uliczne zaczepki

05.08.11, 09:40
Nie wiedziałam jaki dać tytuł temu wątkowi.
Napiszcie jak reagujecie na uliczne,autobusowe zaczepki ze strony osób trzecich wobec Waszych maluszków. Czy Was złoszczą, czy bawia, jakie sa granice....

Napisze co mnie złości:
- autobus: czesto jezdze z dzieciakami MZK. Mała ma prawie 11 miesięcy, generalnie dobrze się bawi w czasie jazdy, co przyciaga uwagę, szczególnie osób starszych. Dopoki to sie dzieje na odgległość, bez dotykania,nie mam nic przeciwko,ale jak juz zaczyna się robienie na buziaku tititii ściskanie polików to gouje się we mnie, a nie wiem jak zareagować.enerwuje mnie jak ludzie najpierw zasłaniają swoja schorowaną reką buzie,bo kaszla niemiłosiernie, apóxniej macajania mała.

- inna sytuacja z autobusu: mała usilnie sięga po sprzączke od zapięcia wózków inwalidzkich. Nie pozwalam jej, bo wiem że zaraz wyląduje w jej buzi. PO chwili widze "uprzejmego" Pana,który podaje małej sprzączkę a ta kieruje ją od razu do buziaka. Mowię do Pana " Wie Pan co, ja specjalnie wózek odsuwam, żeby ona tego nie chwyciłai do buzi nie brałą, a Pan jak na złość to zrobił", na co Pan poirytowany, co takiego może się jej stać, że będzie to sobie gryzła.


- apogeum wczoraj na placu zabaw: mala siedzi w piaskownicy z dziecmi i ich opiekunami i ze mną oczywiście.Nagle jedna Pani zachęca ją aby przyszła do niej (znam kobietę,bo to matka mojego sasiada wiec nie protestuję).Mala idzie na kolana do owej Pani, moja chwila nieuwagi i ma w paszczy lizaka,ktorego Pani dała jej polizać. Nota bene lizak wczesniej był lizany przez jej wnuczkę, która dosłownie 3 minuty temu kichnęła potwornym glutem, na co jej tata zareagował " O!!! M. znowu przziębiona jest". Szlag mnie trafił, zabrałam mała,mówiąc że nie chce aby lizaka jadła,nie wspominając o tym, że wylizanego przez inne dziecko. Zrobuiłam to w sposób bardzo spokojny i bez fochów, ze względu na to ze chodziło o mamę kolegi, tam obecnego. Po chwili Pani przyciąga do siebie innego rocznego malucha, wycąga nowego lizaka (chyba cos doniej dotarło), otwiera go daje jemu i mówi" Masz tutaj, będziesz miałm na spółke z dziewczynką(moją córą)"

Czy ja mam pecha do takich sytuacji, czy Wam też się zdarzają.
    • bluemka78 Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 09:57
      Ja akurat naleze do tych jak to sie okresla z niewyparzona geba wiec i emocji moich nie ukrywam jak cos mi sie nie podoba. Zreszta nie dotyczy to tylko dzieci. MZK nie jezdze, na plac zabaw tez nie, ale jak sie poza swoj ogrodek wychylimy na spacer, a mi ktos lapy do wozka zbliza to od razu reaguje, zeby dzieci nie dotykac. Odsuwam wozek i mowie wprost, ze nie chce by je dotykaly obce osoby. Zreszta rzadko sie to zdarza, bo przewaznie spacerujemy wspolnie z psem, a dobermana jak ktos widzi to sra w gacie na odleglosc, tymbardziej ze nasza sunia lubi zeby obcym gapiom pokazac, tak jak ja nie lubi jak obcy do dzieci sie zblizaja wiec konczy sie na usmiechach i powiedzeniu jakie to one slodkie sa. Jeszcze jak w blokach mieszkalismy to czesciej ludzie zaczepiali, szczegolnie mnie to irytowalo jak dzieci udalo sie uspic w wozku, co graniczy u nas z cudem, siedzimu cicho na laweczce w cieniu, a tu idzie babsko i z daleka ryczy jakie slodkie wiec ja tez widzac juz taka napalona kobiete z daleka pokazywalam znak na ustach, zeby byla cicho bo dzieci spia, a i tak zdarzylo sie ze musiala powiedziec swoje wiec dostala opieprz, ze wlasnie je obudzila i czy jest z siebie zadowolona. Trudno niech sobie mysla co chca, mi nie zalezy na tym by mnie wszyscy wokol lubieli, wystarcza mi prawdziwi przyjaciele, a zdanie sasiadow mi lotto.
      • lexie007 ..... 05.08.11, 13:29
        >>>>MZK nie jezdze, na plac zabaw tez nie, ale jak sie poza swoj ogrodek wychylimy na spacer, ----> znaczy Pani Hrabiankasmile
        • ewosek Re: ..... 05.08.11, 17:21
          lexie007 napisała:

          > >>>>MZK nie jezdze, na plac zabaw tez nie, ale jak sie poza swo
          > j ogrodek wychylimy na spacer, ----> znaczy Pani Hrabiankasmile

          czyli jak ktoś ma własny samochód i dom z ogródkiem poza miastem z dala od placów zabaw, to musi mieć "szlacheckie pochodzenie" ?? Ok, miło mi, hrabianka jestem ;D
        • mama_amelii Re: ..... 08.08.11, 09:34
          >>>>MZK nie jezdze, na plac zabaw tez nie, ale jak sie poza swoj ogrodek wychylimy na spacer, ----> znaczy Pani Hrabianka

          heheh dobre
          Ja też hrabianka,bo mam własny plac zabaw i samochódbig_grin

          Są pewne granice życzliwośći.Nie pozwalam obcym osobom brać na ręce dziecka,a już na pewno karmić lizakami,czy innymi słodyczami(starsza przyjdzie i zapyta,czy może,a młoda weźmie wszystko co dostanie).
    • la.ra.net Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 10:01
      Hmm... ciekawy temat.
      Ogólnie miałam podobne podejście jak ty, natomiast wyluzowałam kompletnie po wakacjach w Turcji.

      Tam - nie wyrobiłabyś,serio. To jak zachowują się turcy wobec dzieci przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

      Przykłady:

      - każdy na ulicy patrzał sie na synka, stary, młody, 15 latek, kobiety, mężczyźni, dzieci - podchodzili, głaskali, dawali cąłuska w rękę. Nie było 20 metrów aby taka sytuacja nie miała miejsca, dziennie po kilkadziesiąt razy. Po tygodniu juz nei zwracałam na o uwagi - i tak mieli nas gdzieś ich interesowało dziecko, a nie to by mamie zrobić przyjemność że ktoś się zachwyca jej pociechą.

      - Nie było dnia aby w restauracji kelner: nie głaskał dziecka, nie całował go w rączkę albo główke, nie pukał po nosku i ie gadął do niego parę minut próbując nawiązac kontakt.

      - Stoję przy zegarkach, obsługuje mnie typ z tatuażami, może 19 lat. w polsce bym uciekła. nagle jego groźna mina się rozjaśnia, bierze syna za stopę i daje mu buziaka w każdy palec u nogi, i po turecku odlicza do 10. inna osoba. Codziennie takich sytuacji było kilka i spotykały mnie od każdej płci i grupy wiekowej, w każdym miejscu.

      - Siedzimy w hotelu, pierwszy dzień. Dziecko w krzesełku. Podchodzi kelnerka., całuje dziecko w policzek i rękę. Odchodzi. Inna akurat ściera serwetki - podchodzi, wyjmuje syna z krzesełka bierze na ręce, całuje po policzku, gada do niego. Po minucie odkłada, nawet na nas nie spojrzała, intersował ją tylko syn.

      - Nast dzień - dwóch kelnerów i recepcjonistka - podchodza do wózka, biora dziecko na ręce, idą pokazać kucharzowi smile kurzach bierze go na ręce i daje buziaka.

      I TAK DZIEŃ W DZIEŃ.

      Ilość pocałunków, przytuleń i rąk w jakich był syn mieści sie chyba w granicach tysiąca. W mieścinie ludzie pamiętają imie, non stop mu ktoś macha. synek jak widzi kogoś na biało-czarno (kelnerzy tak byli ubrani) śmieje się i wyciąga ręce.

      Nie ma dawania jedzenia, czegokolwiek. Jest tylko czułąść i branie na rączki. Smiejemy sie z nowych bo są w szoku jak ktoś dotyka ich dziecka, a jak wyjmują im z wózka - ludzie są jak zastygnięci bo nie wiedzą co mają robić smile

      Wtedy wyluzowałam - a moje dziecko nabrało checi do ludzi. Zrobił się otwarty, pogodny, ufny.
      Dla mnie to była dobra lekcja - tego że są kraje gdzie dzieci to dobro wspólne i każdy takiemu dziecku okazuje max czułości i miłości - tak po prostu. U nas jest albo oschłość albo dokarmianie - właśnie cukierkami, lizakami. Tu mam granice - tam nie miałam, bo tam były inne normy.
      • martinhaa Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 10:26
        Dziękuję Ci za ten post smile
        Mam zamiar pokazać mojej przerważliwionej kuzynce smile
      • kiki74 Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 10:55
        Super,że to opisałaśsmile Ja mieszkam w dzielnicy, gdzie sporo jest starszych ludzi a oni naprawdę uwielbiają dzieci. Sąsiad daje mojemu starszemu synkowi zawsze cukierka jak go spotka, inni zagadują. Ludzie naprawdę robią to z serca, czasem trudno im się powstrzymać od czułych gestów. Nie irytuje mnie to tylko wzrusza, ale zachowuję harcerską czujność jak ktoś zbliża się do moich dzieci. Wszystko zależy od tego kto i jak to robi. Od kaszlącego żula ucieknę. Zazwyczaj jednak pytają czy mogą zajrzeć do wózka młodszego, zagadują czy chłopiec czy dziewczynka, życzą zdrowia, przesyłają buziaki. Ogólnie jestem za zauważaniem dzieci i obdarzeniem ich czułością.Po tym poście jeszcze bardziejsmile
      • panna.w.drodze Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 16:35
        bo są kraje gdzie dziecko = szczęście i radość z jego odwiedzin okazuje się to właśnie w taki sposób, każdy je dotyka, przejmuje na swoje ręcę, tuli ... słodkie
        no i nie ma obawy że jak wejdziesz do restauracji/sklepu to bedą na Was patrzec jak na śmierdzące jajo

        pomyslcie o ile luźniej w takiej atmosferze czują się rodzice
      • matylda07_2007 Re: uliczne zaczepki 10.08.11, 09:06
        Piękne smile W przeciwieństwie do wylizanego lizaka przez chorą dziewczynkę wink
      • gazeta_mi_placi Re: uliczne zaczepki 10.08.11, 16:04
        Niektóre Panie to przewrażliwione histeryczki.
        Najbardziej chorowite są dzieci nadmiernie izolowane od bakterii, zwierząt, innych ludzi.
        Cackają się z tymi dzieciakami jakby miały (te dzieci znaczy) HIV-a z bardzo obniżoną odpornością immunologiczną.
        Przeciętny pod względem zdrowia dzieciak nie zachoruje od pogłaskania przez obcą osobę.
        • adzisan Re: uliczne zaczepki 16.08.11, 10:37
          tak, ale mówimy tu o dotykaniu bardzo małych dzieci a nie kilkulatków. Najmniejsze istotki mają jeszcze słaby ssystem odpornościowy, więc trzeba je chronić.
      • mama_kotula Re: uliczne zaczepki 10.08.11, 16:28
        Cytat
        > Hmm... ciekawy temat.
        > Ogólnie miałam podobne podejście jak ty, natomiast wyluzowałam kompletnie po wa
        > kacjach w Turcji.
        > Tam - nie wyrobiłabyś,serio. To jak zachowują się turcy wobec dzieci przeszło m
        > oje najśmielsze oczekiwania.
        > Przykłady:
        (tu przykłady)


        Wszystko bardzo fajnie, dopóki na te czułości nie trafi dziecko zaburzone sensorycznie. Bo wtedy jest to koszmar i dla dziecka, i potem dla rodziców, którzy musza do późnej nocy walczyć z rozdrażnionym przestymulowaniem dzieckiem.
        Problem w tym, że zaburzeń autystycznych/sensorycznych nie widać. A matka, która prosi, aby jej dziecka nie dotykać, jest uznawana przez wszystkich za przewrażliwioną idiotkę, co się boi bakterii i chowa dziecko na dzikusa uncertain
    • iwa.63 Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 10:40
      A ja bardzo lubię kiedy ludzie okazują zainteresowanie moim synkiem. Wiem, że są życzliwi i zawsze mili więc mi to nie przeszkadza. Ja też nie jestem zołza, żeby opierniczać ludzi za przyjazne gesty czy słowa.
      • ola_mi Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 10:50
        dlammnie jest róznica iędzy przyjemnym gestem i zachwytem a karmieniem dzieciaka lizakiem,którego lizało inne dziecko...zakatarzone w dodatku....bleeeee
      • ciastolina84 Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 10:54
        Ja też staram się nie panikować kiedy ktoś mi do wózka podchodzi i zaczepia małą. Ostatnio Mała się boi obcych więc jak ktos podchodzi i za bardzo nachalny jest to mała czasem płacze i taka osoba sama sobie odchodzismile ostatnio podeszła do nas starsza pani (tak ok 80-tki) i zagadywała do małej, a ta sama do niej rączki zaczęła wyciągać i była na max zasłuchana. Staruszka prawiła jej komplementy, a nasza dzidka lubi być komplementowana to i uśmiech był i spokój big_grin. Ogólnie jeśli ktoś podchodzi do nas i jest uśmiechnięty i miły to czemu mam się denerwować i uciekać z dzieckiem. Z drugiej strony jakby ktoś dziecku lizaka dawał to bym zareagowała. Nie mam z tym problemu,aby kulturalnie wyjaśnić, że dziecko słodyczy nie jada. Fakt wyjaśniłabym spokojnie, ale pewnie trochę bym się zdenerowała. Gorzej jest z rodziną, bo u mnie często jest tak, że każdy lepiej niż ja wie czego moje dziecko potrzebuje. Często moja siostra jak w odwiedziny przyjeżdża dziwi się że mała nie je słodyczy i sama próbuje jej dawać (po co 9 miesięcznemu dziecku słodycze? tego nie wiem). ostatnio chciala dać jej ciasta swoją pooblizywaną łyżeczką (matka 2-ki dzieci). Moja asertywność i cierpliwość ma swoje granice w takich przypadkach.
    • matka_karmiaca Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 10:59
      Chyba masz pecha, bo ja znam takie przypadki tylko z forum. Owszem, kupa ludzi się do młodej uśmiecha, robią miny, zagadują, zwracają mi uwagę, że czapeczka się przekręciła, machają ciekawymi przedmiotami, komplementują, ale dotykanie ani dokarmianie się nam nie zdarzyło.
      • naana26 Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 11:17
        zgadzam, się że dokarmianie jest nie na miejscu ale należy tez brać pod uwagę pochodzenie tego zjawiska. Moja mama mi to tłumaczyła. Jako dziecko szła ze swoją mamą przez osiedle i tak się zdarzyło, że na ławce jakas kobiecina wyciągneła dla niej kawałek pomarańczy. Mama zdębiała, babcia miała wręcz łzy w oczach. Ten kawałek pomarańczy jedli w domu rodzinnie, wszyscy razem i jeszcze miesiąc o tym gadali.

        Dla starszych osób, wychowanych w czasach biedy,nieraz skrajnej nędzy, sklepowych kolejek i kartek, gdy czekoladę jadło sie w święta a po szynkę trzeba było stać 5 godzin - danie czegoś dziecku jest gestem normalnym. Za ich czasów dorośli jedli margarynę, dla dzieci zdobywali masło, oni jedli chleb - upolowane ciastko zostawiali dla dziecka. Jak mieli więcej szli na plac zabaw, zanieśli sąsiadce żeby dała pociechom. Wtedy otrzymywali za taki gest wdzięczność i na serio nie można się dziwić, że takie myślenie jest w nich zakorzenione, mimo że czasy się kompletnie zmieniły.

        Dla starszego człowieka temat diety też jest nie do ogarnięcia. Moja babcia nie zrozumie mojego odchudzania, gdy ona w moim wieku, w czasie powojennym chodziła głodna i jadła suchy chleb. I nie rozumie że mój syn pije wodę. Ona piła wodę bo nic nie było, dziecku dałaby soku z glukozą.

        Starszy nie rozumie, że na poręczy autobusu są bakterie. Oni nie sterylizowali smoczków, tylko ssali sami aby były mokre i dawali dziecku. Butelki miały po 5 lat - piło z nich pół osiedla, a potem podawali kolejnej matce aby wyrarmiła dziecko. Dzieci brały do buzi wszystko, bawiły sie wszystkim.

        Wymaganie od starszych myślenia dzisiejszego, to jest abstrakcja. Opieprzanie ich - to przejaw głupoty. Nie mówię aby narażać własne dziecko - ale trzeba po pierwsze wyluzować, po drugie - zachowywać minimum kultury osobistej, choćby ze względu na ich wiek i dobre intencje.
        • bluemka78 Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 11:57
          Wiesz co, akurat od starszych osob tez nigdy nie uswiadczylam nietaktow. Zawsze sa mili, zyczliwi i widac, ze to z serca zagladaja do wozka, a nie z wrednej ciekawosci jak co niektore sasiadki, by sprawdzic co dzieciom ubralam tym razem i miec powod do plotek. Tak jak autorka postu napisala, lizaka nie dala staruszka tylko kobieta duzo mlodsza, a to bylo powodem do zwrocenia uwagi i to ostro, tak zeby nastepnym razem glupot nie robila. Wszystko ma swoje granice i oczywiscie jesli ktos jest mily i zyczliwy to przyjemnie mozna zamienic pare slow, ale jesli ktos jest namolny i nie potrafi zachowac sie taktownie to trzeba zwracac uwage, a nie siedziec cicho i zaciskac zeby.
        • czekolada85 Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 12:03
          Generalnie chyba masz pecha.
          Jedyna podobna sytuacja która bardzo mocno mnie zdenerwowała to odwiedziny dalekiej kuzynki która chciała sprawdzać swoim brudnym paluchem czy mój dzieć ma zęby. No maskara myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok.

          Ale większość przypadków o których piszecie znam z forum. Kiedyś był wątek o rekcjach ludzi na kp. Nie sądziłam że można się z czymś takim spotkać (bo akurat mnie nigdy nic podobnego nie zdarzyło).
          Ale byłam ostatnio nad morzem, w parku na ławce kobieta karmiła piersią, podszedł do niej starszy pan i zaczął centralnie zaglądać co ona robi - stał tak dłuższą chwilę (kobieta próbowała nie zwracać na niego uwagi) a on komentował: Pani to to modne teraz takie w telewizji mówili.
          Uśmialiśmy się z mężem co niemiara ale dla tej kobiety pewnie sytuacja była nieco denerwująca.
      • ola_mi Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 13:24

        ale taie miłe przygody i zaczepki też mnie spotykają, jak najbardziej i nie mam nic przeciwko temu.
        Chodzi mi o to jak się zachowac przy takch dziwnych ekstremach smile
    • silje78 Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 13:06
      zdarzyło mi się kilka razy, że ktoś wyciągał ręce do córki jak była mała, łapał za rączki. jak pytała czy ręce umyte to ręce zaraz odsuwały się od córki. ja nie toleruję jak ktos obcy mnie dotyka, dlaczego miałabym fundowac to samo córce, pomijam kwestię brudnych rąk dotykających rączki dziecka, które ją zaraz wpakuje do buzi.
      ostatnia sytuacja jest dla mnie niewiarygodna i wygląda na mocno przejaskrawioną więc jej nie skomentuję.
      • ola_mi Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 14:33
        szczerze, to jakbyktos opisał taką sytuację tutaj na forum, to tez bym nie uwierzyła, bo brzmi niewiarygodnie. Niestety jest prawdziwa.
        Dzisiaj koleżanka,która ze mna była wczoraj na placu zabaw, pytała czy juz ochłonęłam po wczorajszym smile
      • 3-mamuska Re: uliczne zaczepki 06.08.11, 01:28
        silje78 napisała:

        > zdarzyło mi się kilka razy, że ktoś wyciągał ręce do córki jak była mała, łapał
        > za rączki. jak pytała czy ręce umyte to ręce zaraz odsuwały się od córki. ja n
        > ie toleruję jak ktos obcy mnie dotyka, dlaczego miałabym fundowac to samo córce
        > , pomijam kwestię brudnych rąk dotykających rączki dziecka, które ją zaraz wpak
        > uje do buzi.

        To ze ty nie lubisz to nie znaczy ze masz przenosic swoja fobie na dziecko,moze wlasnie ona bedzie lubila byc dotykana.
        Pomijajac lizanie lizaka ,to czasem odnosze wrazenie ze mlode matki to powinny wsadzic dzieci w szklane kule.
    • mummy83 Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 14:44
      poki zagaduja,usmiechaja sie ok,jest to mile.Natomiast mam alergie na dotykanie mojego dziecka,mowie wprost "bardzo prosze nie dotykac dziecka"z reguly zabijaja mnie spojrzeniem i odchodza.Ja nie dotykam obcych ludzi na ulicy,mnie nie dotykaja obcy na ulicy,wiec mojego dziecka tez dotykac nie beda,bo niby z jakiej racji?!To nie malpka w zoo czy w yrku,ktora kazdy che (choc nie mozna) dotknac.Nie przepadam,tez za naglym wkladaniem glowy do wozka..z reguly mala wpada wtedy w histerie i wcale jej sie nie dziwie.
      • mia_siochi Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 16:23
        mummy83 napisała:

        > poki zagaduja,usmiechaja sie ok,jest to mile.Natomiast mam alergie na dotykani
        > e mojego dziecka,mowie wprost "bardzo prosze nie dotykac dziecka"z reguly zabij
        > aja mnie spojrzeniem i odchodza.Ja nie dotykam obcych ludzi na ulicy,mnie nie d
        > otykaja obcy na ulicy,wiec mojego dziecka tez dotykac nie beda,bo niby z jakiej
        > racji?!To nie malpka w zoo czy w yrku,ktora kazdy che (choc nie mozna) dotknac


        Miałam coś takiego napisać, uprzedziłaś mnie wink
        Zagadywanie, uśmiechanie się- proszę bardzo, tym bardziej że dziecko mam towarzyskie i często samo "zagaduje" panie ekspedientki, blondynki zwłaszcza wink
        Ale ręce wara.
    • carmelaxxx Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 15:42
      kiedys tez bylam taka niediotykalska , z drugim dzieckiem wyluzowalam, to nie jest przeciez przejaw zlej woli tylko luidzie podchodza do dziecka z zyczliwoscia, nawet jesli dziecko polize lizaka ktorego wczesniej inne usmarkane dziecko polizalo to cos mu sie stanie? w piaskownicy moze wzuiasc piach do buzi ktory wczesniej obsikal kot i to jest chyba o wiele gorsze. Zdarza sie ze ktos zlapie mala za raczke , ja nie zwracam uwagi , po prostu jak odejdziemy przetre jej ta raczke mokra chusteczka i tyle. Po co komus robic tyle przykrosci kto ma dobre checi i nie ma zlych zamiarow?Myslicie e w innych krajach ludzie nie zaczepiaja dzieci? Zaczepiaja, rozmawiaja, wezma na kolana , dadza ciastko, i nikt nie oburza sie z tego powodu !
      • mama197809 Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 16:24
        Ja przy drugim wyluzowałam. Tez oczywiście bez przesady, ale wyluzowałam...Starsza córka przez pewnien czas była wstydliwa, nieufna. Jak np. ktoś chciał się z nia przywitac reagowała obojętnoscią, z czasem zastanawiałam się czy to trochę nie moja zasługa. Teraz noszę ze sobą chusteczki nawilżające i wycieram rączki. No ale z tym lizakiem jedzonym "na pół" to przesada...do tej pory mam fioła na tym punkcie. W domu panuje ogólny zakaz picia z wspólnej butelkiwink
        • ola_mi Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 19:54
          jeżeli chodzi o picie z jednego kubka, czy jedzenie jedna łyżeczką, to nie zawsze da się upilnować. Między mała a jej bratem nie panikuje z tego powodu, ale na przyklad ja nigdy smoczka malej nie oblizywałam,bo uważam to za obtrzydliwe.
          ale karmienie dziecka łyżeczka obcego dzieciaka, czy czestowanie obślionionym lizakiem, to dla mnie zdrowa przesada
    • dagmara-k Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 16:08
      ja mam w takich chwilach ochote dotknac takiej pani policzek, pogladzic i zapytac jakiego kremu uzywawink jak juz jestesmy przy lamaniu dla mnie podstawowych granic cielesnych. dziecko to tez czlowiek. nie zabawka za pomoca ktorej sasiad sasiadowi okazuje sympatie. czy nawet samemu dziecku. nie dotykam jednak ludzi powyzej przyzwoitej granicy, a obcych sie chyba powyzej 2/3 dloni nie dotyka, mowie jedynie, ze "do widzenia", albo jak jest czas to konkretniej "prosze nie dotykac dziecka". malo kiedy obywa sie bez dodania jakiegos klamstwa, ze sie dziecko boi. czasem tylko to dziala, zeby sie odczepili.
    • perd-ido Re: uliczne zaczepki 05.08.11, 22:23
      Wiesz Oli..o ile reakcja ludzi w MZK w ogole bym sie nie zmartwila, o tyle Pani dajaca mojemu dziecku lizaka, ktorego mialo w ustach juz inne dziecko dostalaby ochrzan bez wzgledu na to czy jest mama mojego kolegi czy nie.
      dziecko nie nosi skarpet (nie chodzi a ja nie zamierzam mu sciskac stopek), wiele osob w sklepie, na spacerze itd. dotyka go w te nozki, ktore on pozniej bierze do buzi. Czasem ktos z sasiadow chce wziac go na rece- niech bierze. Uwazam, ze nie wychowam dziecka w totalnej sterylnosci dlatego nie przejmuja mnie takie sytuacje. Ostatnio dostal od jednej Pani pomidora (z przydomowego ogrodka ale nieumytego), ktorego od razu wzial do buzi...coz...Mimo, ze mam taki poglad jak opisuje po przyjsciu z dworu myjemy rece, nie podam dziecku smoczka z ziemi i nigdy w zyciu nie podalabym dziecku oblizanej przeze mnie lyzki (smoczka itd), co czesto uda mi sie zauwazyc gdy chodze z malym po dworze.
      Za bardzo zwracasz uwage na takie sytuacje i dlatego sie przejmujesz. Zarazki i bakterie sa wszedzie- nie unikniesz tego.
    • ann.k Re: uliczne zaczepki 06.08.11, 22:41
      Przewrazliwiona jestes. No z tym lizakiem to nie, ale zeby tak juz dzieciaka nie dac za raczke czy nozke zlapac...
      Ja z moim czesto jezdze na Balkany i tam podobnie jak w opisanej tutaj Turcji. Moje dziecko doslownie idzie z rak do rak i jest przy tym mega szczesliwe. W Polsce lubie jak go lapia z gole stopki, poglaszcza po glowce czy odpowiadaja na jego zaczepki (lub sami zaczepiaja). Ostatnio znienawidzil podrozowanie komunikacja miejska, wyje niemilosiernie i nie bardzo chce sie uspokoic, wiec kazda osoba, ktora chce go zabawiac jest dla mnie na wage zlota wink
      • yvona73pol Re: uliczne zaczepki 07.08.11, 15:03
        laranet, naana, fajne posty smile

        Fakt, z lizakiem na spolke, to przegiecie, ale skoro moje dziecko potrafi jesc piasek z plazy na kilogramy, probuje pic wode ktora po deszczu pojawia sie przy kraweznikach, robi inne malo higieniczne rzeczy, to troche dotykania mu nie zaszkodzi wink Zwlaszcza, ze sam nierzadko dotyka innych, potyka sie o nich, badz lapie za ubranie/nogi w celu utrzymania rownowagi (to czesto w kosciele wink)
        Tutaj zreszta zazwyczaj ludzie na przyklad glaszcza po raczkach, albo robia takie symboliczne "czesc", nawet poglaskanie po glowie zdarza sie rzadko. I jest w tym mnostwo zyczliwosci, takiego ciepla smile
        Jak chca cos dac, to wczesniej pytaja czy moga.
    • liluchamucha Re: uliczne zaczepki 07.08.11, 15:10
      co tacy wszyscy nietykalscy...nic dziecku od tego nie bedzie
      • liluchamucha Re: uliczne zaczepki 07.08.11, 15:13
        dodam,ze pozytywnie odbieram starszych ludzi zyczliwych dla mohego dziecka(w UK, w polsce jednak rzadziej)...jeden staruszek usmiechal sie do corki i pyta mnie,czy moze,bo on taki stary i jeszcze sie dziecko wystraszy,a ja na to,ze oczywiscie,bo juz widzialam,ze mała była nim zachwycona, podobnie jak swoim wlasnym dziadkiem
        • perd-ido Re: uliczne zaczepki 07.08.11, 22:32
          Nam tez sie zdarzaja takie pytania od starszych osob (czy sie nie wystraszy?)...Maly uwielbia zaczepki i zawsze odpowiada na nie radosnym usmiechem.
    • ewekub Re: uliczne zaczepki 08.08.11, 20:04
      Ja również traktuję takie zachowania jako życzliwość i nie robię z tego problemu. Sytuacja z lizakiem była rzeczywiście ekstremalna i na pewno zwróciłabym uwagę, ale szczerze nie wyobrażam sobie, aby taka sytuacja miała miejsce u mnie na osiedlu.
      Nie spotkałam tak bezmyślnych ludzi uncertain

      Rok temu byłam na wakacjach w Egipcie z roczną córeczką. Mała co chwilę była zaczepiana, głaskana przez kelnerów, całowana w policzek przez stewardessy w samolocie, brana na ręce. Córka nawet od egipskiego kierowcy autobusowego dostała... starą bombkę choinkową smile
      Szczerze to miałam dylemat co z tą bombką zrobić, bo wyrzucić było głupio wink

      Dlatego też na zachowania przyjacielskie wobec dziecka jestem otwarta, pilnuję tylko, aby nie były przekroczone granice, ale tak naprawdę się to nie zdarza.
    • mikams75 Re: uliczne zaczepki 09.08.11, 08:06
      u mnie mala samo rozwiazywala problem - czasem wystarczylo, ze ktos na nia spojrzal, a ta od razu ryczala, a zaczepiajacy wystraszony wolal "ja jej nic przeciez nie zrobilem!!!".
      Ja nawet wolalam, zeby ona nie byla taka nietykalska, staralam sie ja troche oswoic, ale roznie bywalo. Pozniej z tego wyrosla a ja sie cieszylam, ze daje sie dotknac i juz nie ejst takim dzikuskiem.

      Historia z lizakiem - rewelacyjna. Sorry, ale mnie rozbawilo! Ale rozumiem, ze sie wscieklas.
      Tez by mnie cos trafilo. Nawet nie o to, ze obkichany ten lizak, bo katar to przyjdzie i pojdzie, ale o ryzyko prochnicy. Poza tym nie toleruje dokarmiania mojego dziecka.
      • mehil.dam Re: uliczne zaczepki 09.08.11, 10:17
        Moja córa jest z natury bardzo towarzyska - to ona zaczepia ludzi i wymaga zainteresowania swoją osobą. Higieną się specjalnie nie przejmuję - jak zje chrupkę, którą wcześniej w domu na podłogę rzuciła to niech je (na ulice jak spadnie to wyrzucam). Ogólnie nie przejmuję się zbyt wieloma rzeczami wink Bardziej przejmuje się moja mam czy babcia i nor rozumieją mojej postawy.
        Jeśli chodzi o noszenie na rękach - wszyscy znajomi ją noszą i jeszcze się domaga (ja ją noszę bardzo rzadko, bo mnie później kręgosłup boli), obcym bym nie pozwoziła wziąć.
    • illegal.alien Re: uliczne zaczepki 10.08.11, 12:17
      Nie zdarzylo mi sie, zeby ktos bez pytania probowal dokarmiac moje dziecko.
      dotykac pozwalam, nie zlosci mnie to, nie irytuje i nie wkurza. Moje dziecko jest wniebowziete jak jest w centrum zainteresowania, wiec rowniez jej to nie zlosci.
      Ludzie zaczepiaja nas bardzo duzo, bo moje dziecko cos w sobie ma, ze musi kogos zaczepic - no i ma dosc egzotyczna urode jak na Polske, wiec duzo ludzi ja zaczepia z tego powodu.
      jak ktos nas zaczepia, to czesto zamieniam pare slow z taka osoba, powymieniam uwagi i ide dalej smile Jedyne czego nie lubie, to pytan, czy jej nie za zimno.
      • liluchamucha Re: uliczne zaczepki 10.08.11, 12:45
        Jedyne czego nie lubie, to pytan, czy jej nie za zimno.

        ja równiez! juz wole sytuacje z lizakiemsmile
      • gazeta_mi_placi Re: uliczne zaczepki 10.08.11, 16:05
        >dosc egzotyczna urode jak na Polske...

        Pamiątka po wakacjach w Egipcie?
        • illegal.alien Re: uliczne zaczepki 10.08.11, 17:11
          Pudlo. W Egipcie w zyciu nie bylam. W Tunezji, Turcji, etc rowniez nie.
          • gazeta_mi_placi Re: uliczne zaczepki 10.08.11, 19:04
            Zatem pozostaje Nigeria big_grin
            • illegal.alien Re: uliczne zaczepki 10.08.11, 19:21
              Pacz pani, a jednak nie.
              Krajow na swiecie jest duzo, troche moze Ci zajac zgadniecie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja