muki79
17.01.11, 09:31
Mala skonczyla 12 tygodni, mimo ze chcialam bez smoczka, nie wyszlo ze wzgledu na jej calodniowe wzdecia i kolki, a tylko tak na chwilke sie uspokajala i udawalo sie jej usnac. Gdy ja bolal brzuszek podanie piersi nic nie dawalo bo mala (nie znajac jeszcze smoczka) plakala, nie chciala jesc, odwracala sie. Teraz bole wydaje sie ze czesciowo ustapily, a smoczka nadal uzywalismy do usypiania wieczornego (nalezy do typu smerf maruda, usypia kolo polnocy). Od paru dni dzieje sie cos niedobrego, mala placze, nie chce piersi, samo ukladanie jej w pozycji do karmienia powoduje prezenie sie i krzyk ale domaga sie ssania. Je teraz co 4 a nawet 5 godzin. Nie wiem czy to wlasnie wina smoczka czy tego ze ona nie jest glodna (nigdy czesto nie jadla ale regularnie co 3h). Jakie sa wasze doswiadczenia? Smoczek odstawilam 2 dni temu, wielkiej poprawy dot. jedzenia nie widze a dziecko tak pcha paluszki do buzi (wiem wiem ze to normalny odruch) ze sie krztusi. Prawde mowiac wrocilabym do smoczka ze wzgledu na wielogodzinne usypianie bez (przy piersi nie usypia) czy darcie wnieboglosy na spacerze (przy mrozie niezbyt zdrowe), ale jesli ma to sie jakos odbic na zdrowiu oczywiscie odstawie. Glupieje juz troche, na forum KP strasznie demonizuje sie smoczka, ale jak czytam posty dziewczyny mowia ze u nich smoczek nie zaburzyl nic. eh.. badz tu madry