W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki

16.08.11, 08:58
Może mnie zaraz zjecie, ale obserwuje zjawisko w przychodniach, tramwajach, parkach i nie mogę wyjśc z podziwu: XXI w, środek Europy, a matki "odczyniają uroki" wieszjać przy wózkach czerwone wstążeczki... Ze zdziwieniem zauważam, że najczesciej sa to młode osoby, około 20-25 lat. Czym to tłumaczyć? Zacofaniem? Kryzsem wiary? Ciemnotą?
Tak, oczywiście to nie jest moja sprawa, ani mnie ani mojemu dziecku taka wstążeczka krzywdy nie czyni, ba nawet pasażer wózka na tym nie ucierpi. Ja po prostu nie mogę się nadziwić...
    • gazeta_mi_placi Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 09:04
      Komu to przeszkadza?
      • latosie Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 19:38
        osz kurde ... zgadzam się z gazetą ... jak kto chce to niech sobie wiesza co i gdzie mu pasuje ...
    • m_m_mama tradycją 16.08.11, 09:21
      Mi nie przyszło do głowy wiązać wstążeczki, bo nikt z mojego otoczenia tego nie robił. W to, że czerwone majtki za kogoś maturę napiszą też raczej nikt nie wierzy, a większość bawiących się na stódniówkach je wkłada - tradycja.
    • budzik11 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 10:16
      Mnie to się kojarzy z końmi, którym kiedyś na wsi wiązano czerwone pomponiki przy głowie - jak koń gryzł lub przy zadzie, jak kopał - za zasadzie ostrzeżenia wink
      A te wstążeczki przy zwózkach pewnie babcie każą wiązać.
    • neftis83 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 10:19
      Pffff słabe....
      Ja przywiązałam wstążkę, a bynajmniej zacofana ani ciemna nie jestem. Powiem więcej, w moim otoczeniu prawie wszystkie wózki mają kokardkę, a w ciemnej wsi zabitej dechami nie mieszkam. Po prostu przywiązałam i już. I tradycją też bym tego nie nazwała. To raczej coś w stylu- nasrał na mnie ptak, idę zagrać w totka.
      A w ogóle, to nad czym tu debatować...
      • paniusia.aniusia Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 10:24
        Często o brak kokardki pytają mnie osoby z pokolenia rodziców czyli tak po 50 rż. Ale rzeczywiście trochę wózków jest tak hmmm udekorowanych. Może rzeczywiście za sprawą babć.
      • lumierin Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 10:28
        Oj przecież nikt nie wierzy że to odczynia uroki, ot po prostu niektórzy przyczepiają. JA też przez pewien czas miałam bo koleżanka mi przyniosła i przyczepiła, teraz już nie wożę bo Młody ją szarpał.
        Nie wierzę że to przynosi szczęście, zabezpiecza dziecko ani w inne głupoty...
    • emila.dudek Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 11:10
      Bardziej niż te wstążeczki śmieszą mnie tablice z imieniem dziecka. To dopiero jest wiocha!!!
      • titerlitury Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 11:12
        emila.dudek napisała:

        > Bardziej niż te wstążeczki śmieszą mnie tablice z imieniem dziecka. To dopiero
        > jest wiocha!!!

        Straszna... smile
        • lazurja1 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 00:04
          A ja choć sama takiej tablicy nie mam to ten pomysł mi się bardzo podoba i nie porównujcie tego do wstążeczki bo tablice nie mają niczemu służyc ,w przeciwieństwie do wstążeczek odpędzających uroki .
          • truscaveczka Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 13:12
            No no, dopóki jakiś zbok nie zawoła twojego dziecka po imieniu i nie weźmie na bok, bo widać znajomy, skoro imię zna uncertain
            • matka_karmiaca Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 19.08.11, 11:11
              truscaveczka napisała:

              > No no, dopóki jakiś zbok nie zawoła twojego dziecka po imieniu i nie weźmie na
              > bok, bo widać znajomy, skoro imię zna uncertain

