yasti27
16.12.10, 11:28
Witam,
na początku chciałabym podziękować wszystkim Mamom, które pomogły mi w poprzednim wątku o przejściu na karmienie butelką. Po karmieniu dzisiaj w nocy mam jeszcze jedno pytanie i byłabym wdzięczna za informację, czy Wasze dzieci tez tak miały lub ewentualnie na co powinnam zwrócić uwagę. Mój maluszek ma teraz 4 tygodnie (zaczyna od dziś). Dotychczas, od ubiegłego tygodnia, kiedy zdecydowałam go karmić butelką zjadał na każdy posiłek ok. 90 ml. (Zawsze staram się pilnować 3 - godzinnych przerw między posiłkami). Dziś w nocy dostał butlę i zaczął jeść i jeść i jeść...Z każdą minuta byłam coraz bardziej przerażona, bo musiałam mu dorabiać mleczka. Ostatecznie zjadł 150 ml i odstawiłam mu butelkę, bo stwierdziłam, że to zbyt duża różnica i będzie z niekorzyścią dla jego brzuszka. On nadal domagał się jedzenia, ale udało mi się go utulić do snu. Później obudził sie po 4 godzinach i także chciał jeść. Zjadł 50 ml, ale działo się z nim coś złego

W pewnym momencie po każdym pociągnięciu z butelki rozlegał się okropny krzyk...Wyglądało to mniej więcej tak, jakby chciał jeść, ale jakiś ból w gardełku mu nie pozwalał. Jadł bardzo łapczywie i co chwile płakał. Na pewno mleczko nie było za gorące (wcześniejsze też nie). Strasznie się tym zestresowałam...Czy któraś z Was też tak miała?Nie wiem, co mam o tym mysleć...Ile zjadają Wasze maluszki jednoroazowo, czy pozwolic mu jeśc tak dużo jeśli się domaga?I co najwazniejsze - co mogło się dziac przy tym drugim karmieniu?
P.S. Teraz zjadł normalnie...