mama_zofki
09.06.11, 20:56
Człowiek tu chucha i dmucha na swego malucha, przypina pasami gdzie tylko się da, tworzy starannie bezpieczne środowisko wokół i ani się nie spodziewa, że zagrozić mogą dziecku "ramiona" własnej matki...
Co ja dziś przeżyłam! Otóż potknęłam się we własnym domu trzymając córkę na rękach. Wywróciłyśmy się i Zosia uderzyła głową w stojącą na podłodze gondolę.
Szok! Trzęsłam się jak galareta. Przez chwilę była otumaniona, ale dość długo wystraszona jak fix. Zosia się mocno rozpłakała, co odczytałam za dobry objaw. Dała się dość szybko uspokoić, potem miała wręcz dobry humor. Na główce jest tylko ślad lekkiego zaczerwienienia. Chyba zamortyzowałam to uderzenie, ale wyglądało makabrycznie. Oczywiście natychmiast skonsultowałam się z lekarzem...
Rany, ile jeszcze człowieka czeka tak ciężkich przeżyć(?). Nikomu nie życzę podobnych.
Wszystkie inne problemu wydały się w sekundzie pierdołami.
...