zapalenie mozgu moze osiagac takie roz
                  > miary.
                  Jeśli ktoś coś mówi/pisze, a ty tego nie rozumiesz nie musi koniecznie oznaczać, że to twój interlokutor postradał zmysły.

                  >

                  > Naturalne dla niektorych. NIE WSZYSCY sa w stanie spac z dzieckiem. NIE WSZYSCY
                  > sa w stanie karmic na spiaco. WIem, w twoim alternatywnym swiecie sie to nie z
                  > darza, w realnym - jak najbardziej.
                  >
                  W tym realnym świecie próba behawiorystycznej tresury dziecka sprawiła, że trzy osoby miały fatalną noc. Hmm, no cóż, zdrowy rozsądek podpowiadałby zmianę metody, no ale cóż ja mogę wiedzieć, skorom odmóżdżona, czy tam jak to było "z odpieluchowym zapaleniem pieluch" smile

                  > Bo z tego co mi wiadomo ani kotki ani swinie nie maja tak rozwinietego mozgu, 3
                  > pokoi i nie wymyslily lozeczka. Czlowiek owszem. Tym sie rozni od zwierzat.
                  >
                  Cóż, dla mnie człowieczeństwo to coś więcej niż posiadanie 3 pokoi i mebelków...

                  > RATUNKU!!!! Daj sie ludziom kochac, tam gdzie chca sie kochac. Chca w lozku bo
                  > nie rajcuje ich podloga albo pralka, to niech robia to tam. Chryste, jak mozna
                  > byc tak malo tolerancyjnym.

                  Ja nikomu nigdzie nie nakazuje się kochać, ani nie zakazuję. Ja podpowiadam konkretne, sprawdzone rozwiązania konkretnych postawionych problemów. Mój post nie miał charakteru napastliwego, obraźliwego, twój ma.
                  >
                  >
                  > Zalamalam sie. Powinnas sie zglosci jak najszybciej do psychologa.

                  Dziękuję za radę. Nie skorzystam.


                  > No i mowilam, ze nie czytalas ksiazki. A jak czytalas, to otworz ksiazke jeszcz
                  > e raz i przeczytaj dedykacje.
                  >
                  Czytałam dość dawno, nie nauczyłam się na pamięć, dla mnie zawarte w niej treści nie mają większej wartości. Z pewnością nie wyryła się moją pamięć ta wiekopomna dedykacja.

                  > Dopoki dziecko nie wyplakuje sie samo w lozku, to nic mu sie nie dzieje. Autork
                  > a postu swietnie robi, ze bierze pod uwag rowniez potrzeby swoje i meza, a gdyb
                  > y chciala sluchac wylacznie twoich bzdur, to marnie by skonczyla.

                  Ja postępowałam wg dokładnie takich "bzdur", wychowałam zdrową, samodzielną, wesołą, pełna energii dziewczynkę, pewną siebie, pozbawioną lęków, ciekawą świata, i po prostu szczęśliwą. Obecnie w ten sam sposób traktuję koleją. Tak postępowały matki od zarania dziejów ludzkości, i śmiem twierdzić, ze nadal będą tak postępować. Moda na Tracy Hogg minie. Powróci zdrowy rozsądek, intuicja, miłość.
                  Nie liczę, że przyznasz mi rację. Ale jeśli choć cień refleksji się pojawi uznam to za sukces smile
                  • duzeq Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 14:21
                    > Ja natomiast ubóstwiam takie indywidua, które lepiej niż ja sama orientują się
                    > w zakresie moich lektur wink
                    >
                    Alez to widac doskonale, ze tracy nie czytalas, albo czytalas wieki temu.

                    Twoja bohaterka Tracy nie jest pierwsza, jej teoryjki nie są ża
                    > dna innowacją, podobnie Ferber. Oni opierają się na tezach psychofilozoficznych
                    > od jakich nauka zaczęła odchodzić od połowy ubiegłego (sic!) wieku.

                    A teraz udwodnij, ze Tracy i Ferber to ta sama teoria. Bo nadal nie masz pojecia o czym piszesz. I zacytuj gdzie Tracy mowi, zeby wlozyc dziecko same do zakratowanego lozeczka i zostawic placzace, az sie przyzwyczai.

                    > W tym realnym świecie próba behawiorystycznej tresury dziecka sprawiła, że trzy
                    > osoby miały fatalną noc. Hmm, no cóż, zdrowy rozsądek podpowiadałby zmianę met
                    > ody, no ale cóż ja mogę wiedzieć, skorom odmóżdżona, czy tam jak to było "z odp
                    > ieluchowym zapaleniem pieluch" smile

                    Behawiorystycznej tresury... normalnie poplakalam sie, tyle ze ze smiechu. Jezeli jedna nieprzespana noc swiadczy o stosowaniu tresury, to kazda, ale to kazda matka taka tresure stosuje. No coz, masz racje, ze zdrowy rozsadek podpowiada zmiane metody, z tym ze nie musi byc to absolutnie wspolne wspanie, skoro rodzice tego nie chca. Jest jeszcze pare innych, ktore moga okazac sie rewelacyjne w dzialaniu i zbawienne dla umeczonej matki.

                    > Cóż, dla mnie człowieczeństwo to coś więcej niż posiadanie 3 pokoi i mebelków..

                    Czlowieczenstwo to cos wiecej niz 3 pokoje i lozeczko. Zgadza sie. Ale czlowieczenstwo nie moze byc pojmowane jako poswiecenie sie kompletne dla dziecka - wbrew sobie i swojej fizycznosci. Czlowieczenstwo oznacza, m.in., mozliwosc uzycia mozgu w okreslonych sytuacjach i znalezienie optymalnego wyjscia zarowno dla dziecka, jak i dla rodzicow.

                    > Ja nikomu nigdzie nie nakazuje się kochać, ani nie zakazuję. Ja podpowiadam kon
                    > kretne, sprawdzone rozwiązania konkretnych postawionych problemów (...)

                    ... traktujac ludzi jak idiotow, ktorzy nie wpadli by sami na to, ze mozna sie kochac na podlodze??? Jezeli ktos ma dosyc studenckich numerkow i lubi intymnosc tylko lozkowa, to twoje bezsensowne podpowiedzi tutaj w niczym nie pomoga. De gustibus etc.

                    > Ja postępowałam wg dokładnie takich "bzdur", wychowałam zdrową, samodzielną, we
                    > sołą, pełna energii dziewczynkę, pewną siebie, pozbawioną lęków, ciekawą świata
                    > , i po prostu szczęśliwą. Obecnie w ten sam sposób traktuję koleją. Tak postępo
                    > wały matki od zarania dziejów ludzkości, i śmiem twierdzić, ze nadal będą tak
                    > postępować. Moda na Tracy Hogg minie. Powróci zdrowy rozsądek, intuicja, miłość

                    A wyobraz sobie, ze ja postepujac m.in. wg zalecen tracy i wlasnego zdrowego rozsadku wychowalam zdrowa, samodzielna, pelna energii dziewczynke, pewna siebie, pozbawiana lekow, ciekawa swiata, szczesliwa i ze 100% poczuciem bezpiecznestwa (to ostatnie zostalo tak okreslone przez dzieciecego psychologa). Powtorze moja teorie: dziecko ma miec pelno w brzuchu, suchy tylek i czuc, ze jest kochane. A do tego nie potrzeba akuratnie wspolnego spania, o ile rodzice uwazaja to za jakis dyskomfort.

                    >Powróci zdrowy rozsądek, intuicja, miłość.

                    Tak, ja tez mam nadzieje, ze powroci przede wszytskim intuicja i zdrowy rozsadek, ktory sprawi, ze ludzie nie beda wypisywac bzdur pt. "ciesz sie chwila, bo jak twoja kilkunastoletnia corka bedzie szalec na dyskotece, to bedziesz chciala, zeby byla znowu ssacym piers niemowlaczkiem".

                    > Nie liczę, że przyznasz mi rację. Ale jeśli choć cień refleksji się pojawi uzna
                    > m to za sukces smile

                    Absolutnie vice versa.


                    • q_fla Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 14:47
                      Ale czlowiec
                      > zenstwo nie moze byc pojmowane jako poswiecenie sie kompletne dla dziecka -
                      > wbrew sobie i swojej fizycznosci
                      .

                      Zgadza się, ale w dzisiejszych czasach w dobrze pojętej miłości dla dziecka wielce wymagane jest, aby rodzice padali na twarz ze zmęczenie i niewyspania, byleby tylko dziecko nie ucierpiało i nic nie musiało. Sądząc po licznych wpisach na forum właśnie taka i tylko taka postawa świadczy o miłości do dziecka. Inaczej patologia.
                      • 18_lipcowa1 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 15:11
                        q_fla napisała:

                        > Ale czlowiec
                        > > zenstwo nie moze byc pojmowane jako poswiecenie sie kompletne dla dziecka
                        > -
                        > > wbrew sobie i swojej fizycznosci
                        .


                        No czasem trzeba. To mija, ale czasem trzeba. Zwłaszcza w pierwszych tygodniach zycia dziecka, ale widze ze dla niektorych to niepojętne i ciezkie do zniesienia.
                        • q_fla Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 15:42
                          > No czasem trzeba. To mija, ale czasem trzeba. Zwłaszcza w pierwszych tygodniach
                          > zycia dziecka, ale widze ze dla niektorych to niepojętne i ciezkie do zniesien
                          > ia.

                          Czyli krótko mówiąc matki nie ma. Ma być nastawiona na maksymalne użycie i wytrzymałość, bo takiej postawy wymaga społeczeństwo, taka postawa jest git, takie matki są z gruntu dobre.
                          Ma całymi godzinami leżeć z dzieciem tkwiącym przy cycu, kochać się przy cycu, załatwiać się przy cycu, myć się przy cycu, jeśc przy cycu, etc.
                          Wtedy gloria i chwała.
                          • 18_lipcowa1 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 20:34
                            > Czyli krótko mówiąc matki nie ma. Ma być nastawiona na maksymalne użycie i wytr
                            > zymałość, bo takiej postawy wymaga społeczeństwo, taka postawa jest git, takie
                            > matki są z gruntu dobre.

                            Och przestan. Takiej postawy wymaga dziecko i o dziwo BARDZO KRÓTKO.

                            > Ma całymi godzinami leżeć z dzieciem tkwiącym przy cycu, kochać się przy cycu,
                            > załatwiać się przy cycu, myć się przy cycu, jeśc przy cycu, etc.
                            > Wtedy gloria i chwała.


                            Noo dziecko na pewno szczęsliwe. Wiszenie na cycu mija, a na chłopa ślubnego trza brac faceta z klasą, dla którego dziecko konkurencją nie jest i który zrozumie, że chwilowo zycie sie zmieniło.
                            Pacz pani ja miałam dziecię przy cycu a jak szybko to minęło, nawet nie wiem kiedy- teraz ze starym nam życie kwitnie. No ale mówię- mój to nie polski maczo co to baba musi mieć d...e dostępną 24ha.
                            • q_fla Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 20:56
                              > Pacz pani ja miałam dziecię przy cycu a jak szybko to minęło

                              Ja, ja, ja i moje ja tu sie tylko liczy i jest jedyne słuszne. Moja matczyna intuicja, dzięki której moje dziecko funkcjonuje tak jak trzeba jest jedynie słuszna.
                              Jakby jeszcze autorka nie daj boże dodała, że karmi butlą i ktoś dał ci moralne prawo ją za to ukamieniować, albo spalić na stosie - pierwsza rwałabyś sie do tego. Ty, mruwa i parę innych fanatyczek wyznających jedynie słuszny dogmat i mamroczących swoje wynurzenia jak mantrę.

                              Naprawdę lipcowa w tej kwestii jesteś zwyczajnie ograniczona, twoje horyzonty i empatia sięgają od czubka twojego cycka (przepraszam - cysia) do krawędzi łóżka.
                              • 18_lipcowa1 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 21:02
                                > Jakby jeszcze autorka nie daj boże dodała, że karmi butlą i ktoś dał ci moralne
                                > prawo ją za to ukamieniować, albo spalić na stosie - pierwsza rwałabyś sie do
                                > tego. Ty, mruwa i parę innych fanatyczek wyznających jedynie słuszny dogmat i m
                                > amroczących swoje wynurzenia jak mantrę.

                                No tego by jeszcze brakowało. Nie dość że męczą dzieciaka tresurą tracy to na dodatek zapychali by ją butlą, bo cycusie muszą należec do tatusia, bo tatus sie obrazi i co to bedzie, no nie?
                                Pół biedy to dziecko jeszcze trochę sie do tej matki potuli przy karmieniu chociaż.

                                >
                                > Naprawdę lipcowa w tej kwestii jesteś zwyczajnie ograniczona, twoje horyzonty i
                                > empatia sięgają od czubka twojego cycka (przepraszam - cysia) do krawędzi łóżk
                                > a.

                                E tam .Redukujesz sobie dysonans poznawczy do '' kazda ktora krytykuje butlę - bo ja dawałam to fanatyczka i brak jej empatii''.
                                Bzdury oczywisice. Piers jest the best, spanie z tak malym dzieckiem też jest najwlasciwsze no ale oczywiscie matka ktora robila inaczej nigdy sie do tego nie przyzna.
                                Poedukuj sie troche, z psychologii, fizjologii ,potrzeb noworodka to pogadamy.

                                Baj!
                                • q_fla Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 21:12
                                  Zaburzenia maniakalne się leczy lipcowa. Powodzenia.
                                  • 18_lipcowa1 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 21:23



                                    q_fla napisała:

                                    > Zaburzenia maniakalne się leczy lipcowa. Powodzenia.


                                    Tobie równiez
                    • titerlitury Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 17:09
                      duzeq napisała:


                      > Alez to widac doskonale, ze tracy nie czytalas, albo czytalas wieki temu.

                      O|powiedz mi coś jeszcze o mnie, plizzzz

                      > A teraz udwodnij, ze Tracy i Ferber to ta sama teoria. Bo nadal nie masz pojeci
                      > a o czym piszesz. I zacytuj gdzie Tracy mowi, zeby wlozyc dziecko same do zakra
                      > towanego lozeczka i zostawic placzace, az sie przyzwyczai.

                      Ja to wyjaśniłam zachęcając cię do lektury teorii, które leżą u podstaw psychologii behawioralnej. Nie żongluj za bardzo kategorycznymi stwierdzeniami kto ma o czym pojęcie, bo możesz się jeszcze bardziej ośmieszyć.
                      >

                      > Behawiorystycznej tresury... normalnie poplakalam sie, tyle ze ze smiechu. Jeze
                      > li jedna nieprzespana noc swiadczy o stosowaniu tresury, to kazda, ale to kazda
                      > matka taka tresure stosuje. No coz, masz racje, ze zdrowy rozsadek podpowiada
                      > zmiane metody, z tym ze nie musi byc to absolutnie wspolne wspanie, skoro rodzi
                      > ce tego nie chca. Jest jeszcze pare innych, ktore moga okazac sie rewelacyjne w
                      > dzialaniu i zbawienne dla umeczonej matki.

                      M|iło mi, że się tak serdecznie uśmiałaś, wszak śmiech to zdrowie. Dalej jest trochę przekręceń, nadinterpretacji o histerycznym charakterze, jakaś supozycja, ale brak konkretów. Spytam więc wprost: dlaczego nie mieliby ci udręczeni rodzice spróbować po prostu wziąć płaczącego noworodka do łóżka? Co w tym takiego strasznego?


                      > Czlowieczenstwo to cos wiecej niz 3 pokoje i lozeczko. Zgadza sie.

                      Cieszę się, że udało mi się cię przekonać wink

                      Ale czlowiec
                      > zenstwo nie moze byc pojmowane jako poswiecenie sie kompletne dla dziecka -
                      > wbrew sobie i swojej fizycznosci
                      . Czlowieczenstwo oznacza, m.in., mozliwosc
                      > uzycia mozgu w okreslonych sytuacjach i znalezienie optymalnego wyjscia zarown
                      > o dla dziecka, jak i dla rodzicow.

                      Ale dlaczego z góry zakładasz, że absolutnie wykluczone jest by właściwym okazało się to proponowane przeze mnie? (ktoś tu,zdaje sie, przebąkiwał coś o tolerancji). Masz doświadczenie w spaniu z niemowlakiem? Bo ja mam. Wybrałam to rozwiązanie metoda prób i błędów z lenistwa, wygodnictwa i dzięki intuicji. Próby tresury starszej córki wyglądały podobnie jak ta wyżej opisana, nikt sie nie wysypiał i nie byl szczęśliwy. Wyrzuciliśmy poradniki do kosza, słuchaliśmy siebie i dziecka; napięcia, niewyspanie i nerwy zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie ma w tym żadnego poświęcania się, żadnej martyrologii.


                      > ... traktujac ludzi jak idiotow, ktorzy nie wpadli by sami na to, ze mozna sie
                      > kochac na podlodze??? Jezeli ktos ma dosyc studenckich numerkow i lubi intymnos
                      > c tylko lozkowa, to twoje bezsensowne podpowiedzi tutaj w niczym nie pomoga. De
                      > gustibus etc.
                      >

                      Jak idiotów? Chyba odrobinkę za bardzo się jednak ekscytujesz... smile


                      > A wyobraz sobie, ze ja postepujac m.in. wg zalecen tracy i wlasnego zdrowego ro
                      > zsadku wychowalam zdrowa, samodzielna, pelna energii dziewczynke, pewna siebie,
                      > pozbawiana lekow, ciekawa swiata, szczesliwa i ze 100% poczuciem bezpiecznestw
                      > a (to ostatnie zostalo tak okreslone przez dzieciecego psychologa). Powtorze mo
                      > ja teorie: dziecko ma miec pelno w brzuchu, suchy tylek i czuc, ze jest kochane
                      > . A do tego nie potrzeba akuratnie wspolnego spania, o ile rodzice uwazaja to z
                      > a jakis dyskomfort.

                      Gratuluję. Czasem jednak to spanie jest dziecku potrzebne. Nie każdemu, ale jednak takie przypadki trudno uznać za odosobnione. Zaciekawiło mnie natomiast "określenie przez psychologa 100% poczucia bezpieczeństwa". Tzn wg skali jakiejś w procentach określał? I skoro tak wszystko gra to po kiego grzyba dziecku psycholog?!
                      >

                      > Tak, ja tez mam nadzieje, ze powroci przede wszytskim intuicja i zdrowy rozsade
                      > k, ktory sprawi, ze ludzie nie beda wypisywac bzdur pt. "ciesz sie chwila, bo j
                      > ak twoja kilkunastoletnia corka bedzie szalec na dyskotece, to bedziesz chciala
                      > , zeby byla znowu ssacym piers niemowlaczkiem".

                      Możesz napisać co bzdurnego w tym widzisz?

                      > > Nie liczę, że przyznasz mi rację. Ale jeśli choć cień refleksji się pojaw
                      > i uzna
                      > > m to za sukces smile
                      >
                      > Absolutnie vice versa.
                      >
                      >

                      A jednak wierzę w ciebie. Zaczniesz troszkę czytać poza poradnikami, poedukujesz się w zakresie psychologii rozwoju, filozofii i historii - będzie o czym z tobą pogadać smile
                      • 18_lipcowa1 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 20:40
                        Spytam więc wprost: dlaczego nie mieliby ci udręczeni rodz
                        > ice spróbować po prostu wziąć płaczącego noworodka do łóżka? Co w tym takiego s
                        > trasznego?



                        Sie przyzwyczai i bedzie wisiało na cycu. A wiadomo że to ZUO.
            • deodyma Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 11:16

              agdas napisała:

              > przeczytaj prosze jeszcze raz to co napisalam, że jak Mała płakała wyciagaliśmy
              > ją z łożeczka aż się uspoki i wtedy dopeiro kładliśmy ją zznowu. nigdy jej nie
              > zostawiłam płaczącej.


              proponuje nie czytac glupot wymadrzajacych sie pan.
              tutaj jest bardzo mduzo takich, ktore spia z dziecmi nawet do 3 roku zycia, jesli nie dluzej, wiec sama widzisz, jak radza sobie z nauka usypiania dziecka w jego lozeczku/lozku.
              nie czytalam zadnych ksiazek, syn praktycz\nie od poczatku zasypial sam i jak plakal, wyjkmowalam go z jego lozeczka, trzymalam na rekach 30-40 minut, az zasnal i wtedy odkladalam go spowrotem.
              z nastepnym bede robic to samo.
              sluchaj swojego rozumy a nie nawiedzonych kobiet z forum.
              nie warto.
            • claudel6 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 20:54
              płaczem dawała wam znac, ze was potrzebuje i nie chce byc sama. a wy jak maszynki POMIMO tego ją uparcie odkladaliscie. to GDZIE jest tu to zrozumienie? zasnęła ze zmęczenia i zrezygnowania z poczuciem, ze najwazniejsza istota na swiecie ja w kazdej chwili moze opuscic. co ty myslisz, ze dziecko wie, ze ty jestes w pokoju obok? 3-tygodniowe dziecko?
              jestes głupia jak but i emocjonalnie niedojrzala do bycia matką skoro sama nie czułas ze z tą metodą jest coś nie tak.
          • dentek_85 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 16:45
            o proszę znowu cytrynowa się wymądrza. Autorko postu niee reaguj na te tępe wypowiedzi cytrynowej i jej podobnym...one są bez skazy...nieskazitelne i takie dziarskie. bleee......
            • cytrynowa.lemoniada Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 17:10
              dentek_85 napisała:

              > o proszę znowu cytrynowa się wymądrza. Autorko postu niee reaguj na te tępe wyp
              > owiedzi cytrynowej i jej podobnym...one są bez skazy...nieskazitelne i takie dz
              > iarskie. bleee......

              wiesz moja droga, trochę mam większe prawo do wymądrzania się bo wychowuję praktycznie sama dwoje dzieci i 2 tygodnie po urodzeniu żadnego z nich nie płakałam ze jest ciężko i że "nigdy więcej"... jeśli ktoś pyta gdzie popełnił błąd, kilkanaście bardziej doświadczonych osób mu odpowiada tak samo, a jedna Ty, która jest matką od 3 tygodni sądzi inaczej to użyj głowy czyja wypowiedź jest zastanawiająca.. P.S. nie używaj słów obraźliwych, jest coś takiego jak netykieta, poczytaj
              • dentek_85 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 17:22
                bla bla bla...nie wiem czy zauważyłaś, ale to Ty wszystkich obrazasz smile i jeszcze jedno moja droga ...moja depresyjka trwała hm...3 dni. i kocham moje małe nad życie. A ty jesteś głupia hehehehheheheheheh
                • dentek_85 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 17:31
                  a i jeszcze jedno cytrynowa damo czy jak Ci tam...nigdy więcej dzieci- zdania nie zmieniam i wiesz co mam do tego prawo. A po drugie znowu jesteđ dziarska matka+polka, ktra wychowuje samotnie dwojk dyieci....a co kogo to obchodzi. przestan w koncu bos nudna
                  • cytrynowa.lemoniada Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 18:48
                    dentek_85 napisała:

                    > a i jeszcze jedno cytrynowa damo czy jak Ci tam...nigdy więcej dzieci- zdania n
                    > ie zmieniam i wiesz co mam do tego prawo. A po drugie znowu jesteđ dziarska mat
                    > ka+polka, ktra wychowuje samotnie dwojk dyieci....a co kogo to obchodzi. przest
                    > an w koncu bos nudna

                    netykieta + kultura osobista - wpisz w google
          • gag-nes Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 15:57
            Nie wiem... Moze czegos nie doczytalam... Nigdzie nie bylo napisane, ze dziecko plakalo 2 godziny... Gdy zaczynalo plakac brali je na rece, uspokajalo sie - wkladali do lozeczka... Tak ja to przynajmniej rozumiem uncertain
            • 18_lipcowa1 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 20:40
              gag-nes napisała:

              > Nie wiem... Moze czegos nie doczytalam... Nigdzie nie bylo napisane, ze dziecko
              > plakalo 2 godziny... Gdy zaczynalo plakac brali je na rece, uspokajalo sie - w
              > kladali do lozeczka... Tak ja to przynajmniej rozumiem uncertain


              I ono znowu płakalo potem. I tak calą bożą noc. Nie ma co - mieli INTYMOŚC przed duże I. Hahhaha
        • kaamilka Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:45
          nie idealne, tylko myślące i współodczuwające
        • claudel6 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 20:50
          a ty jaka chcesz byc matką? bylejaką?
      • titerlitury Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:32
        warto meczyc siebie i dziecko? w imie czego?
    • kaamilka Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:21
      no p. Tracy byłaby z Ciebie dumna... brawo! egazmin zdany pierwsza klasa! nie daj się omotać takiemu małemu dziecku - od początku ucz, gdzie jest jego miejsce w szeregu...
      • truscaveczka Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:34
        T patrz, a mimo wszystko nazistom nie udało się wyhodować żołnierzy odpornych na mróz - chociaż ich pomysł z odłączaniem dziecka od matki i tresurą łóżeczkową, później nazwaną ferberyzacją.
        Tylko dziecko autorki postu nie czytało ani Hogg ani Ferbera i nie zna czysto teoretycznych zalet takich metod. Ono jeszcze niedawno było częścią matki i nagle jest pozbawione wszystkiego - tego, czego potrzebuje. Są dzieci, które odłożone do łóżeczka zasypiają i ich "nie ma" do rana. Tak samo jak są dzieci, które przestają siusiać w pieluchę w wieku roku. Ale czy to jest norma, do której należy dążyć?
        • kaamilka Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:39
          Truskaveczko, pijesz do mnie? Nie zauważyłaś ironii?
          • truscaveczka Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 07:17
            Ty mojej też big_grin
            • kaamilka Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 10:05
              Uff tongue_out
        • kamelia04.08.2007 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:49
          truksaweczko, zrozumiałaś chyba ironie jaka "wali" z tekstu kamilki?

          A poza tym to masz oczywiscie racje, a zwłoki durnej Hogg powinni wywlec i spalic za głpoty jakie wypisała. Podobnie i z Febrerem.
    • chuda25 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:36
      A ja rozumiem agdas, bo przy pierwszym dziecku też uważałam, że ma spać w swoim łóżeczku i koniec kropka. Odkładałam, głaskałam, podnosiłam, nosiłam, odkładałam i tak mi leciała noc za nocą. Zmądrzałam dopiero przy drugim: od początku spał z nami, nosiłam go w chuście, ssał kiedy chciał i ile chciał, teraz ma ponad 3 lata i nie znam bardziej wyluzowanego i pogodnego chłopaczka.

      Polecam Ci książkę "W głębi kontinuum" Jean Liedloff - autorka bardzo przekonująco opisuje to, co jest potrzebne maleńkiemu dziecku i to, jaką torturą jest dla niego oddzielenie od matki. Dla noworodka czas nie istnieje, jest tylko rozkoszna wieczność przy mamie i potworna wieczność samotności. Bliskość, przytulanie, głaskanie jest tym, czego najbardziej potrzebuje noworodek, żeby wyrosnąc na szczęśliwego, pewnego siebie człowieka.

      Powodzenia smile
    • kamelia04.08.2007 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 15:45
      agdas napisała:

      > po chwili wpadła w taką rozpacz więc wzięłam na ręce (wg Tracy)
      > uspokoiła się więc do łóżeczka - płacz jeszcze głośniejszy, powtórka, nie pomo
      > gło robiła się aż czerwona z płaczu (myslałam że się rozpacze, coraz bardziej n
      > arastała we mnie flustracja). przyszedł mąż - kazał mi się położyć. Włożył Male
      > j smoka i jak zaczynała płakać wyciągał z łożeczka, pogadał z nią chwilę i wkła
      > dał. trawło to dwie godziny az w końcu usnęła. wiem na 100 procent że nic ją ni
      > e bolalo chciała żeby ją ktoś nosił a ja z konsekwencją próbuję nauczyć ją samo
      > dzielnego spania. chce zostawić sobie margines intymności.
      > (....) teraz właśnie pisze ten post. mam poczucie że g
      > dzieś popelniam jakiś błąd ale nie wiem gdzie.


      bład polega na tym, ze nie dorosłaś do macierzyństwa, ze czytasz głupoty jakieś treserki Hogg i próbujesz stłamsic dziecko i wcisnąc je w te chamskie metody.
      W ogóle masz w (__.__) potrzeby dziecka, oporzadzisz go jak prosiaka i myslisz, że to starczy.
      Oprócz jedzenia, dziecko potrzebuje bliskosci i bezpieczeństwa, potrzebuje tego wiszenia na piersi, noszenia i przytulania. Kto ci bzdur nagadał o samo-nauczaniu-spania. Tego sie nie da nauczyc, to z wiekiem przychodzi samo.

      Powiem ci, ze nie wytrzymałabym 2 godzin, gdyby mi dziecko tak wyło. Po prostu nie miałabym serca go tak cwiczyc.


      O braku dojrzałosci swiadczy tekst o tej intymnosci, co niby chcesz sobie przed dzieckiem zachować. Kobieto, teraz masz noworodka, za chwile niemowlaka i teraz potrzeby jego licza sie przede wszystkim.

      A intymnosci to juz były i stad sie to dziecko pojawiło na swiecie, nie martw sie - intymnosci tez wróca. Trzeba tylko wiedziec jakie sa w danej chwili priorytety, a z niektórych rzeczy po prostu chwilowo zrezygnowac, albo poczekac na odpowiedni moment.


    • bolga7 do mam negujących zachowanie aktorki wątku 10.12.10, 15:58
      Absolutnie jej nie popieram mam tylko pytanie, czy uważacie że powinno się starać uczyć malucha samodzielnego zasypiania w dzień,jeśli tak to jaki wiek wydaje się na to odpowiedni (choć przypuszczam że i tak sporo zależy od samego dziecka bo jak wiadomo każde jest inne)

      https://www.suwaczki.com/tickers/1usajw4z2nhq15vs.png
      • cytrynowa.lemoniada Re: do mam negujących zachowanie aktorki wątku 10.12.10, 16:10
        ja swojego syna zaczelam jak mial 3 m-ce (wcześniej po prostu odkładałam jak zasnął przy cycu - nie budził się w łóżeczku) - metodą obserwacji Tracy Hogg czyli jak widać było że jest śpiący, ziewa, trze oczy, czyli po ok 2 godz aktywności wkładałam do łózeczka, dawałam smoka, głaskałam i po chwili zasypiał - tylko drzemki były krótkie - po ok 20-30 minut. z czasem się wydłużyły i było ich mniej.
      • titerlitury Re: do mam negujących zachowanie aktorki wątku 10.12.10, 16:14
        Tak jak nie powinno się dziecka uczyć siadać, gaworzyć, stać, gaworzyć, chodzić, chwytać w rączkę zabawkę, uśmiechać, tak samo nie powinno sie uczyć zasypiać samodzielnie. Co tro znaczy w ogóle zasypiać samodzielnie? Ja sama najlepiej zasypiam przytulona do mojego konkubenta, albo przeczytawszy kilka stron książki. Małe dziecko po prostu lubi zaypiać przy stałej i bliskiej obecności opiekuna, bo zapewnia mu to poczucie bezpieczeństwa, nie jest niczym złym. Może i jest uciążliwe dla matki, czy szerzej rodziców, ale generalnie opieka nad maluchem nie jest tylko i wyłącznie relaksem. Moja dwulatka sama teraz wyciąga kocyk i poduszkę jak jest senna, leci do swojej sypialni i zasypia jak ma na to ochotę, ale czasem woła jeszcze "mamusiu, przytul". Jedna generalnie uwaga do młodych matek: wasze dzieci się na świat nie prosiły, a skoro już im tu przyjście zapewniliście, to konsekwentnie sprawcie by mieli miłe i godne przywiotanie i możliwie najlepszy strat. Wasz styl życia musi się zmienić i dostosować do potrzeb noworodka/niemowlaka. Owszem uparcie stosując metody treserskie możecie odwrotnie - przyzwyczaić dziecko do własnych wygód, tylko jakim, na Boga, kosztem?
      • atrapcia Re: do mam negujących zachowanie aktorki wątku 11.12.10, 05:39
        Jak będzie na to gotowe. Córka ma 14 miesięcy i w dzień zasypia przy piersi a w nocy tylko po butli patrząc na mamę, najlepiej trzymana za rączkę smile
    • mama-nelci Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 16:15
      Tracy napisła w swoich ksiązkach kilka fajnych rzeczy, ale nie ze wszystkimi się zgadzam. Moja mała spała w łóżeczku przez pierwsze 7-8 miesięcy zycia w łóżeczku, ale zdarzały sie noce, że spała z nami. Później przyszedł moment, ze absolutnie nie chciała spać w nim, więc spała z nami ponad 2 miesiące. Teraz ma prawie skończone 11 i od kilku dni zasypia bez problemu w łóżeczku, dostaje smoka, pieluszkę i zasypia, ale ma prawie rok. Twoje dziecko jest jeszcze bardzo malutkie, najbardziej potrzebuje Ciebie i Twojej bliskości, a nie "mądrości" wyczytanych w książce. To ile czułości i poczucia bezpieczeństwa dostanie teraz i w najbliższych latach odbije się na cale jej życie. Zdaj się na intuicję. Powodzenia!
    • nurolek Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 18:00
      Z tego co pamiętam jak czytałam książkę to ta metoda jest OD 3 miesiąca życia. Tak jak metoda 3-5-7 od 6 miesięcy. Za wcześnie na naukę samodzielnego zasypiania.
    • princessa.of.persia Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 18:13
      A ja uważam ze tak małego niemowlaka nie powinno sie uczyc samodzielnego zasypiania! Przeciez ta istotka nie wie jeszcze co sie z nia dzieje i czuje sie pozostawiona sama sobie, placzaca. Moje dziecko fakt od poczatku spalo w lozeczku ale pod warunkiem ze nie plakalo. Jak plakalo to do cyca czyli tam gdzie najbezpieczniej. 3 tygodniowy malec nie nauczy Ci sie sam zasypiac bo jest za mały. Jesli płacze i nie chce spać to znaczy ze potrzebuje Twojej biskości, zna Twoj zapach który kojarzy z cycem i bezpieczenstwem.
      Nie dziw sie ze po 2 godzinach zasnelo jak bylo juz pewnie wykonczone, zmeczone i dało sobie spokój.
      Na intymnosc przyjdzie czas jak dziecko bedzie starsze.
    • m_laczynska a jakaś inna lektura? 10.12.10, 18:58
      www.kidprotect.pl/forum/viewtopic.php?t=3132
      od 9 akapitu w dół sobie poczytaj
      W końcu nie samą trejsi człowiek żyje- takie inne spojrzenie na zapłakanego noworodka oczami Liedloff.
    • boo-boo Tak 10.12.10, 20:37
      "mam poczucie że gdzieś popelniam jakiś błąd ale nie wiem gdzie. "

      Decydując się na dziecko i to z właśnie tym facetem.
      3 tygodniowe niemowlę potrzebuje bliskości-no ale cóż skoro mąż potrzebuje intymności.....
      Łatwiej chyba dorosłemu chłopu wytłumaczyć,że po narodzinach dziecka świat się zmienia-przynajmniej na jakiś czas, niż 3 tygodniowemu noworodkowi,że po 9-ciu miesiącach spędzonych z mamą ma się zamknąć i być bezobsługowe.
      Szlag mnie trafia jak takie posty czytam, można dziecku pozwolić płakać prze pięć minut jak do kibla trzeba iść i nie można go ze sobą zabrać ani z nikim zostawić.
    • pronovia Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 10.12.10, 21:09
      Tylko nie popadnij w drugie ekstremum i nie zaczynaj od razu stosować metod z "w głębi kontinuum" smile Jeśli dalej chcesz uczyć Małą spać samodzielnie to polecam lekturę książki "Każde dziecko może nauczyć się spać".
      Metody Tracy Hogg sprawdziły się na moim dziecku, z tym, że od 6 tygodnia. Wcześniej usypialiśmy w chuście albo przy cycu a w 3 tyg. też mnie naszło na odkładanie (mam koleżankę, która swojego synka od pierwszego miesiąca tak ustawiła i wychowała sobie wesołe dziecko, więc ja też byłam ambitna smile, ale dziecko przekonało mnie, że to jeszcze nie ten etap. Wsłuchaj się w swoje dziecko i obserwuj, po prostu nie zawsze jest dobry moment, ale pewnie kiedyś zaskoczy.
      I nie pisz na tym forum, tylko znajdź forum matek odkładających do łóżeczka, na pewno jest na gazecie smile
    • 18_lipcowa1 boże jakie biedne dziecko... 10.12.10, 21:12
      rodzice tresowali 3 tygodniowego maluszka
      gratulacja moje panstwo, dziecko zasnęło umeczone płaczem! tego chcieliscie?
      • anku1982 Re: boże jakie biedne dziecko... 10.12.10, 22:45
        przepraszam nie doczytałam do końca... biło mi tylko po oczach 3 tygodniowy noworodek uczony samodzielnego zasypiania (i jeszcze ta Tracy Hogg, która o wielu rzeczach nie ma bladego pojęciasad((() płakać mi się chce... ludzie poczytajcie o potrzebach emocjonalnych dziecka błagam!!!!
    • andrzejkowa_mama Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 11.12.10, 00:20
      Chyba troszkę za wcześnie zaczęłaś. U mnie nauka samodzielnego zasypiania powiodła się dopiero około 3 miesiąca. Ale niezupełnie wg Hogg, bo wyjęcie malucha z łóżeczka powodowało jeszcze większy ryk. Myślę, że musisz obserwować maluszka i dostosować metodę do niego
    • katriel Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 11.12.10, 01:04
      > po chwili wpadła w taką rozpacz więc wzięłam na ręce (wg Tracy)
      To mnie, prawdę mówiąc, powaliło. Wzięłaś dziecko na ręcę, bo tak radzi Tracy Hogg?
      A gdyby Tracy pisała, żeby nie brać, to byś nie wzięła? Tak ze zwykłego instynktu?
      A gdybyś nie czytała Tracy?
      > uspokoiła się więc do łóżeczka - płacz jeszcze głośniejszy, powtórka, nie pomo
      > gło robiła się aż czerwona z płaczu (myslałam że się rozpacze, coraz bardziej n
      > arastała we mnie flustracja)
      1. Frrrrrrrustracja, nie "flustracja".
      2. A potrafisz sobie wyobrazić, jak czuła się wtedy twoja córka?
      > trawło to dwie godziny az w końcu usnęła.
      Wiesz, że jak to czytam - i wyobrażam sobie twoje maleństwo, które przez dwie
      godziny stara się zasnąć i nie może, samotne w swoim łóżeczku, brane na ręce
      tylko na chwilę i wciąż na nowo odkładane - to łzy mi stają w oczach?
      Dwie godziny to dla noworodka wieczność.
      > wiem na 100 procent że nic ją ni
      > e bolalo chciała żeby ją ktoś nosił a ja z konsekwencją próbuję nauczyć ją samo
      > dzielnego spania. chce zostawić sobie margines intymności.
      No, ale przez te dwie godziny i tak nie miałaś "marginesu intymności", prawda?
      I tak zajmowaliście się przez ten czas dzieckiem. Tyle, że zajmowaliście się nim
      w sposób, który i u was, i u dziecka powodował tylko narastającą frustrację.
      Gdybyś przez te same dwie godziny leżała z małą w łóżku, karmiła i tuliła, to po
      tych dwu godzinach albo obie spałybyście słodko, albo ona by spała, a ty mogłabyś
      wstać i - nie wiem - zaparzyć sobie herbaty? obejrzeć jakąś komedię? przytulić
      się do męża? W każdym razie sumaryczna ilość cierpienia w waszej rodzinie
      znacząco by spadła.
      > teraz właśnie ją położyłam, najedzona, wybawiona
      Wybawiona? Trzytygodniowy noworodek???
      Takie małe dziecko nie ma być "wybawione" - to by miało sens przy raczkującym
      szkrabie. Ona ma być wypieszczona, wytulona, wykochana, wynoszona na rękach
      (albo w chuście - polecam). Ile godzin w ciągu dnia spędziła wtulona w ciebie?
      > mam poczucie że gdzieś popelniam jakiś błąd ale nie wiem gdzie.
      Prawdopodobnie dałaś się nabrać na taką - dość naturalnie, przyznam, brzmiącą -
      teoryjkę, że jeśli ofiarujesz dziecku bliskość na zawołanie, to ono "sie przyzwyczai"
      i będzie się jej domagać coraz więcej i więcej, a ty nigdy nie będziesz miała chwili
      dla siebie. Tymczasem to nie jest kwestia przyzwyczajenia, ale potrzeby, i dlatego
      działa dokładnie odwrotnie. Im więcej swoją córkę bedziesz nosić, tulić i pieścić,
      tym łatwiej ona się tym nasyci i przejdzie do kolejnego etapu - poznawania świata.

      Widzisz, to jest tak: załóżmy, że wybierasz się na jakąś długą egzotyczną wyprawę.
      Do źródeł Amazonki na przykład, albo na Mount Everest. Wiesz, że w trakcie tej
      wyprawy będzie trudno o dobre, smaczne, zbilansowane pożywienie, że opieka
      lekarska z konieczności będzie dość prymitywna, że nie będzie z wami dentysty
      ani fryzjera. Masz pół roku, zeby się przygotować. Co robisz?
      a) Jesz byle co, żeby się nie przyzwyczaić do dobrego jedzenia, bo potem nie będzie.
      Nie leczysz zębów i nie obcinasz włosów, żeby się nie przyzwyczaić do komfortu.
      Nie kupujesz nowych ubrań, żeby się nie przyzwyczaić, bo w dżungli sklepów niet.
      I tak dalej, i tak dalej.
      b) Odżywiasz się dobrze, żeby na wyprawę jechać zdrowa, optymalnie odkarmiona
      i bez deficytów. Doprowadzasz do porządku zęby. Prosisz fryzjera o fryzurę, która
      jakoś wyglada, a którą dasz radę sama pielęgnować w prymitywnych warunkach.
      Obkupujesz się w praktyczne ubrania na wyprawę. Dbasz o jak najlepszą formę,
      żeby potem móc z tego korzystać.
      Prawda, że podejście a) jest bez sensu? Dlaczego masz sobie odmawiać różnych
      rzeczy teraz tylko dlatego, ze będziesz ich musiała sobie odmówic później?
      Tak samo jest z dziećmi i bliskością. Na razie twoja córka potrzebuje całej fizycznej
      bliskości, jaką jesteś w stanie jej dać. Noś ją, choćby i cały dzień (ręce mdleją? kup
      chustę). Śpij z nią w łóżku. Karm piersią na żądanie, choćby i kilkadziesiąt razy
      dziennie (albo kilkanaście godzin ciurkiem). Tak się doprowadza dziecko do formy,
      która pozwoli mu ruszyć na wielką wyprawę, jak tylko przyjdzie pora. Nie bój się,
      nie przegapisz tego momentu. Córka ci go wskaże bezbłędnie.
      • 18_lipcowa1 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 11.12.10, 08:30
        piknie napisane
    • atrapcia Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 11.12.10, 07:20
      Ja rozumiem, że ty myślałaś, że urodzisz dziecko, wytresujesz i już po 3 tygodniach będzie sielanka, powrót intymności i powrót do normalnego życia?

      Otóż moja droga, rozumiem cię trochę. big_grin Też się początkowo buntowałam. No bo jak to? 3 tygodnie był spokój, spała po 7h w nocy a teraz jakieś kolki nam to rujnują? No jak to? Nie będę prawie wcale spała? No ale jak to możliwe, że jak położę gó...arę to ona ryczy? Już się przyzwyczaiła na rączkach? No przecież nie będę jej co chwilę karmić, nosić, bujać, usypiać? Ja też muszę iść coś zjeść, umyć się, wysikać, pograć w coś na komputerze, wyprasować ubrania... A bachor powinien w tym czasie samodzielnie spać, toż ja jej nie jestem do spania potrzebna. Przecież to niemożliwe, że dzieciak tak mało śpi!
      Dobrze, że jednak ulegałam, nie pozwalałam jej długo płakać i przystawiałam do piersi nawet co chwilę, nosiłam, tuliłam i czasem tuląc ze złości warczałam, co jednak młodej nie przeszkadzało, bo jednak ją tuliłam i głaskałam wink Teraz powoli zaczynam zbierać plony swojego ponad rocznego poświęcenia, a wierz mi, nie było łatwo - kolki do 4 miesiąca, co równało się 5-6-godzinnemu staniu w miejscu i bujaniu młodej przeze mnie, bo tatuś był BE, karmienie przez jakieś 16h na dobę, sen przez 2h na dobę. Lęki separacyjne, skoki rozwojowe, nieustające ząbkowanie, pobudki przez całą noc co godzinę przy półgodzinnym usypianiu. Gorączki, katar, wizyty w szpitalu, nietolerancja białka (co równało się mojej bezmlecznej diecie - masakra). Rozszerzanie diety i próba trafienia w gust córeczki. Zabawa przez cały dzień z przerwami na cyca z "Jej Upierdliwością". Spanie w nocy z małą kiedy tylko się dało. I inne takie. smile
      Nie wiem, czy u ciebie tak jak i u mnie za zaćmienie umysłu odpowiedzialne są hormony, baby blues i zmęczenie, ale może też przejrzysz na oczy. A jeśli wyluzujesz i pokornie zaczniesz być dla dziecka (bo teraz to chyba dziecko jest dla ciebie) to załapiecie własny rytm i twoje upragnione minimum intymności wróci już wkrótce... Ale przyjmij do wiadomości i pokornie zaakceptuj, że jesteś mamą, że teraz "MY" to nie dwójka dorosłych z przyczepką, teraz "MY" to mama, tata i dziecko. Maleństwo jest i już zawsze w jakiś sposób będzie w tym waszym kręgu intymności. Bo dziecka sobie nie odetniecie. I musicie je zacząć traktować jak człowieka a nie jak pieska. Wychowywać, wspierać, zaspokajać potrzeby zamiast tresować.
      Życzę wam powodzenia i rozjaśnienia w głowie smile
      • mamajej Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 11.12.10, 08:31
        ale wiecie co Dziewczyny...jak sobie przypomnę w jakiej mgle błądziłam ja, gdy moja Córeczka miała trzy tygodnie, to ciarki mi przechodzą po plecach i szkoda mi szczerze autorki wątku...ja też w rozpaczy, nie wiedząc co już robić (bo Młoda płakała wieczorami od początku swojego zycia i raczej mało ospała była; ) obkupiłam się we wszystkie polecane poradniki, łacznie z Tracy Hogg i próbowałam z tych wszystkich poradników wyciągnąć wnioski - CO ROBIĘ NIE TAK wink na szczęście intuicja nie pozwoliła mi wprowadzić pomysłów samodzielnego usypiania trzytygodniowego dziecka, niemniej jednak niejednokrotnie miotałam się od jednej idei do drugiej chcą mieć owo opisywane książkowe dziecko smilesmilesmile o naiwności....teraz Córa ma 5 miesięcy, ja już z łatwością odczytuję sygnały przez nia wysyłane, choć nawet teraz są momenty, że nie wiem o co chodzi. Marzenia o książkowym maluchu porzuciłam bardzo szybko,bo życie zweryfikowało poradniki i wyobraźnię wink hi hi...a największy zonk? gdy byłam jeszcze w ciązy - to myślałam sobie - kurczę,ale fajnie, urodzę dziecko w lipcu, lato w pełni, będę sobie brała Małą do wózeczka i hajda na dłuuugie spacerki, będę sobie siedzieć na ławeczce z książką, podczas gdy moje dziecię bedzie słodko spało budząc się tylko na kolejne karmienie...buhahahah... juz z pierwszego spaceru pedziłam do domu zziajana, spocona, z wrzeszcącym w wózku dzieckiem, które okazało się absolutnie, niereformowalnie niewózkowe, do tej pory tak jest zresztą... ot proza i ironia zycia smilesmilesmile ale - autorko wątku - uwierz wszystkim mamom tutaj - to wszystko na pewno MINIE!smilesmilesmile
        • m_laczynska Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 11.12.10, 16:50
          mamajej napisała:

          > ale wiecie co Dziewczyny...jak sobie przypomnę w jakiej mgle błądziłam ja, gdy
          > moja Córeczka miała trzy tygodnie, to ciarki mi przechodzą po plecach i szkoda
          > mi szczerze autorki wątku...
          Pewnie jak większość z nas przy pierwszym dziecku. Bo często własny noworodek to pierwszy jakiego w życiu widzimy dłużej niż z godzinę. A tych wszystkich autorów, co sugerują, że dziecię po narodzeniu je przez 15 minut, a potem słodko śpi przez następne 3 h (w swoim łóżeczku) powinno się wywieszać za j...ca (chociaż mój nr 2 robił tak przez całe 3 dni!!! po powrocie ze szpitala, co uważam za miły gest z jego strony). Bo to naprawdę nie wina mam tylko dezinformacji i koszmarnego wręcz rozdźwięku między tym , co sobie wyobrażałyśmy w ciąży (trochę na bazie poradników), a tego jak jest naprawdę. Dlatego darujcie, ale teksty typu włóż głowę w śnieg, nie dojrzałaś do macierzyństwa itp. są głupie i niepotrzebne. Może lepiej napisać, że to normalne zachowanie noworoda i tak to już jest że mały człowiek to istota "wybitnie społeczna" dla której wariant sam ze sobą jest często nie do przyjęcia.
          • boo-boo Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 11.12.10, 19:08
            Mamy rozumieć, że takie matki jak autorka wątku tylko na poradnikach polegały gdzie wszystko "piknie i różowo" jest zobrazowane- nigdy nie słyszały od nikogo jak to z noworodkiem może być, będąc w ciąży nigdy z ciekawości nie weszły na żadne forum o niemowlętach żeby poczytać jak to na prawdę wygląda.
            Ja jakoś z pierwszym dzieckiem nie oczekiwałam,że będzie tylko pachniał i leżał w łóżeczku, a oprócz tego spał i jadł.
            Mój wynoszony na rękach na maksa-bo niestety taki egzemplarz mi się trafił- nie wyobrażam sobie ja ani mój mąż,żeby mały leżał w łóżeczku i wył tak jak to jest opisane w poście autorki.
            Lepiej nastawić się na najgorsze i być mile zaskoczonym jeśli jednak to najgorsze nie nastąpi niż optymistą,a potem rwanie włosów z głowy.
            • m_laczynska Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 11.12.10, 21:38
              > Mój wynoszony na rękach na maksa-bo niestety taki egzemplarz mi się trafił- nie
              > wyobrażam sobie ja ani mój mąż,żeby mały leżał w łóżeczku i wył tak jak to jes
              > t opisane w poście autorki.
              No widzisz Ty to wiesz i ja to wiem, a autorka wątku może nie wiedziała...Pal licho. Mi bardziej chodzi o to - czemu służą posty w stylu jechania po kimś i wytykanie mu że jest złą matką. Bo moim zdaniem tylko lepszemu samopoczuciu autorów. Bo dziecku osoby, która tak robi raczej nie pomożemy, bo sfrustrowana matka ma jeszcze mniej energii i cierpliwości dla dziecka. No ale forum jest forum - w sumie to nie wiem, po co o tym piszę i tak wszyscy wiemy jak tu bywa...
              • bluemka78 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 10:58
                > No widzisz Ty to wiesz i ja to wiem, a autorka wątku może nie wiedziała...

                Ale powiedz jak mozna nie wiedziec, ze noworodek potrafi plakac, potrzebuje bliskosci itd? Tego chyba nie trzeba nigdzie czytac, to jest jakby naturalne i normalne. A propos Twojej poprzedniej wypowiedzi owszem sa takie dzieci, moje przez pierwsze 2miesiace zycia tylko spaly i jadly co 3h jak z zegarkiem w reku smile Tylko, ze wtedy powinny byc jeszcze w brzuchu mamy wiec pewnie dlatego. Dopiero pozniej sie zaczely nocki itp. A tak w ogole to i tak uwazam, ze mam super. Pamietam jak moja duzo mlodsza siostra i corka brata mialy okropne kolki przez 4misiace, dzien w dzien placz od 21 do 1, 2 w nocy. Wszyscy na zmiane latalismy z dzieckiem na rekach i lulalismy, to moje przy takim dziecku sa aniokami smile
              • boo-boo Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 12:16
                Wiesz instynkt macierzyński to nie tylko potrzeba "posiadania" dziecka.
                Nie wiem jak można być obojętnym na przeraźliwy płacz trwający tak długo.
                • claudel6 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 21:39
                  mi też to sie nie mieści w głowie sad
          • agdas Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 11.12.10, 21:16
            nie będę się bronić bo nie ma to sensu z wypowiedzi niektorych kobiet wiem że zlinczowały już mnie. to fakt że przygotowując się na przyjście dziecka czytałam wiele poradników bo niby skąd miałam czerpać wiedzę. na forum wchodziłam ale ska wtedy mogłam wiedzieć jakie ja będę miała problemy. pisząc posta liczyłam że ktoś mi doradzi co zrobić a nie będzie mnie obrażał i gnoił za to co zrobiłam.
            każdy musi zrozumieć swoje dziecko i wypracować sobie metody radzenia sobie z problemami ale czasami warto zapytać kogoś kto przez to przechodził.
            te które mnie obrażały - piszecie o uczuciach dzieci, zastanówcie się czy gnojąc kogoś kto was pyta o zdanie nie doprowadzicie do pogłebiania stanów depresyjnych. czasami warto pomyśleć szerzej.
            • duzeq Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumiem 11.12.10, 22:15
              Nie mam sily przedzierac sie przez te legowiska kotkow, przez to nadawanie na Tracy, ktorej przeciwniczki nie przeczytaly nawet pol jej ksiazki ze zrozumieniem, przez te wszytskie madrosci odpieluchowego zapalenia mozgu.

              W realnym zyciu jest tak, ze kazdy musi wyposrodkowac potrzeby dziecka, swoje i partnera. I trzeba to robic z glowa, bo wiadomo, ze dziecko tu przez chwile jest najwazniejsze, ale nic wbrew sobie i z zacisnietymi zebami.
              Nie chcesz spac z dzieckiem, nie mozesz, nie umiesz, cokolwiek - nie spij. Jezeli najedzony maluch odlozony do lozeczka nie placze - ok. Jezeli placze, to sprobuj moze innej metody niz tej odkladanej tracy. Sprobuj dziecie uspic na klacie twojego meza, a potem sru do lozeczka. W wielu przypadkach (moim i znajomych), takie rozwiazanie swietnie sie sprawdzalo. Dlaczego ojciec? Bo ma plaska klate i nie zajezdza dziecku mlekiem. No i matka jest zmeczona, rozwalona hormonami, a dziecko to wyczuwa. Na ojcu powinno zasnac bez problemu.

              Tracy w wielu przypadkach ma racje (zadziwiajacy jest fakt, ze przeciwniczki jej metod maja AZ jedno dziecko i g...o tak naprawde wiedza), ale dziecko to nie masszyna. Nasza mloda jakies odkladanie i uspakajanie tez olewala, i w zasadzie przyjela sie ta klata ojcowska do zasypiania. Tak, przyzywczaila sie do tego, ale zasypiala tak szybko, ze nie bylo to zadnym problemem - moj maz wrecz to lubil, bo po pracy to za wiele jej nie widzial.

              I nigdy, przenigdy nie daj sobie wmowic czegos na sile opiniami z tego forum. Kazdy ma swoje zycie, swoje poglady, swoje przekonania i tego nalezy sie trzymac. A dziecko ma miec pelny brzuch, suchy tylek i czuc, ze jest kochane. Tyle. Do tego nie potrzeba wspolnego spania przez 5 lat. Powodzenia w wyszukaniu najbardziej odpowiadajacej wam metody.
              • q_fla Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 11:05
                > I nigdy, przenigdy nie daj sobie wmowic czegos na sile opiniami z tego forum. K
                > azdy ma swoje zycie, swoje poglady, swoje przekonania i tego nalezy sie trzymac
                > . A dziecko ma miec pelny brzuch, suchy tylek i czuc, ze jest kochane. Tyle. Do
                > tego nie potrzeba wspolnego spania przez 5 lat. Powodzenia w wyszukaniu najbar
                > dziej odpowiadajacej wam metody.

                Amen! Amen! I jeszcze raz amen!

                Btw,odpieluchowe zapalenie mózgu to jedno, a permanentne uświęcenie dzieciństwa to drugie.
                Mnie nie przekonują słowa "od zarania dziejów matki spały z dziećmi", bo od zarania aż do czasów dzisiejszych kiedy to bicie dzieci zostało powszechnie uznane za krzywdzące - dzieci były tłuczone na potęgę.
                Moja babka powiła siedmioro dzieci, wszystkie karmiła piersią, z żadnym nie spała, ale jak twierdzi mój ojciec - żadne z rodziców nie stosowało kar cielesnych. A ich koledzy byli bici na potęgę za najmniejsze przewinienie.
                Nie twierdzę bynajmniej, że każda matka śpiąca ze swoim dzieckiem je bije, to takie moje przemyślenia w dobie permamentnego uświęcenia dzieciństwa, którego hasłem przewodnim jest to, że dziecko nigdy na nic nie jest gotowe, nie wymaga nauki samodzielności i zawsze i wszędzie musi dojść do wszystkiego samo, bez najmniejszych wymogów ze strony rodziców.

                Duzeq - pozdrawiam! smile
                • 18_lipcowa1 Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 11:20
                  > > . A dziecko ma miec pelny brzuch, suchy tylek i czuc, ze jest kochane.


                  no i w przypadku 3 tyg dziecka czucie ze jest kochane zapewnia mu bliskosc matki
                  a nie je...ty ojciec zapychające je smoczkiem i rzucający nim po łozeczku wg tracy
                  • ninka_mm Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 11:38
                    Na razie spodziewam się dziecka i po zajrzeniu na niemowlaka wiem już, czego czytać nie będę po urodzenia dziecka smile

                    Dziewczyny, wy takie agresywne jesteście też w realu, czy tylko sobie tak na forum dajecie opust??? Szok. Nie wiem, co takiego złego zrobiła dziewczyna, która założyła wątek. Poza tym, że ma inne podejście do wychowania dziecka, niż wy (nie mam doświadczeń własnych, ale to, co robi wcale nie wydaje mi się straszne ani pozbawione sensu i bardziej mnie przekonuje niż ta agresywna promocja jakiś mętnych, niby to naturalnych metod).
                    • duzeq Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 13:27
                      Lipcowa jest znana z tego typu wypowiedzi, pobedziesz na forum, przekonasz sie.
                      Nie wszyscy sa tu agresywni, ale sa pewne matki cierpiace na odpieluchowe zapalenie mozgu badz wylew oksytocyny do mozgu i nie da sie temu zaradzic. Pisac moga, sluchac ich nie trzeba.
                      • atrapcia Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 13.12.10, 21:48
                        E, no już nie przesadzajmy... Może i lipcowa najdelikatniejsza nie jest, ale często ma sporo racji... A jeśli chodzi o agresję, to może wy zbyt delikatne i jeszcze rozwalone hormonami? Albo przywykłyście do dyskretnego owijania w bawełnę, byle kogoś nie urazić, którego to zabiegu lipcowa nie zwykła stosować smile Wali prosto z mostu i chwała jej za to. Tylko troszkę więcej tolerancji dla butelki i usypiania w łóżeczku by jej się przydało [nie obraź się lipcowa bo wiesz chyba, że ja też z tych dkp, ale tobie tej tolerancji kompletnie brak ;p] wink
                        • q_fla Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 13.12.10, 23:18
                          Tylko troszkę więcej tolerancji dla butelki
                          > i usypiania w łóżeczku by jej się przydało

                          Tiaaa, czyli tolerancja wtedy kiedy tobie pasuje.
                          Hipokryzja do kwadratu.
                  • duzeq Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 13:39
                    Luz, lipcowa, nie podniecaj sie tak. Czytalas reszte mojego posta? Dalam rade odnosnie zmiany sposobu usypiania dziecka? Dalam. Ze wg ciebie kazda matka musi spac z dzieckiem? No to wg ciebie, bo w realu nie musi i dziecku nic od tego sie nie stanie. To matki wybor, takoz jej zycie i jej zmeczenie. Byleby dziecka do wyplakanie nie zostawiac.

                    Swoja droga - ile ma twoja mala? z 18 miesiecy chyba? i dalej oksytocyna ci tak mozg zalewa?
                    • 18_lipcowa1 Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 15:09
                      duzeq napisała:

                      > Luz, lipcowa, nie podniecaj sie tak.


                      Nie podniecam się, za długo na forum jestem by sie tu czymkowiek podniecac.
                      Facet każący żonie sie położyć a sam tresujący noworodka, który CHCE MATKI jest idiotą na dodatek niedojrzałym.
                      Matka pozwalająca na to- tym bardziej.

                      Czytalas reszte mojego posta? Dalam rade o
                      > dnosnie zmiany sposobu usypiania dziecka? Dalam. Ze wg ciebie kazda matka musi
                      > spac z dzieckiem? No to wg ciebie, bo w realu nie musi i dziecku nic od tego si
                      > e nie stanie. To matki wybor, takoz jej zycie i jej zmeczenie. Byleby dziecka d
                      > o wyplakanie nie zostawi


                      Nie każda matka musi spać z dzieckiem, ja tak nigdy nie pisałam. Pisałam ,że są dzieci które tego potrzebują, BO TAK i juz. II chcą z mamą zasypiać, jak nie 5 lat, to chociaż te kilka pierwszych miesięcy/ tygodni i mają do tego pełne prawo,a tutaj co widzimy? Tresowanie 3 tygodniowego dziecka by spało samo.
                      Zatykanie smoczkiem, gdy dziecko chce pierś.
                      Ok, matka wybiera, tylko po co jej dziecko skoro chce sie zachowywać jakby go nie było?

                      > Swoja droga - ile ma twoja mala? z 18 miesiecy chyba? i dalej oksytocyna ci tak
                      > mozg zalewa?


                      Moje cudowne przepiękne dziecko ma 14 miesięcy, jeśli wg Ciebie REAGOWANIE na płacz noworodka, tulenie go i nie tresowanie to zalew mózgu oksytocyną to TAK zalewa mnie.Od stóp do głow. I bardzo mi z tym dobrze, co nie przeszkadza mi życ normalnie.

                      Przynajmniej moje dziecko jest szczęsliwe, jego płacz jest odbierany tak jak trzeba ( oczywiscie o ile płacze, bo jak wiesz dzieci ktorych rodzice reaguja na ich potrzeby są mało placzliwe) i nie cierpi katorg bo mamusia chce mieć margines intymnośći. BTW- moje tulone, karmione cysią dziecko, śpiące z nami nigdy nam tego marginesu nie zabrało.
                      • q_fla Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 15:55
                        Tobie - nie. Ale innym być może taka postawa nie pozwala normalnie funkcjonować.
                        Lipcowa, czy postępowanie z każdym dzieckiem musi być jednakowe, według ścisłego (twojego) schematu? Czy wreszcie tylko taka postawa matki jest z gruntu dobra i służy każdemu dziecku?
                        • 18_lipcowa1 Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 20:38
                          > Lipcowa, czy postępowanie z każdym dzieckiem musi być jednakowe, według ścisłeg
                          > o (twojego) schematu?


                          Nie nie i jeszcze raz nie.
                          Są dzieci ktore w roznym terminie siadają, chodzą, sr,,,ją na nocnik. Są takie co dużo jedzą, i takie co nie jedzą wcale.
                          Są dzieci płaczliwe i pogodne. ALE pod względem instynktu z ktorym sie rodzą- instynktu przetrwania SĄ TAKIE SAME i kazde po narodzeniu chce byc przy mamie. Zasypiac i budzic sie przy mamie.PROSTE.
                          • q_fla Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 21:01
                            ALE pod względem instynktu z ktorym sie rodzą- i
                            > nstynktu przetrwania SĄ TAKIE SAME i kazde po narodzeniu chce byc przy mamie. Z
                            > asypiac i budzic sie przy mamie.PROSTE.

                            Bzdury pleciesz. Moja córka jako noworodek zabrana do naszego łóżka darła się wniebogłosy. Odłożona do łóżeczka momentalnie zasypiała. Podobnie kilkoro dzieci znajomych.
                            • 18_lipcowa1 Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 21:03
                              > Bzdury pleciesz. Moja córka jako noworodek zabrana do naszego łóżka darła się w
                              > niebogłosy. Odłożona do łóżeczka momentalnie zasypiała. Podobnie kilkoro dzieci
                              > znajomych.


                              Tak tak, na pewno marzyła o ( jak to jedna mądra tu kiedys napisałą ) o WŁASNEJ PRZESTRZENI. Buhahahhaa noworodek to własna przestrzeń...
                              • 18_lipcowa1 Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 21:03
                                mialo być oczywiście :


                                noworodek I własna przestrzeń...
                        • claudel6 Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 13.12.10, 22:10
                          dzizas, ale margines wyboru metod rodzicielskich konczy sie tam, gdzie zaczyna sie krzywda dziecka. o wpływie hormonu stresu na mózg chyba wiesz?
                      • maji13 Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 19:44
                        lipcowa, ja pamietam jak to wmawialas mi, ze moje dziecko jest nieszczesliwe spiac samo
                        no to uwazaj:
                        Twoje 14 miesieczne dziecko nie jest szczesliwe.
                        ja tak uwazam, czytajac Ciebie.
                        fajnie????????
                        i pisz se tu te swoje idiotyzmy i wyżywaj sie na ludziach..
                        osoba taka jak Ty, ktora nawet jednego tekstu nie umie przeczytac ze zrozumieniem, nie potrafi zapewne odczytac potrzeb swego dziecka..
                        zalewa Cie... ale g.lupota... to nawet nie jest wariacja na temat uczuc matki wobec dziecka...
                        Ty masz zwyyyyyklego hopla smile
                • duzeq Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 13:32
                  Czesc q_fla!
                  Doskonale rozwiniecie mojej mysli smile. A sygnaturka mruwy mnie rozwalila, naprawde.... Szkoda, ze masz ja juz u siebie, bo z checia bym ja wziela smile))).
                  • q_fla Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 13:44
                    A bierz ją sobie, cała przyjemność po mojej stronie. smile
                    • duzeq Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 14:27
                      No ale my czasami wpadamy na siebie i glupio tak bedzie z taka sama sygnaturka, hehe. Niemniej zanotuje ja sobie i jak zmienisz swoja po jakims czasie, to ja podepne u siebie bo jest zbyt piekna, zeby zginela w niebycie smile.
                      • q_fla Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 14:38
                        > No ale my czasami wpadamy na siebie i glupio tak bedzie z taka sama sygnaturka,
                        > hehe.

                        Czemu głupio? Myslimy podobnie, to sygnaturki możemy mieć te same.
                        Zresztą zrób jak uważasz. smile
                        • q_fla Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 21:07
                          A wystarczyło autorce wątku zwyczajnie napisać: słuchaj weź ją do siebie do łóżka, spróbuj, u mnie się sprawdziło, dzięki temu mamy przespane noce i jest git.

                          Ale nie, za wszelką cenę trzeba skorzystać z okazji i na kimś się wyżyć, najlepiej na świeżej matce, której jeszcze hormony buzują, to najlepszy "kąsek".
                          Takim samym sposobem położne w szpitalu załatwiły moją laktację.

                          I tak reasumując zaczynam wątpić, czy dzieci matek tobie podobnych są szczęśliwe. tongue_out
                          • 18_lipcowa1 Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 12.12.10, 21:22
                            q_fla napisała:

                            > A wystarczyło autorce wątku zwyczajnie napisać: słuchaj weź ją do siebie do łóż
                            > ka, spróbuj, u mnie się sprawdziło, dzięki temu mamy przespane noce i jest git.


                            Faktycznie masz rację. Wystarczyło.

                            > I tak reasumując zaczynam wątpić, czy dzieci matek tobie podobnych są szczęśliw
                            > e. tongue_out

                            Nie zależy mi być mi wierzyła .
              • maji13 ufff duzeq jak dobrze.... 12.12.10, 19:37
                ze sa tu jeszcze nie rozhisteryzowane, logicznie myslace i umiejace czytac matki!!!!!
                zgadzam sie z Toba w stuuuu procentach
              • claudel6 Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 13.12.10, 21:58
                no własnie mądralo, w jaki sposób to 3-tyg. dziecko mogło poczuc, ze jest kochane?

                btw, moja mała tez od urodzenia noce przesypia w łóżeczku. ale nie takimi metodami
                • 18_lipcowa1 Re: Kobieto, sluchaj tylko siebie - ja Cie rozumi 13.12.10, 22:11
                  claudel6 napisała:

                  > no własnie mądralo, w jaki sposób to 3-tyg. dziecko mogło poczuc, ze jest kocha
                  > ne?


                  no jak to jak?
                  ma miec sucho, być nażarte i czasem mama z tatą sie pochylą nad łozeczkiem i powiedzą '' kochamy cię''

            • mamatin Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 00:31
              > te które mnie obrażały - piszecie o uczuciach dzieci, zastanówcie się czy gnoją
              > c kogoś kto was pyta o zdanie nie doprowadzicie do pogłebiania stanów depresyjn
              > ych.
              w pierwszym odruchu jak ktoś przeczyta twój opis nocy to się może pobeczeć a innego szlag trafi i nie ma się co unosić.
              fakt, że jesteś dopiero 3 tygodnie po porodzie, hormony jeszcze szaleją i jest to okoliczność powiedzmy... łagodząca smile
              tuż po porodzie człowiek ma jakieś zmielone siano w głowie, ktoś coś powie i bezkrytycznie się to przyjmuje za pewnik. Ty za taki pewnik przyjęłaś widocznie jakieś teorie trejsi czy hogga i tak Ci zostało, nie zauwazyłaś jak Twoje dziecko cierpi.
              Mnie w szpitalu położne żałowały mleka dla dziecka, dostawała tyle co wszystkie dzieci, tylko nikt nie wziął pod uwagę, że jest o wiele wieksza od innych i wiecej potrzebuje. Mała wypijała przydział, uspokajała się na trochę (albo i nie) i znow płacz ... z głodu (piersi puste). Łaziłam, po dodatkowe porcje mleka, ale mi odmawiały. NIE, za 3 godz. Doszło do tego, że jak się trafiła jakaś normalna położna i mi sama przyniosła mleczko wcześniej, bo dziecina wyła na całe piętro, to zaczęłam z nią dyskutować, że to za wcześnie, bo 3 godz. nie minęły big_grin. Taki to poporodowy rozum...
              Zapomnij na razie o "wychowywaniu" swojego dziecka tylko mocno kochaj. Jak płacze to znak, że mu źle i trzeba pomóc, na pewno jest jakaś przyczyna. Nie może być samo w tym obcym na razie świecie i musisz o to zadbać. Wszystko się unormuje, będzie dobrze.



            • truscaveczka Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 09:03
              Agdas, to nie przytyk do ciebie, a refleksja ogólna tym razem.

              agdas napisała:
              "przygotowując się na przyjście dziecka czytałam wiele poradników bo niby skąd miałam czerpać wiedzę"

              Wiecie co, abstrahując od tematu wątku i postępowania jego autorki, to to jest zgroza. Jedna zgroza.
              Nie - czytanie poradników - ale traktowanie ich jakby były jedynym źródłem wiedzy, a i wartościowanie ich w zależności od siły sugestii autorki. Hogg jest sugestywna, charyzmatyczna - to wiemy.
              Ale do licha - istnieją jeszcze na świecie instynkt macierzyński i inne kobiety - o rozumie pozwalającym wartościować ich rady i wybierać najlepsze nie wspominając.
              Fakt, ja miałam łatwiej - moja teściowa udzielała mi znakomitych rad i nauczyła wszystkiego przy niemowlaku. Skąd wzięła tę wiedzę? Od swojej matki. A tamta od jej matki i kobiet, które stanowiły dla siebie nawzajem coś, co teraz nazwalibyśmy grupą wsparcia. Wygląda na to, ze społeczność ludzka jest tak zatomizowana, że takie grupy wsparcia już nie istnieją - ew. mogą się tworzyć sztucznie, choćby na forum internetowym.
              Ale to smutne jak cholera uncertain
              • maji13 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 19:48
                no to chyba zapomnialas, ze zanim sie swoje dziecko pozna... zanim sie je zrozumie, zanim nauczy... mija sporo czasu i zaden instynkt, ani nic innego nie pomoga. chyba, ze ma sie swietna tesciowa.
                lepsze czytanie poradnikow w celu poznania nieznanego, niz pojscie na zywiol i podejscie takie: co bedzie to bedzie.
              • klarci Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 23:12
                > agdas napisała:
                > "przygotowując się na przyjście dziecka czytałam wiele poradników bo niby sk
                > ąd miałam czerpać wiedzę
                "

                i to jest właśnie ta 'słynna' szkodliwość pani Tracy i jej podobnych niedouczonych poradniopisarek uncertain
                ciekawe, czy kobieta spokojnie śpi po nocach, za krzywdy jakie wyrządziła i biednym dzieciom i zagubionym mamom sad
            • claudel6 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 21:42
              sorry, ale bardziej mnie obchodzą uczucia tego twojego biednego dziecka, które jest bezbronną istota, niż twoje. może dzięki tym ostrym słowom, ktore tu padły zastanowisz się nad swoimi metodami "wychowawczymi"
    • easy_martolina84 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 11.12.10, 22:02
      Tiaaa...i jak zwykle odezwały się przekupy jakże doświadczone rocznym macierzyństwem.
      Same autorytety,a pyszczą ile wlezie.
      Po pierwsze: dziewczyna napisała,że nie zostawia dziecka płaczącego w łózeczku.No ale niektórym czytanie sprawia trudność.Po co zrozumieć co jest napisane,trzeba wyłapać słowa klucze: płacz-dziecko-łóżeczko i jazgotać ile wlezie nie ważne czy w temacie.
      Po drugie: do autorki: w takich kwestiach jak ta słuchaj co Ci rozum i serce mówi,a nie co przekupy na forum naklepią w klawiaturę przy kawie.
      Kochasz swoje dziecko,wiesz co dla niego dobre,wiesz kiedy Cię potrzebuje i tego się trzymaj.To wystarczy-uwierz.
      Po trzecie: błędów nie unikniesz,każda je popełnia,no ale na forum przecież 80% "ważniaczek" kłopotów z dziećmi nie ma i po roku "matkowania" uważają się za autorytety w kwestii wychowania każdego dziecka.
      A po czwarte droga autorko odpusć sobie następnym razem tego typu wątki na TYM forum,bo jak widzisz zostałaś mianowana do tytułu wyrodnej matki,a Ty i Twoj mąż to patologia.
      Mnie po około 2 latach na tym forum chce się z tego śmiać, czego i Tobie życze smile
      Pozdrawiam!
      Ja-matka dziecka śpiącego SAMOTNIE w łóżeczku od urodzenia.
      Olaboga!!!!!O zgrozo!!!!!Patlogia aż miło tongue_out
      • atrapcia Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 08:46
        > Tiaaa...i jak zwykle odezwały się przekupy jakże doświadczone rocznym
        > macierzyństwem.


        A ile mają mieć tego macierzyństwa żeby udzielać się na niemowlęcym forum? Trójkę odchowanych dzieci? Żeby wyszło 60 lat stażu jako matka? Te z dwójką dzieci już wtedy nie mogą nic napisać? Akurat zajmowanie się dzieckiem (swoim) jest doświadczeniem, którego teoretycznie się nie zapomina, a w praktyce po kilku latach możesz mieć nieco inną wizję tego jak było. Świeże roczne matki mają jeszcze świeżą pamięć.
        Poza tym nie trzeba być nie wiadomo jakim autorytetem żeby wiedzieć, że metody Tracy są okrutne i po prostu głupie. Chyba że nie masz nic przeciwko tresowaniu dziecka jak pieska.
        • bluemka78 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 11:17
          > Tracy są okrutne i po prostu głupie. Chyba że nie masz nic przeciwko tresowaniu
          > dziecka jak pieska.

          Nawet tresowanie pieska nie zaczyna sie jak jest malym szczeniakiem, a pierwsze zasady wpaja sie poprzez zabawe i pozytywne wzmocnienia smile
      • bluemka78 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 11:22
        Moje tez spia same w lozeczkach od urodzenia, ale nie bylo po prostu potrzeby by to zmieniac. Jak byly malenkie zasypialy przy jedzeniu i odkladane sie nie budzily, pozniej zasypialy chwile po jedzeniu na rekach i byly odkladane. Teraz raz zasna same, raz trzeba ponosic, a bywaly i takie noce, ze przez 4h ciagle trzeba bylo nosic i sie nosilo po prostu. Probowalam wtedy dawac do mojego lozka, ale nie dzialalo, trzeba bylo nosic, a co wiecej chodzic przy tym. Bywaly takie noce, ze jedno dziecko nosilam od 24 do 6 rano z przerwami na karmienie obu, podczas karmienia druga byla noga bujana w bujaczku. Dziecko to niestety obowiazki i raz jest lepiej raz gorzej. Ja aktualnie mam super, ale jak zaczna wychodzic zabki to sie nastawiam na ciezkie czasy wink
        • atrapcia Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 22:03
          Ale wiesz, z bliźniakami to jest trochę inaczej... One podobno lepiej śpią w łóżeczkach (choć to nie zawsze się udaje i nie u wszystkich bliźniąt) bo zwyczajnie mają siebie i czują ciepło ciała, zapach, ruch, oddech, bicie serca... Maleństwo jedynak, pozostawione samotnie w łóżeczku czuje pustkę, kiepsko do tego widzi a zmysły, które są najlepiej rozwinięte w tym czasie - dotyk i smak - niestety nie są zaspokajane... JA sobie to wyobrażam jako takie trochę klaustrofobiczne odczucia... Taka pustka i nicość połączone z niepewnością... uncertain
      • maji13 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 19:50
        easy, chyba sie kiedys scielysmy....
        a teraz szacun, mam dokladnie takie samo zdanie...
        i moj syn rowniez spi sam od urodzenia...
        wow, klecze dzis na grochu..
        • claudel6 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 22:10
          ale tu nie o to chodzi, czy dziecko spi samo w lozku i ze to jest z gruntu złe (moje też spi w swoim łóżeczku od urodzenia), tylko jakim kosztem to jest osiagane
      • klarci Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 23:15
        easy_martolina84 napisała:

        > Tiaaa...i jak zwykle odezwały się przekupy jakże doświadczone rocznym
        > macierzyństwem.
        > Same autorytety,a pyszczą ile wlezie.

        a jak Ci podam kilka tytułów autorytetów, którzy piszą to samo, to co wtedy wymyślisz ...(?)
    • xenaa Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 06:40
      Tak krzyczala i moja. Poniewaz obydwoje pracujemy, dla swietego spokoju zrobilismy jej miejsce u nas w lozku. Spala dobrze i cichutko. W lozeczku krzyczala, chociaz stalo obok lozka. Wszyscy straszyli, ze sie tak nauczy. Jak miala 3.5 m-ca wlozylismy ja do lozeczka i juz bez krzyku w nim spi do dzis (teraz ma 4.5 m-ca)
      • madziulek-to-ja Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 15:45
        Drogie Matki Polki Idealne!!!
        czasem gdy moje nie tresowane i nie piersiowe dziecko śpi sobie słodko w łóżeczku wchodzę na to forum żeby się zrelaksować.. lektura niektórych postów jest lepsza bowiem niż niejeden serial czy inne thrillery w stylu "majki". normalnie boki zrywać hehe...
        autorka ma 3 tygodniowe dziecko nie jest alfą i omegą i się pyta a wy ją zlinczujcie pewnie! a co! w końcu tylko wasze dzieci będą w przyszłości szczęśliwe, inne zostaną psychopatycznymi mutantami z traumatycznym dzieciństwem spędzonym w łóżeczkowym więzieniu i bez jedynej prawdziwej radości jaką jest wieczne wiszenie przy maminym cycu (możecie ten wasz cyc opatentować jako lekarstwo na wszelkie zło tego świata) pozdrawiam
        Wasza stała czytelniczka
        • 18_lipcowa1 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 20:36
          madziulek-to-ja napisała:

          > Drogie Matki Polki Idealne!!!
          > czasem gdy moje nie tresowane i nie piersiowe dziecko śpi sobie słodko w łóżecz
          > ku wchodzę na to forum żeby się zrelaksować..



          A jak moje słodko nakarmione piersią śpi w naszym dużym łozku szczęsliwie uspione przez mamę to ja robię to samo.
          Ale że ty to robisz, zamiast starego zadowalać to sie dziwie....?

          (możecie ten wasz cyc opatentować jako lekarstwo na wszel
          > kie zło tego świata)



          No niestety, czy chcesz czy nie chcesz- a pewnie nie chcesz boś nie karmiła, tenże cyc to jest lekarstwo na wszelkie bolączki dzieciaka który ma kilka tygodni/ miesiecy.
          • quilte Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 12.12.10, 21:33
            > No niestety, czy chcesz czy nie chcesz- a pewnie nie chcesz boś nie karmiła, te
            > nże cyc to jest lekarstwo na wszelkie bolączki dzieciaka który ma kilka tygodni
            > / miesiecy.

            No chyba że ten dzieciak używa smoczkatongue_out
            • pancia-jancia do autorki 13.12.10, 09:47
              widzę że już druga strona a żadnych rad tylko krytyka i dziwne dyskusje. Spróbuję Ci coś doradzić, chociaż sama jestem mamą krótko to spróbuję ci podpowiedzieć co się u mnie sprawdziło. Nasze dziecko od urodzenia czuwało między 17 a 4 rano do tego cierpial na kolki - czy też silne bóle brzuszka w nocy. Teraz ma 2,5 miesiąca i jest o wiele lepiej - karmię go piersią ale nie robię za smoczek i potrzeby bliskości i ssania zaspokajam bez podawania piersi co chwilę:
              1) 3 tygodniowy maluszek jest jeszcze za mały na wdrażanie jakichkolwiek planów, mozesz czegoś próbować jak zacznie być z nim jakiś kontak - za jakiś miesiac będzie się uśmiechała i będzie sie interesować światem zewnętrznym.
              2) nie próbuj jej usypiać na razie w łóżeczku - usypiaj na rękach i ewentualnie przekładaj do łóżeczka jak spi, teraz może jej się łóżeczko źle kojarzyć wiec może lepiej wogóle odpuść na pare dni.
              Nasz spi tylko i wyłącznie na brzuszku - na pleckach budzi się co 10 minut nawet jak go przełożymy jak już zaśnie. Odpuściliśmy i teraz tylko brzuszek - poza wózkiemsmile
              3) ustalcie z mężem dyżury - u nas sie sprawdziło. ja szłam spać o 20 i spałam do 24 (zostawiałam mężowi sciągnięte mleko) a on leżał z małym w drugim pokoju na kanapie a potem zmiana. Ok. 4 udawało się przenieść śpiącego do łóżeczka - nie budził się. Troche odpoczniesz
              4) Usypiaj na rękach ale nie koniecznie nosząc, ja usypiam siedząc na kanapie. Młody ma 2,5 miesiąca a już waży 6,5 kg (prawie podwoił swoja wagesmile
              5) Jak się przebudza w łóżeczku to włączamy suszarkę - zanim się na dobre rozbudzi i działa. szum suszarki uspokaja. Jak nie zadziała to znowu na ręce.
              6) chodź codziennie na spacery - dziecko się dotleni a ty orzeźwisz mroźnym powietrzem
              7) Kąp codziennie mniej więcej o tej samej porze, na tym etapie tylko tak możesz ustalać rytm dnia
              8) Ja musiałam odstawić kawę i herbatę - młody był bardziej pobudzony, do dziś nie piję. Próbowałam pare razy ale efekt ten sam niestety
              9) uzbrój się w cierpliwość ale zobaczysz że z dnia na dzień będzie lepiej. Dla nas najgorsze były pierwsze 1,5 - 2 miesiące. Potem było lepiej i z brzuszkiem i zaczął wcześniej zasypiać jakoś sam z siebie, oczywiście nadal go usypiamy na rękach ale na siedząco, w łóżeczku nawet nie próbuję. w ogóle w dzień go tam nie wkładam tylko jest na macie lub w leżaczku lub u mnie na kolanach i zabieram go wszędzie ze sobą - nawet do łazienki. Ja po prostu nie jestem w stanie słuchać jak płacze nawet minutę. Teraz jest już starszy i jest z nim fajny kontakt. w dzień nie śpi praktycznie wcale tylko na spacerze ale ciągle się śmieje i gaworzy, praktycznie nie płacze - czasem coś pokwęka a z głodu nie zdąży - mimo że nie robiłam żadnych maratonów piersiowych. Z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Dziś np. nasz młody zrobił nam niespodzianke i zasnął wczoraj o 19 i spał do 8 30 z dwoma przerwami. Takiej super nocy jeszcze nie mieliśmy, ale nie nastawiam się że to na stałe, zresztą lepiej się zaskoczyć pozytywnie niż być zawiedzionym.

              Co do książek to polecam Kaz Cooke "Dzieciozmagania". Dostałam w prezencie i jestem pozytywnie zaskoczona. Autorka ma zdrowe podejście i książka jest napisana z humorem. Na prawdę fajnie się czytasmile
              Oprócz tego mam też "Pierwszy rok z życia dziecka" H. Murkoff i osławionego Spocka. Tracy Hogg też czytałam i nie uważam treserkę ale metoda z łóżeczkiem jest zdecydowanie dla starszych dzieci (tam jest chyba tak napisane z tego co pamiętam).


              Powodzenia!
              • claudel6 Re: do autorki 13.12.10, 22:17
                oczywiście nadal go usypiamy n
                > a rękach ale na siedząco, w łóżeczku nawet nie próbuję. w ogóle w dzień go tam
                > nie wkładam tylko jest na macie lub w leżaczku lub u mnie na kolanach i zabiera
                > m go wszędzie ze sobą - nawet do łazienki. Ja po prostu nie jestem w stanie słu
                > chać jak płacze nawet minutę.

                u mnie jest/było identycznie. usypianie na rękach i dopiero wtedy łóżeczko, reagowanie na płacz, gdy się obudziło, braniem na ręce, w dzień śpi tylko w bujaczku lub na spacerze, gdy nie spi musi mnie miec w zasiegu wzroku
          • pancia-jancia Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 09:52
            Cyc lekarstwem na całe zło? Chyba dla kogoś kto nawet nie próbuje odkryć innych potrzeb i powodów łez dziecka. Najlepiej i najłatwiej cycem zatkać. A te co nie karmią to wyrodne matki.
    • pola.cocci Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 13:00
      nie chcialo mi sie wchodzic w ten watek, ale ze taki popularny to sie skusilam i faktycznie sie zdziwilam, ze to o takie malenstwo chodzi, bo ja sama jestem z tych wyrodnych matek, ktore nie spia z dzieckiem wiszacym na cycu... ale zeby takie male probowac "wychowywac" to nie

      ja co prawda mam idealne dzieci, wiec klopotow (odpukac) nie mam, ale mysle ze blad autorki polega na tym, ze nie zrozumialas, ze takiego malenstwa nie da sie niczego nauczyc (to niestety nie jest maly dorosly i jeszcze dluuuuugo nie bedzie funkcjonowal tak jak my) - moze w tej "trejsi" - nie wiem niestety o co chodzi - jest napisane, ze to dziala od jakiegos tam wieku????.
      Mysle, ze b. dobrze, ze zalozylas ten watek i przeczytaj sobie odpowiedzi dziewczyn i sprobuj (z pominieciem zlosliwosci) znalesc w nim jakies rady, np. moj mlodszy (2 miesiace) najbardziej lubi zasypiac w lozeczku jak trzymam go za raczki, albo klade mu reke na glowce, albo na pieriach - czyje wtedy bliskosc, obecnosc, niektore dzieci lubia byc ciasno owiniete kocykiem, niektore potrzebuja sie tylko przytulic na rekach, albo w twoim lozku - potem mozesz odlozyc do lozeczka jak zasnie... no i polecam przytulanke z bijacym sercem matki - u mnie dziala.
      Powodzenia i nie stresuj sie (szczegolnie tym forum) a swoje dziecko kochaj i przytulaj, bedzie dobrze.
      • agdas Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 15:32
        dziekuje tym ktore napisały pare dobrych i cennych rad. ucze sie wszystkiego, cierpliwosci czasami brakuje bo mała bardzo duzo płacze ale taki jej urok. wierze ze to rowniez minie a zamiast grymasa na twarzy pojawi sie usmiech. jeszcze raz dziekuje.
        • 18_lipcowa1 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 16:10
          agdas napisała:

          > dziekuje tym ktore napisały pare dobrych i cennych rad. ucze sie wszystkiego, c
          > ierpliwosci czasami brakuje bo mała bardzo duzo płacze ale taki jej urok. wierz
          > e ze to rowniez minie a zamiast grymasa na twarzy pojawi sie usmiech. jeszcze r
          > az dziekuje.


          Tak więc Ci piszę- przestan ustawiać dziecko wg rad Tracy. Tul ją dużo, noś, śpij z nią przy piersi- to jest najlepsze co może być.
          Na łózeczko i samodzielne spanie przyjdzie czas pozniej.
          • mamatin czy spanie z noworodkiem jest bezpieczne? 13.12.10, 16:18
            noworodek waży ok 3 kg, czy spanie z wykończoną niedawnym porodem i bieżącą opieką nad maluchem matką jest dla niego bezpieczne? przecież wypełniony mlekiem cyc waży pewnie tyle co całe dziecko. jak sie go położy dziecku na buzi i zaśnie to można zwyczajnie dziecko udusić. nigdy nie miałyście takich obaw biorąc swoje dzieci do łóżka?
            • 18_lipcowa1 Re: czy spanie z noworodkiem jest bezpieczne? 13.12.10, 16:56

              > noworodek waży ok 3 kg, czy spanie z wykończoną niedawnym porodem i bieżącą opi
              > eką nad maluchem matką jest dla niego bezpieczne?


              Oczywiście, ze spanie z mamą jest bezpieczne o ile mama nie leży nachlana albo naćpana.
              Po porodzie ani przez pierwsze noce nigdy nie jest się aż tak padniętym bym zgnieść dziecko, bez przesady.





              przecież wypełniony mlekiem c
              > yc waży pewnie tyle co całe dziecko. jak sie go położy dziecku na buzi i zaśnie
              > to można zwyczajnie dziecko udusić.


              Matko bosko nigdy mi nie przyszło do głowy takie cos.


              nigdy nie miałyście takich obaw biorąc sw
              > oje dzieci do łóżka?


              Nie, nigdy. Bardziej się bała, jak spała sama, Non stop zaglądałam.
            • titerlitury Re: czy spanie z noworodkiem jest bezpieczne? 13.12.10, 17:47
              Zdarzają się przypadki przyduszenia, przygniecenia przez matkę, ale własciwie tylko kiedy jest chorobliwie otyła lub pod wpływem substancji psychoaktywnych (alkoholu, środków odurzających, czy silnych leków uspakajających lub nasennych). Ten sławetny i mrożący krew w żyłach syndrom nazywa się "śmierci łóżeczkowej" nie bez kozery, występuję u dzieci śpiących w łóżeczku. To jest naturalne - śpię tak, ze budze się na każde kwęknięcie dziecka, zanim ono się rozpłacze i rozbudzi, moje własne wybudzenie też nie jest całkowite. Dzięki temu naprawdę obie jesteśmy wyspane, a przy okazji także pozostali domownicy.
            • quilte Re: czy spanie z noworodkiem jest bezpieczne? 13.12.10, 17:50
              Ja miałam takie obawy dlatego nie spałam z noworodkiem. W początkach ciąży byłam służbowo w Irlandii, cyknęłam sobie rano w hotelu telewizję śniadaniową i trafiłam na temat "ile dzieci rocznie jest zagniatanych w łóżkach rodziców". Chodziło o Irlandię. Nie pamiętam cyfr, ale były szokujące. I od tamtej pory argument, że "matka automatycznie przyjmuje postawe ochronną bla bla bla" do mnie nie przemawia, mimo że telewizja śniadaniowa nie jest autorytetem wysokich lotów. Boję się i już. Tzn. teraz jak młody ma ponad 3 lata to co innego, ale spanie z noworodkiem odpada.
              • ponponka1 Re: czy spanie z noworodkiem jest bezpieczne? 14.12.10, 11:38
                quilte napisała:

                > mimo że telewizja śniadaniowa nie jest autorytetem wysokich lotów.


                Jaka inteligencja takie autorytety....
            • m_laczynska Re: czy spanie z noworodkiem jest bezpieczne? 14.12.10, 23:16
              mamatin napisała:

              > noworodek waży ok 3 kg, czy spanie z wykończoną niedawnym porodem i bieżącą opi
              > eką nad maluchem matką jest dla niego bezpieczne? przecież wypełniony mlekiem c
              > yc waży pewnie tyle co całe dziecko.

              ??? jak to cyc 3 kg? No masz, nie wiem czy zazdrościć czy wręcz przeciwnie.
        • atrapcia Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 22:23
          Moja córcia była baaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo płaczliwa. Nawet nie jesteś sobie w stanie wyobrazić jak bardzo wink Dobrych kilka miesięcy było torturą, strasznie przemęczona byłam... Ale po 4 miesiącu było już ok, po 7 było fajnie a jakoś po 10 już rewelacja, która trwa do dziś. A moja mało płacząca, acz trochę jęcząca (to chcę, to daj, tego nie zabieraj, nudzę się, pić, jeść, to mi nie smakuje, wszystko już popsułam to co mam robić, bajek mi się chce, na spacer chodź, mam kupę - ale nie przewijaj, mam kupę - przewiń, za ciepło, za zimno, ząbki mi wychodzą, bla bla bla...) córka codziennie mnie zaskakuje na nowo i zachwyca... I jednak przez większość dnia jest teraz radosna i świergocząca, czasem tylko pojęczy... A dzieci znajomych, które dawały się bezproblemowo wychowywać od urodzenia, mało płaczące, zsynchronizowane z rodzicami, grzeczne i ciche, zasypiające samodzielnie i dobrze śpiące - teraz są małymi diabłami i daleko im do mojej grzecznej i wesołej córeczki wink Mam taką naciąganą teorię, że noworodek obraca się o 180st po kilku miesiącach - grzeczne stają się upierdliwe (bo im się znudziło i dopiero się rozkręcają) a upierdliwe grzeczne (bo już się wypłakały) ;D
          Także głowa do góry i po prostu pomęcz się trochę - biorąc pod uwagę potrzeby dziecka, teraz ono jest najważniejsze i ma najwięcej do powiedzenia. Na odzyskanie marginesu intymności przyjdzie czas, tak jak na odpoczynek smile
    • claudel6 Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 20:44
      ja pier..ę, kolejna
    • scarlet_s Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 13.12.10, 21:16
      Nie męcz dziecka.
      Moje zawsze spały ze mną. Podobno dzieci śpiące z rodzicami czują się bezpiecznie i ma to wpływ na ich rozwój.
    • iciako Re: ogromna rozpacz przy zasypianiu w łóżeczku 15.12.10, 07:45
      wg mnie robisz błąd nie słuchając swojej matczynej intuicji i swojego serca
      moja córa spała 6 miesięcy w swoim łóżeczku a potem bunt i nie dała się odłożyć
      zmarnowałam kilka nocy bawiąc się tak jak to opisujesz
      jednak nie bawiłam się w słuchanie płaczu dziecka
      i wzięłam dziecko do swojego łóżka
      jestem spokojna i wiem że daję dziecku bliskość i poczucie bezpieczeństwa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja