naana26
16.03.11, 13:57
Moja znajoma ma synka, który mimo iż ma 7 miesiecy jest bardzo spokojny. Potrafi np. dwie godziny bawić sie zabawką, oglądać książeczkę u taty na kolanach... mały rozwija się dobrze, choć powoli, ale zasadniczo niemal nie płacze, jest taki "poukładany", grzeczny, spokojny, no jakby go nie było. I oni tak do niego podchodzą też, tj mówią spokojnym tonem, nie urządzają jakiś wesołych zabaw, wszystko jest takie stonowane i spokojne.
A mój to jest diabeł wcielony

pogodny bo niemal w ogóle nie płacze ale nosi go jakby miał ADHD. ciągle coś chce do ręki, obserwuje, chłonie świat, pełza, nudzi sie po 3 minutach, co chwilę mu wymyślam jakieś atrakcje. smieje sie na głos bardzo często, piszczy z zadowolenia, nie jestem mu w stanie pappersa ubrać bo ciągle go nosi, bo juz coś zauwazy i chce tam dojść. jak siez nim bawie to mu robie samolot, mały tarza sie z tatą po dywanie, całujemy go po brzuchu, szyji, rozśmieszamy, wałkujemy się z nim po ziemi, i ta znajoma powiedziała że sobie sami "wyhodujemy" takie szalone dziecko i że mam sie nie dziwić jak potem bedzie chciał biegać, bedzie niegrzeczny i taki wiecie, nadpobudliwy
i zastanawia mnie czy za nim podążać i robić tak jak on lubi czy go uspokoić bo za parę lat sobie nie poradzę.