Mamy śpiące z dziećmi- nocne raczkowanie-co robić?

08.01.11, 22:39
Nocne raczkowanie po łóźku rodziców- co robić?
Może któraś z Mam miała podobnie i doradzi coś sensownego?
Na temat usypiania bylo juź mnóstwo postów, wiem, jednak nie znalazłam odpowiedzi na swój problem.
Mała na prawie siedem miesięcy. Od drugiego miesiąca życia śpi z nami w łożku, zasypia przeważnie przy piersi (nie zawsze ssie, czasem pierś wystarczy jako taki "wentyl bezpieczenśtwa"wink). Nie przeszkadza nam to, przyzwyczaiłam sie do Jej zasypiania; ale problem zrobil sie ostatnio poważny, bo dziewczyna zrobila sie bardzo mobilna. Od początku byla ruchliwa i energiczna, ale od kilku tygodni raczkuje, teraz siada, no i zaczęła stawać.
Budzi sie w nocy kilka razy. Jeśli już spimy z Nią, nie jest to problem. Natomiast od Jej zaśnięcia - między godz. 20 a 21 do naszego połozenia sie spać - ok. pólnocy, czasem 1; budzi sie - dwa-trzy- czasem cztery! razy. Raz na pewno na karmienie; a pozostałe razy to przebudzenia, po których nie potrafi zasnac. Natychmiast po przebudzeniu przewraca sie na brzuch i na czworaki, no i sie zaczyna lażenie po łoźku, pokonywanie barykad i zasiekow, które robie na łoźku, by z niego nie spadła. Tyle, że te barykady przestają wystarczać i boje sie, że spadnie z tego łóźka.
Najprostszą opcją byłoby spać na podłodze, na materacu, wiem. Nie wchodzi to jednak w gre, bo mamy dosyć chłodne mieszkanie i na podłodze jest po prostu zimno. Przetestowaliśmy tę opcję i to nie jest dobre rozwiązanie.

Do rzeczy wiec- z powyższych powodow chcialabym nauczyć Mala zasypiania w loźeczku. I przyznam sie, że nie wiem, jak sie za to zabrac. To będzie dla Niej spory szok, taka przeprowadzka teraz, kiedy załapala, że z Rodzicami jest fajnie i prawdę mówiąc, wolałbym Jej go nie fundować, ale z drugiej strony upadek z łóżka jest po prostu niezbiezpieczny i to dopiero może być szok.
Aha, próbowalam Ją przekładać z łóźka do łóźeczka po zaśnięciu- budzi sie natychamiast i jest straszny płacz. A w dzien śpi także na dużym łóźku, a ja czytam ksiaźkę i pilnuję, co by nie spadła. Mogę sobie na to pozwolić, bo to pierwsze dziecko i zajmuję sie tylko Nią.

Tylko nie piszcie, że mam z Nią siedzieć cały wieczór wink Proszę o poważne rady, od czego zacząć; wiem, że nie będzie łatwo dla nikogo.
    • fasol-inka Re: Mamy śpiące z dziećmi- nocne raczkowanie-co r 08.01.11, 22:49
      może tu coś znajdziesz
      forum.gazeta.pl/forum/w,572,114116161,,Do_mam_spiacych_z_wiekszymi_niemowlakami_.html?v=2
    • niebioska Re: Mamy śpiące z dziećmi- nocne raczkowanie-co r 08.01.11, 23:23
      u nas egazamin zdała barierka brevi, a z drugiej strony solidne zasieki z kołder, poduszek itp. w nocy zastępowane ojcem. na szczęście młody przy każdorazowym przebudzeniu nawoływał, więc zanim poszliśmy spać - wystarczył szybki bieg do sypialni.
    • semi-dolce Re: Mamy śpiące z dziećmi- nocne raczkowanie-co r 09.01.11, 08:22
      A może izolacja jakaś pod materac?
    • ivy_poison Re: Mamy śpiące z dziećmi- nocne raczkowanie-co r 09.01.11, 20:45
      Ja ci mogę poradzić jak ja nauczyłam mała spania samej w łóżeczku. Stopniowo i długo trwało, ale w konsekwencji opłacało się. Teraz mała zasypia sama w łóżeczku i śpi do 5 rano. potem butelka i nyny do 6:30 (około, różnie bywawink).

      Ja zaczełam od kładzenia małej na wersalce (złożonej). Żeby było łatwiej przenosić na takiej cieniutkiej podusi dla dzieci (oprócz nóżek mieści się cała). Siadałam przy niej. Przykrywałam kołderką. Mruczałam, kiziałam. Problem był nie mały bo ona zanim znalazła sobie pozycję to obertasy i ucieczka na raczka big_grin. Najłatwiej było gdy był bardzo zmęczona. Na 3 dzień załapała. I nie musiałam tak długo z nią siedzieć. Wtedy przestałam nucić. Po kolejnych 3 dniach. Nie robiłam nic oprócz łapania małego dezertera. ale usypiałam.
      Zapomniałam wspomnieć, że gdy już usneła odczekiwałam tak 10 min. i przekładałam mała do łóżeczka.
      Po 2 tyg. okazja do zmiany nadarzyła się sama. Bo gdy już małą przełożyłam do łóżeczka poszłam się kąpać, no i słyszę po chwili płacz. To wypad z łazienki ;D
      Mała stała w łóżeczku i płakała. Położyłam ją w łóżeczku, dałam smoka, okryłam kołderką, ponusiłam i.....zadziałało. usneła.
      Miałam więc precedens.
      Następnego dnia zamiast usypiać ją na wersalce połozyłam do łóżeczka. Fakt, że marudziła. przewracała na brzuszek i raczek...i tak w kółko. Ja ją przekręcalam na plecki, okrywałam i czekałam na rozwój wydarzeń, po około 40 min , takiej zabawy w usypianie, mała była tak zmęczona, że przytuliła się do kołderki sama zaczeła sobie mruczeć i ....usneła.
      Teraz usypianie zajmuje jej średnio 10 min. czasami wystarczy że ją włoże do łóżeczka a ona zaspia. Innym zajmuje jej to więcej czasu.
      Najważniejsze jest twoje opanowanie, cieprliwość i konsekwencja.
      Plusem samodzielnego spania jest to, że ja się nie budzę gdy się mała wierci, a ona nie spadnie z łóżeczka gdy się przebudzi i ma ochotę na przechadzkę wink.
      Powodzenia
    • remikmama Re: Mamy śpiące z dziećmi- nocne raczkowanie-co r 10.01.11, 03:25
      Wczesniej czy pozniej musi zaczac spac sama, lepiej wczesniej. Moj maluch spi sam w swoim pokoiku odkad skonczyl miesiac. W dzien zasypia sam, tulac sie do swojego kroliczka a wieczorem z reguly przy piersi a potem go odkladam. Zawsze szuka raczka krolika i jak tylko przytuli sie do miekkiego pluszaka to odlatuje. Jedynie czasem w nocy jak krolik mu wypadnie z lapek i nie moze go znalesc to maly domaga sie glosno jego powrotu wiec trzeba wstac i "zapodac" pluszaka i jest spokoj wink
      https://www.suwaczki.com/tickers/f2wlwn15f99a0crx.png
      + Remik lat 9
Pełna wersja