              No rzeczywiście, bez tablicy na wózku zbok zupełnie nie miałby opcji dowiedzieć się, jak dziecko ma na imię. Musiałby wyczekiwać na tę zupełnie nie zdarzającą się okazję, kiedy matka mówi do dziecka po imieniu albo je woła.
      • kruszynka09 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 11:13
        Dokładnie!!
    • deela Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 11:16
      nie męczy mnie to, niech sobie wieszają - ja nie wieszałam, tzn przy pierszym dziecku teściowa chciała na łóżeczku wiązać, ale powiedziałam chłopu, żeby dyskretnie wybił to mamie z głowy, bo jak ona zawiąże na łóżeczku to ja jej zawiążę na szyi
    • matka_karmiaca Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 11:27
      Dziecię dostało w sklepie balonik i balonik jej uciekał. Potrzebowałam czymś przywiązać, miałam w plecaku tylko kokardkę z dzwoneczkiem z króliczka Lindta, więc przywiązałam nią. Balonik już dawno pękł, a ja dopiero teraz się zorientowałam, że ta wstążeczka to czerwona i że to chyba coś znaczy...
      Ale to dopiero w spacerówce było smile
    • anias9 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 12:16
      Mysle, ze wiekszosc mam wiaze wstazki nie bardzo wierzac w ich moc, ale tak na "wszelki wypadek". Nie pomoze ale i nie zaszkodzi. Zwykle robia to za namowa innych osob, najczesciej ze starszego pokolenia i wtedy nie widze w tym nic zlego. Gorzej gdy zaczyna sie w to naprawde wierzyc.. Takie swiadome praktyki zabobonne nie maja nic wspolnego z tradycja. To tylko i wylacznie kwestia wiary. Jesli ktos wierzy w Boga, w jego milosc a takze sile sprawcza modlitwy, to nie ulegnie magii czerwonej wstazeczki, bo zwyczajnie w to nie wierzy. I wyksztalcenie nie ma tu nic do rzeczy. To tak jak z tym czarnym kotem, ktory moze przyniesc pecha gdy przebiegnie nam droge, a jak splunie sie trzy razy przez lewe ramie to los sie odwroci. Jesli ktos wierzy w az taka wielka moc kota i sliny, to coz... Ja osobiscie swoje zyciowe "uroki" "odczyniam" w modlitwie. Pozdr
      • matka_karmiaca Jeśli ktoś jest katolikiem... 16.08.11, 12:44
        anias9 napisała:

        > Mysle, ze wiekszosc mam wiaze wstazki nie bardzo wierzac w ich moc, ale tak na
        > "wszelki wypadek". Nie pomoze ale i nie zaszkodzi. Zwykle robia to za namowa in
        > nych osob, najczesciej ze starszego pokolenia i wtedy nie widze w tym nic zlego
        > . Gorzej gdy zaczyna sie w to naprawde wierzyc.. Takie swiadome praktyki zabobo
        > nne nie maja nic wspolnego z tradycja. To tylko i wylacznie kwestia wiary. Jesl
        > i ktos wierzy w Boga, w jego milosc a takze sile sprawcza modlitwy, to nie uleg
        > nie magii czerwonej wstazeczki, bo zwyczajnie w to nie wierzy. I wyksztalcenie
        > nie ma tu nic do rzeczy. To tak jak z tym czarnym kotem, ktory moze przyniesc p
        > echa gdy przebiegnie nam droge, a jak splunie sie trzy razy przez lewe ramie to
        > los sie odwroci. Jesli ktos wierzy w az taka wielka moc kota i sliny, to coz..
        > . Ja osobiscie swoje zyciowe "uroki" "odczyniam" w modlitwie. Pozdr

        Jeśli ktoś jest katolikiem i wierzy nauce Kościoła, to powinien zadać sobie pytanie "Jeśli czerwone wstążeczki, wróżki, horoskopy i reszta są nieszkodliwym, nie mającym żadnej mocy wymysłem, to czemu mój Kościół tak stanowczo takich praktyk zabrania?".
        • titerlitury Re: Jeśli ktoś jest katolikiem... 16.08.11, 13:20
          chyba dlatego, że jeden z podstawowych fundamentów wiary mówi "nie będziesz miła bogów cudzych przede mną"
        • anias9 Re: Jeśli ktoś jest katolikiem... 16.08.11, 14:20
          Odpowiedzi na to pytanie udziela jasno Katechizm, do poczytania. Kosciol tego zabrania, poniewaz moga byc one bardzo szkodliwe. Niektore sa tylko ludzkimi wymyslami, ale wiele tego typu praktyk wywodzi sie z okultyzmu. Odciągają od ufnosci w Boze prowadzenie i uznania, że tylko Bog jest Panem naszego zycia. Szkodliwosc praktyk magicznych polega wlasnie na oderwaniu nas od wiary w Boga i przyzwoleniu na dzialanie innych, tajemnych sil w naszym zyciu. Kazda tego typu zabawa wiaze sie ryzykiem zniewolenia i oddalenia od Boga. Przeciez zdarzaja sie takie rzeczy jak opetanie, na co chrzescijanskim antidotum jest modlitwa, a nie "czarna magia".Niby od czerwonej wstazeczki do praktyk czarnej magii daleko, ale moze nie az tak jak nam sie wydaje...
          • syswia Re: Jeśli ktoś jest katolikiem... 16.08.11, 15:39
            LOL - chodzenie na msze, spowiedz, chrzest itd itd to takze przyklady praktyk magicznych wink
            wystarczy spojrzec na katolicyzm z punktu widzenia antropologii i w zasadzie nie ma wiekszej roznicy miedzy zawieszeniem kokardy na wozku a polaniem glowy dziecka woda
        • onyta Re: Jeśli ktoś jest katolikiem... 20.08.11, 11:16
          Widziałam ostatnio w wózku pchanym przez młodą dziewczynę czerwoną wstążkę przypiętą medalikiem z matką boską. Katolica-paranoica?
      • kikimora78 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 13:24
        a jeśli ktoś nie wierzy w boga tylko właśnie w czerwone wstążeczki? czym się rózni wiara w siłę sprawdzą modlitwy od wiary w siłę obronną czerwonej szmatki? bo moim zdaniem niczym...

        nie wierzę w ani jedno ani w drugie, ale drażni mnie trochę (szczególnie u osób wyznających jakąś religię) wyśmiewanie osób mających inne wierzenia czy przekonania. dla mnie to żadna róznica wieszać amulety od uroków czy medaliki lub krzyżyki.
        • anias9 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 14:25
          Jesli do mnie "pijesz", to pokaz w ktorym miejscu wysmiewam inne przekonania? Wyrazam tylko swoje zdanie na ten temat. Jesli ktos wierzy, ze jego dziecko prze zlem ochroni czerwona wstazka, woreczek z ziolami czy lwi pazur, jego sprawa i jego prawo! Pozdr
          • 3-mamuska Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 20.08.11, 02:43
            Moja mam przyczepila najstarszemu do wozka medalik z Matka Boska,na czewronej wstazeczce,do chrztu potem mowila zeby zdjac,ale tak wisialo, az mlody z wozka wyrosl.Pozniej schowalam na pamiatke,tak troska babci wiec sie nie czepialam.Nastepnym dzieciakom juz nic nie wieszlam, bo nie w Polsce urodzone.
            A kolezanka mial aniolka takiego 3 cm,w czerwonej sukience.
        • syswia Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 15:44
          wink

          ano - roznica jest taka, ze katolicyzm to "oficjalna" religia w Polsce i jej wyznawcy nie potrafia sie zdystansowac, bo:
          1. albo sa hipokrytami
          2. albo maja klapki na oczach

          albo potrafia samodzielnie myslec mimo zaangazowania religijnego.
    • conena Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 12:50
      a więc bywa i tak, że jeżeli ktoś się stanowczo sprzeciwia wstążeczkom, to kiedy taki ktoś jest w szpitalu i rodzi to jego (jej oczywiście, ale nie pasuje) własna matka wtyka czerwone wstążki w łóżeczko, gondolę, spacerówę i fotelik samochodowy.
      w gondoli ukryła tak, że dopiero przy wynoszeniu jej do piwnicy i wybebeszeniu całkowitym ją znaleźliśmy. w łóżeczku chciało jej się przekopywać aż do materacyka, a mieliśmy wtedy falbaniaste prześcieradło, więc to było coś.
      no. opad rąk, nie? smile
      • e-kasia27 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 18:27
        conena napisała:

        > wł
        > asna matka wtyka czerwone wstążki w łóżeczko, gondolę, spacerówę i fotelik samo
        > chodowy.
        > w gondoli ukryła tak, że dopiero przy wynoszeniu jej do piwnicy i wybebeszeniu
        > całkowitym ją znaleźliśmy.
        >

        No, widać bardzo chciała, aby wnuczka(wnuczkę?) nie spotkało nic złego, ale to działanie było bez sensu z punktu widzenia wiary w czerwone wstążeczki, bo...

        Z założenia czerwona wstążeczka (albo inny czerwony przedmiot) ma chronić przed urokami, czyli złym wzrokiem, a chroni w ten sposób, że ściąga na siebie wzrok osoby, która mogłaby rzucić urok na dziecię, więc aby czerwona wstążeczka działała musi być dobrze widoczna.
        Jej ukrycie w wózku nie ma żadnego ochronnego znaczenia. Czyli Twojej mamie nie udało się niestety ochronić dziecka przed urokami.

        A co zrobić, gdy się nie przyczepiło czerwonej wstążeczki i dziecko zostało zauroczone?

        Jest na to rada, trzeba trzykrotnie otrzeć twarz dziecka rąbkiem halki (ktoś jeszcze to nosi?) i koniecznie musi to być halka brudna (znaczy się noszona, a nie wyprana!), jak się nie ma halki to może być inna część bielizny - tak twierdzi moja teściowa. Moja babcia mówiła mi kiedyś jeszcze o zapalanych trzech węgielkach, ale niestety nie pamiętam o co dokładnie chodziło, a babci już nie ma.

        Jak poznać, że dziecko zostało zauroczone?
        Zupełnie zdrowe dziecko nagle blednie, wygląda na chore, "leci przez ręce", mdleje, wymiotuje, podobno może nawet umrzeć.


    • wuika Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 15:22
      Jak ma się słuchać od ciotki, babci i wujka, że dziecku się stanie krzywda, to pewnie mają już serdecznie dosyć i udają, że nie widzą tego, że ktoś z rodzinki wziął i powiesił. Po prostu dla świętego spokoju. Nie jest to tak szkodliwe, jak dodatkowa czapeczka wink
    • od.czasu.do.czasu Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 18:53
      Zatem jestem ciemnotą, mam kryzys wiary i jestem zacofana.
      Niemniej wk.... mnie jak mijające KROWY wlepiają gąły w moje dziecko.
      Wolę dmuchać na zimne.
      • romasubrosa Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 20:33
        jamam czerwona kokardke, nie wierze w wiele zabobonow itd ale akurat w ten jeden ta: ze sa ludzie ktorzy "rzucaja uroki"
        • lazurja1 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 00:01
          Mam do ciebie pytanie chociarz w uroki słabo wieżę ale temat mnie interesuje.Powiedz na czym to rzucanie uroków polega ,co trzeba zrobic rzeby rzucic urok ? Bo jakoś nie wydaje mi się żeby zrobienie jakiej kolwiek krzywdy na odległośc było możliwe ? Choć mogę się mylic proszę napisz mi bliżej na czym to dokładnie polega. Jak działa taki urok ?Jak rozpoznac taką osobe ? Czy ta osoba tym kieruje ,czy dzieje się to bez jej woli ? Oczywiscie nie pomyślcie sobie że ja chcę taką sztukę posiąsc ,chcę się tylko dowiedzieć czegoś więcej na ten temat ot tak sprawdzic na czym ten mechanizm polega .Bo chyba coś wiesz na ten temat skoro twierdzisz z całą pewnością że są tacy ludzie którzy rzucają uroki a może masz namiary na taką osobę to sama ją o to zapytam .
          • od.czasu.do.czasu Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 10:28
            * chociaŻ
            * jakiejkolwiek
    • mamuniaolunia Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 20:26
      To ja w takim razie jestem w Waszym przekonaniu MEGAwieśniarą - mam i wstążeczkę i tablicę z imieniem smile Wstążeczkę tak chyba z tradycji, a tablicę, bo mówcie co chcecie, ja z przyjemnością mijam wózki, w których wiem jaki brzdąc siedzi, jest to dla mnie urocze i tyle... U nas tablice i wstążeczki są dość popularne - mieszkam w dużym mieście.
      • naana26 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 21:39
        a ja mieszkam w wielkim mieście a wstążki nigdy nie widziałam, dopiero ten wątek mi uświadomił że istnieje takie zjawisko. jedyne co widzę to te wieśniackie tablice.... bo rodzic musi rozpowiedzieć jak dziecko ma na imię tak jakby kogokolwiek to obchodziło...
        • mamuniaolunia Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 11:45
          Widze, że tu trzeba sie licytować na wielkość miasta... Ja mieskzam też w wielkim - Łodzi i wielokrotnie wstążeczki widziałam.
          • titerlitury Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 12:13
            jako łodzianka z urodzenia i zamieszkania mówię z czystym sumieniem: Łódź to chyba największe prowincjonalen miasto w Polsce
    • perd-ido Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 21:50
      W moich stronach wiazanie czerwonych kokardek nie jest tak popularne jak w Twoichsmile. Codziennie wychodze z dzieckiem na spacer, robimy xxx kilometrow i nie zauwazylam zadnego wozka z taka kokardka...Oczywiscie nie zagladam matkom do wozkow wiec nie dam sobie reki uciac, ze nie zawiazaly wstazki w srodku gondolibig_grin
    • mama_zofki Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 22:10
      Mnie osobiście mało obchodzi, co kto wozi wózku lub na wózku.
      Czerwone wstążeczki to, moim zdaniem, raczej dla zabawy, tradycji... Aczkolwiek są ludziska przesądni - boją się czarnych kotów, trzynastego, rozsypanej soli itp. wink
      Lubimy przecież talizmany, miło jest spotkać kominiarza...
      Czerwona wstążeczka to raczej mało szkodliwa rzecz i nie narzuca się potencjalnym obserwatorom.
    • lafiorka2 Zacofanie i ciemnota.... 16.08.11, 22:52
      Bo te młode mamuśki pewnie myślą,że to coś związanego z religią.winkAle żeby sorawdzic to się nie pofatygują.Albo nie siedzą na forumtongue_out
      • od.czasu.do.czasu Re: Zacofanie i ciemnota.... 17.08.11, 10:29
        Jestem młodą mamuśką niewierzącą, znajdź inne wytłumaczenie
        • lafiorka2 Re: Zacofanie i ciemnota.... 17.08.11, 21:37
          Łe jejku...zdarzają się wyjątki przecież.To chyba logiczne? No nie?uncertain
    • azomim Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 23:00
      O tym przesądzie dowiedziałam się z forum, tak jak i o tym, że na cmentarz z dzieckiem nie wolno.
      Niestetywink na czerwone gadżety już było za późno, a do idąc do niani przechodzimy z młodym przez dwa cmentarzebig_grin

      Ale jeśli ktoś w to wierzy, to co mnie to!
      • karigi Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 00:13
        Na cmentarz nie wolno??? O, to dla mnie nowośćsmilesmile A czemu niby?
    • julcia75 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 16.08.11, 23:19
      Zastanawiam się czemu komuś może przeszkadzać wstążeczka w wózku ,przecież każdy ma prawo postępować tak jak uważa odniemowlakadonastolatkaaa.blogspot.com/
    • noemi29 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 00:26
      Dla mnie to ciemnogród... śmiać mi się chce, jak coś takiego widzę. Kiedyś na przystanku, podeszła do mnie kobieta mówiąc: a wstążkę czerwoną niech pani mu zawiesi, żeby go nie zauroczyli! Zapytałam ją, co ma na myśli, co to znaczy zauroczyć, kto miałby to zrobić, w jaki sposób i w jakim celu? Zmieszała się i podsumowała: a bo to takie zabobony! smile
      • olik81 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 08:12
        wstazeczki,plucie zanim sie powie ze ladne dziecko,odcinanie pęt itd-no stare jakies zwyczaje
        nie praktykuje,nie przeszkadzaja mi
        bardziej wiocha dla mnie male dziecko w tiulach,koronkach i kolczykach (widok spod kosciolow szczegolnie) albo mini garniturkach na chrzcie (dla mnie masakrycznie odbiera urok dzieku,nie wygladaja ladnie tylko komicznie) ale kazdy robi co lubi
        • naana26 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 08:23
          oj tak, zgadzam się. mini koszula i garniturek dla dziecka to jest jakaś masakra po prostu, nawet bardziej bijąca po oczach niż widok wypacykowanej w koronki, różyczki i kolczyki dziewczynki.
          ich chodzenie do kościoła z roczniakami tez jest zastanawiające. tak jak msza się zaczyna tak zaczynają wędrować z dzieckiem w okół kościoła, by pod koniec mszy te wędrówki zakończyć. ale msza odpukana a dziecko w niedzielnej wersji ubraniowej światu pokazane.
          • olik81 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 08:25
            no tak a jako argument jest to,zeby dziecko od malego przyzwyczajac do kosciolasmile
            chyba do chodzenia "pod kosciol"
            no ale jak piszesz mama z zurnala sie pokazala to i dziecko wygladajace jak beza tez musi byc
            • mama_zofki Tolerancja - trudne słowo 17.08.11, 20:12
              Ciekawa jestem, kto nauczy Wasze dzieci tolerancji? Bo chyba nie Wy, Panie Matki sad
              • olik81 Re: Tolerancja - trudne słowo 18.08.11, 09:05
                mama_zofki napisała:

                > Ciekawa jestem, kto nauczy Wasze dzieci tolerancji? Bo chyba nie Wy, Panie Matk
                > i sad

                ale,ze co?
                ze mam wlasne zdanie na temat dzieci-bez to co jestem nietolerancyjna?
                ze jakas bluzka w sklepie mi sie nie podoba to tez brak tolerancji dla gustu projektanta?
                tolerancji to ja ucze dziecko 5letnie w kwestiach religii,koloru skory,nawet wspominam o roznych orientacjach seksualnych itd
                a to co sobie pomysle o tablicy z imieniem czy wstazeczce to moja sprawa
                • mama_zofki Re: Tolerancja - trudne słowo 18.08.11, 11:00
                  Owszem Twoja sprawa, co myślisz, ale można to w neutralny sposób wyrażać; asertwny.
                  Słowa: głupota, ciemnogród itp., nie są słowami o znaczeniu neutralnym. Wypowiedzi czasem aż kipią od "agresji"; wyśmiewanie nie jest asertywnym zachowaniem.
                  I nie piszę tu do Ciebie personalnie, olik81; tylko dla ogółu, żeby nie było.
                  • anias9 Re: Tolerancja - trudne słowo 18.08.11, 11:17
                    Czego jak czego ale tolerancji to bym na tym forum raczej nie szukala.. Pielegnacja i wychowanie malucha wywoluje mnostwo emocji, mamy podchodza do tego na "bij - zabij". Temat wstazeczek na wozkach czy noszenia czapeczek w lecie wywoluje tu burze. Mi samej jak czytam po raz setny, ze na kazde kwikniecie dziecka nalezy mu wepchnac cycka do buzi i tlumaczy sie to zaspokajaniem jego potrzeb, otwiera sie scyzoryk w kieszeni i mam ochote gryzc, choc z natury to jestem naprawde bardzo "torelancyjna" wink Takze dajmy spokoj z konwenansami, oczywiscie w ramach przyjetych kanonow kultury i szacunku dla rozmowcy. Ale gdyby kazda mama miala swoje zdanie na dany temat wyrazac tylko w sposob "neutralny" to forum byloby jednym wielkim bla bla bla co najwyzej o kupkach, kaszkach i pampersach.. Pozdr
                    • olik81 Re: Tolerancja - trudne słowo 18.08.11, 19:46
                      nias9 napisała:

                      > Czego jak czego ale tolerancji to bym na tym forum raczej nie szukala.. Pielegn
                      > acja i wychowanie malucha wywoluje mnostwo emocji, mamy podchodza do tego na "b
                      > ij - zabij
                      i chyba dlatego tak lubie tu zagladacsmile
                      nadziwic sie nie moge
        • lafiorka2 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 21:43
          albo mini garniturkach na chrzcie (dla mnie masakrycznie odbiera urok dzieku,nie wygladaja ladnie tylko komicznie)
          No własnie.Chyba jestem w stanie znieśc wszystko,ale jak widzę maleństwo w garniturku do chrztu,to mnie po prostu mdli.
    • panna.w.drodze Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 21:48
      pierwsze słyszę o jakichś wstążeczkach...?
      • andzi-a233 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 17.08.11, 22:19
        a mi wszystko jedno kto i co ma w wózku. Jego dziecko, jego wózek i co mi do tego?!
        W mojej miejscowości bardzo popularne są czerwone wstążeczki, sama miałam i córka ma się dobrze.
        Rejestrację przy wózku również miałam. Tyle na ten temat
        • lafiorka2 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 18.08.11, 22:44
          Ale powiedz mi proszę do czego służyła ci ta tabliczka z imieniem dziecka na wózku?Bo ja tego nie ogarniam.
          • anias9 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 18.08.11, 22:53
            A czy wszystkie rzeczy, szczegolnie roznej masci bajery, maja czemus sluzyc? Zapiela se kobita bo miala takie kaprycho, krzywde ci tym wyrzadzila jakas?
            Juz kiedys pisalam o takim "niecnym" procederze uprawianam w kraju, w ktorym obecnie mieszkam: w oknach, na balkonach, na przydomowych ogrodkach rodzice wywieszaja sporych rozmiarow kolorowe tablice, zwykle w ksztalcie zwierzatek, z wypisanym imieniem i data urodzin "swiezo wyklutego" malucha wink Alez te szwicki to popaprancy, nie? A u nich jakos sie nikt nie dziwi, tylko u nas zaraz obciach..
          • matka_karmiaca Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 19.08.11, 11:09
            lafiorka2 napisała:

            > Ale powiedz mi proszę do czego służyła ci ta tabliczka z imieniem dziecka na wó
            > zku?Bo ja tego nie ogarniam.

            Do tego samego, co Twoja sygnaturka.
            • lafiorka2 Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 19.08.11, 19:18
              No z sygnaturką nie obnoszę się po mieście.Aha.Czyli tabliczka z imieniem przy wózku to mam rozumiec taki suwaczek?wink
              • matka_karmiaca Re: W stylu lipcowej: czerwone wstążeczki 19.08.11, 19:57
                lafiorka2 napisała:

                > No z sygnaturką nie obnoszę się po mieście.Aha.Czyli tabliczka z imieniem przy
                > wózku to mam rozumiec taki suwaczek?wink

                No moim zdaniem to dokładnie taki sam bajerek. Absolutnie do niczego nieprzydatny, pokazuje imię dziecka dużej grupie osób (na mieście/na forum), ale niektórzy lubią mieć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja