Noszenie...

18.05.04, 10:21
Kobiety!!! Jak czytam juz ktoregos posta z rzedu o noszeniu kilkutygodniowych
dzieci, ze to moze zle, ze sie nie powinno, bo sie przyzwyczaja, ze to ze
owo, to przyznam ze mi sie slabo robi.
Najpierw 9 miesiecy dziecko kolysze sie w naszym brzuchu i siedzi przy
serduchu. Potem wychodzi na swiat i co? Ma samo calymi dniami lezec w
lozeczku najlepiej?
Kiedy chcecie je nosic? Jak skoncza 18-stke? Przeciez dziecko do 6-7 miesiecy
jest calkowicie od nas zalezne - samo nie siedzi, nie stoi, moze zobaczyc
tylko tyle, na ile nosimy je na raczkach. Poza tym taki maluch przeciez non
stop potrzebuje bliskosci. Potrzebuje slyszec bicie naszego serca, potrzebuje
sie poprzytulac.
Nie bójmy sie nosic naszych dzieci!!! To przeciez tylko dla ich dobra. I
gwarantuje ze jak tylko zaczna same sie przemieszczac, same z tych rak
schodza. Ja teraz czasmia tesknie za noszeniem Mai, bo glownie biegam za nia
po domu smile))) Oczywiscie przytula sie i caluje mnie, ale to juz nie to samo.
Definitywnie woli wszystko robic sama, sama.
Moj postulat - nosmy, przytulajmy, calujmy, glaszczmy, piescmy... Im wiecej,
tym lepiej smile)))

Pozdrawiamy. Kasia i Maja (24.07.2003)
________________________________________
Majeczka maj law smile)))
nnk.art.pl/kotografie/nenkowa.html
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10446198
    • tygisek Re: Noszenie... 18.05.04, 10:36
      podpisuje sie pod tym postem rekami i nogami!!!!
      mi tez sie slabo robi, kiedy slysze takie slowa
      nawet sie niedawno niemalze poklocilam ze znajoma, ktora ma 2 miesiecznego synka
      i ostatnio rozbrajajaco stwierdzila ze "POPELNILA KARYGODNY BLAD - PRZYZWYCZAILA
      SYNA DO RACZEK!!!!!!!!!" na co jej oburzony maz (wycwiczony wczesniej przez
      mamusie) stwierdzil ze "TAK WLASNIE, TO BEDZIESZ SOBIE GO NOSIC SKORO TAK
      NAUCZYLAS....BO JA NIE" myslalam ze sie przewroce...
      nie musze mowic co bylo dalej...
      Ja nosze ile daje rady ( juz nie dajesmile) - ale Majka rezolutna dziewczynka chyba
      widzi co sie dzieje, usiadla i siedzi i bawi sie SAMA, SAMA, SAMA i rzeczywiscie
      az troszeczke kluje w serduszku ze robi sie juz taka zosia-samosia i choc
      przytula sie i caluje, i robi cacycacy to tylko patrzec jak wstanie i pobiegnie
      coraz dalej i dalej!!!!!!!!!
      szkoda marnowac kazdej chwilki bez tych raczek!

      pozdrawiam
      tygisek
      • mamamata Re: Noszenie... 18.05.04, 13:33
        tak, tak, a moja babcia ponoc zwykla mawiac: "jak ponosisz przez miesiac, to
        przez cztery bedziesz odzwyczajac wink" i mama mnie nie nosila, natomiast teraz
        ciagle nosi 10 kilowego 8 miesiecznego wnuka, i tez nie jest to zbyt dobre, bo
        on sie potem dziwi, dlaczego ja go nie biore natychmiast na rece. Ja apeluje o
        zloty srodek (no, moze od skonczonego pol roku, bo przedtem tez prawie nie
        puszczalam malucha z rak wink
        pozdrawiam Mamy noszace i nienoszace wink Aga
        • maminka1 Re: Noszenie... 18.05.04, 13:49
          Ja może nie noszę, ale często trzymam na rękach, np. siedząc w fotelu smile
          I denerwuje mnie, kiedy babcia czy teściowa mówią, że "jak się tak przyzwyczai,
          to potem nie odzwyczaisz". No i dobrze, to w końcu moje dziecko i mój problem.
          Lubię, kiedy Maluszek (niespelna 5 tyg.) ma taką szcześliwą minkę przytulając
          się do mnie smile)) Nie ma piękniejszego widoku smile
          A po domu nosi go tata - i wtedy dopiero Maluszek jest happy smile
          Zamierzam go tak "rozpieszczać" ile się da, chcę, żeby moje dziecko było
          szczęśliwe i mialo poczucie bezpieczeństwa. Nie pozwalam mu się tez wyplakiwać w
          samotności i szlag mnie trafia, kiedy słyszę dobre rady, że "dziecko musi
          plakać! Ćwiczy w ten sposób płuca". Niech sobie same ćwiczą płuca crying
          Oczywiście nie przesadzam, i nie biegnę na złamanie karku, jeśli tylko zakwili,
          ale wiem, kiedy jest mu naprawdę źle, a kiedy sobie tylko marudzi i wystarczy mu
          pomachać grzechotką.
          Rozpieszczajmy nasze dzieciaczki, niech wiedzą, że są kochane smile
          • aprze Re: Noszenie... 18.05.04, 13:55
            Cześć
            teraz twierdzę, że trochę źle robiłam przy pierwszym dziecku. Przez cały czas nosiłam go na rękach np. pada deszcz Bartek na rękach okryty folią, wchodziłam i wychodziłam z autobusu (dziecko na ręku a drugą wyciągałam wózek), podczas gotowania. Przy drugim dziecku uczyłam ją od razu, że czasami musi leże w wózku
            Pozrawiam, Agnieszka
      • andzia001 Re: Noszenie... 18.05.04, 14:45
        Jestem za, za, zasmile))))))))))
        Nosiłam i noszę mojego brzdączka kiedy tylko chce (bo na własnych nóżkach już
        biega) i delektuję się każdą taką chwilką na maxa.
        Wiem, że to okres przejściowy i dlatego też korzystam z tych cudownych chwil
        przytulania ile wleziesmile))))))))))))))))0

        pozdrawiam cieplutko
        Anka, mama Marcinka
        a to moje słoneczko:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10458885&a=12096701
    • szpiczak Re: Noszenie... 19.05.04, 13:01
      ja nosze mojego chlopczyka od "poczatku" wtedy kiedy on tylko chce a poza tym i
      ja mam ochote wziasc go na raczki i przytulic.na gadanie ciotek i babc-nie nos
      bo przyzwyczaisz-moj maz odpowiada -a kiedy go bede nosil jak bedzie
      dorosly???no i jestesmy wszyscy szczesliwi.co z tego ze bola mnie plecy??ja sie
      juz nie licze smile))
      • yellow1 Re: Noszenie... 19.05.04, 14:02
        Do porodu zostaly mi jeszcze 3 miesiace, ale juz zapobiegliwa mama i tesciowa
        wbijaja mi do glowy, zeby nie przyzwyczajac dziecka do raczek... Kiedy im
        powiedzialam, ze na poczatku chcialabym, zeby maluch spal z nami w lozku, bo
        wydaje mi sie, ze tak bedzie i mi, i dziecku wygodniej- chocby ze wzgledu na
        karmienie- calkowicie mnie zakrzyczlay (niewiele brakowalo do stwierdzenia, ze
        w ten sposob na 100 % wychowam sobie terroryste). No to jaki jest "zloty
        srodek"? Jest cos takiego...? Czuje sie totalnie zagubiona w tych wszystkich
        poradach, opiniach...
        • netka73 Re: Noszenie... 19.05.04, 15:38
          My tez nosimy nasza 3 tygodniowa coreczke. Podobno im wiecej nosimy teraz, tym
          bardziej szczesliwa i samodzielna bedzie pozniej. Ja w to wierze smile)

          Jedyne co mnie zastanawia to jej kregoslup - czy takie czeste noszenie, plus
          takze spanie na nas (Mala uwielbia spac na naszych brzuchach, lezac sama tez na
          brzuchu) nie wplywa niekorzystnie na jej kregoslup? Ona praktycznie w ogole nie
          spi na pleckach, gdyz nawet jak spi w lozeczku, to musi to byc na boczku. Co o
          tym sadzicie?
          • szpiczak Re: Noszenie... 20.05.04, 10:14
            dobrze ze zwrocilas na to uwage! dzidze trzeba nosic na raczkach ile wlezie smile
            ale w ten sposob zeby glowka nie opierala sie na kregoslupie.ma sie opierac na
            naszym ramieniu.
        • kasia.tycz Re: Noszenie... 19.05.04, 16:01
          To wszystko zalezy od Ciebie, i jaki rodzaj wychowania preferujesz,
          konserwatywny (jak nasze babki) czy tez nowoczesny. Dawniej panowala metoda,
          zostaw, niech sie wypalcze, to dobre na pluca, przez noszenie dziecko sie
          rozpieszcza, przyzwyczaja itp. itd.
          Dziaj rozne najnowasze badania stwierdzaja zupelnie co innego a mianowicie:
          - Malec słysząc głos matki, czujac bicie serca, ciepły dotyk, zapach, buduje
          silną więź emocjonalną.
          Płacz jest sposobem wyrażania swoich potrzeb. Noworodek powodów do płaczu może
          mieć dużo. Przede wszystkim kiedy jest głodny, kiedy jest mu źle, odczuwa ból
          lub niewygodę, a także na skutek dopływu zbyt wielu bodźców z zewnątrz. Rodzice
          stopniowo rozpoznają różne rodzaje płaczu i w przybliżeniu wiedzą co jest jego
          powodem . Jeśli dobrze odgadywane są potrzeby małego człowieka reaguje on
          przestając płakać. Gorzej jeśli rodzice nie potrafią odczytać sygnałów dziecka
          wtedy płacz będzie wyrazem bezsilności. Sytuacja staje się stresowa gdy brak
          cierpliwości i zdenerwowanie rodziców spowodują zaprzestanie prób komunikowania
          się z dzieckiem. Najgorszym wyjściem będzie wtedy pozostawiania płaczącego
          dziecka. Da to swój negatywny wpływa na rozwój emocjonalny i społeczny dziecka.

          Na koniec pragne dodac od siebie, ze nawet nie zauwazysz jak dziecko bedzie
          mialo roczek, zacznie chodzic i juz nie bedzie chcialo zebys je bezprzerwy
          nosila, przytulala itp. Wykorzystaj ten czas najlepiej jak umiesz i w miare
          swoich mozliwosci. Nie sluchaj rad ciotek i pociotek, bo kazdy z nas jest
          inny, kazdy ma inne potrzeby, kazdy realizuje sie w inny sposob, no i w koncu
          kazdy ma prawo wychowywac dziecko w swoj wlasny sposob. To nie prawda, ze
          dziecko sie przyzwyczai. Wszystkie dzieci potrzebuja milosci, czulosci i rodza
          sie z silna potrzeba bycia z matka. Zauwaz, ze wszystkie istoty przez pierwszy
          okres zycia podazaja za matka krok w krok, sa nierozlaczne. Czlowiek ma ta
          przewage, ze moze dziecko wziasc na rece i przytulic. Dziecko noszone przez
          matke, czuje sie bezpiecznie, jest pewniejsze siebie i pogodniejsze, co rzutuje
          rowniez na jego osobowosc i zachowania w przyszlosci. Nie musisz spac z
          dzieckiem, choc wiele par to robi. Ale w ciagu dnia powinnas nosic, przytulac o
          ile to mozliwe jak najwiecej. Oczewiscie, ze nie bez przerwy, ale zostawiajac
          dziecko w lozeczku calymi dniami, zeby sie chartowalo i uczylo samo bawic, samo
          usypiac, zeby sie wyplakalo itp, to tylko droga do nikad. Dziecko pozniej nie
          bedzie umialo sie otworzyc przed Toba, uzewnatrznic uczuc, pokazywac emocji, a
          przeciez to samo zycie. Ja tak uwazam.
          Pozdrawiam serdecznie,
        • kasia.tycz poradnik do macierzynstwa ;-) 19.05.04, 16:10
          daj przeczytac ostatni fagment a propo dawania rad tym wszystkim ktorzy Cie
          bombarduja 'dobrymi radami' i rob swoje!!!!

          JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO MACIERZYŃSTWA PORADNIK DLA PANÓW (I PAŃ)
          03.02.2004


          Dla wszystkich rodziców teoretycznych ku przestrodze, dla faktycznych w celu
          weryfikacji rzeczywistości:
          Zapomnij o poradnikach na temat wychowywania dzieci i przestań bujać w
          obłokach. Oto dziewięć sposobów na sprawdzenie, czy jesteś już gotowy zostać
          dobrym rodzicem.

          Kobiety, aby przygotować się do macierzyństwa:
          włóż szlafrok i przymocuj na brzuchu worek z grochem. Trzymaj go tam przez 9
          miesięcy. Po tym czasie wyjmij z worka 10 procent grochu.

          Mężczyźni:
          Aby przygotować się do ojcostwa, pójdź do najbliższej apteki, wyłóż cala
          zawartość portfela na ladę i oddaj aptekarzowi.

          Następnie pójdź do supermarketu i załatw, by cala Twoja pensja była, co miesiąc
          przelewana bezpośrednio na konto sklepu.

          Aby przekonać się, jak będą wyglądały Twoje noce, powinieneś chodzić po pokoju
          od 5 po południu do 10 wieczorem, nosząc mokry tobołek o wadze około 5
          kilogramów. O 10 wieczorem odłóż tobołek, nastaw budzik na północ i idź spać. O
          północy wstań i chodź po pokoju z tobołkiem na rękach do godziny pierwszej.
          Nastaw budzik na 3 rano. Ponieważ nie możesz zasnąć, wstań o 2 i weź sobie cos
          do picia. Wróć do łóżka o 2.45. Wstań, gdy budzik za dzwoni o 3. ?piewaj
          piosenki przy zgaszonym świetle do godziny 4. Ustaw budzik na 5. Wstań. Zrób
          śniadanie. Postępuj tak przez 5 lat. Sprawiaj wrażenie zadowolonego z życia.

          Wydrąż melon, robiąc mu z boku mały otwór o średnicy piłeczki pingpongowej.
          Zawieś na sznurku u sufitu i rozbujaj. Weź miseczkę wodnistej papki i spróbuj
          za pomocą łyżeczki przełożyć jej polowe do wnętrza bujającego się melona,
          udając przy tym, że jesteś samolotem.

          Druga polowe papki wylej sobie na kolana. Jesteś już gotów karmić roczne
          niemowlę. Aby przygotować się na karmienie raczkującego dziecka, rozsmaruj dżem
          na kanapie i wszystkich zasłonach. Ukryj paluszek rybny za szafa i zostaw go
          tam na parę miesięcy.

          Ubieranie maluchów nie jest wcale takie łatwe, jak się wydaje. Kup ośmiornicę i
          siatkowa torbę. Spróbuj włożyć ośmiornicę do torby tak, by żadne jej ramie nie
          wystawało na zewnątrz. Czas przeznaczony na to zadanie: cale przedpołudnie.

          Przygotuj się do wyjścia rano z domu. Czekaj pół godziny przed drzwiami do
          ubikacji. Wyjdź z domu. Wróć. Wyjdź ponownie. Wróć. Wyjdź i odejdź kilkanaście
          metrów od domu. Wróć. Wyjdź i oddalaj się bardzo powoli. Po drodze zatrzymuj
          się, by dokładnie przyjrzeć się każdemu niedopałkowi na chodniku, każdej gumie
          do żucia, każdemu papierkowi i każdemu martwemu owadowi. Wróć pod dom. Krzycz
          głośno, że masz już tego wszystkiego dosyć, aż sąsiedzi staną w oknach i z
          zaciekawieniem zaczną się na Ciebie gapić. Teraz jesteś już gotów, by zabrać
          swojego malucha na spacer.

          Pójdź do supermarketu, zabierając ze sobą cokolwiek, co przypomina dziecko w
          wieku przedszkolnym. Najlepiej nadaje się do tego dorosły kozioł. Jeśli
          chciałbyś mieć więcej niż jedno dziecko, weź ze sobą kilka kozłów. Zrób
          sprawunki na cały tydzień, nie spuszczając ich z oczu ani na chwile. Zapłać za
          wszystko, co kozły zjedzą lub zniszczą.

          Naucz się na pamięć imion bohaterów dobranocek. Kiedy zorientujesz się, że
          śpiewasz podczas kąpieli "Ja jestem pan Tik-Tak", jesteś gotów, by zostać
          rodzicem. Pamietaj, aby wszystko to, co mowisz, powtarzac przynajmniej piec
          razy.

          Zanim dorobisz się potomstwa poszukaj ludzi, którzy mają już dzieci. Krytykuj
          ich bezustannie za brak konsekwencji i cierpliwości, za to, że nie uczą swoich
          pociech dyscypliny i ze pozwalają im na wszystko. Doradzaj im bez przerwy, co
          powinni zrobić, by dzieci wcześniej szły spać, jak maja je nauczyć dobrych
          manier i zachowania przy stole. Ciesz się tym okresem. Nigdy później nie
          będziesz już tak doskonałym ekspertem w wychowywaniu dzieci.
    • zoe7 Re: Noszenie... 20.05.04, 11:10
      No to zazdroszczę zdrowia i mądrego podejścia. Mi brakuje cierpliwości do
      ciągłego noszenia Młodego, wykorzystuję męża jak mogę wink a jak nie mogę to też
      wykorzystuję... Pawełek ma 5 miesięcy, dużo nie waży (jest wcześniakiem) a
      mnnie i tak kręgosłup boli... Wiem, ze trzeba nosić, ale nie daję rady, a potem
      psychika mi siada, ze znowu jestem "za cienka". Eh, życie
      Pozdrawiam - T.
    • agatunka Re: Noszenie... 20.05.04, 13:03
      Moj synek skńczył 5 miesięcy i do tej pory był noszony kiedy chciał. Pewnie, że
      czsem narzekam, że bolą mnie plecy ale jakoś na spółkę z mężem dajemy radę.
      Teraz nawet dść często sobie sam leży i dobrze się bawi a im będzie starszy tym
      mniej będzie chciał być oszony. Więc ja też uważam, że trzeba nosić tyle ile
      dzicko chce.
      Pozdrawiam
Pełna wersja