czy mamy wpływ na charakter/temperament dziecka?

16.03.11, 13:57
Moja znajoma ma synka, który mimo iż ma 7 miesiecy jest bardzo spokojny. Potrafi np. dwie godziny bawić sie zabawką, oglądać książeczkę u taty na kolanach... mały rozwija się dobrze, choć powoli, ale zasadniczo niemal nie płacze, jest taki "poukładany", grzeczny, spokojny, no jakby go nie było. I oni tak do niego podchodzą też, tj mówią spokojnym tonem, nie urządzają jakiś wesołych zabaw, wszystko jest takie stonowane i spokojne.

A mój to jest diabeł wcielony smile pogodny bo niemal w ogóle nie płacze ale nosi go jakby miał ADHD. ciągle coś chce do ręki, obserwuje, chłonie świat, pełza, nudzi sie po 3 minutach, co chwilę mu wymyślam jakieś atrakcje. smieje sie na głos bardzo często, piszczy z zadowolenia, nie jestem mu w stanie pappersa ubrać bo ciągle go nosi, bo juz coś zauwazy i chce tam dojść. jak siez nim bawie to mu robie samolot, mały tarza sie z tatą po dywanie, całujemy go po brzuchu, szyji, rozśmieszamy, wałkujemy się z nim po ziemi, i ta znajoma powiedziała że sobie sami "wyhodujemy" takie szalone dziecko i że mam sie nie dziwić jak potem bedzie chciał biegać, bedzie niegrzeczny i taki wiecie, nadpobudliwy sad

i zastanawia mnie czy za nim podążać i robić tak jak on lubi czy go uspokoić bo za parę lat sobie nie poradzę.
    • joanna.pio Re: czy mamy wpływ na charakter/temperament dziec 16.03.11, 15:27
      Odpowiadając na pytanie główne - nie, temperamentu nie da rady zmienić, temperament to rzecz wrodzona.
      Moja rada - podążać za dzieckiem, ale nie rozbudzać dekoncentracji. Nie proponować na siłę nowych zabaw, jeśli ono tkwi wciąż w poprzedniej. Uczyć kończenia danej aktywności - czyli nie rozgrzebujemy 5 rzeczy na raz, tylko, gdy kończymy jedną, zamykamy rozdział - sprzątamy, układamy, a dopiero potem zabieramy się za rzecz kolejną.
      Co do zabaw - jeśli dziecko lubi takie szaleństwa - można przecież się z nim tak bawić, ale warto zadbać też o spokojniejsze zabawy. Bo temperament to zalążek, wrodzone tendencje i częściowo koleżanki mogą mieć rację, że nadpobudliwość można "rozkręcić" - w końcu jest różnica między ruchliwością, żywotnością, a nadpobudliwością.
      • inesska-pinezka Re: czy mamy wpływ na charakter/temperament dziec 16.03.11, 15:44
        dobre pytanie podłącze się pod nie, bo moja to tez diabeł wcielony, chwilę nie usiedzi w jednym miejscu, ma sto pomysłów na minutę.... wszędzie jej pełno. Tak prawdę mówiąc to wolę to moje dziecię szalone niż nudne bawiące się samo 2 h jedną zabawką.
    • b.bujak Re: czy mamy wpływ na charakter/temperament dziec 16.03.11, 16:22
      naana26 napisała:
      > i zastanawia mnie czy za nim podążać i robić tak jak on lubi czy go uspokoić bo
      > za parę lat sobie nie poradzę.

      podążać, ale jednocześnie trzeba też i wyznaczać granice i temperować tam, gdzie trzeba... jest czas na zabawę z bieganiem i śmiechem, jest czas na zabawy spokojne, czytanie, są czynności, kiedy trzeba poleżeć spokojnie (przewijak) - to jest własnie praca nad niemowlakiem - pokazywanie, ze czas spedza się w rożny sposob, tłumaczenie, ze teraz jest czas na wygłupy i szaloną zabawę a teraz siadamy grzecznie i jemy obiadek;
      moim zdaniem bezkrytyczne "podązanie za dzieckiem" jest błędem - to jednak rodzice uczą dziecko świata a nie odwrotnie;
    • agnieszka_i_dzieci Re: czy mamy wpływ na charakter/temperament dziec 16.03.11, 16:27
      Z punktu widzenia mamy nieco już wyrośniętych bliźniaków (6 lat), wychowywanych w tych samych warunkach, tymi samymi metodami, bez wtłaczania w stereotypowe wzorce płci itp
    • kalipso30 Re: czy mamy wpływ na charakter/temperament dziec 16.03.11, 16:44
      A mi się wydaje, że skupienie uwagi a żywiołowosć to zupelnie coś innego. Moje dziecko jest troszke młodsze...potrafi się skupic na zabawce nawet i 30 minut a jest bardzo energiczne...ciągle kica nogami, przewraca się, pełza...nie wiem jak będzie pózniej...ale narazie pozwalam się jej bawić samej, jak widzę że potrzebuje spokoju, wyciszenia a jak widze że zaczyna się "szał" to ją wymęczę i jest szcześliwa
      • dagmara-k Re: czy mamy wpływ na charakter/temperament dziec 16.03.11, 19:56
        tmperament jak juz ktos napisal jest wrodzony. natomiast masz wplyw na zachowanie dziecka, na to jak bedzie respektowalo normy ktore mu wyznaczysz, na to czy bedzie potrafilo sie powstrzymac przed robieniem wszystkiego czego dusza zapragnie. nie zrobisz ze spokojnego dziecka urwipolcia ani odwrotnie, ale urwipolec moze znac zasady i byc kulturalny, a spokojne dziecko moze umiec sie dobrze bawic i wyszalec raz na jakis czas.

        ja mam urwipolciasmile kuzynka na swieta myla okna bo jej corka siedziala 4 godziny w lezaczku, a moja jej rowiesnica szalala i kazala sie ze soba duzo bawic, wiec bylam na swieta u tesciowej a w domu bajzelwink takie roznicesmile co nie znaczy ze moja jest niegrzeczna czy jakas inna negatywna, po prostu bardzo energiczna i nie pamietam kiedy ostatnio spedzila w miejscu 4 hwink chyba w podrozy 700km noca. ale czy cale 4 pod rzad to nie pamietamwink
    • camel_3d (nie) mamy... 16.03.11, 22:06
      dzieci nie maja charakteru wrodzonego..ale maja predyspozycje. Niektore sa spokojniejsze inne diabelki wcielone..ale to nie jest jeszcze charakter...

      • naana26 Re: (nie) mamy... 17.03.11, 08:55
        wiem wiem smile nie wchodząc w terminologie i detale chodziło mi wyłacznie o to czy sama sobie pętli na szyi nie ukręcę swoim zachowaniem wobec dziecka.

        mąż dziecka tej koleżanki pokazuje małemu książeczki i opowiada spokojnym tonem bajki... mój chowa sie za kanapą, "atakuje" małego na czworaka, całuje do po brzuchu wydając przy tym wszelkiego rodzaju rozśmieszajće dźwięki, po czym turla sie z nim po podłodze a potem "atakuje" gryzącym panem krokodyle-pacynką, no i się zastanawiam czy normalne dziecko będę miała czy będę potem po psychologach biegać i ze łzami w oczach błagać o pomoc, bo dziecko sie nie koncetruje, nie siedzi spokojnie, nie potrafi skupić na jednej zabawie itd itd
        • florentyna1984 Re: (nie) mamy... 24.03.11, 23:25
          Jestem mamą 6 letniego Kamila, Synuś do trzech lat był totalnym urwisem, non stop musiał mieć nowe zajęcia, atrakcję, jego ulubioną zabawą były wygłupy z tatą tj. samoloty, gonitwy i takie tam, był naprawdę wulkanem energii. Po trzech latach chłopak z dnia na dzień co raz cześciej ze mną rysował, wprowadziłam czytanie bajek na dobranoc, na spacerach dużo z nim rozmawiałam, poprostu co raz więcej było chwil gdy Syn spokojnie się bawił. Oczywiście do dnia dzisiejszego Syn szaleje z Tatusiem na podłodze i szczerze mówiąc uwielbiam się patrzeć na tych moich kochanych mężczyzn tarzających sie po podłodze big_grin Ja bym się nie przejmowała tym, że Syn jest żywym dzieckiem, grunt że jest szczęśliwy i nie bój się że Syn będzie przez to rozwydrzony, przecież dobra zabawa dziecka z rodzicami jeszcze żadnego dziecka nie rozpuściła. Ja z mężem szalejemy z Synem, urządzamy bitwy na poduszki i takie tam, ale to nie oznacza że pozwalamy Synowi na wszystko i go rozpuszczamy. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja