rriittaa
21.05.04, 10:23
Pisze ku przestrodze wszystkich mam noworodków. Pamiętajcie NIE ZOSTAWIAJCIE
NIGDY DZIECKA NAWET NA 2 SEKUNDY SAMEGO!!!!!!! No chyba że jest w swoim
łóżeczku albo w wózeczku. Pomyślicie że każdy to wie, ja też wiedziałam i
pilnowałam się żeby np. nie wyjśc z pokoju jak mała leżała na rozłożonej
wersalce w becie....
No i zdarzył sie wypadek, który kosztował mnie duzo zdrowia ( na szczęście
tylko mnie). Zuzia uśpiła mi się przy piersi jak miała 1,5 m-ca. Karmiłam ją
na krześle więc wstałam żeby odłożyć ją do kołyski. Ponieważ w kołysce był
wygnieciony kocyk, więc położyłam śpiącą małą na wersalce. Kołyska stała
wzdłuż wersalki (po cesarskim cięciu - czesto bujałam kołyske , albo
wkładałam do niej dłoń leżąc na wersalce). Po puszczeniu małej i sprawdzeniu
że dobrze leży i nie obudziła się odwróciłam sie do niej plecami żeby
poprawic kocyk. Nie zdążyłam się schylic jak poczułam ze coś mi ociera sie o
nogi, a potem usłyszałam huk. Do dziś nie wiem czy to był huk, czy ja zdając
sobie w sekundzie sprawę z tego co sie dzieję tak to odebrałam. Mała upadła
na boczek na parkiet ( bez becika!!!!!!!- noście w becie do 3 m-ca.
rozpłakała sie ale jak ja wzięłam na ręce zaraz sie uspokoiła i zasnęła
znowu. Potem specjalnie ja rozebrałam żeby sie obudziła, bo bałam się żeby
nie straciła przytomności i delikatnie sprawdzałam kończyny czy sa całe -
chociaż to chyba nie był dobry pomysł - bo gdyby coś było nie tak to mogłam
pogorszyc sprawę. zareagowałam prawidłowo bo udałam się do lekarza i
zrobilismy prześwietlenie czaszki, badanie dna oka i wizytę u neurologa (na
którą musieliśmy czekać 4 tygodnie!!!!) Te 4 tygodnie to były moje najgorsze
4 tygodnie w życiu, na wersalke nie mogłam patrzeć bo miałam mdłosci,
uciekałam z dzieckiem z domu jak nie było męża. Pilnowałam babcie żeby nie
zostawiały małej ani na chwilę, co brały za moje przewrażliwienie dopóki nie
dowiedziały się o wypadku. dziecko ma 9 m-cy i dobrze sie rozwija - jest pod
stałą kontrolą neurologa (wierzcie mi że pediatra nie zwraca uwagi na dużo
rzeczy w rozwoju dziecka które moga wskazywać na jakąś chorobę albo przy
odpowiednich ćwiczeniach z dzieckiem mozna szybciej sie ich pozbyć. do dzis
gdy mała sie zapatrzy albo zamyśli na dłużej to boje się czy wszystko w
porzadku. Ten strach zostanie mi pewnie dopóki nie zacznie chodzić do szkoły
(boje sie żeby nie okazało sie że np. nie będzie umiała się skoncentować).
PAMIĘTAJCIE - NAJLEPSZE MIEJSCE DLA DZICIACZKA TO JEST KOCYK NA PODŁODZE.
ŻADNE WERSALKI NAWET OBŁOŻONE PODUSZKAMI, BO DZIECKO POTRAFI ZROBIĆ COŚ CZEGO
NAWET NIE JESTEŚMY SOBIE W STANIE WYOBRAZIĆ. JEŚLI MACIE PRZEWIJAKI TO JEDNA
RĘKA ZASZE MUSI PRZYTRZYMYWAC DZIECKO. JEŚLI WCZESNIE NIE PRZYGOTOWAŁYSCIE
SOBIE WSZYSTKIEGO CO POTTRZEBNE - TO TRUDNO ALBO TRZEBA MALCA WZIĄŚĆ NP.
GOŁEGO NA RĘCE ŻEBY TO SIEGNĄĆ ALBO NA CHWILĘ WŁOŻYĆ DO ŁÓŻECZKA. Pozdrawiam
i życzę pociechy z maluszków.