brownbutterfly
19.08.11, 09:09
Dziewczyny, potrzebuję waszej rady. Sprawa jest dość wstydliwa dla mnie. Otóż problem polega na tym, że mąż chce abym jechała z nim i z naszym dzieckiem do jego rodziców na dwa dni. Nie było by w tym nic złego oczywiście, ale jednak jest problem. Polega on na tym, że moja córka obecnie raczkuje i zbiera z podłogi paprochy i je zjada. Normalne u dzieci w tym wieku. Sprawa jednak wygląda tak, że w domu u moich teściów w ostatnim czasie panuje duży nieporządek (nie chce użyć innego słowa). Jest tak od momentu kiedy ich córka wyszła za mąż i wyprowadziła się do swojego męża i nie ma teraz kto sprzątać. Teściowie są rolnikami. W ostatnim czasie nie przykładają wagi do takich niuansów jak porządek (przynajmniej tak mi się wydaje z tego co zdołałam zaobserwować). Teściowa sprząta, ale nikt jej pracy nie szanuje i zaraz jest znowu brudno. Kiedyś pomagałam jej w porządkach, ale od pewnego czasu nie robię tego. Pewnego dnia kiedy wyszorowałam im podłogi teść bezceremonialnie wszedł do pokoju w butach prosto z obory. Szlag mnie wtedy trafił i od tej pory nie pomagam. Dodam, że on po prostu butów nie zdejmuje wchodząc do domu!! Dodatkowo mieszkają jeszcze z 16-letnim synem, który jest leniem do potęgi i nie pomaga im praktycznie, więc nie zamierzam i jego wyręczać!!! Nie mówię o moich spostrzeżeniach mężowi bo na pewno było by mu przykro. Nie wiem jak z tego wybrnąć. Teściowie mieszkają daleko więc często u nich nie bywamy. Jak sobie jednak pomyślę, że mała raczkuje po tej brudnej podłodze to aż mnie skręca. Nie jestem paniusią z miasta, sama wychowałam się na wsi, ale lubię jak w domu jest czysto. Z drugiej strony moje dziecko nie wytrzyma w wózku dwa dni. Przecież nie zadzwonię do teściowej i nie powiem żeby poodkurzała i umyła podłogi… Nie wiem co zrobić. Pewnie pomyślicie, że sobie jaja robię, ale niestety nie

Co byście zrobiły na moim miejscu??