zostawianie dziecka, żeby się wypłakało

05.06.11, 15:12
Od jakiegoś czasu mieszkam w USA i doznaję szoku z powodu różnic kulturowych w wychowywaniu dzieci. Otóż kiedy mieszkałam w Polsce ani mnie ani żadnej z moich znajomych mam, z różnych kręgów społecznych nie przychodziło do głowy zostawic płaczącego dziecka w łóżeczku czy w wózku jako "metody" na usypianie, czy też zostawiac płaczące dziecko na podłodze (wiek 5 miesięcy) a samej zajmowac się myciem naczyń itd. itp. Czy moje wrażenie jest błędne, ale takie "metody" wychowawcze są w Polsce mniej popularne niż tutaj? Mam tu ciągle wrażenie, że tu matki notorycznie ignorują płacz swoich niemowląt (nie mówię o marudzeniu, ale o rzeczywistym płaczu), zajęte rozmową i nie odczuwają z tego powodu żadnych skrupułów, a ja doznaję szoku... Co o tym sądzicie?
    • tygrysiatko1 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 05.06.11, 19:59
      jeżeli dziecku nic się nie dzieje - jest zdrowe, najedzone i ma suchą pieluchę i płacze tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę i nie można nic zrobić, bo jak tylko dziecko odłożysz do łózka czy wsadzisz do kojca to jest ryk, to nie widzę nic złego w tym, żeby dzieciaka zostawić samemu sobie...
      oczywiście tak, żeby nie miał szansy sobie zrobić krzywdy...
      ale jestem bardzo przeciwna noszeniu dziecka czy sytałej 24h/dobę uwagi skierowanej na dziecko bo inaczej płacze.
      Dom/mieszkanie ma być bezpieczne dla dziecka i tak "zaprojektowane" żeby można było zostawić dziecko samo sobie i nie zastanawiać się co i gdzie może sobie zrobić...
      • mak-111 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 05.06.11, 20:06
        jezeli dziecko placze "tylko po to zeby zwrocic twoja uwage" to te uwage TRZEBA mu poswiecic.
        • tygrysiatko1 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 05.06.11, 20:08
          przez 24h na dobę?? wątpię... ale każdy wychowuje swoje dziecko jak chce... ja uważam, że nadal muszę mieć czas dla siebie...
          • mak-111 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 05.06.11, 20:16
            nie 24 na dobe. jesli dziecko ma zapewnione poczucie bezpieczenstwa to potrafi sie samo zajac zabawa przez jakis czas. pozostawienie placzacego dziecka zeby sie wyplakalo jest dla mnie nieludzkie.
            • tygrysiatko1 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 05.06.11, 20:31
              nie chodzi mi o zostawianie dziecka na Bóg wie ile czasu... ale nie wyobrażam sobie nie pójść do łazienki czy nie pozmywać, jak mi już naczynia zaczynają uciekać, bo dziecko musi stale być na rękach, bo inaczej płacze... albo, że się nie wykąpię, bo dziecko płacze, jak mama jest gdzieś tam a nie przy nim... z tą kąpielą oczywiście wtedy, jak dzieckiem może zająć się ktoś inny...
              • ponponka1 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 06.06.11, 11:42
                Naczynia nie zajac nie uciekna a maz/ojciec dziecka tez ma dwie rece

                Jak chcialas miec czas dla siebie powinnas zostac samtna. Macierzynstwo to jednak czas dla dziecka - im wiecej mu posiwecisz kiedy tego najbardziej potrzebuje tym bardziej bedzie sie uczylo, ze ZAWSZE moze na ciebie liczyc. A to bedzie sie liczylo jak wejdzie w tzw. cielecy wiek (12-16 lat). Zatem teraz pracujesz na przyszlosc swoja i twojego dziecka smile
                • bluemka78 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 06.06.11, 14:31
                  Ja nigdy nie zostawialam placzacych dzieci, bo np. musialam pozmywac. Owszem zdarzylo sie jak karmilam jedno dziecko to drugie jak zaczelo plakac w lozeczku nie odkladalam jedzenia w pierwszym, ale mowilam do tego placzacego, spiewalam i sie uspokajalo. Za to teraz siedzia sobie razem na koldrze rozlozonej na ziemi i razem bawia zabawkami.
          • lalabamba Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 05.06.11, 21:41
            Jeśli potrafisz przyjemnie spędzać ten "czas dla siebie" w towarzystwie wyjącego niemowlaka, to gratuluję znieczulicy, jeżeli można to nazwać gratulacjami.
      • camel_3d tygrysiatko1 05.06.11, 20:40
        dzeicko w tym wieku nie robic nic z premedytacja... nie chce zwrocic na siebie uwagi bo niemowleta nie sa zlosliwe..one maja najwyzej wyuczone instynkty. Jezeli mama usypiala zawsz emalucha to nagle odlozony do lozka "odczuwa" brak czegos...
        ale nie robi nic z premedytacja..szczegolnei niemowle...
        • tygrysiatko1 Re: tygrysiatko1 05.06.11, 20:45
          nie o to mi chodziło...
          tylko o to, że jeżeli chcę się wysiusiać to idę i to robię niezależnie od tego czy dziecko płacze czy nie... jeżeli naczynia już mi z domu wychodzą to idę je pozmywać...
          • camel_3d Re: tygrysiatko1 06.06.11, 08:52
            aha..no tak..
          • pronovia Re: tygrysiatko1 06.06.11, 12:54
            Czyli ryczące niemowlę może poczekać aż umyjesz naczynia, a naczynia nie mogą poczekać aż uspokoisz dziecko na tyle, żeby się mogło chwilę zabawić samo?? Osobliwe...
            • camel_3d Re: tygrysiatko1 06.06.11, 13:56
              > Czyli ryczące niemowlę może poczekać aż umyjesz naczynia, a naczynia nie mogą p
              > oczekać aż uspokoisz dziecko na tyle, żeby się mogło chwilę zabawić samo?? Osob
              > liwe...

              niestey niemowle bardzo rzadko potrafi zabawic sie samo niz 5 minut...
              • truscaveczka Re: tygrysiatko1 06.08.11, 16:48
                Muszę mieć w domu jakieś mutanty - mój syn od pół godziny przewala klocki na dywanie - ma 9 miesięcy. Starsza w wieku siedzącym też nie wymagała kwoczenia non-stop.
                A do kibla brałam czasem leżaczek, ja też nie lubi być sama wink
                Teraz mąż sprząta w kuchni, a Młody siedzi w krzesełku i podziwia. Może dlatego, że dla nas dzieci są ważniejsze od porządku i to nimi zajmujemy się najpierw.
                • monikaa13 Re: tygrysiatko1 08.08.11, 15:21
                  Teraz moja córka ma prawie 5 lat i naprawdę ciężko ją zmusić do samodzielnej zabawy. Jak była niemowlakiem to mogła się bawić nawet godzine sama lub siedziała w łóżeczku i godzinę gadała do siebie.
          • bluemka78 Re: tygrysiatko1 06.06.11, 14:45
            No widzisz sa inne sposoby na to by cos zrobic. Nikt nie mowi, ze jak jest dziecko to nie mozna sie przebrac, umyc, przygotowac posilku. Ale trzeba to robic tak, zeby nie zaniedbywac dziecka. Takie jest moje zdanie. Ja wiekszosc tego co moze poczekac robie wieczorem jak dzieci juz spia, ew. jak jest maz i sie nimi zajmuje. Ew. jak spia, lub biore do bujaczka do kuchni i robie swoje, a dziecko bardzo lubi sie przygladac. Jest jeszcze do wyborku krzeselko do karmienia, niektorzy maja kojce w kuchni, inni rozkladaja kocyk, by miec dzieck ona oku, a ono by mialo na oku mame. Schody zaczynaja sie dopiero jak dziecko raczkuje, chodzi przy meblach, wtedy juz ciezko je ze soba zabrac, bo z bujaczka wyjdzie, na kocu nie wysiedzi. Moja jedna juz chodzi przy meblach i trzeba miec oczy dookola glowy, nie da sie miec mieszkania idealnie przystosowanego tak, by dziecko upadajac nie uderzylo sie wiec jak juz musze to daje dzieko do lozeczka na ta chwile, ale nie jak ma napad placzu, zreszta moje takich nie maja. Placza jak by ich nie nakarmic, albo nie polozyc spac jak sa zmeczone, ew. jak sie uderza czego w zupelnosci nie da sie uniknac.
    • szafranna Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 05.06.11, 20:23
      Z pośród znanych mi rodziców małych dzieci nikt nie stosował takich metod. Ja sama także nigdy nie stosowałam i nie mam zamiaru. Uważam je za bardzo okrutne, w szczególności jeśli dotyczą małych niemowląt. I nie chodzi o to, żeby dziecko rozpuszczać.
      Córka ma 6 miesięcy. Dopiero niedawno stała się pogodnym dzieckiem. Wcześniej była bardzo marudna, ponadto nie chciała smoczka uspokajacza. Dlatego też starałam się zapewnić jej jak największy komfort.
      Z empatią patrzę na jej zachowanie. Gdy mi bywa źle, to wolę jak ktoś mnie przytuli, pocieszy, porozmawia ze mną. smile
    • mama_zofki Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 05.06.11, 20:24
      Ja sobie nie wyobrażam takiej metody. Ale są dzieci i dzieci. Jedno faktycznie popłacze 10 minut i jest OK. Moja córka jest z wrażliwców i nie ma u niej "wypłakania się". Przeciągnięty płacz przechodzi w ryk, histerię i wielką żałość.
      Niemowlęta nie radzą sobie z emocjami. To kruche istoty, które nie rozumieją jeszcze świata. Przyszły na świat jak "biała niezapisana karta". Znają tylko ciepło ciała matki.
      Jeśli ktoś uważa, że niemowlę może być "cwane" i wykorzystywać emocje dorosłego, to sam jest niedojrzały.
      Nie jestem fanatyczką i poświęcającą się, cieplutką matulą, ale uważam, że jeśli ktoś decyduje się na dziecko, to musi wiedzieć, że pierwszy rok będzie trudny i dorosły wraz z potrzebami schodzi na 2. plan.
      Oczywiście nie można dopuszczać do skrajności, że nie skorzystamy z toalety, bo małe się domaga. 5 minut samo raczej wytrzyma wink
      Choć mnie się zdarzyło nie umyć zębów, nie wysikać czy wyjść bez śniadania...
      Ciekawe, jaki dorosły (z jaką psychiką) wyrasta z malucha, któremu "daje się wypłakać"?
    • camel_3d straszne, ale dziala... 05.06.11, 20:38
      jak brzmi tak brzmi...
      moej bylo odkladane od urodzenia samo do lozeczka... w ciagu dnia spal na kanapie w pokoju, ja pracowalem, a wieczorem o 20 kladlem go do lozeczka, gasilem swiatlo.. i coz.,.

      pierwsze 3 dni to byl placz po 40 minut..czy jakos tak, potem 2-3 dni placz po 20 minut... potem 5 minut.. i po 2 tygodniach odlozony, usypial w ciagu 5 minut..pogadal sobie troche i usypial..

      latwiej jest takie cos zalatwioc w tym wieku bo dziecko to praktyzcnie male warzywo..nie mysli i nie ma uczuc.. ma tylko instynkty... i dzieki temu latwiej nauczyc samodzielnego zasypiania.
      teraz ma 2.5 roku, jestbardzo pogodnym (az zanadto) maluchem, wie, ze kiedy sie gasi swiatlo jest pora na spanie. Troche sie rytual zmienil..gadamy sobie jeszcz etroche po ciemku...al enie ma placzu..nigdy nie bylo..zawsze zasypial sam..
      • mama_zofki Re: straszne, ale dziala... 05.06.11, 20:57
        Chyba nie kochasz swego dziecka...
        Warzywko, nie czuje, nie myśli???
        Czuje i to wiele, świat przerasta noworodka, niemowlę także. Tylko płaczem umie wyrazić to, co czuje (ból, strach, zmianę temperatury, niewygodę, samotność itd.). Takie myślenie... - masakra. Brak mi słów.
        • camel_3d Re: straszne, ale dziala... 06.06.11, 08:46

          > Czuje i to wiele, świat przerasta noworodka, niemowlę także. Tylko płaczem umie
          > wyrazić to, co czuje (ból, strach, zmianę temperatury, niewygodę, samotność it
          > d.). Takie myślenie... - masakra. Brak mi słów.

          niemowleta nie mysla...nie kochaja i nie analizuja sytuacji. placza kiedy sa glodne, odruch, zalatwiaja sie - to tez odruch. Placza kiedy je cos boli - odruch. Nie zastanawiaja sie nad tym.
          • panna.w.drodze Re: straszne, ale dziala... 06.06.11, 13:32
            Nie zastanawiaja sie nad tym.

            dobre smile Camel dziecko to nie jest nierozumny i bezładny kluch, dzieci płaczą bo mają ogromnę potrzebę bliskości, odkładanie i ignorowanie to okrucieństwo, skoro 9 miechów mama nosiła i lulała i nagle zostaje samo to skąd ma wiedzieć co się dzieje, jest przerażone

            ciekawe czy ty byś był spokojny gdyby cię z przytulnego pokoju w którym siedzisz i zrelaksowany czytasz f.niemowlę, przeniesiono do piwnicy, bez komputera ofkors

            nie stukał być w drzwi i nie krzyczał? od czasu do czasu ktoś by zaspokoił twoje podstawowe potrzeby, dostałbyś lapa razem z michą więc musiałbys się nacieszyć siecią tylko przez czas jaki jest konieczny do zjedzenia posiłku, a potem nic, cisza

            chciałbyś jeszcze poserfować i dokończyć ważnego maila do żony, tak strasznie chcesz jej napisać co czujesz w tej dziwnej piwnicy ktora jest z innego świata ale sorry ktoś wie lepiej co masz teraz robic więc krzycz sobie i się szamocz do póki się nie zmęczysz i nie zasniesz, sam, w tym średnio przytulnym miejscu

            lapa dostaniesz z kolejną porcją jedzenia, naucz się tego i nie jojcz bo przytulny i bezpieczny pokoik to przeszłość - czy tak trudno to pojąć?? masz teraz piwnicę, całą dla siebie więc bądź grzeczny to może ci zwiększa transfer
            • camel_3d Re: straszne, ale dziala... 06.06.11, 13:58
              panna.w.drodze napisała:

              > Nie zastanawiaja sie nad tym.
              >
              > dobre smile Camel dziecko to nie jest nierozumny i bezładny kluch,

              alez dokladnie tak jest malutki noworodek to wlasnie nierozumny i bezladny kluch... czy ty myslisz ze noworodek czy 1 -2 miesieczne dziecko mysli? chyba zartujesz sobie...
            • aleksandra1357 Re: straszne, ale dziala... 07.06.11, 00:17
              Panno.w.drodze, gratuluję, to była świetna metafora z tą piwnicą smile), szkoda tylko, że Camel nie zrozumiał. No ale on stosuje strategię wyparcia: nie może dopuścić do siebie myśli, jak bardzo skrzywdził swoje dziecko, dlatego nigdy nie dotrze do niego prawda.
              • camel_3d Re: straszne, ale dziala... 07.06.11, 13:16
                mysle,ze nie dostrzegasz roznicy pomiedzy noworodkiem a osoba dorosla.
                noworodki nie mysla i nie analizuja sytuacji... po prostu maja potrzebe (instnkt) bycia najedzonym i spanie...
                Jezeli uwazaz, ze np 3 tygodniowy maluch mysli i ma uczucia to sie mylisz. to tylko klebuszek instynktow i tyle.
              • panna.w.drodze Re: straszne, ale dziala... 07.06.11, 18:15
                cieszę się że Ci się spodobało moje wczucie w skórę niemowlaka wink co do wypowiedzi Camela niewiedza lub nieozumienie pojęcia: proces myślenia, oraz nieprzyjmowanie do wiadomości oczywistości np. że noworodek kojarzy obraz czy dźwięk.

                swoją drogą dobrze że maluchom wystają ręce i nogi z bodziaka, bo normalnie Camelowi można by podrzucić cegłę z którą dumnie by spacerował tongue_out
          • bacha1979 Re: straszne, ale dziala... 06.08.11, 20:24
            niemowleta nie mysla...nie kochaja i nie analizuja sytuacji. placza kiedy sa gl
            > odne, odruch, zalatwiaja sie - to tez odruch. Placza kiedy je cos boli - odruch
            > . Nie zastanawiaja sie nad tym

            U ciebie (idąc twoim tokiem myślenia) nic w tej kwestii się nie zmieniło od czasów niemowlęcych skoro wypisujesz takie farmazony jak tu.
          • illegal.alien Re: straszne, ale dziala... 08.08.11, 09:20
            ale ma hormony - poczytaj sobie, co sie dzieje w mozgu dziecka, ktore placze nieutulone przez dluzszy czas.
            • liluchamucha Re: straszne, ale dziala... 08.08.11, 15:55
              a wiesz co sie dzieje z mozgami hormonami i sercami dzieci z domow dziecka?? zdecydowana wiekszosc wychowankow w doroslym zyciu laduje na ulicy jako bezdomni-ludzie,ktorzy nigdy nie mieli wsparcia, ktorych los nikogo nie obchodzil...a my martwimy sie o niemowleta,ktore maja matki, bo 10minut poplakaly, jak mamusia poszla do wc lub miala chwilowo dosc,bo darlo sie to małe caly dzien??
              • illegal.alien Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 00:34
                tak wiem, a w Ameryce Murzynow bija - swietny argument.
                • liluchamucha Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 07:57
                  nie trzeba byc naukowcem,zeby zobaczyc roznice miedzy 10minutowym placzem nieutulonego niemowlaka,a rozpacza zostawionego na pastwe losu szesciolatka

                  kiedys wmawiano matkom autystycznych dzieci,ze winny jest ich emocjonalny chłód wobec dziecka w niemowlęctwie...okazalo sie to bzdura,a zmiany w mozgu maja inna przyczyne...jesli sa jakies zmiany neurologiczne,to chocby tulic niemowle 24/h,to i tak to nie pomoze(choc i nie zaszkodzi)...

                  proponuje przestac wiec straszyc mlode matki,ze jak dziecko im poplacze,to zmiany w mozgu beda...ktos napisal w jakiejs ksiazce o tych zmianach,a wy jak te papugi powtarzacie...myslec myslec, ludzie!
                  • olik81 Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 08:14
                    moja starsza jest juz w wielu przedszkolnym i obserwujac dzieci w przedszkolu widac,ktore to dzieci kwok a ktore "tresowane"
                    pomijajac zaradnosc w prostych zynnosciach jak ubieranie papci a konczac na zdolnosci do adaptacji w grupie
                    dzieci kwok poprostu sa nie do okielznania,niegrzeczne,najmadrzejsze(nigdy nie byly karcone,wszystko robia"naj") albo siedza i wyja pod drzwiami przedszkola 7-15 i to nie tylko przez pierwsze dni
                    znalam taka jedna co tak wyla przez 3 lata a mama twierdzila,ze to przedszkolanki poprostu sobie "nie radza",nie rozumieja jej dziecka,ktore nie potrafilo sie bawic z rowniesnikami
                    teraz "nie radzi" sobie nauczyciel w szkole itd
                    a ona codziennie siedzi 15-20 nad lekcjami z tym dzieckiem bo ono samo niewiele potrafi zrobic-zawsze mama byla obok
                    • bacha1979 Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 09:13
                      moja starsza jest juz w wielu przedszkolnym i obserwujac dzieci w przedszkolu w
                      > idac,ktore to dzieci kwok a ktore "tresowane"
                      > pomijajac zaradnosc w prostych zynnosciach jak ubieranie papci a konczac na zdo
                      > lnosci do adaptacji w grupie
                      > dzieci kwok poprostu sa nie do okielznania,niegrzeczne,najmadrzejsze(nigdy nie
                      > byly karcone,wszystko robia"naj") albo siedza i wyja pod drzwiami przedszkola 7
                      > -15 i to nie tylko przez pierwsze dni'
                      Tak, tak moje dziekco noszone, tulone, nigdy nie dostała klapsa, gnidy nie była zostawiana płacząc, mało karcona (nie ma takiej potrzeby)w przedszkolu nie uroniła jednej łzy i jest pupilka rozrywana przez koleżanki i bardzo lubiana przez panie.

                      > znalam taka jedna co tak wyla przez 3 lata a mama twierdzila,ze to przedszkolan
                      > ki poprostu sobie "nie radza",nie rozumieja jej dziecka,ktore nie potrafilo sie
                      > bawic z rowniesnikami
                      > teraz "nie radzi" sobie nauczyciel w szkole itd
                      > a ona codziennie siedzi 15-20 nad lekcjami z tym dzieckiem bo ono samo niewiele
                      > potrafi zrobic-zawsze mama byla obok

                      Tak, zapewne kochanie dziecka i empatia w stosunku do malucha okaleczają je na całe życie...
                      • liluchamucha Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 09:20
                        zachowania opisane przez Olik to wynik nadopiekunczosci,a nie okazywania dzieciom uczuc, ktore NIGDY nie jest szkodliwe
                      • olik81 Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 09:27
                        a czy kwoka sie jest jak sie tuli i nosi dziecko?to chyba robi kazda matka,
                        wyjace dziecko a mama na forum-to tylko w wyobrazni niektorych tu obecnych mam

                        pisze o max skupieniu na dziecku,na robieniu wszystkiego byle nie zaplakalo,a tam zaplakalo,zamarudzilo chociaz,noszeniu,stalym byciu przy nim bo mu sie psychika zwichruje,

                        ze dziecko malo karcisz-kazdy ma inna klasyfikacje "czynow haniebnych":
                        jedna mama toleruje jak dziecko rzuca zabawkami po pokoju "bo sie tak ladnie bawi",
                        a dla innej to jest nie do przyjecia
                        sa dzieci spokojne,sa dzieci z temperamentem,
                        ale wg mnie zarowno te i te nalezy uczyc,ze niestety nie sa pepkiem swiata i niech nie oczekuja ze otoczenie bedzie na nich 24 h/7 dni w tygodniu skupione
                        ale to ja,a ja nie kocham swoich dziecismile
                        • bacha1979 Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 09:40
                          Ale watek jest o pozostawieniu dziecka, żeby sie "wypłakało".

                          Ty masz zdanie,że to nic takiego i jednocześnie doszłaś do wniosków, że takie dzieci to z całą pewności wyrosną na sieroty życiowe. Coraz ciekawiej się robi.
                    • illegal.alien Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 10:06
                      No pacz pani, to mojemu dziecku chyba nikt nie powiedzial, ze jestem 'kwoka'.
                      Nosze, tule, nie pozwalam sie wyplakiwac, robie wszystko, zeby byla szczesliwa - innymi slowy rozpieszczam ja do oporu.
                      Moje dziecko jednak radzi sobie wysmienicie (ma osiem miesiecy, wiec oczywiscie adekwatnie do wieku), nie ma problemu z zostawieniem jej na 12 godzin pod opieka np. mojej mamy (pod czyjas inna opieka do tej pory nie potrzebowalam jej zostawiac), mala jest bardzo ciekawa swiata, komunikatywna, zaczepia ludzi, nie boi sie, nie jest 'ciapa'.
                      Ale widze, ze na podstawie paru przykladow juz masz swoja teoryjke.
                      • liluchamucha Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 10:28
                        bo teorie to przeklenstwosmile u mnie kazde dziecko inne,a ja wszak taka sama kwoka lub nie kwoka
                  • illegal.alien Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 10:03
                    o rany, ale ja pisze o zostawianiu niemowlaka, zeby sie wyplakal. To jest dla niego ogromny stres. Robienie tego regularnie powoduje, ze wyksztalcaja sie pewne mechanizmy w mozgu, ktore sa potem bardzo trudne do 'odkrecenia' - dziecko nietulone i zostawiane regularnie do wyplakania bedzie sobie gorzej w zyciu radzic ze stresem, etc. Nie mowie o zostawianiu na 10 minut, tylko o zostawianiu do oporu - o tym jest ten watek.
                    Nie wiem kto i w jakiej ksiazce o tym napisal, ale imho kazdy, kto zostanie pozostawiony sam sobie i na rozpaczliwe wolanie o pomoc nie zobaczy reakcji w koncu sie podda, przestanie wolac i stwierdzi, ze moze liczyc tylko na siebie.
                    • liluchamucha Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 10:23
                      autorka watku tez pisala o wyplakaniu sie,ale jak podala przyklady,to nie az takie drastyczne sie okazaly-wiec nie dla kazdego wyplakanie sie oznacza regularne zostawianie dziecka na wiele godzin w placzu.
                      slyszalam duuuzo bardziej drastyczne opisy zostawiania ppaczacych niemowlakow na cale dnie(za czasow naszych babc, wojna itp)...jesli w dalszym zyciu nadal zostawiono je same sobie,to zgadzam sie, zmiany w mozgu hormonach sercu w ogole zdrowotne wszelakie sie pojawiaja, ale jesli potem otaczano je opieka, to dochodza do siebie, bo czym mlodsze dziecko,tym latwiej zapomina, tym mozg bardziej "plastyczny"...
                      btw nie wiem czy slyszalyscie o tzw zlobkach tygodniowych zaraz po wojnie- to dopiero hardcore...

                      mnie chodzi o to,ze obecnie matki w zdecydowanej wiekszosci dbaja o dzieci, sytuacja finansowa im na to pozwala, rowniez obecne czasy pampersow sloiczkow srpawiaja,ze mamy wiecej czasu,zeby utulic nasze dzieci,gdy placza, wiec straszenie tym matek zmianami w mozgu, z ktorych nuiektore biora to dostlownie,inne sa przewrazliwone, to nie na miejscu jest. moda modą(moda na eko-wychowanie), a zdrowy rozsadek to podstawa
                    • mia_siochi Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 10:26
                      illegal.alien napisała:


                      > Nie wiem kto i w jakiej ksiazce o tym napisal, ale imho kazdy, kto zostanie poz
                      > ostawiony sam sobie i na rozpaczliwe wolanie o pomoc nie zobaczy reakcji w konc
                      > u sie podda, przestanie wolac i stwierdzi, ze moze liczyc tylko na siebie.

                      Mądrzy rodzice


                      Powinna być lekturą obowiązkową na porodówkach, wybiłoby to niektórym kretyńskie pomysły z ich małych główek.
                      • liluchamucha Re: straszne, ale dziala... 09.08.11, 10:29
                        zadna ksiazka nikomu nic z glowy nie wybije
      • emunah73 Re: straszne, ale dziala... 05.06.11, 21:14
        To ja jeszcze raz spróbuję opisac o co mi chodzi i skąd ten mój szok.
        Sytuacja nr 1. mama dziecka myje naczynia, niemowlę jest na brzuchu na podłodze z rączką podwiniętą (nie umie raczkowac jeszcze ani się obracac porządnie), twarz w podłodze, płacze rozpaczliwie. A matka jakby nigdy nic stoi i dalej myje naczynia. Trwa to jakiś czas, w końcu podnoszę małego, bo jest mi go bardzo żal, uspokaja się praktycznie od razu. Wahałam się czy go podnieśc, bo wiadomo - nie chcę się wtrącac, ale nie mogłam znieśc tego rozpaczliwego płaczu. Sama mam dwóch chłopaków i wierzcie mi, nie jest i nie było tak, że jestem na każde ich zawołanie.

        Sytuacja nr 2. W parku, dwie mamy rozmawiają, jednej maluch zaczął rozpaczliwie płakac, prawie się zanosic, ona kontynuuję rozmowę ze znajomą, maluch płacze tak głośno, że to naprawdę nie jest do zniesienia, a ona się zachowuje jakby była głucha. Trwa to co najmniej kilka minut.

        Sytuacja nr 3. Mama z pierwszej sytuacji - usypianie wieczorem. Wkłada dziecko do łóżeczka i wychodzi, mały płacze i płacze ponad pół godziny. Mój mąż nawet chce interweniowac, żeby go wziąc na ręce czy coś, ale ona go powstrzymuje, bo no cóż on tak musi się wypłakac przed snem. Okropne uczucie bycie świadkiem czegoś takiego.

        Tak więc nie miałam na myśli, że nie można iśc do ubikacji czy umyc naczyń w ogóle, ale chyba pocieszanie dzieci w chwilach dyskomfortu nie jest zakazane? Zastanawia mnie czy mam rację, że istnieją poważne różnice kulturowe między Stanami a Polską w tym względzie. Tutaj jest generalnie inne podejście - matki mają 6 tygodni macierzyńskiego, a potem powrót do pracy, albo brak pracy...
        • mama_zofki Re: straszne, ale dziala... 05.06.11, 21:22
          A jak myślisz, dlaczego każdy Amerykanin ma swego psychoanalityka? wink
          • camel_3d Re: straszne, ale dziala... 06.06.11, 08:51
            > A jak myślisz, dlaczego każdy Amerykanin ma swego psychoanalityka? wink

            taka moda....
          • douglas.beauty Re: straszne, ale dziala... 06.06.11, 10:33
            mama_zofki napisała:

            > A jak myślisz, dlaczego każdy Amerykanin ma swego psychoanalityka? wink


            nie kazdy, naogladalas sie za duzo filmow..
            a jak myslisz dlaczego amerykanskie dzieci sa takie komunikatywne, odwazne i pewne siebie? Bo sie je uczy samodzielnosci i odwagi juz od dziecka. W PL dzieci nagminie chowane pod spodnica sa przewaznie niesmiale, boja sie wystepowac publicznie itp.
        • camel_3d aaaaaaaaa.. 06.06.11, 08:50
          sytuaja 1 i 2 moim zdaniem nie do zaakceptowania..moze dzeicko cos boli...

          sytuacja 3. ma racje, dzeicko musi sie nauczyc zasypiac samodzielnie. jezeli jestem pewien ze dzieko nic nie boli, jest najedzone to po prstu zostawiam...ja tez chcialem wieczoram miec czas dla siebie, a nei usypiac dzeicko do 24.... i nosic kiedy sie wybudzi...

          jak napisalem..moje nauczylo sie usypiac w 3 tygodniu zycia. Polonone wieczorem do ciemnego pokoju automatyzcnie bez mala usypialo

          • loki-an Re: aaaaaaaaa.. 06.06.11, 11:06
            camel_3d napisał:

            >
            > sytuacja 3. ma racje, dzeicko musi sie nauczyc zasypiac samodzielnie.

            taaaaaaaaaaaa...no pewnie ze musi bo jakze to mozliwe zeby bylo inaczej. przeciez tak ciezko zmienic swoje nawyki decydujac sie na dziecko.
            nie pierwszy raz piszesz takie pierdoly.
            • camel_3d Re: aaaaaaaaa.. 06.06.11, 12:04
              no chyba zartujesz???
              nawte rodzic potrzebuje czasu dla siebie. Inaczej wiele osob konczy z szarpanymi newrami.Niektorzy lubia w imie ideii grac role matki cierpietnicy..a ja wole nie odgrywac takiej roli. Ulatwiam sobie zycie na kazdym kroku .))) aha..poszlo do zlobka jak mialo 10 miesiecy..na 8 godzin dziennie...
              • bluemka78 Re: aaaaaaaaa.. 06.06.11, 14:58
                Wiesz co, kazdy robi jak uwaza. Pewnie dziecku zadna krzywda sie nie stanie przy takim traktowaniu, ale ja bym nie mogla zostawic tak malucha do wyplakania sie, nawet w imie spokojnego wieczoru. Moze jakbym miala trudniejsze dzieci to bym mowila inaczej, jakby mi daly w kosc. Moje od urodzenia same zasypialy, ale nie trzeba bylo ich tego uczyc, po prostu tak mialy, przez pierwsze 2 miesiace zycia w zasadzie budzily sie tylko na jedzenie, pod koniec jedzenia juz spaly i sie je odkladalo. Pozniej zaczynaly czuwac po poludniu, ale tez sobie cichutko lezaly w lozeczkach i ogladaly co tam maja. Pozniej zainteresowaly sie karuzelami, zabawkami z lozeczka, pozniej mata edu itp. Ale byl czas, ze wieczorem jak nie spaly trzymalismy je na rekach, az usna, nie spowodowalo to zadnych trudnosci w pozniejszym zasypianiu. Dlugo zasypialy same w lozeczkach, teraz jedna zasypia w bujaczku, a druga odkad zaczela wstawac to albo w lozeczku, albo w krzeselku do karmienia, na rekach czasami tez, ale to juz rzadkosc, zazwyczaj babcia nosi.
                Byl jeden trudny czas kiedy jednej sie poprzestawial dzien z noca i zeby inni mogli w nocy spac trzeba bylo dziecko nosic, by nie plakalo, albo bujac w bujaczku, ale przeszlo razem z przestawieniem na odpowiednie godziny.
                • camel_3d Re: aaaaaaaaa.. 07.06.11, 13:19
                  coz..mnie tez sie trafil super egzemplarzsmile spal cylymi dniami..jak przeplakal 10 minut wszytskigo razem to juz bylo max.. zeby wyszly bez bolu, zle okresy byly bez mala niedstrzegalne... teraz ma 2 lata i bunt dwulatka tez mnie mija duzym lukiem..sa jakies maly sceny..ale nie ma jakichs koszmarow. pewnie duzo zalezy od dzeicka..ale mysle ze bardzo duzo zalezy tez od samych rodzicow.
        • liluchamucha Re: straszne, ale dziala... 07.08.11, 10:00
          emunah, w sytuacjach,jakie opisalas, kazda(jak widac jednak prawie kazda)mama reaguje,a to,ze jakas nie reaguje jest conajmniej dziwne(dla mnie osobiscie).

          jednak na tym forum mamy popadaja w skrajnosci, zwlaszcza po przeczytaniu "w głebi kontinuum"...dziewczyny, to tylko ksiazka, ktos chcial zarobic , napisal ksiazke i udalo sie...nie bierzmy tego zbyt doslownie, chyba,ze ktos chce,to niech pozbywa sie wózkow, lozeczek, bierze dziecko do pracy i nosi dziecko 24/h, przeciez mozna!
        • 3-mamuska Re: straszne, ale dziala... 08.08.11, 00:00
          emunah73 napisała:

          > To ja jeszcze raz spróbuję opisac o co mi chodzi i skąd ten mój szok.
          > Sytuacja nr 1. mama dziecka myje naczynia, niemowlę jest na brzuchu na podłodze
          > z rączką podwiniętą (nie umie raczkowac jeszcze ani się obracac porządnie), tw
          > arz w podłodze, płacze rozpaczliwie. A matka jakby nigdy nic stoi i dalej myje
          > naczynia. Trwa to jakiś czas, w końcu podnoszę małego, bo jest mi go bardzo żal
          > , uspokaja się praktycznie od razu. Wahałam się czy go podnieśc, bo wiadomo - n
          > ie chcę się wtrącac, ale nie mogłam znieśc tego rozpaczliwego płaczu. Sama mam
          > dwóch chłopaków i wierzcie mi, nie jest i nie było tak, że jestem na każde ich
          > zawołanie.

          Tak moja corka tez czasem miala podwinieta raczke i czasem udalo jej sie samej sobie poradzic i wieku 6 miesiecy i 3 tygodni raczowala ,bo nie lecialam za kazdym razem gdy nie umiala sobie poradzic.Pomagalam po krotkiej chwili jak widziam, ze nie da rady.Oczywiscie nie czekalam na rozpaczliwy placz.

          > Sytuacja nr 2. W parku, dwie mamy rozmawiają, jednej maluch zaczął rozpaczliwie
          > płakac, prawie się zanosic, ona kontynuuję rozmowę ze znajomą, maluch płacze t
          > ak głośno, że to naprawdę nie jest do zniesienia, a ona się zachowuje jakby był
          > a głucha. Trwa to co najmniej kilka minut.
          To u mnie nagmina sprawa byla,mloda wyla cale 6 miesiecy zycia,przerywane 15 minutowymi czasu spaniem i jedzeniem na zmiane,wiec pewnie wygladalm na wyrodna matke.
          Pamietam jak stalam w kasie supermarketu ,mloda wyla, a ja po chwili zupelnie sie wylaczyla,przestala juz slyszec jej placz.Dotarlo do mnie ze cos nie tak po spojrzeniach ludzi,ale zapakowac zakupy musialam i zaplacic tez.

          > Sytuacja nr 3. Mama z pierwszej sytuacji - usypianie wieczorem. Wkłada dziecko
          > do łóżeczka i wychodzi, mały płacze i płacze ponad pół godziny. Mój mąż nawet c
          > hce interweniowac, żeby go wziąc na ręce czy coś, ale ona go powstrzymuje, bo n
          > o cóż on tak musi się wypłakac przed snem. Okropne uczucie bycie świadkiem czeg
          > oś takiego.
          Ja tez widzialm to znaczy zostalam z kolezanki corka ,a ona szla gdzies na impreze i tez kazala mi ja polozyc i wyjsc,mloda wyla ze 40 mint zal mi jej bylo,ale nie pozwolila mi do mniej isc.Powiedziala ze mloda sama zasypia,a wiem ze dziecko w ciagu dnia kiwalo sie jakby mialo chorobe sieroca.
          Ale ja swojego tez odkladalam ,ale co chwile podchodzilam, chodzilam po pokoju skladajac ubrania, czytajac ksiazke,czy wychodzilam na kilka sekdund do lazienki wyniesc recznik czy kosmetyki,odzywalam sie od czasu do czasu,glaskalam,ale generalnie staralm sie zeby zasypial sam.

          Nie jestem ani wyrodna matka ani nadopiekuncza,od zalezy od potrzeb,jak sie mylam i ktores z dzieci rozplakalo sie, no coz musialo poczekac,ja tez jestem czlowiekiem i mam swoje potrzeby,przy starszych trzeba i zrobic jesc wyprac i sprzatnac i czasem potrzeby dziecki sie nakladaja.A jak zmywam i zostaje mi kilka rzeczy, a dzieciak zaczyna sie drzec ,to nie lece od razu tylko szybko koncze.
          A i pamietam jak kiedys z mlodym wychodzilam po corke,wsadzila do wozka a on w placz,ja musiala zamknac drzwi, schowac klucze,wiec on placze ,ja mu pielucha smoczek przytkalam i robie dalej co mam zrobic,a facet obok malo mnie wzrokiem nie zbil,a ja wiedzialam, ze on placze bo spiacy i ze jak tylko rusze sie uspokoji zwlaszcza jak smoczek pozostanie w buzi ,a nie wypadnie podczas placzu.
      • mw144 Re: straszne, ale dziala... 07.06.11, 10:19
        camel_3d napisał:
        > pierwsze 3 dni to byl placz po 40 minut..czy jakos tak, potem 2-3 dni placz po
        > 20 minut... potem 5 minut.. i po 2 tygodniach odlozony, usypial w ciagu 5 minut
        > ..pogadal sobie troche i usypial..

        Brawo, w 2 tygodnie na całe życie zakodowałeś dziecku, że może lyczyć tylko na siebie, bo rodzice mają go głęboko w doopie. Tylko wątpię, czy powinieneś się tym chwalić.
        • liluchamucha Re: straszne, ale dziala... 07.08.11, 14:37
          mylisz sie-dzieci zaniedbane we wczesnym niemowlectwie wychodza z tego niemal bez szwanku,gdy pozniej sa otoczone troska,a dzieci zaniedbane w wieku pozniejszym np 5-6lat juz tak łatwo z tego nie wyjda...to wydaje sie logiczne, czy nie?
    • mikams75 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 05.06.11, 22:58
      nie da sie leciec na kazde pisniecie dziecka i bywalo, ze robilam cos przy ryku dziecka, choc staralam sie jakos organizowac, zeby unikac takich sytuacji np. szlam do lazienki - toaleta, prysznic, dziecko bralam w lezaczku do lazienki, "gadalysmy", mala zadowolona. Biore prysznic, cala jestem w pianie i zaczyna sie koncert - no coz, musiala poczekac. Bywalo, ze w kuchni tez cos szybko dokanczalam przy wrzasku. Nie zostawialam jednak dziecka nigdy w drugim pokoju, zeby sie wyplakalo. W takich sytuacjach bylam zawsze na widoku i mowilam do dziecka. Dziecko pewnie z mojego tlumaczenia nic nie rozumialo, ale mnie widzialo przynajmniej.

      Co do wyplakania sie przed snem - niestety u nas to bylo norma, ale u mnie na rekach. Pol godziny noszenia i ryku przed snem nalezalo do rytualu. Nie potrafiam odlozyc, choc podejrzewam, ze w lozeczku tez by bylo tak samo pol godziny ryku.
      • paliwodaj Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 06.06.11, 04:54
        a ja uwazam ze autorka to TROLL .
        Jakie roznice kulturowe?, skoro w USA jak kazdy wie mieszkaja ludzie z calego swiata to pewnie ze roznice kulturowe musza byc!!!
        Nie generalizuj, nie wiem w jakim "srodowisku" mieszkasz, ale widze ze kilka rodzin w jednym domu, pomieszczeniu, opisujesz jakby to byli zupelnie obcy Ci ludzie, wiec co to ma byc - jakis slums? Nie oznacza to ze wszyscy w USA maja gdzies swoje placzace niemowleta, sama odkad mam dzieci ( 9 lat) nie spotkalam takiego przypadku. Wprawdzie domu nie dziele z innymi rodzinami, ale w parkach i miejscach publicznych bywam i nic takiego nie widzialam. W sensie placzace dzieci - oczywiscie - ale nie te zupelnie pozbawione sobie samym. Wiec owe zachowania przytoczone przez ciebie , przypisalabym pewnie pewnym grupom spolecznym, jezeli wogole one maja miejsce
        No i mieszkacie w wielorodzinnym domu ?( pokoju czy czymkolwiek tam) i sorki , ale nikt to nie zmywa naczyn recznie, wrecz dziwne jest ze ktos to robi, te czynnosc wykonuja zmywarki.
        Wiele jest niejasnosci, dziur w twoim opisie, dlatego moje przypuszczenie ze chcesz sobie trolowac i na zdrowie!
        • mikams75 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 06.06.11, 10:55
          > a ja uwazam ze autorka to TROLL

          nie poczuwam sie do trollowania, nie wiem czemu podpielas sie pod moj post.
        • emunah73 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 06.06.11, 14:08
          > a ja uwazam ze autorka to TROLL .

          Nie uważam się za trolla, a szybkiego oceniania i odrzucania ludzi nie uznaję jako pozytywne zachowanie.

          > Jakie roznice kulturowe?, skoro w USA jak kazdy wie mieszkaja ludzie z calego s
          > wiata to pewnie ze roznice kulturowe musza byc!!!
          > Nie generalizuj, nie wiem w jakim "srodowisku" mieszkasz, ale widze ze kilka ro
          > dzin w jednym domu, pomieszczeniu, opisujesz jakby to byli zupelnie obcy Ci lud
          > zie, wiec co to ma byc - jakis slums?

          Gdzie w moim poście stało, że mieszkamy wszyscy razem? Ludzie czasem się odwiedzają w domach. Cały mój post jest o tym, że właśnie nie chcę generalizowac i zastanawiam się, pytając o zdanie innych czy to jest efekt różnic kulturowych, czy też cech indywidualnych, czy może w końcu czegoś innego.

          > Nie oznacza to ze wszyscy w USA maja gdzi
          > es swoje placzace niemowleta, sama odkad mam dzieci ( 9 lat) nie spotkalam tak
          > iego przypadku. Wprawdzie domu nie dziele z innymi rodzinami, ale w parkach i m
          > iejscach publicznych bywam i nic takiego nie widzialam. W sensie placzace dziec
          > i - oczywiscie - ale nie te zupelnie pozbawione sobie samym. Wiec owe zachowani
          > a przytoczone przez ciebie , przypisalabym pewnie pewnym grupom spolecznym, jez
          > eli wogole one maja miejsce

          OK, doceniam Twój głos w dyskusji - może to jest tylko określone środowisko. Tak jak w Polsce np. pewien typ ludzi olewa płaczące dzieci, tak samo jest tutaj. Może tak, może nie. Pytam innych o zdanie, nie feruję wyroków.

          > No i mieszkacie w wielorodzinnym domu ?( pokoju czy czymkolwiek tam) i sorki ,
          > ale nikt to nie zmywa naczyn recznie, wrecz dziwne jest ze ktos to robi, te czy
          > nnosc wykonuja zmywarki.
          > Wiele jest niejasnosci, dziur w twoim opisie, dlatego moje przypuszczenie ze c
          > hcesz sobie trolowac i na zdrowie!

          Kobieta, którą opisywałam ma zmywarkę, ale zanim włoży do niej naczynia to obmywa je z resztek. Ty tak nie robisz? Posty z natury są skrótowe, nie pisze się tutaj rozpraw naukowych z dziedzini socjologii tylko luźne wrażenia. Moje odczucie było jakbym przyleciała z innej planety. Podejście tutejszych pediatrów to osobna bajka, ale nie o tym była mowa.
    • douglas.beauty Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 06.06.11, 10:28
      ach te roznice kulturowewink

      Skoro mieszkasz w USA a czytac polskie fora "dzieciowe" to juz chyba przywyklas, ze " MY TU WSZYSTKO ROBIMY NAJLEPIEJ"..a juz na pewno lepiej niz na tym wstretnym Zachodzie..;-/
      Wydaje mi sie, ze w wychowywaniu dzieci najbardziej przydaje sie zdrowy rozsadek i zimna krew.
      • yoka1 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 06.06.11, 10:40
        w USA widziałam jedno dziecko i matka Amerykanka reagowała na każdy płacz. Ale to o niczym nie świadczy, nie stanowi ogółu.

        Ale będąc w Pradze, gdzie były upały takie,jak my teraz mamy, jedna Czeszka z dzieckiem ok. 4-5m-cy siedziała w samo południe na kawie i w najlepsze rozmawiała, a dziecko aż krztusiło się z płaczu, tak krzyczało, że niosło po całej ulicy, panie w najlepsze rozmawiały, matka zero reakcji, nawet nie zakołysała wózkiem.

        Więc może to kwestia podejścia i charakteru a nie nacji?

        Natomiast w Wlk Brytanii, na początku grudnia dzieci w skarpetkach, spod spodenek wyglądają gołe nóżki, brak czapki i szalika to norma, jeżdżą w otwartych wózkach typu parasloki bez kocyków ,temp. była ok +2st

        W Polsce chyba nie do pomyślenia
        • tirupati Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 06.08.11, 15:08
          W Polsce niestety wiele rzeczy jest nie do pomyślenia. Ale swoją drogą podróżowałem trochę po świecie i spędziłem dużo czasu w innych kulturach, w tym w tej wschodniej i nie za bardzo podobają mi się niestety polskie dzieci...To jest niestety kwestia wychowania. Z jednej strony nadopiekunczosc i ogromne przywiazanie, z drugiej nie rob tego, nie rob tamtego. Efekt dość mizerny. Gdybym miał adoptować trzylatka to na pewno nie byłby to Polak.
    • ponponka1 Na tym forum zlefo slowa nie mozna 06.06.11, 11:55
      powiedziec o Tracy Hogg i jej podnych "wychowawcach", wiec rozczaruje Cie, tu tez zostawia sie dzieci by sie wyplakaly, szczegolnie na noc. Oczywiscie w imie uczenia samodzielnosci. Pojawiaja sie np. pytanie czemu 6 dniowy noworodek nie chce sam spac i mozna metoda Tracy Hogg, i dostaje autorka odpowiedz, ze za wczesnie, tak od trzech miesiecy mozna....

      ech....glupota nie ma narodowosci...
      • pradziadka Re: Na tym forum zlefo slowa nie mozna 06.06.11, 12:35
        ja nigdy,przenigdy nie sadzilam,ze tak bede robic ale...kiedy bylam u kresu sil przy kolkowym,wiecznie placzacym niemowlaku i 2 innych malych dzieciach,placzac,trzesac sie nerwow i majac czarno przed oczami z niewyspania,kladlam wrzeszczace dziecko po godz noszenia na rekach i wychodzilam z pokoju.czulam sie wtedy i czuje sie nadal z tego powodu podle...

        nie sadzilam nigdy,ze pierwsze miesiace zycia dziecka moga tak wygladac, mialam juz 2 dzieci z ktorymi nie bylo takiego problemu.urodzil sie maly i od pierwszych chwil ciagle plakal.brzuszek,kolki itd. nosilam go non stop,do toalety lecialam w biegu,prysznic w biegu,sniadanie o 12.00 jakas kanapka na stojaco i popijanie herbaty w biegu.siadalam z nim,przytulalam go i momentalnie zsypialam.a tu dwulatek chce sie przytulic,poczytac,pobawic,zmienic pieluszke...

        nienawidze siebie za to,chce mi sie ryczec ale tak wlasnie robilam:kladlam do lozeczka i wychodzilam za drzwi za ktorymi klekalam i plakalam...przez chwile

        zycie nas zaskakuje,sami siebie zaskakujemy niestety...
        • ponponka1 Re: Na tym forum zlefo slowa nie mozna 07.06.11, 10:45
          Zaplaczesz jeszcze nie raz, jak tak wyplakane dziecko bedzie mialo 12-16 lat i bedzie mialo twoje lzy w d.... - wbrew pozorom to co robimy naszym malym dzieciom odbija sie pozniej.
          • pradziadka Re: Na tym forum zlefo slowa nie mozna 07.06.11, 11:02
            dawaj mi wiecej,ulzyj sobie,dokop jeszcze...

            fajnie jest udzielac madrych rad i dokopywac innym jak ma sie jedno dziecko i to 3 letnie i w przedszkolu

            myslisz,ze nie wiem ze zle robilam,myslisz,ze jest mi latwo?tyle tylko,ze potrafie glosno mowic o tym,czego inni nie powiedza bo sie wstydza lub boja byc potraktowane tak jak TY traktujesz innych,powiem glosno:jestem tylko czlowiekiem,czlowiekiem ktory ma granice zmeczenia,cierpliwosci itd
            • klarysa1111 Re: Na tym forum zlefo slowa nie mozna 07.06.11, 15:44
              Nie ma co rozpaczać. Spróbowałaś, okazało się, że to nie to. Więcej tego nie zrobisz. Miałam tak samo. Teraz wiem, że do wszystkich cudownych metod i opowieści innych trzeba podchodzić z dystansem. Lepiej słuchać swojej intuicji i swojego dziecka.
          • klarysa1111 Re: Na tym forum zlefo slowa nie mozna 07.06.11, 15:49
            A Ty wiesz wszystko i nigdy nie popełniasz błędów?! Wszyscy kochamy swoje dzieci i chcemy dla nich jak najlepiej. Ale gotowej recepty na idealne wychowanie dziecka nie ma. Każdy musi znaleźć swój sposób i czasem zrobić coś źle.

            Zgadzam się, że dziecka nie powinno się zostawiać na wypłakanie się godzinami. Ale są tacy, którzy w to wierzą. Nie ma dowodów na skuteczność jednego czy drugiego.
            • 3-mamuska Re: Na tym forum zlefo slowa nie mozna 08.08.11, 00:23
              A i jeszcze jedno,mi polozna po porodzie juz w domu powiedziala,ze jak nie masz sily,masz nerwy, ktore dziecko wyczuwa to lepiej je zostawic lozeczku nawet placzace i wyjsc nawet na 15 minut niz np.krzyczec czy potrzasac dzieckiem z nerwow, bezslinosci.
              Czyli jednak placz nie jest zabojczy dla dziecka,ale wsciekla mama nie wyspana od tygodni moze byc zagrozeniem dla malucha.
              Pozniej na kazdym spodkaniu to slyszalam,moze dlatego ze ona(corka)byla strasznie placzliwa i baly sie ze w koncu nie wytrzymam,pytaly o pomoc do malej, ile czasu ojciec sie zajmuje, ile babcia czy ciocie.
              Natomiast przy mlodszym nigdy o tym nie mowily, bo on byl strasznie spokojny,sam zasypil od dnia powrotu ze szpitala, budzil sie raz na jedzenie w nocy, jadl o 22 potem o 2, a potem 8 rano.Pozniej jak juz byl troche kumaty trzeba bylo z nim zostawac w pokoju.
              • mia_siochi Re: Na tym forum zlefo slowa nie mozna 09.08.11, 08:18
                3-mamuska napisała:

                > A i jeszcze jedno,mi polozna po porodzie juz w domu powiedziala,ze jak nie masz
                > sily,masz nerwy, ktore dziecko wyczuwa to lepiej je zostawic lozeczku nawet p
                > laczace i wyjsc nawet na 15 minut niz np.krzyczec czy potrzasac dzieckiem z ner
                > wow, bezslinosci.
                > Czyli jednak placz nie jest zabojczy dla dziecka,ale wsciekla mama nie wyspana
                > od tygodni moze byc zagrozeniem dla malucha.

                Tak tak, położna. To rzeczywiscie, chylę czoła i szacun big_grin Skoro POŁOZNA tak powiedziała big_grin

                Mi powiedziała, że jak zjem kawałek ciasta, to dziecko będzie płakać.
                A zapalenia uszu bierze się od powietrza i mam dziecku uszy zasłaniać.
                Faktycznie, nic tylko FACHOWCÓW słuchać big_grin
          • liluchamucha Re: ponponka 07.08.11, 10:10
            ponponka, mam nadzieje,ze przy trzecim dziecku zmadrzejesz, bo na razie to takie dyrdymaly wypisujesz,ze szkoda slow....najłatwiej jeszcze komus dokopac,jak cos szczerze napisal
    • jendza1 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 06.06.11, 14:21
      Mam dwulatka. Nie zdarzylo mi sie zostawic go, 'zeby sie wyplakal'. Jemu zas nie zdarzylo sie plakac bez konkretnego powodu. Sztuka jest domyslec sie tej przyczyny i ia usunac. A przyczyn moze byc wiele.
      Maly jest alergiczny i tez mamy za soba bardzo trudny poczatek. To byly nie tyle 'kolki', ile bol, spowodowany niestrawnoscia/reakcja alergiczna/glodem (odmawial jedzenia). Potrafil tez cierpiec bez placzu, a mysmy zachodzili w glowe, jak mu pomoc, zeby nie cierpial.
      Nie uzywalismy nigdy smoczka jako pocieszanki.
      Jednak zawsze mogl na nas liczyc, na nasze duchowe wsparcie bez przerwy, na fizyczna obecnosc jednego z rodzicow lub obojga (albo tez niani). Zero obojetnosci.
      Dzis jest bardzo pogodnym malcem.
      Gdy potrzebuje pojsc do toalety na dluzej, a jestem z nim sama - idzie do lozeczka, ale zawsze mu mowie, dlaczego tak sie dzieje. I on to akceptuje - nie placze.
      Jesli moje dziecko placze - nie zostawiam go dla naczyn na przyklad. Naczynia moga poczekac. Placzace dziecko potrzebuje ratunku natychmiast.
      Albo tylko wspolczucia.

      Zaczynam wreszcie rozumiec, skad tylu psychopatow...
      Jesli dla opiekuna wazniejsze jest zmycie garow, od stanu dziecka, to trudno sie dziwic emocjonalnym klopotom malego, a potem wiekszego, czlowieka...

      pzdr
      j
      • klarysa1111 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.06.11, 15:58
        Oczywiście, że gary nie są wazniejsze od dziecka. Cóż za idiotyczne uproszczenie! Moim zdaniem chodzi o sytuację, kiedy np. dziecko bawi się, wiec korzystamy z sytuacji i idziemy myc naczynia. W pewnym momencie dziecko zaczyna płakać, bo mu się nudzi (zaglądamy do nie go od czasu do czasu, więc wiemy, że nic złego się nie stało). Nie widzę powodu, żeby rzucać wszystko i biec do niego. Ja wolałabym powiedziec mu coś spokojnie, skończyć mycie i potem się z nim pobawic.

        Wg mnie dziecko jest spokojniejsze, jeśli wie, że jak mama wyjdzie z pokoju, to nic złego się nie dzieje. Ona jest obok i zaraz wróci. Jesli dziecko jest przyzwyczajone do naszej obecności non-stop, to dopiero problem, bo jak tu wyjść do toalety, jak cokolwiek zrobić w domu, nawet jak dziecko zaśnie, bo przeciez może się obudzić i dopiero będzie w szoku.
        • bacha1979 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 06.08.11, 20:22
          Fakt, po co maja się gary niecierpliwić. W końcu dziecko to bezrozumny kluch, wszytko mu jedno.
        • 3-mamuska Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.08.11, 00:53
          klarysa1111 napisałasuspicious Wg mnie dziecko jest spokojniejsze, jeśli wie, że jak mama wyjdzie z pokoju, to
          > nic złego się nie dzieje. Ona jest obok i zaraz wróci. Jesli dziecko jest przy
          > zwyczajone do naszej obecności non-stop, to dopiero problem, bo jak tu wyjść do
          > toalety, jak cokolwiek zrobić w domu, nawet jak dziecko zaśnie, bo przeciez mo
          > że się obudzić i dopiero będzie w szoku.
          Dokladnie.

          Mam kolezanke, ktorej 4-latka wyje jak pojdzie ona do toalety i zamknie drzwi, a ona stoi i wyje ,bo chce wejsc,nawet tata nic nie poradzi.
          Ale ona wlasnie od malenkosci w lezaczkach, krzeselkach brala ja ze soba do lazieni no musiala byc w tym samym pomieszczeniu,a teraz jak ma okres to problem, bo chce sie przebrac i nie chce zeby mloda widziala i kilka dni w miesiacu koszmar.Po czym gdy okres sie konczy znowu mloda stoi z nia w kibelku.
          Rozmawiac sie z nia tez nie da,bo mloda lapie ja za twarz i mama patrza na mnie.

          2 koleznka, samotna mama prosi syna czy moze isc zrobic siku,a on "nie mozesz" i tak ona siedzi pyta kilka razy, mozge isc ? on dalej " nie",wiec ona w koncu resztaki sil dobiega do toalety ,wtedy on za nia i wrzask.Chlopiec 5 lat.
          Obje nadopiekuncze mamusie.Chlopec chodzil z moja corka na zajecia, on z gra w lapce, ona w wysokiej ciazy kleka przed nim i zaklada mu skarpety.
          Dlatego jestem zdania ze wlasnie dzieci powinny wiedziec ze nawet jak mamy chwile nie ma w tym samym pomieszczeniu to nic zlego sie nie dzieje.

          Bo starszy syn idac 1 dzien do przedszkola potrzebowal mnie 40 minut,potem powiedzial ze moga isc i przyjsc jak skonczy.
          Corka 3 latka 1 dzien przedszkola pomachala i powiedziala do zobaczenia.Czhodzila od urodzenia po starszaka wiec wiedzial ze rano go zostawiamy a potem go odbieramy.
          Najmlodszy 1 dzien 20 minut w sali ,natepne dni w szatni,ale to tylko pani chcialy miec mnie blisko,baly sie zazwyczaj dzieci placza,byly zdziwnione za mlody ani jeden dzeicn nie zaplakal.
          Umieja bawic sie u siebie w pokoju, nie musz wisiec ciagle na mnie..
          Jak jestesmy razem to sie swietnie bawimy, czytamy, rozmawiamy, ogladamy,gotujemy razem,ale jak ktos chce odpoczac to moze isc do siebie i nie ma problemu.
          Ja tez jak chce to moge poczytac ksiazke w sypialni i nikt nie widzi problemu.Dziei przyjad cispowiedz i wracaja do swoich zajec.
          Chodzi o to aby nauczyc dziecko ,pokazac ze rostanie z mama nie tragedia i zaufanie dziecka, ze mama zawsze wroci jest obok w pokoju.
          Moje dzieci wczesnie zostaja na kilka minut w domu same,np.2 latka i nie robi histeri,bo mama jest pod podloga w sklepie,w kapciach poszla wiec za 3 minutki wroci.
          A ona w tym czasie siedzi i oglada bajki nie ruszajc sie z kanapy ,a po powrocie pytala juz jestes?
          Majac 4 i 9 lat dzeici, mogla wyjsc na godzine do sklepu i nie bylo problemu.
    • julcia75 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 06.06.11, 23:55
      Moja siostra mieszka we Włoszech opowiadała jak tam rodzice zajmują się dziećmi .Nie mają dla nich dużo czasu bo a to fryzjer ,kosmetyczka a dzieci jak płaczą to są zdrowsze.Ja nie mogła bym tak zostawić żeby płakało odniemowlakadonastolatkaaa.blogspot.com/
    • matka_karmiaca Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.06.11, 14:50
      Słuchajcie, ale przecież w kulturach pierwotnych nie było tak, że matki po urodzeniu dziecka rzucały wszystko i kilka miesięcy warowały tylko przy kołysce, żeby zareagować na każde zakwilenie. Pole trzeba było zaorać, obsiać i zżąć, inwentarz oporządzić, skóry wyprawić... Jak oni to robili?
      • poli07 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.06.11, 17:25
        matka_karmiaca napisała:
        > Słuchajcie, ale przecież w kulturach pierwotnych nie było tak, że matki po urod
        > zeniu dziecka rzucały wszystko i kilka miesięcy warowały tylko przy kołysce, że
        > by zareagować na każde zakwilenie. Pole trzeba było zaorać, obsiać i zżąć, inwe
        > ntarz oporządzić, skóry wyprawić... Jak oni to robili?

        Po prostu zabierali dziecko ze soba do pracy , a po szczegoly zapraszam do ksiazki Jean Liedloff " W glebi kontinuum".
        Tu nie chodzi , aby skakac nad dzieckiem ale dac mu poczucie bezpieczenstwa i bliskosci mamy.

        A moda ktora panuje na tresowanie niemowlakow i noworodkow jest po prostu szokujaca, taki maly czlowiek chlonie wszystko jak gabka i zapisuje na swoich pustych dyskach w glowie. Nic nie zostanie zapomniane w przyszlosci i wszystko zlozy sie na charater i caly obraz tego czlowieka.

        A pan camel powinien moze przeczytac psychologie rozwojowa, a nie prawic takie rady dotyczace dzieci i tresury .
        • liluchamucha Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.08.11, 09:51
          poli,moda to panuje na "w głebi kontinuum",a nie na tresowanie dzieci
          • olik81 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.08.11, 09:32
            o tak,
            prawda nie czytalam tego bo jakos mnie nie rwie ale czytajac posty mamusi ktore to polecaja to az sie boje ze po tej lekturze z mozgu mi sie przetarta marchewka zrobi
            a te slowo tresowanie to normalnie opisuje wszystko co nie jest zwiazane z cycowaniem cale dnie,noszeniem i spaniem w jednym lozku
            jak maupysmile
            • liluchamucha Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.08.11, 10:04
              jak mozna tak zgłupiec po przeczytaniu jednej ksiazki i tak uwierzyc w te prawde jedyna...a moze autorka "w głebi.." sie myli,a moze chciala tylko zarobic i napisala cos szokujacego,a gawiedz wszytsko łyka jak objawienie
              • olik81 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.08.11, 10:10
                mnie tylko jedno zastanawia bo sama mam dzieci,mam znajomych co maja dzieci i z rozmow wynika,ze bycie matka bywa meczace,kazda chce od tego uciec czasami,miec czas dla siebie,

                a na tym forum to jakos zadna sie nie przyzna ze bycie karmicielka/smoczkiem/usypianka dla dziecka jest dla niej uciazliwe,ze zle sie z tym czuje
                same "achy" i "ochy" jak to wspaniale caly dzien lezec z dzieckiem w lozku
                czyli co forum niemowle to "specyficzne " matki czy pogodzone ze swoim losem bo w jakiejs ksiazce ktos cos napisal?
                • liluchamucha Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.08.11, 15:40
                  tez sie zastanawialam nad tym, bo rzeczywiscie w realnym zyciu mniej achow i ochow nad macierzynstwem z niemowlakiem,chociaz rowniez sie zdarzaja niektorym kobitkom...ale przy pierwszym dziecku: z jakiegos powodu babeczki wtedy czuja "misję", wszytskie rozumy zjadly i wyglaszaja madrosci...przy drugim trzeciim juz widza,ze swiata nie zwojowaly i nikt im medalu nie da
      • szafranna Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.06.11, 10:19
        Gwoli ścisłości, w kulturach prawdziwie pierwotnych ludzie nie uprawiali ziemi. Kobieta miała zajęcia, które umożliwiały jej jednoczesne doglądanie (lub też noszenie) niemowlęcia
        Nastąpił olbrzymi postęp cywilizacyjny ale nasza biologia nic się nie zmienia. Dziecko potrzebuje bliskości matki, bezpieczeństwa.
    • q_fla Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.06.11, 16:28
      Wszystko przez to, że w Polsce modna jest ostatnio matkopolskość i permanentne uświęcenie dzieciństwa. Przysłowiowego złotego środka brak...
      Dobra matka to taka, która karmi piersią, pada na twarz ze zmęczenia i z niewyspania, jest na każde zawołanie dziecka, nawet w sytuacjach potencjalnie niemożliwych, a jednocześnie jest zawsze uśmiechnieta i nigdy sie nie skarży.
      • 18_lipcowa1 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.06.11, 17:36

        > Dobra matka to taka, która karmi piersią, pada na twarz ze zmęczenia i z niewys
        > pania,


        nie no super
        jak sie tak karmienie piersią przedstawia
        znaczy KP = padająca na ryj matka z rozwleczoną sukienką i jeszcze bardziej rozwleczonym piersiami, blada i niewyspania to super
        to sie nie dziwie potem ze syfem bebilonem wolą karmic
        • q_fla Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.06.11, 21:17
          Lipcowa, a w którym miejscu napisałam, że jak się karmi, to jednocześnie się pada ze zmęczenia? Po "karmi piersią" jest przecinek, a nie "i".
          Jak zwykle czytasz to, co chcesz przeczytać, a nie to co jest napisane. tongue_out
        • poszukujaca1980 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.06.11, 10:02
          Lipcowa, Tobie cycki caly świat przysłoniły.
          Czytaj ze zrozumieniem a nie wybiórczo lub zapisz się na kurs logiki.
      • bacha1979 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 06.08.11, 20:27
        Dobra matka to taka, która karmi piersią, pada na twarz ze zmęczenia i z niewys
        > pania, jest na każde zawołanie dziecka, nawet w sytuacjach potencjalnie niemożl
        > iwych, a jednocześnie jest zawsze uśmiechnieta i nigdy sie nie skarży


        q_fla co Ty z tym karmieniem piersią masz?Chyba nie pominiesz żadnego wątku, żeby się do tego nie doczepić (nawet jeśli temat nic z kp nie ma wspólnego). Obsesja jakaś???
        • q_fla Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.08.11, 12:15
          Nic nie mam, tylko walczę ze skrajnymi poglądami. wink
    • olik81 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.08.11, 07:55
      jak sobie tu czytam o tych zmianach w psychice niemowlaka bo placze,bo mama go zostawia na chwile to tak sobie mysle,ze to raczej my mamy cos z deklami-w latach 80tych wiekszosc matek karmila mm, dzieci szly do zlobka w wieku 7-8 m-cy a metoda na wyplakanie byla bardzo popularna
      co za trauma
    • panna_z_pieskiem Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.08.11, 08:45
      Ale pierdoły niektorzy tu wypisują... Ludzie, bez przesady. Dziecko zostawione czasem na tzw. wypłakanie się zakoduje sobie, ze moze liczyc tylko na siebie... no błagam! Litości! Przypominam, ze od niedawna mamy po 1, 2 gora 3 dzieci. Niegdys normą było 5, 6, 7 dzieci. I jestem ciekawa czy panie były na kazde ryknięcie dziecka... Juz to widzę. Było to fizycznie niemozliwe. Przypominam, ze nie było wowczas pralek, zmywarek, słoiczkow itp., więc panie musiały robic to wszystko własnoręcznie plus 6 dzieci... Tiaaaaa, z pewnością każde usypiały na rękach, biegły na kazde ryknięcie i zabawiały pociechy bez przerwy... A zdaje się, ze te starsze pokolenia jednak az tak sfiksowane nie były. Odważę się nawet powiedziec, ze niegdyś dzieci i młodzież pałała zdecydowanie większym szacunkiem dla starszych (rodziców, dziadkow itd.) nizli dzisiejsza... Apeluję o zdrowy rozsądek. Fajnie, ze dzis mozemy sobie pozwolic na więcej czasu z dzieckiem (dzięki udogodnieniom technicznym) i bądzmy z nim jak najwięcej., ALe bez przesady! Nie popadajmy w paranoję, ze dziecko od razu sobie zakoduje, ze jest samo na swiecie ze swoimi problemami... A tak nawiasem mowiąc to i na to musi się przygotowac - czasem wszyscy bywamy sami ze swoimi problemami., Nawet otoczeni najblizszymi...
      Pozdrawiam!
    • liluchamucha Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.08.11, 09:44
      w mojej rodzinie dzieci to skaczące małpy. moja dwojka po 4miesiacu zycia obraca sie na brzuch i od tego czasu nie mam spokoju. nie mozna bylo zadnego spuscic z oka,bo by sobie krzywde zrobily, wszedzie wlazily i same nie pobawily dluzej niz 5minut. kazdą zabawką znudzone po minucie.
      zobaczylam dzieci kolezanek-siedzialy nieruchomo bawiac sie jedna zabawka przez godzine!!! myslalam,ze są chore. ale nie! po prostu sa takie spokojne. i to wllsnie mamy takich dzieci glosza te madrosci o uwadze 24/h. no takiemu dziecku to poswiecanie uwagi trudne nie jest. nie raczkuje, siedzi i bawi sie samo, nie wscieka sie,jak mama sie z nim nie bawi.

      a zebym ja mogla wypelnic domeowe obowiazki,jak np zrobienie obiadu,to musze wsadzic core do lozeczka. zadoweolona nie jest,ale tam sobie krzywdy przynajmniej nie zrobi,ale za to piszczy, krzyczy,zeby ja wyjac. i co ? mam ja nosic lub stac obok,patrzac jak wdrapuje sie na meble,a starsze dziecko niech glodne chodzi, niech lazi w niewypranych ubraniach do szkoly, bez drugiego sniadania, bez odrobionych lekcji. bo przeciez wazne jest poswiecenie uwagi, bo jak nie moge max poswiecic,to moglam dzieci nie miec,a tak co ze mnie za matka.

      mam znajoma,ktora przy 4dzieci spokojnych takie madrosci glosila:poswiecenie uwagi, poczucie bezpieczenstwa terefere...urodzila piąte i cholera trafilo jej sie takie jak moja dwojka. nareszcie sie kobieta zamknęła.
      • pancia-jancia Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.08.11, 10:47
        Ja nie umiem słuchać płaczu mojego, więc nigdy nie zostawiłam żeby się wypłakał, sam nie usypia i nie próbowałam go uczyć, budzi się w nocy średnio 5 razy i za każdym razem wstajemy na zmianę klepać go po tyłku bo tak lubi usypiać, (jest chyba nienormalnym dzieckiem bo nie cierpi spać z nami w łóżku) poza tym on jest w miarę grzeczny, jak chcę coś zrobić mogę go posadzić do krzesełka i jak będę opowiadać co robię to wysiedzi, umie się też pobawić sam, tyle że trzeba go mieć na oku, zaczął chodzić jak miał 9 miesięcy i co chwila albo się wywali, albo wspina na półki itp.
        Jednak uważam że teksty że Camel skrzywdził swoje dziecko na całe życie i że go nie kocha bo popłakało jak miało 3 tygodnie to delikatnie mówiąc bzdura. Na pewno traumy mieć nie będzie, co za bzdury tu większość fanatyczek wypisuje to masakra jakaś, naczytały się jakiś bzdur i myślą że do końca życia będą lepszymi rodzicami bo spały z dziećmi w łóżku i nosiły do snu. Niestety rodzicielstwo nie kończy się na odchowaniu niemowlaka, dopiero się zaczyna. wbrew tym waszym porównaniom do natury (spanie w jednym łóżku, ciągłe noszenie jak słynne małpy ) to tylko ludzie zajmują się dziećmi do końca życia.
        • pa-ti11 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.08.11, 13:27
          Mam tak samo- nie mogę słuchać jak moje dzieci płaczą - zawsze były duuuuuuużo noszone, non-stop ze mną (przy mnie cały czas), i co? I są rozpuszczone jak dziadowskie bicze. Nic się nie da zrobić - bo jak wsadzę do łóżeczka na 2 minuty to od razu histeria...Nie są nauczone, że może spotkać je odrobina stresu- a powinny być do tego przygotowane. Dlatego pomalutku je uczę - że trzeba 5 minut poczekać - cierpliwość. No ale teraz trzeba być totalnie anty CIO.
          Idiotyczne - choć sama popełniłam ten błąd- że dziecko nie może popłakać. Tylko noszenie non-stop. Błąd- wielki błąd.
        • liluchamucha pancia jancia 07.08.11, 14:32
          i tu trafiłas w sedno...urodzila taka pierwsze dziecko, naczytala sie bzdur i mysli,ze jak bedzie spala z niemowlakiem, nosila caly dzien i 2lata piersia karmiła,to zostana super rodzicem. tylko,ze to jest dopiero odchowanie niemowlaka i jak slusznie zauwazyla moja przedmowczyni, po owym odchowaniu dopiero zaczyna sie rodzicielstwo i wtedy moga sie zaczac ewentualne traumy dziecka,a nie w wieku 3 tygodni,bo zasnelo samo zamiast na rekach
          • olik81 przykladow nie trzeba daleko szukac 08.08.11, 11:27
            o tu
        • 3-mamuska Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.08.11, 01:12
          pancia-jancia napisała: > Jednak uważam że teksty że Camel skrzywdził swoje dziecko na całe życie i że go
          > nie kocha bo popłakało jak miało 3 tygodnie to delikatnie mówiąc bzdura. Na pe
          > wno traumy mieć nie będzie, co za bzdury tu większość fanatyczek wypisuje to ma
          > sakra jakaś, naczytały się jakiś bzdur i myślą że do końca życia będą lepszymi
          > rodzicami bo spały z dziećmi w łóżku i nosiły do snu.
          Camela dziecko bedzie mialo traume, bo nie ma mamy i camel uwaza, ze matka dziecku do szczescia nie potrzebna.Patrz posty camela o slynnym Piotrusiu.
      • olik81 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.08.11, 10:58
        bo mamy ktore pisza te pierdoly stoluja sie u mamy/tesciowej,maja panie do sprzatania i ich jedyna rozrywka jest forum na gazeciesmile
        jakby mialy zycie poza kupami ,nie wiem....studiowaly,chodzily na aerobic,z kolezankami sie spotykaly(nie mowie o popoludniowej kawie z dziecmi),cokolwiek co nie jest zwiazane z dzieckiem to by szybko nauczyly samodzielnego zasypiania, uodpornily sie na marudzenie(nie mowie o wyciu bo cos sie dzieje dziecku) i nie trabily o zaletach mycia podlogi z dzieckiem na plecach
        potem takie mamusie spotyka sie pod przedszkolem,szkola jak ze lzami w oczach zostawiaja zaplakane dzieci na pastwe rowniesnikowsmile
    • calineczkazbajkii Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 07.08.11, 15:03
      niektorzy rodzice tak wlasnie chowaja dzieci
      a dzieci sie wychowuje i kocha
      • olik81 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.08.11, 09:34
        calineczkazbajkii napisała:

        > niektorzy rodzice tak wlasnie chowaja dzieci
        > a dzieci sie wychowuje i kocha

        a ja gupia myslalam,ze do podawania piwa z lodowki
        wez sie babo ogarnij i przestan tu jakies tanie ideologie wyglaszac
    • perd-ido Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.08.11, 09:47
      Tez bylam zaskoczona gdy znajoma mieszkajaca w Stanach opowiadala jak nauczyla dziecko aby bylo grzeczne. Przez pierwszy tydzien/miesiac po urodzeniu zostawiala noworoda nakarmionego, przewinietego samego w pokoju. Gdy plakalo to plakalo- nikt do niego nie przyszedl. Wchodzila do niego co jakis czas (na karmienie, pieluche itd). Pozniej dziecko wcale nie plakalo, bylo grzeczne. Obecnie ma 4 lata, slucha sie rodzicow, generalnie nie ma z nim zadnych problemow. Kolejne dziecko tez wychowala wedle "metody Ferbera" i rowniez jest to dziecko aniolek. Znam rodzine, ktora w Polsce musztrowala dziecko ta metoda. Podczas wizyty u nich 4- miesieczne niemowle lezalo w lezaczku radosne i cos tam sobie po swojemu gadalowink. Moj w tym wieku krzyczal i plakal i chcial ciagle na rece. Coz -nosilam.
      Nie stosowalam takiej bezlitosnej "metody"..bo balabym sie, ze dziecku cos sie stanie!
      Moim zdaniem "metoda" choc bezlitosna jest stosowana w Polsce (tylko nie kazdy sie do niej przyznaje).
    • przyszla_mamuska Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.08.11, 18:05
      ja też nie mam sumienia żeby moje dziecko płakało a ja nic na to... uważam że jak płacze to coś jest nie tak (przynajmniej u nas to się sprawdza). raz jak straciłam trochę cierpliwość bo moje dziecko nie chce spać w wózku, to zostawiłam ją aż do jechałam do domu. wyła cały czas i nie pomógł sposób "na przetrzymanie". nie wierzę w te bzdury. u nas to nie zadziałało. wolę ją przytulić a ona czuje się bezpiecznie. szybko urośnie i potem będzie brakować mi przytulania maluszków wink ja nie uważam że trzeba mieć czas dla siebie. jak ma się dziecko to ono jest najważniejsze!! po co mi np. czytanie gazety, a obok dziecko wyje. co to za relaks??
      • olik81 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.08.11, 18:35
        przeciez nie mowimy tu o wyjacym dziecku kiedy matka czyta gazete
        tylko o tym,ze nie kazda mama czuje "misje" poswiecania dziecku kazdej minuty swojego dnia
        a ze kiedys wyrosnie-wiesz co,jak mam czekac ile?7-8?10? lat aby znowu miec czas dla siebie to ja dziekuje,mnie to nie bawi
        a co twoj maz na to,ze non stop dziecko cie absorbuje?
        zeby sobie "hobby" nie znalazl
        • przyszla_mamuska Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.08.11, 21:18
          nasza córcia jest całym naszym światem. jak ja coś robię to on się nią zajmuje. kilka lat na nią czekaliśmy... droga była ciężka do tego szczęścia. za 3 in vitro się udało, ale co ty możesz o tym wiedzieć... pewnie zaliczyłaś wpadkę to teraz ci może dziecko przeszkadza. współczuję takiej mamy sad
          • olik81 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 08.08.11, 21:29
            no i gitara ze ci to pasuje
            mi nie wiec sie dziwie matkom co cale dnie z dzieckiem,rozmowy tylko o dzieciach itd

            wspolczucie i ta wpadke moglas sobie podarowac-zalosny tekst
          • pa-ti11 Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 09.08.11, 06:48
            tekst o wpadce rzeczywiście żenujący i żałosny...
            poniżej jakiegokolwiek poziomu.....wstyd
          • liluchamucha Re: zostawianie dziecka, żeby się wypłakało 09.08.11, 07:22
            znam rodzine, ktora ponad 5lat walczyla o dziecko. w koncu sie udalo i tez cora była pępkiem swiata. potem zaliczyli 2 wpadki, zawsze wtedy,gdy mamie juz zaczynalo sie ukladac zawodowo...ale co Ty mozesz wiedziec o wpadkach
Inne wątki na temat:
Pełna wersja