Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :(

27.04.04, 12:39
Jestem tu po raz pierwszy, a z tak trudnym tematem. Jestem w 14 tygodniu
pierwszej ciąży. Ciąży chcianej, zaplanowanej i oczekiwanej (staraliśmy się od
sierpnia ubiegłego roku). Wielka radość z powodu dwóch kresek na teście, a
potem... paraliżujący strach. Rozchwiane emocje, bo przecież tak czekaliśmy z
mężem, tak marzyliśmy, a teraz moje zwątpienie...
Wczoraj pół dnia przepłakałam, po prostu wyłam z przerażenia. Czy zdołam
pokochać własne dziecko? Do tej pory byłam odpowiedzialna wyłącznie za siebie,
czy zdołam być odpowiedzialna za drugiego, bezbronnego człowieka? Czy będę
dobrą matką?
Być może zabrzmi to okropnie, ale na dzień dzisiejszy nie czuję więzi z dzieckiem.
Trudno mi sobie wyobrazić, że ono tam jest i ono jest nasze. Może gdy poczuję
ruchy to coś się odmieni? Co się ze mną dzieje?! Przecież tak bardzo chciałam,
zaglądałam do każdego wózka, modliłam się...
Jestem załamana i przerażona swoimi reakcjami. Nikomu tego nie mówię, bo boję
się, że ktoś pomyśli o mnie: wyrodna matka. Taka myśl, straszna myśl kiełkuje we
mnie: a może jestem wyrodna? Może się nie nadaję do bycia matką?
Przecież jestem dorosła, mam 26 lat. W tym wieku macierzyństwo to coś
normalnego. Dlaczego nagle coś takie stało się ze mną?
Boję się uwiązania do pieluch, utraty niezależności, odpowiedzialności na całe
życie. Mąż to kochany i dobry człowiek, jest taki szczęśliwy z tego powodu, że nie
mam serca zwierzyć mu się z własnych obaw. Pozostaje tylko anonimowy krzyk na
forum, gdzie nikt mnie nie zna...

Jak ma sobie pomóc? Czy któraś z Was czuła podobnie, a potem wszystko
odmieniło się na lepsze? Szukam jakiejś deski ratunku, bo czuję że tonę... Nie mogę
patrzeć na swoją twarz w lustrze, czuję do siebie pogardę, że nie potrafię
sprostać temu wszystkiemu...

    • agas71 Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 12:53
      kimik napisała:

      > Jestem tu po raz pierwszy, a z tak trudnym tematem. Jestem w 14 tygodniu
      > pierwszej ciąży. Ciąży chcianej, zaplanowanej i oczekiwanej (staraliśmy się
      od
      > sierpnia ubiegłego roku). Wielka radość z powodu dwóch kresek na teście, a
      > potem... paraliżujący strach. Rozchwiane emocje, bo przecież tak czekaliśmy z
      > mężem, tak marzyliśmy, a teraz moje zwątpienie...
      > Wczoraj pół dnia przepłakałam, po prostu wyłam z przerażenia. Czy zdołam
      > pokochać własne dziecko? Do tej pory byłam odpowiedzialna wyłącznie za
      siebie,
      > czy zdołam być odpowiedzialna za drugiego, bezbronnego człowieka? Czy będę
      > dobrą matką?
      > Być może zabrzmi to okropnie, ale na dzień dzisiejszy nie czuję więzi z
      dziecki
      > em.
      > Trudno mi sobie wyobrazić, że ono tam jest i ono jest nasze. Może gdy poczuję
      > ruchy to coś się odmieni? Co się ze mną dzieje?! Przecież tak bardzo
      chciałam,
      > zaglądałam do każdego wózka, modliłam się...
      > Jestem załamana i przerażona swoimi reakcjami. Nikomu tego nie mówię, bo boję
      > się, że ktoś pomyśli o mnie: wyrodna matka. Taka myśl, straszna myśl kiełkuje
      w
      > e
      > mnie: a może jestem wyrodna? Może się nie nadaję do bycia matką?
      > Przecież jestem dorosła, mam 26 lat. W tym wieku macierzyństwo to coś
      > normalnego. Dlaczego nagle coś takie stało się ze mną?
      > Boję się uwiązania do pieluch, utraty niezależności, odpowiedzialności na
      całe
      > życie. Mąż to kochany i dobry człowiek, jest taki szczęśliwy z tego powodu,
      że
      > nie
      > mam serca zwierzyć mu się z własnych obaw. Pozostaje tylko anonimowy krzyk na
      > forum, gdzie nikt mnie nie zna...
      >
      > Jak ma sobie pomóc? Czy któraś z Was czuła podobnie, a potem wszystko
      > odmieniło się na lepsze? Szukam jakiejś deski ratunku, bo czuję że tonę...
      Nie
      > mogę
      > patrzeć na swoją twarz w lustrze, czuję do siebie pogardę, że nie potrafię
      > sprostać temu wszystkiemu...
      >
      Droga kimik,
      wyluzuj się! W tej chwili hormony mają ogromny wpływ na nastrój, Twoje czarne
      myśli to tylko wybryk rozchwianej natury!
      Nie martw sie, ja w będąc w ciaży prawie do urodzenia dziecka nie miałam
      odlotów pod tytułem: przemawianie do dzidzi, puszczanie muzyczki, czytanie
      bajek i te sprawy. Raczej byłam zła, bo mnie niemiłosiernie kopał, bo nie
      mogłam spać, było mi ciężko...
      Teraz uwielbiam mojego synka i już. Nie martw się, będzie dobrze! Żadna z
      Ciebie wyrodna matka.
    • weronikarb Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 13:07
      Kimik, ja jak zaszlam w ciaze tez mialam 26 lat i bylo u mnie identycznie.
      Bardzo chcialam tego dziecka, ale z drugiej strony ogarnialy mnie te same
      watpliwosci. Mialam wrazenie ze nic mnie z nim nie laczy, to wszystko zdawalo
      sie takie nierealne. Jedno Ci jednak moge objecac - pokochasz je. Byc moze nie
      od pierwszego spojrzenia, ale pokochasz. Ja mialam cc i malego zobaczylam po 6
      godz. i nie czulam nic zadnego uniesienia ani nic w tym rodzaju. Ale teraz (6 m-
      cy) jest moim najwiekszym skarbem. Sama milosc przyszla nawet niewiedzialam
      kiedy. Naprawde niemartw sie.
      Renata
    • beata-ww-22 Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 13:11
      Cześć! Mam 22 lata, studiuję w trybie dziennym, w lipcu zaszłam w nieplanowaną
      ciążę z...moim najlepszym przyjacielem, który jest ode mnie 12 lat starszy.
      Dorwała mnie depresja, czułam się źle ze sobą samą, obwiniałam się, wiedziałam,
      że to nie tak miało być! Jako niezależna do tej pory dziewczyna czułam się jak
      w potrzasku, bez wyjścia i jakiejkolwiek nadziei. Mój stan emocjonalny
      pogarszał się do trzeciego m-ca ciąży. Nie byłam gotowa na macierzyństwo-nie
      teraz. Paweł bardzo się cieszył, ponieważ czekał na dziecko, pomyślałam: jasne,
      on nie ma nic do stracenia. Czułam się oszukana i nie wiedzieć czemu źle
      traktowałam Pawła, którego przecież kochałam. Dzięki jego wsparciu i po
      ustąpieniu hormonalnych dolegliwości z początku ciąży pomału zdawałam sobie
      sprawę z tego jak absurdalne są moje obawy (czy będę dobrą matką, czy
      udręczoną, przywiązaną na siłę do domu, pieluch, zupek i kupek wink. Te 9
      miesięcy to cały poligon uczuć (zmartwień i euforii), ale to wystarczyło, żeby
      zmienić zdanie i pokochać to maleństwo. Pobraliśmy się z Pawłem, po raz
      pierwszy od dłuższego czasu wiedziałam czego chcę. Ok. 6 miesiąca ciąży
      poczułam się bardzo szczęśliwa, jakby mnie ktoś odmienił smile. 26 marca urodziła
      się nasza córeczka-zdrowa, ładna i tylko NASZA. Pomimo lęków i zwątpienia dziś
      radzę sobie ze sobą i z malutką bardzo dobrze. Kiedy na nią patrzę nie wierzę,
      że mogłam kiedyś jej nie chcieć. Miłość to długi proces i z instynktem
      macierzyńskim niewiele ma wspólnego, przekonałam się o tym. Pozdrawiam i życzę
      wielu radości związanych z oczekiwaniem kruszynki smile. Na pewno będzie wspaniała
      jak jej mama.
    • marzaga Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 15:03
      Kimik wszystko będzie dobrze, ułoży się. Pokochasz maleństwo napewno smile
      To co czujesz jest spowodowane w znacznej mierze hormonami. Ale nie tylko.
      Rozpoczął się u Ciebie proces dojrzewania do roli matki, proces który potrwa
      całą ciążę i przez który przeszło wiele z nas matek. Właśnie dlatego mądry Bóg
      dał nam czas - te 9 miesięcy...
      Obawiasz się co będzie, obawiasz się zmian, jak podołasz nowej sytuacji,
      obowiązkom, jak sprawdzisz się w roli matki. Boisz się odpowiedzialności.
      To zupełnie normalny stan droga Kimik. Pewnie każda z nas to przechodziła.
      Poza tym przecież człowiek z regóły obawia się tego co nieznane, nowe.
      Bezpieczniej czuje się w tym co już zna i co jest dla niego wyobrażalne i
      wielce przewidywalne. A przecież matką nigdy jeszcze nie byłaś więc Twój strach
      jest zrozumiały. Pozwól sobie na niego, zaakceptuj siebie z tymi obawami, daj
      sobie czas - dojrzejesz i wszystko będzie dobrze.
      I pomyśl - masz przysobie ukochanego mężczyznę, który razem z Tobą czeka na to
      maleństwo i pomoże Ci. Nie zostawi Cię z tym samej smile
      Zrób jak uważasz ale myślę, że powinnaś spróbować podzielić się tym co
      przeżywasz z ukochanym. Będzie Ci lżej, a i on łatwiej zrozumie twoje
      zdenerwowanie.
      Trzymam za was wszystkich kciuki.
      Pozdrawiam i życzę spokoju ducha.
      Marzaga
    • marzaga Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 15:05
      Kimik wszystko będzie dobrze, ułoży się. Pokochasz maleństwo napewno smile
      To co czujesz jest spowodowane w znacznej mierze hormonami. Ale nie tylko.
      Rozpoczął się u Ciebie proces dojrzewania do roli matki, proces który potrwa
      całą ciążę i przez który przeszło wiele z nas matek. Właśnie dlatego mądry Bóg
      dał nam czas - te 9 miesięcy...
      Obawiasz się co będzie, obawiasz się zmian, jak podołasz nowej sytuacji,
      obowiązkom, jak sprawdzisz się w roli matki. Boisz się odpowiedzialności.
      To zupełnie normalny stan droga Kimik. Pewnie każda z nas to przechodziła.
      Poza tym przecież człowiek z regóły obawia się tego co nieznane, nowe.
      Bezpieczniej czuje się w tym co już zna i co jest dla niego wyobrażalne i
      wielce przewidywalne. A przecież matką nigdy jeszcze nie byłaś więc Twój strach
      jest zrozumiały. Pozwól sobie na niego, zaakceptuj siebie z tymi obawami, daj
      sobie czas - dojrzejesz i wszystko będzie dobrze.
      I pomyśl - masz przysobie ukochanego mężczyznę, który razem z Tobą czeka na to
      maleństwo i pomoże Ci. Nie zostawi Cię z tym samej smile
      Zrób jak uważasz ale myślę, że powinnaś spróbować podzielić się tym co
      przeżywasz z ukochanym. Będzie Ci lżej, a i on łatwiej zrozumie twoje
      zdenerwowanie.
      Bądź dobrej myśli.
      Trzymam za was wszystkich kciuki.
      Pozdrawiam i życzę spokoju ducha.
      Marzaga
    • saba76 Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 16:40
      Chyba takie chwiejne nastroje kazda ciężarna przechodzi>
      Później będziesz martwila sie czy zdrowe, czy napewno niezaszkodzilaś czyms
      itd......


      http:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11737437
Pełna wersja