A'propos leniwych tatusiów...

19.05.11, 08:10
Tak mi się skojarzyło z wątkiem o tatusiu-manipulancie, który w domu palcem ruszyć nie raczy... Radziłyście wykwaterować tatusia siłą na spacerek z potomkiem. No i ja wczoraj spotkałam takiego właśnie tatusia na placu zabaw. Podkur...ny jak mało kto, że musi z dzieciakiem siedzieć. Nos w komórce, raz na kilka minut odrywał wzrok, lokalizował potomka, opier... lał za cośtam i kazał karnie siedzieć na ławce kolejne 5 minut. I co chwila groził "zaraz pójdziemy do domu". Nawet chwili się z nim nie pobawił, nie odezwał w normalnych słowach. Cały plac zabaw miał oczy dookoła głowy, żeby ten 3-latek nie podbiegł pod huśtawkę, pod wirującą karuzelę, żeby nie spierniczył się ze zjeżdżalni- wszyscy, oprócz owego tatusia. Ostatecznie dzieciak zaszył się w krzakach, poza zasięgiem wzroku ojca, na jakieś 10 minut. Wiem, bo ja wtedy na niego zerkałam. W tych krzaczorach jest studzienka ściekowa- niech jakiś debil dla "żartu" zdejmie pokrywę i nieszczęście gotowe... Po 10 min można co najwyżej zwłoki wyciągnąć. Nieczęsto wtrącam się i komentuję, ale jak po raz kolejny podleciał z wrzaskiem do dzieciaka, który chciał wejść pod karuzelę (moja mała w tym czasie na niej jeździła, zdążyłam powstrzymać dzieciaka przed zbliżeniem się)- powiedziałam krótko, że dzieci się pilnuje, a nie w ostatniej chwili biega z wrzaskiem. No kurde, ja pilnuję dwójki jednocześnie i obywa się bez takich incydentów! Tata strzelił focha, zabrał dzieciaka, wsadził na rower, popchnął tak, że mało się nie wywalił- i poszedł do domu. Po 5 minutach chłopaczek wrócił- z mamą... A misiaczek pewnie w domu obrażony siedzi, że go żona na takie nieprzyjemności naraża! Tylko dziecka żal...
    • aleksandra1357 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 08:26
      Ale mnie wnerwiła ta historia. Nienawidzę mężczyzn!
      • bluemka78 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 08:36
        > Ale mnie wnerwiła ta historia. Nienawidzę mężczyzn!

        Nie generalizuj, sa tez normalni faceci, ktorzy sa szczesliwi, ze maja potomka czy potomstwo. Z checia sie dziecmi zajmuja, opowiadaja dzieciom bajeczki, wymyslaja rozne ciekawe wycieczki, zabawy, swiruja by zabawiac dzieci itp. Niestety jest takie przyslowie widzialy galy co braly i nie ma co liczyc, ze ktos po slubie sie zmieni, albo ze jak bedzie mial wlasne dziecko to bedzie mial do niego inny stosunek.
        • ola_mi Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 08:48
          no to moje dzieci maja idealnego tatę.
          Wraca z pracy o 18 i nawet nie zamarudzi że zaraz trzea kapac dzieci, że musi z nimi sam zostac,bo ja na zakupy jechać muszę, że sam musi przygotować im kolację,połozyc je spać, bo ja na fitnes jadę.
          MAM SUPER MĘŻA I OJCA DLA MOICH DZIECI smile
          • ola_mi Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 08:49
            i oczywiście sam z nimi na dwór tez pójdzie, na plac zabaw, albo do lasu, tylko musze mu pomóc ubrać grzdyle, bo jeszcze tego ogarnącnie może
            • nikka.1983 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 10:38
              Hehe big_grin Skąd ja to znam?
          • ulllrich Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 11:27
            też takiego mamsmile, nawet ubrać potrafismile
        • perd-ido Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 11:53
          Oj faktycznie..duzo tych normalnych to raczej nie masmile..Mam takie szczescie, ze chodzac po parku spotykam wielu tatusiow z wozeczkami, ktorzy w rekawku trzymaja browarek. Nie sa to odosobnione przypadki. Wiem, ze cieplo sie zrobilo ale nie daj Boze ktos na alko takiego wezmie...
        • ann.k Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 19:36
          A skąd niby można wiedzieć jak się człowiek będzie dziećmi zajmował??
          Mój do obcych to był ukochany wujcio, aż mi się oczy maslane robiły ze szczęścia, że tak się do dzieci garnie. Ale do własnego nie ma cierpliwości, zajmowanie się nim widzi w kategoriach: mały ma sie bawic sam i cicho, a ojciec co jakiś czas spojrzy na niego czy w szkode nie idzie. Sam mnie namawiał na dziecko, bo ja ciągle byłam niezdecydowana, a on mi wizje roztaczal jak to pięknie będzie w gromadzie. A dzisiaj mi powiedział, że on tego dziecka chyba jednak nie chciał i nie będzie się nim zajmował.
          Mały ma 6,5 miesiąca.
          • justysialek Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 23:41
            Szok.
            Strasznie przykre.
    • 18_lipcowa1 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 08:44
      kretyn
    • camel_3d a myslisz ze to wina tatusow? 19.05.11, 09:07
      no i tacy sa... ale tak to jest wlasnie jak mamusie najpier sama, sma "ja siama"... wszystko "siama"... a potem nagle .."no dobra, teraz ty". Tatusia sie wdraza do obowiazkow od pierwszego dnia..a nie od momentu kiedy sie stwierdzi, ze juz dzidzia nie jest taka fajna..
      • memphis90 Re: a myslisz ze to wina tatusow? 19.05.11, 13:42
        Camel, ale ta dzidzia miała ponad 3 lata... To już dość czasu, żeby się zaprzyjaźnić. Ja rozumiem, że nie każdy musi czuć głęboką więź z niekumatym niemowlakiem i odczuwać głęboką radość z machania grzechotką. Ale z trzylatkiem można i na rower iść, i kolejki poukładać, i klocki, i podłubać coś razem, i pogadać sensownie. Za chwilę chłopaczkowi tatuś będzie zupełnie obojętny, przestanie zabiegać o jego aprobatę czy zainteresowanie. I, może wtedy, po latach, zostanie żal... Ech, tak mi się żółć ulala, bo zwyczajnie żal mi takich dzieciaków. Z drugiej strony, żeby nie było, że tylko psioczę- na placu zabaw widuję sporo naprawdę fajnych tatusiów smile
        • camel_3d Re: a myslisz ze to wina tatusow? 19.05.11, 16:00
          to nie chodzi o TERAZ, tu chodzi o to, ze z dzieckiem zaprzyjaznie sie od urodzenia, a nie kiedy ma 3 lata.... jazeli mam ciagle tylko "siama"... to potem sa takie efelty..no to jest kwestia podejscia, wychowania ojca i dziecka razem..niektorzy sa po prostu zdania, ze dzieckiem zajmowac si epowinna matka... i tyle..a ojciec to potem, jak mlode bedzie na tyle duze, zeby na piwo skoczyc razem smile)) wiesz..duzo zalezy od srodowiska..
          • mruwa9 Re: a myslisz ze to wina tatusow? 19.05.11, 23:05
            Zgadzam sie z camelem. Wiele kobiet z misja matki-Polki odsuwa faceta od pielegnacji noworodka/niemowlaka, czesto przy wsparciu swoich wlasnych matek (bo facet sie nie zna, bo ma za duze rece, bo zle pieluche zapnie, bo krzywde zrobi, a w ogole to przecietny mlody ojciec jest pewnie uposledzony umyslowo i powierzanie mu dziecka pod opieke grozi smiercia lub kalectwem). A potem pobudka z reka w nocniku.
            Trzeba sobie samej, od dnia porodu, dawac po lapach, zanim sie wybiegnie do dziecka, ("bo ja to zrobie lepiej/szybciej"), wbic do lepetyny, ze dziecko ma DWOJE rodzicow o jednakowych prawach i ze w interesie ojca na pewno nie jest wyrzadzenie dziecku krzywdy. Pozwolic ojcu zmieniac pieluchy, zabierac dziecko na spacery, zabawiac, usypiac, kapac, jedynie w karmieniu piersia mama jest niezastapiona, cala reszte mozna demokratycznie i rowno podzielic miedzy oboje rodzicow. To sie oplaci wszystkim - matce, bo mniej zmeczona, ojcu i dziecku, bo od poczatku naucza sie siebie i nawiaza dobre relacje, ktore zaprocentuja w calym pozniejszym zyciu.I zwiazkowi rodzicow, bo partnerzy lepiej beda sie rozumieli i szanowali swoja prace na rzecz domu i wychowania dziecka.
            • ciociacesia demagogia 21.05.11, 12:07
              > cala reszte mozna demokratycznie i rowno podzielic miedzy oboje rodzicow
              to mozliwe tylko jesli oboje pracuja albo oboje sa w domu. w innej sytuacji matka jest z dzieckiem dzien caly a ujciec wraca czesto gesto gdy jedyne co przy dziecku trzeba zrobic to spac polozyc. w imie demokracji matka powinna posylac dziecko z ojcem na samotne spacery w sobote?
              • mruwa9 Re: demagogia 21.05.11, 16:04
                a czemu nie? Ojciec na spacer z dzieckiem, matka do zajec wlasnych (cale spektrum- od sprzatania, gotowania i zakupow, do lenistwa- odpoczynku i nicnierobienia). Rownie dobra jest opcja, ze oboje rodzice pracuja na czesc etatu, wymieniajac sie opieka nad dziecmi. U nas dzialalo to bardzo dobrze.
                A kladzenie dziecka spac to tez calkiem dobre zadanie dla ojca.
                • ciociacesia czemu nie? 22.05.11, 16:45
                  bo kiedy byc razem? na wielkanoc i wigilie?
                  fajnie jak sie da pracowac na czesc etatu, ale jakos nasi pracodawcy srednio entuzjastycznie podchodza do tego tematu, do tego dojazdy do pracy pozeraja duZa czesc dnia
                  do kladzenia spac u nas byl cyc wiec troche tata moglby miec problem
                  • mruwa9 Re: czemu nie? 22.05.11, 23:38
                    Kwestia indywidualnych upodoban i potrzeb- ja , przebywajac z najukochanszymi nawet dziecmi 24 godziny na dobe, non stop, swirowalam i MUSIALAM miec mozliwosc oderwania sie od domowo-dzieciowego kieratu na jakis czas, na kilka godzin w tygodniu. To bylo mi (i jest) potrzebne do zycia jak powietrze, wiec z wielka ulga szybko wracalam do pracy, podczas, gdy jest wiele kobiet, ktore po 3 latach cierpia, gdy przyjdzie im poslac dziecko do przedszkola czy zostawic z niania, babcia, czy kimkolwiek. Jesli twierdzisz, ze ojciec wraca w porze, w ktorej dziecko zasypia, to znaczy, ze macie dla siebie sporo czasu wieczorem, gdy dziecko spi. Wiec nie tylko w Wigilie i Wielkanoc. A ojciec potrzebuje rowniez okazji do pobycia sam na sam z dzieckiem, zeby nauczyc sie go, nauczyc pielegnacji, odpowiedzialnosci, naczyc sie spedzac z dzieckiem czas wedlug wlasnego modelu, bez ´krytycznego spojrzenia matki, przekonanej, ze ojciec to na pewno sobie nie poradzi. Ten czas sam na sam z ojcem jest dziecku i tacie potrzebny dla nawiazania relacji, innych relacji, niz w tercecie z mama. Tak czesto kobiety, ktore zaczynaja kariere samodzielnych kierowcow, mowia, ze lepiej jezdzi im sie samym, niz z mezem na sasiednim siedzeniu, krytykujacym kazdy manewr. Nieustanne towarzyszenie dziecku i ojcu spelnia dokladnie te sama funkcje, co maz na siedzeniu pasazera, "uczacy" zone kierowania pojazdem. Trzeba ojcu pozwolic samemu siasc za kierownica i nauczyc sie "prowadzenia dziecka". Moje dzieci tez zasypialy przy piersi, ale gdy piersi nie bylo, to tata swietnie sobie radzil, wypracowujac alternatywne, niepiersiowe sposoby pacyfikacji dziecia, co bylo jak znalazl, gdy wrocilam do pracy.
              • dziub_dziubasek Re: demagogia 21.05.11, 18:03
                Bzdura. Daje się spokojnie to zrobić nawet jak jedno z rodzicow siedzi w domu, a drugie pracuje. Tatuś (lub mama) po powrocie z pracy moze się z dzieckiem pobawić, nakarmić, wyjść na spacer a nie tylko spac położyć. A jak pracuje do późna to od tego jest weekend, by mozna było chociaz trochę to drugie odciążyć.
                • ciociacesia ja nie mowie ze sie nie da 22.05.11, 16:47
                  nic zupelnie. ale na pewno nie jest to po rowno i raczej na nierownych zasadach - bo ja bylam z dzieckiem caly dzien sama, a tata w weekendy z dzieckiem i ze mna. jakos nie widze siebie idacej na zakupy w jedynym momencie w tygodniu kiedy mozemy byc razem cala rodzina
    • erba Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 09:49
      To ja też dorzucę jeden kwiatek.

      Zaraz po wyjściu ze szpitala musiałam wieczorem wezwać położną-pogotowie laktacyjne. Już po całej wizycie chwaliła mojego męża, że jest bardzo zaangażowany, bo ponoć to wcale nie jest częste. Mówiła, że raz nie mogła się powstrzymać i ochrzaniła jednego "tatusia", który całą wizytę grał w gry komputerowe i nawet głowy nie odwrócił, a wiadomo jak to bywa po pierwszym porodzie z laktacją, kobieta przestraszona, że jej piersi zaraz eksplodują, dziecko nie umie ssać, więc przydałoby się chociaż duchowe wsparcie partnera sad
    • db192 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 10:07
      Czasem myślę jak łatwo oceniamy ludzi po parunastominutowej, a niech będzie - parogodzinnej obserwacji. A może facet miał syf w pracy, pokłócił się z żoną i miał generalnie zły humor. A może cały boży dzień siedział z marudnym dzieckiem w domu i miał dość.

      Ja sama często jestem tak beznadziejnie zmęczona, że chciałabym, żeby dziecko się pobawiło samo na placu zabaw i mi dało na parę minut spokój. Pewnie też wiele mamuś mnie obserwuje, a potem opisują, jaką to wyrodną matkę na placu zabawi widziało.

      Nie dalej jak wczoraj mi zwrócił uwagę ktoś, że powinnam pilnować dziecka, bo przy ulicy lata jak szalone. Miał rację, ale ja się chwilę zdekoncentrowałam, bo patrzyłam na młodsze. Zdarza się. Może dla tego kogoś wyglądało to super groźnie. Pewnie pomyślał, że matka idiotka wpakuje wkrótce swoje dziecko pod samochód.

      Apeluję, żeby podchodzić z wyrozumiałością do zachowań ludzi, którzy wydają się nie zachowywać idealnie akurat w momencie, kiedy ich obserwujemy. Jeśli są groźne sytuacje, to oczywiście trzeba zareagować czy zwrócić uwagę, ale rozpamiętywać czy tatuś mówi ładnie do dziecka i czy grozi, że zaraz pójdą do domu, albo że chwili się z nim nie pobawił... No szkoda czasu, może jutro mu się humor poprawi.
      • yvona73pol Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 10:14
        Wiesz, tlumaczyc rodzica "zlym dniem" w takim przypadku....
        No tak, biedny tatus. Niech sie odstresuje. A ze w tym czasie dziecko spadnie ze zjezdzalni, zlamie sobie kregoslup i bedzie do konca zycia przykute do wozka inwalidzkiego... przeciez to nic takiego, prawda? Chwilowy humor rodzica wazniejszy.
        Nawet majac oczy dookola glowy wypadki chodza po ludziach. Po dzieciach tez.
        Jak masz zly dzien, siedzisz w domu, jak masz permanentnie zly dzien kiedy tylko trzeba zajac sie dzieckiem - nie robisz sobie dziecka, proste.
        • db192 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 11:43
          och jakby wszystko było takie proste... w zły dzień też trzeba coś z dzieckiem robić. oczywiście można siedzieć w domu i tam na to dziecko burczeć, przynajmniej nikt obcy nie będzie przeżywał. a w domu dziecko też sobie może krzywdę nieobserwowane zrobić... i właśnie tego nie wiemy - czy ten ojciec miał jeden zły dzień, złe dwie godziny czy permanentny zły humor. i już został podsumowany - chciałeś sobie chłopie w komórkę stukać na placu zabaw to trzeba było w domu siedzieć albo sobie dziecka nie robić.
      • wariamiktoria Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 10:27
        Bywają tacy ojcowie na szczęście to coraz rzadszy widok. Ja widzę mężczyzn (ojców, dziadków) zajmujących się świetnie dziećmi, z reguły pozwalają też na więcej luzu dzieciom. W rodzinach z dwójką i większą liczbą dzieci często obydwoje rodzice wychodzą razem zajmować się dziećmi.
        Pewnie gdybyś obserwowała mnie na placu to stwierdziłabyś, że jestem leniwą matką. Nie biegam za dzieckiem, młody sam wchodzi na zjeżdżalnię i zjeżdża a ma 1,5 roku. Zauważyłam, że gdy ma nad sobą parasol ochronny częściej się wywala, jak jestem z nim krok w krok to wystarczy moment i płacze bo się wywrócił. Do huśtawek pochodzi ale nie blisko a ja obserwuję dokąd dochodzi. Poza tym jakby nisko się huśtające niewielkie dziecko go stuknęło to nawet bym się cieszyła, że łagodnie wdrukuje sobie, że to niebezpieczne (tak samo jakby jego rówieśnik zjechał na niego ze zjeżdżalni) - na razie wystarczają polecenia słowne i wyjaśnienia. Na nieznanym placu zabaw muszę raczej pilnować aby obcy ludzie nie próbowali się zajmować moim dzieckiem, na tym pod blokiem już wiedzą, że dziecko jest na tyle sprawne, że nie ma problemu. Interweniować muszę gdy je piasek oraz gdy zabiera dzieciom zabawki lub one jemu.
        Trzylatek moim zdaniem powinien znać zasady rządzące na placu zabaw i wymagać dozoru jedynie w kwestiach oddalenia się czy pomocy w huśtaniu.
        • memphis90 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 13:52
          > Pewnie gdybyś obserwowała mnie na placu to stwierdziłabyś, że jestem leniwą mat
          > ką. Nie biegam za dzieckiem, młody sam wchodzi na zjeżdżalnię i zjeżdża a ma 1,
          > 5 roku.
          Ja też nie biegam. Ale w każdym momencie wiem gdzie są i co robią moje dzieci. Niedopuszczalne dla mnie jest stracenie potomka z oczu na 10 minut. Kochaj, ale kontroluj wink Nawet starsze dzieci miewają głupie pomysły- ostatnio grupa kilkulatków urządziła sobie zawody w skakaniu po klapach śmietników i rycerskie walki na deski ze sterczącymi gwoździami.

          > Trzylatek moim zdaniem powinien znać zasady rządzące na placu zabaw i wymagać d
          > ozoru jedynie w kwestiach oddalenia się czy pomocy w huśtaniu.
          Zaręczam Ci, że trzylatek może znać zasady, ale w zaaferowaniu zabawą kompletnie o nich zapomnieć....
      • memphis90 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 13:46
        A może facet miał syf w pracy, pokłócił się z żoną i m
        > iał generalnie zły humor. A może cały boży dzień siedział z marudnym dzieckiem
        > w domu i miał dość.
        A jakby ta wirująca, metalowa karuzela rozwaliła dzieciakowi czaszkę, to tatuś poczułby się lepiej? Ok, można się raz zdekoncentrować, na placu jest mnóstwo mam i generalnie pilnuje się bezpieczeństwa wszystkich dzieci wokół. Ale, sorry, to nie było jedno zdekoncentrowanie tatusia, to był totalny półgodzinny olew.

        No szkoda czasu, może jutro mu się humor pop
        > rawi.
        Zobaczymy- ja na placu jestem codziennie smile
    • deodyma Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 11:21
      najwidoczniej facet od poczatku dzieckiem sie nie zajmowal i jesli juz to robi, z wielka laska.
      my z mezem na zmiane pilnujemy starszego i np jedno siedzi z mlodszym 3 msc a drugie zajmuje sie/pilnuje starszego.
      dla niego to frajda, ze rodzice sie z nim wyglupiajabig_grin
    • naana26 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 12:16
      co za burak. mnie w tych forumowych historiach dziwi w ogóle fakt, że kobieta gania za takim facetem, gotuje mu, stara sie o dobre relacje i na 500 sposobów stara się go zainteresować dzieckiem robiąc jakieś podchody, chwaląc, uciekając się do prób manipulacji itp.

      Niby czemu? Bo MĄŻ? Bo OJCIEC mojego dziecka?

      Jak sie nie podoba zabawa w dom i bycie tatusiem to pozew i widzenia z dzieckiem raz w tygodniu. Ale kobiety wolą ratować coś czego nie ma i budować na siłę rodzinę gdzie fundamenty są niczym z piachu. Nie mam pojcia po co.

      Pamiętajmy, że mąż nie jest do nas przyłatany do grobowej deski - jeśli kobieta czuje sie nieszczęśliwa ma prawo to zmienić. Tyle że w dzisiejszych czasach to nie facet walczy o kobietę i rodzinę, tylko to ona skacze koło niego i dzieci okrągłą dobę, gotuje, pierze, obrabia i jeszcze w miedzy czasie rachunki popłaci i opony wymieni pracując przy tym albo na etat albo robiąc przy trójce dzieciaków. a wieczorem jeszcze ubierze wyuzdaną bieliznę żeby biedak który cały dzień nic nie robi nie poczuł sie odtrącony. Ja tego nie kapuje, ale widać niektórzy lubią robić sobie z życia piekło na własne życzenie, może dla innych aby mysleli że ich rodzinka to jest jak z reklamy serków almette.

      • czekolada85 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 12:33
        Całkowicie zgadzam się z tym co napisała nana.

        Jeszcze chciałam dodać, że jak taki tatuś w końcu dostanie kopniaka w do...pę to nagle wybudza się jakby z zimowego snu i nagle na dziecku zaczyna mu zależeć....

        Znam takie historie z grona znajomych, gdzie tatuś książę olewał mamusie w ciąży i po porodzie. Dziewczyna powiedziała, że ma już dość. Są po rozwodzie a teraz się mu przypomniało i walczy w sądzie o częstsze kontakty z dzieckiem (szkoda że jak mógł to mu się nie chciało ;/)

        I nie oszukujmy się ale w naszym kraju dalej panuje taki stereotyp że kobieta do garów, dzieci i szmaty a tatuś królewicz. No ale cóż wtedy trzeba podziękować rodzicom takiego gnojka za to że takiego "wspaniałego mężczyznę" wychowali!
        • mamciunia_kamciunia2 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 13:46
          nie prawda zajmowanie się dzieckiem to nie jest rola menszczyzny.
          ojciec powinien pracować i dobrze zarabiac żeby kobjeta mogła sobie pozwolic na jedzenie po za domem i sprzntaczke w domu
          u nas tak jest i ja nie chodze ciongle zmęczona i nie mam siły zajmowac się dzieckiem
          codziennie jemy po za domem a muj syn uwielbia objadki z makdonaldu
          • matka_karmiaca Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 13:49
            mamciunia_kamciunia2 napisała:

            > nie prawda zajmowanie się dzieckiem to nie jest rola menszczyzny.
            > ojciec powinien pracować i dobrze zarabiac żeby kobjeta mogła sobie pozwolic na
            > jedzenie po za domem i sprzntaczke w domu
            > u nas tak jest i ja nie chodze ciongle zmęczona i nie mam siły zajmowac się dzi
            > eckiem
            > codziennie jemy po za domem a muj syn uwielbia objadki z makdonaldu

            Jednak jeden-dwa trolle na forum się przydają, żeby poprawić humor smile
            • naana26 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 14:07
              aj tam od razu troll smile jakby mój mąż mi opłacał sprzątaczkę i fundował codziennie obiad w restauracji nie miałabym nic przeciwko tongue_out
              • ola_mi Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 20:07
                jeszcze pszydało by się, rzeby menszczyzna opłacił kórs poprawnej polszczysny....
          • gazeta_mi_placi Re: A'propos leniwych tatusiów... 22.05.11, 16:43
            Fajny nick smile
      • poli07 Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 15:46
        Naana swiete slowa, sama to przeszlam z moim ex, niestety, ale wiele z nas kobiet jest sadystkami, nie dosc ze znecaja sie nad soba to jeszcze nad dzieckiem wink. I wlasnie najlepszy numer jest jak, sie ich kopnie w dupe , to nagle okazuje sie, jakimi to oni byli wspanialymi malzonkami i ojcami wink) Nagle obudzil sie w nich instynkt rodzicielski smile
        Szczerze, to my w polsce jestesmy za dobre dla tych buraków i za malo wymagajace, takze mozna tu duzo podziekowac mamusiom ktore wychowaly swoich synow na krolewiczow uncertain
    • 3-mamuska Re: A'propos leniwych tatusiów... 19.05.11, 20:05
      memphis90 napisała:
      > Tak mi się skojarzyło z wątkiem o tatusiu-manipulancie, który w domu palcem rus
      > zyć nie raczy...

      Tak plac zabaw to jeszcze,ale ja widzialam takiego tatusia.Siedzi mama w szpitalu na korytarzu z chorym dzieckiem,z goraczka i wymiotami czkaja na swoja kolej .Tatus podaje dziecku kubek z woda i z mowi tylko nie wylej jak wylejesz to ci wleje ,ton glosu taki ze wlosy deba staja.
      Dziecko okolo 2 lat chore ledwo siedzi.
      Facet mial szczescie bo gdyby nie to ze mi syn uciekl w strone windy i musialam isc do niego bo bym sie odwzwala.A mama dziecka p... jedna nawet sie nie odezwala.
      • annie_laurie_starr Re: A'propos leniwych tatusiów... 21.05.11, 16:48
        moze ta matka to jakas zastraszona ofiara przemocy domowej.
      • gazeta_mi_placi Re: A'propos leniwych tatusiów... 22.05.11, 16:45
        To straszne, ale wtedy e-mamuśki nie reagują zdecydowanie mimo że akurat w takich sytuacjach by to się przydało, ale jak któraś przyuważy cudzego niemowlaka w zbyt grubej jak dla nich kurtce od razu wątki na 1000 postów jak tak można przegrzewać ...
    • gazeta_mi_placi Re: A'propos leniwych tatusiów... 22.05.11, 16:41
      Nie można jednocześnie dobrze tyrać na siebie, żonę i dzieciaka i być dobrą niańką dla dzieciaka, trzeba coś wybrać, albo chcecie tatusia-niani, wtedy same zapierniczacie po 10 godzin dziennie na siebie, męża i dziecko, albo tatuś do pracy a Wy do pieluch gdzie Wasze zresztą odwieczne miejsce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja