sinusoidaa
01.07.11, 11:47
Poniżej przeklejam treść artykułu, który porusza bardzo ważne, wg mnie, kwestie, dotyczące alergii, a raczej jej błędnej diagnozy. Porusza problem bezsensownej, w większości przypadków, diety eliminacyjnej. A że autorem jest mój autorytet w dziedzinie alergologii i pulmonologii, lekarka, która wyprowadziła moją córkę z ciężkiej alergii, uważam, że jak najwiecej mam powinno poznać poniższe tezy

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie katuj dziecka dietą tylko dlatego, że podejrzewasz u niego alergię - ostrzegają lekarze. Restrykcyjne diety wyrządzą mu więcej krzywdy niż jesteś w sobie w stanie wyobrazić.
Wysypka, swędzące zaczerwienienia na skórze niemowlęcia, wypryski, które nie znikają po środkach pielęgnacyjnych czy też powtarzające się kolki jelitowe nasuwają często podejrzenie, że dziecko cierpi na alergię pokarmową.
Młodzi rodzice próbują z nią walczyć eliminując z diety karmiącej mamy, a w przypadku starszego niemowlęcia - jego jadłospisu - kolejne składniki pokarmowe. Niekiedy czynią to nawet za radą lekarza.
Tymczasem specjaliści od alergii alarmują - nieuzasadnione, często restrykcyjne diety eliminacyjne mogą wyrządzić nieodwracalne szkody w rozwijającym się organizmie małego dziecka.
-
To prawda, programowanie szlaków metabolicznych dziecka, mechanizmów obronnych rozpoczyna się już w życiu płodowym. Niedostarczenie odpowiedniej ilości białek musi zaburzać te mechanizmy. Objawy atopowego zapalenia skóry (wymienione powyżej) u małego dziecka najczęściej utożsamiane są z alergią pokarmową - przyznaje dr med. Teresa Małaczyńska, ordynator Oddziału Alergologii i Pulmonologii Szpitala Dziecięcego na gdańskich Polankach, wiceprzewodnicząca gdańskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Alergologicznego. Liczne badania wykazują jednak, że to nie do końca prawda. U dzieci do 2 roku życia tylko w ok. 30-40 proc. przypadków za objawy odpowiedzialne są alergeny pokarmowe. Ponad połowa maluchów z atopowym zapaleniem skóry reaguje na jeden z siedmiu typowych alergenów pokarmowych (mleko, białko jaj, pszenica, soja, orzeszki i dorsz).
-
Rozpoznanie atopowego zapalenia skóry u dziecka do 3 miesiąca życia jest praktycznie niemożliwe - twierdzi dr Małaczyńska. W tym okresie życia zmiany na skórze mogą być równie dobrze objawem wyprysku łojotokowego nadkażonego bakteriami lub grzybami. Trzeba więc je różnicować. U starszego niemowlęcia również nie można postawić tego rodzaju diagnozy bez pełnych badań diagnostycznych.
Tymczasem rozpoznań "na własną rękę" jest bardzo dużo. Z badań przeprowadzonych przez OBOP w 2010 roku wśród 1059 rodzin w Polsce wynika, że u 30 proc. ich dzieci rozpoznano alergię pokarmową na podstawie badań ankietowych. Po weryfikacji liczba chorych dzieci zmniejszyła się do 8 procent, po czym okazało się, że tak naprawdę cierpi na nią jedynie 5 proc. maluchów. Rozpoznanie alergii pokarmowej składa się z trzech etapów. Pierwszy polega na zebraniu od rodziców wywiadu lekarskiego, badania dziecka i oceny objawów. Na etap drugi składa się identyfikacja alergenu wyzwalającego objawy za pomocą testów skórnych i innych specjalistycznych badań. Dopiero w trzecim etapie lekarz postawić może ostateczne rozpoznanie i to po testach prowokacyjnych, które potwierdzą, że zidentyfikowany wstępnie alergen rzeczywiście wywołuję u dziecka reakcję uczuleniową.
- Nie wolno również nigdy eliminować potencjalnego alergenu tylko na podstawie dodatnich wyników testów - zastrzega dr Małaczyńska. Szczególnie wyczuleni na ewentualna objawy choroby i skłonni do restrykcyjnych działań są rodziny z grupy ryzyka, w których były już przypadki atopowego zapalenie skóry, astmy lub alergicznego nieżytu nosa. Starając się zapobiec wystąpieniu objawów choroby lub zredukować zmiany na skórze, które dokuczają dziecku, karmiąca mama rezygnuje z różnych bardzo ważnych produktów żywnościowych. Jak choćby z picia mleka, choć nie ma to żadnego uzasadnienia.
Dowiedziono bowiem, że z 500 g mleka wypijanego przez karmiącą kobietę w ciągu dnia, do pokarmu dostają się minimalne jego ilości niezbędne do pobudzenia układu odpornościowego i wytworzenia u dziecka tolerancji na alergeny pokarmowe.- Znam przypadki karmienia dzieci ryżem, ziemniakami i gotowanym mięsem, bez warzyw i owoców - wylicza dr Małaczyńska. W takich przypadkach dieta może okazać się dla dziecka bardziej niebezpieczna niż sama choroba. Tym bardziej, że to "skórka za wyprawkę", bo alergii zakodowanej w genach nie da się uniknąć.
A im bardziej będziemy dziecko izolować od potencjalnych alergenów, tym większy szok czeka organizm, gdy w końcu się z nimi zetknie. Dla prawidłowego rozwoju dziecka dieta musi być odpowiednio zbilansowana i wzbogacona przede wszystkim witaminą D3 oraz nienasyconymi kwasami tłuszczowymi omega-3 DHA.