MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błędu!

21.05.04, 10:23
Pisze ku przestrodze wszystkich mam noworodków. Pamiętajcie NIE ZOSTAWIAJCIE
NIGDY DZIECKA NAWET NA 2 SEKUNDY SAMEGO!!!!!!! No chyba że jest w swoim
łóżeczku albo w wózeczku. Pomyślicie że każdy to wie, ja też wiedziałam i
pilnowałam się żeby np. nie wyjśc z pokoju jak mała leżała na rozłożonej
wersalce w becie....
No i zdarzył sie wypadek, który kosztował mnie duzo zdrowia ( na szczęście
tylko mnie). Zuzia uśpiła mi się przy piersi jak miała 1,5 m-ca. Karmiłam ją
na krześle więc wstałam żeby odłożyć ją do kołyski. Ponieważ w kołysce był
wygnieciony kocyk, więc położyłam śpiącą małą na wersalce. Kołyska stała
wzdłuż wersalki (po cesarskim cięciu - czesto bujałam kołyske , albo
wkładałam do niej dłoń leżąc na wersalce). Po puszczeniu małej i sprawdzeniu
że dobrze leży i nie obudziła się odwróciłam sie do niej plecami żeby
poprawic kocyk. Nie zdążyłam się schylic jak poczułam ze coś mi ociera sie o
nogi, a potem usłyszałam huk. Do dziś nie wiem czy to był huk, czy ja zdając
sobie w sekundzie sprawę z tego co sie dzieję tak to odebrałam. Mała upadła
na boczek na parkiet ( bez becika!!!!!!!- noście w becie do 3 m-ca.
rozpłakała sie ale jak ja wzięłam na ręce zaraz sie uspokoiła i zasnęła
znowu. Potem specjalnie ja rozebrałam żeby sie obudziła, bo bałam się żeby
nie straciła przytomności i delikatnie sprawdzałam kończyny czy sa całe -
chociaż to chyba nie był dobry pomysł - bo gdyby coś było nie tak to mogłam
pogorszyc sprawę. zareagowałam prawidłowo bo udałam się do lekarza i
zrobilismy prześwietlenie czaszki, badanie dna oka i wizytę u neurologa (na
którą musieliśmy czekać 4 tygodnie!!!!) Te 4 tygodnie to były moje najgorsze
4 tygodnie w życiu, na wersalke nie mogłam patrzeć bo miałam mdłosci,
uciekałam z dzieckiem z domu jak nie było męża. Pilnowałam babcie żeby nie
zostawiały małej ani na chwilę, co brały za moje przewrażliwienie dopóki nie
dowiedziały się o wypadku. dziecko ma 9 m-cy i dobrze sie rozwija - jest pod
stałą kontrolą neurologa (wierzcie mi że pediatra nie zwraca uwagi na dużo
rzeczy w rozwoju dziecka które moga wskazywać na jakąś chorobę albo przy
odpowiednich ćwiczeniach z dzieckiem mozna szybciej sie ich pozbyć. do dzis
gdy mała sie zapatrzy albo zamyśli na dłużej to boje się czy wszystko w
porzadku. Ten strach zostanie mi pewnie dopóki nie zacznie chodzić do szkoły
(boje sie żeby nie okazało sie że np. nie będzie umiała się skoncentować).
PAMIĘTAJCIE - NAJLEPSZE MIEJSCE DLA DZICIACZKA TO JEST KOCYK NA PODŁODZE.
ŻADNE WERSALKI NAWET OBŁOŻONE PODUSZKAMI, BO DZIECKO POTRAFI ZROBIĆ COŚ CZEGO
NAWET NIE JESTEŚMY SOBIE W STANIE WYOBRAZIĆ. JEŚLI MACIE PRZEWIJAKI TO JEDNA
RĘKA ZASZE MUSI PRZYTRZYMYWAC DZIECKO. JEŚLI WCZESNIE NIE PRZYGOTOWAŁYSCIE
SOBIE WSZYSTKIEGO CO POTTRZEBNE - TO TRUDNO ALBO TRZEBA MALCA WZIĄŚĆ NP.
GOŁEGO NA RĘCE ŻEBY TO SIEGNĄĆ ALBO NA CHWILĘ WŁOŻYĆ DO ŁÓŻECZKA. Pozdrawiam
i życzę pociechy z maluszków.
    • dorotka_p Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 21.05.04, 11:03
      Popieram tego rodzaju posty bo czasami naprawde brakuje wyobrazni, zeby
      przewidziec co moze pojsc zle. Dobrze, ze z Twoja coreczka jest wszystko w
      porzadkusmile
      Ja mialam inna sytuacje. Jak malutka miala ok 4 tyg. nakarmilam i zostawilam na
      wersalce (bardzo szerokiej), zeby sobie dalej spala i poszlam do lazienki. Na
      szczescie, ze nie zamknelam za soba drzwi, bo po chwili slysze placz, ale taki
      jakis z daleka. Najpierw myslalam, ze to moze od sasiadow , bo taki stlumiony,
      ale poszlam sprawdzic moja coreczke. Okazalo sie, ze miala poduszke na
      twarzy !!!! Ja sobie to przypominam to mam dreszcze. Nic jej sie nie stalo, ale
      jak ja odkrylam to byla cala czerwona i lapala oddech. Nie chce nawet myslec o
      tym, co by sie stalo gdybym zamknela drzwi od lazienki. Nie wiem jakim cudem
      sciagnela na siebie poduszke. Zgadzam sie z poprzedniczka, ze nie jestesmy w
      stanie wyobrazic sobie co moga zrobic dzieci. Uwazajmy na nie, zeby potem nie
      zalowac !
      Pozdrawiam serdecznie
      Dorotka
    • antonina_74 Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 21.05.04, 12:45
      Moje starsze dziecko w wieku 6 miesiecy spadlo z wersalki na ktorej ja
      siedzialam obok - puscilam go na moment zeby odebrac telefon sad Skonczylo sie
      na wrzasku i moim strachu, ale potwierdzam, nie mozna ani na sekunde dziecka
      spuscic z oka nawet jak sie wydaje ze jeszcze nie umie sie przemieszczac.
      Z tym ze w naszym przypadku opieka lekarska skonczyla sie na telefonie do
      przychodni i zaleceniu obserwowania dziecka czy nie jest senne lub nie
      wymiotuje, nikt nie proponowal nawet cudow w rodzaju: badanie dna oka. IMO to
      drobna przesada no ale rozumiem ze w strachu mozna przesadzic. Najwazniejsze ze
      sie uspokoilas.
      Pozdrawiam,
      Antonina
      mama Kuby (4,5) i Zosi (7 m-cy)
    • milanka1 Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 21.05.04, 14:07
      Dziewczyno, nie przesadzaj. Po takim wypadku, a raczej upadku, robisz takie
      akcje. Twoja dzidzia ma dopiero 1,5 roku przed nią jeszcze sto upadków-różnych.
      Dziwię się, że jakiś lekarz zlecił twojej dzidzi takie badania- to są bardzo
      specjalistyczne badania: prześwietlenia, dno oka i jeszcze ten neurolog. Po co
      twoje dziecko jest pod stałą kontrolą. Zwariowałaś. Każdy lekarz na izbie
      przyjęć obejrzy przede wszystkim żrenice, reakcję na światło i ewentualnie,
      podkreślam EWENTUALNIE, bo głównie takie badanie zleca się w przypadkach gdy
      dziecko przy upadku traci przytomność, USG przezciemiączkowe, a nie
      prześwietlenie czaszki. Rozumiem, że można się przestraszyć, ale zwolnij
      trochę. Doprowadzisz siebie i przedewszystkim dziecko do nerwicy. I jeszcze
      jedno nie noście dzieci w becikach, na pewno nie do 3 miesiąca. Takie
      pozawijane i unieruchomione dzieci dużo wolniej się rozwijają. Pozwól swojej
      dzidzi na swobodę, ruchy. A wtedy nie będziesz jej bezsensownie obserwować, bo
      dzidziuś który dużo leży na brzuszku, ma możliwości do swododnego leżenia
      samodzielnie odkrywa swoje możliwości. I pamiętaj dzieci do 3 roku życia mogą
      się zagapiać, otrząsać i robić różne "głupie" rzeczy. Wszystko w granicach
      rozsądku. Powodzenia......
      • kasia.tycz Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 21.05.04, 15:29
        W zupelnosci zgadzam sie z milanka1. Dziecko jeszcze nie raz upadnie, i nic mu
        nie bedzie. Szczegolnie jak zacznie chodzic, to bedzie cale poobijane. Nie znam
        dziecka, ktore ani raz by z czegos nie spadlo, mam na mysli jak wdrapie sie
        samo niespostrzezenie na krzeselko, fotel, wersalke, stolek. Niektore maluchy
        probuja wyjsc z lozeczka i tak wspinaja po szczebelkach, ze w koncu wypadna a
        rodzice spia w najlepsze obok. Zgadzam sie, ze jak upadnie powazniena glowe, to
        trzeba sprawdzic czy aby nie ma wstrzasnienia mozgu na przyklad. Ale badanie
        dna oka i inne specjalistyczne badania przy kazdym upadku, to juz lekka
        przesada. No i noszenie dziecka w beciku do trzeciego miesiaca?! Tylko nowordki
        sie nosi w beciku. Przeciez, jak dziecko bedzie caly czas skrepowane, to bedzie
        opznione w rozwoju (fizycznym), zero swobody ruchu, nawet nie bedzie w stanie
        uczyc sie nowych sztuczek, odkrywac mozliwosci swojego ciala. Ja rozumiem, ze
        kazda matka sie martwi o swoje dziecko, ale w wszystko w granicach rozsadku.
        Co, teraz bedziesz zabraniac na wszyskto dziecku do 7-go roku zycia? A Ty
        mylisz, ze jak dzieci ida do przedszkola to taka przedszkolanka upilnuje kazde
        dziecko w grupie zeby sie nie potknelo, nie upadlo, a jak jedno drugiego
        popchnie, przewroci sie, uderzy o cos, spadnie z chustawki na placu zabaw alebo
        jeszcze cos innego??? Przeciez to samo zycie.
        PZDR,
        • spiewaczka4 Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 21.05.04, 17:29
          Zgadzam się z Milanka1 i Kasia.tycz. A dodam jeszcze, że takimi postami
          niepotrzebnie straszysz i tak na pewno przestraszone nową rolą mamy. Wydaje mi
          się że i tak bardzo boimi sę o nasze maluchy. Nie mówię abyśmy na nie nie
          uważały ale niektórych rzeczy się nie uniknie. Ja też byłam świadoma, że
          dziecko może wkażdej chwili spaść iże trzeba pilnować. Niestety nie udało się
          mała spadła. Na razie jest ok i mam nadzieję że się to nie odbije na jej
          zdrowiu. Staram się tego nie wspominać i nie zadręczć siebie i jej bo to mogło
          by bardziej zaszkodzić i wpłynąć na jej rozwój.Życzymy dużo zdrówka.
          • martael Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 21.05.04, 18:30
            Cześć,
            Ja natomiast wcale nie uważam, żeby to była przesada, ani też niepotrzebne
            straszenie. Chodziło tu o dziecko, które miało nie 1,5 roku, ale 1,5 miesiąca i
            niestety taki wypadek mógł się zakończyć bardzo poważnie (na nieszczęście znam
            taki przypadek, gdzie tak właśnie było sad). Wizyta u lekarza, w przychodni czy
            na pogotowiu, to w takim przypadku konieczność. Moim zdaniem nie można tego
            zbagatelizować. Oczywiście, nie ma co się zadręczać, ale w razie wypadku należy
            zrobić wszystko co możemy, żeby uniknąć ryzyka. Tak rozumiem ten post i się pod
            nim podpisuję.

            Pozdrawiam,
            Marta, mama Gucia (8.09.2003)
            Gutek-mały łobuziak
        • rriittaa Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 22.05.04, 20:08
          Dziewczyny, czy wy naprawdę uważacie że upadek 1,5 MIESIĘCZNEGO
        • rriittaa Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 22.05.04, 20:14
          dziewczyny, czy wy naprawdę uważacie że upadek 1,5 MIESIECZNEGO dziecka na bok
          z dużym prawdopodobienstwem uderzenia glówą o podłoge to NORMALNE?????????????
          i należy się tym nie przejmować??????????? ciekawa jestem co na to powiedziałby
          wasz lekarz pediatra. Oczywiście że dziecko potem nieraz upadnie i dziś (mała
          ma 9 miesiecy) - nie robię rabanu jak nabije sobie guza. Ale jak sprawdzić u
          1.5 miesiecznego malca czy wszystko jest OK jak nie przez specjalistyczne
          badania? Co do becika - nie chodzi mi o trzymanie bobasa w becie przez 24
          godziny - włóżeczku leży swobodnie. oczywiscie że z dzieckiem sie też ćwiczy,
          np leżenie na brzuszku, ale moja mała w sumie była noszona w bezcie i jeśli
          chodzi o rozwój ruchowy to wyprzedza wszystkie normy - wszystko zaczyna robic
          wczesnie z ok. miesiecznym wyprzedzeniem. natomiast jeśli chodzi o gaworzenie
          to ma ok. miesieczne opóżnienie. Każde dziecko po prostu ma swój własny rytm.
      • rriittaa Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 22.05.04, 20:05
        Hej, moje dziecko nie miało 1,5 roku tylko 1,5 miesiaca i stąd były te badania,
        bo inaczej nie można było stwierdzić czy wszystko jest w porzadku.
        Prześwietlenie miało wykazac czy nie ma pękniecia czaszki bo było
        prawdopodobieństwo że dziecko udzerzyło bokiem główki o podłogę, usg ciemiączka
        tez miała robione, badanie dna oka - własciwioe nie wiem co miało okazać.
        Bardzo sie bałam bo znam przypadek, że dziecko jest upośledzone, bo spadło z
        łóżka (co prawda nie wiem w jakim wieku). Lepiej dmuchać na zimne. Chyba bym
        sobie nigdy nie wybaczyła gdyby okazało sie że z mojej winy miałaby być
        upośledzona umysłowo (może stąd moja panika i histeria). Pozdrawiam
    • agawa2 Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 21.05.04, 19:55
      To nie jest bezsensowne straszenie! Wiadomo, że dziecko przewraca sie setki
      razy i nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Ja nie mogłam nawet w
      najgorszych snach wyobrazić sobie że mój siedmiomiesięczny synek nie przeżyje z
      pozoru niewinnego upadku po którym nie miał nawet guza!!! Za to wstrząs mózgu i
      krwiak wykryty zbyt późno przez lekarza-ignoranta! Więc podpisuję się pod
      postem rriittyy i dodam jeszcze: OPRÓCZ DZIECI PILNUJCIE LEKARZY DO KTORYCH
      ZWRACACIE SIE PO POMOC PO EWENTUALNYM WYPADKU!!!
      Ola
      • rriittaa Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 22.05.04, 20:23
        Dziękuję wszystkim osobom, które poparły mój post. Moim zamiarem nie było
        straszenie młodych matek, tylko uświadomienie im jak bardzo trzeba pilnować
        dziecko. A myslę że jeśli bardzo sie kocha dziecko to człowiek taki wypadek
        bardzo przeżywa i boi się żeby przez własną nieuwgę nie skrzywdził dziecka na
        całe życie. Ja bym sobie tego nie wybaczyła. Pozdrawiam wszystkich i życze żeby
        nikt nie musiał przeżywać tego co ja.
        • ania_son Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 23.05.04, 00:54
          Ja jestem Ci wdzięczna za przypomnienie o tak ważnej rzeczy. Też mam 1,5
          miesięczną córeczkę i przyznam, że wyobraźnia mnie zawiodła. Ciarki mnie
          przechodzą jak przypomne sobie te wszystkie sytuacje, w których mogło dojść do
          upadku. Teraz zwracam większą uwagę na to gdzie ją zostawiam samą nawet na
          chwilkę i już nie ryzykuję.
          • maminka1 Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 23.05.04, 16:25
            Ja też nie uważam, że przesadzasz. Dzięku Twojemu postowi zastanowiłam się na
            tym, że zdarza mi się beztrosko zostawiać swojego 5 tyg. Maluszka na przewijaku
            "na sekundkę" - zobaczyłam też, jak on potrafi zrobić "mostek" i odbić się
            nóżkami!!!
            A w przychodni spadł nam - na szczęście w foteliku samochodowym - z krzesła na
            podłogę! Spal słodko, mąż się odwrócił i coś tam brał z plecaka, dzieciak się
            przebudził, "zahuśtał" i łup!!! Krzesło było b. niskie itp. ale co ja się
            strachu najadłam... sad(((
            Lekarz go oglądał zaraz po tym (jak wspomnialam byliśmy w przychodni), więc
            chyba wszystko ok, ale cała sie trzęsłam jeszcze dłuuuugo sad((
            Pilnujmy dzieciaczki, bo o wypadek takiego malca naprawdę nie trudno!
    • nika28wawa Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 23.05.04, 16:45
      Wiem o czym mówisz. Też przeszłam przez ten strach. Baśka spadła mi z łózka jak
      miała chyba 3-4 miesiące. Na szczęscie mamy bardzo niskie łóżko, ale huk był
      ogromny jak spadła. Ja poszłam na chwilunie do pokoju dużego po coś, dosłownie
      nie było mnie sekunde. Strasznie płakała, ale przestała po przytuleniui. Mój
      strach czy aby wszystko jest ok z nią pozdstał na długo. Dopiero po kilku
      tygodniach stwierdziłam, że jest ok. Teraz Baśka ma skończone 8 miesięcy,
      rozwija się nadzwyczaj dobrze. Zaczyna chodzić, raczkuje, gada mama tata baba i
      wogóle robi dużo fajnych rzeczy. Teraz wiem, ze nie wolno takich bobasów
      zostawiać nawet na chwilkę. Takie nasze zapomnienie może doprowadzić do czegoś
      okropnego. Nawet nie chce o tym pisać.
      Pozdrawiam i popieram twój post.
      Monika
    • adriasc Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 23.05.04, 23:30
      witam,
      jestem mloda mama bo mam 22 lata i juz mam dwojke najwspanialszych dzieci..
      jesli chodzi o straszenie ze cos moze sie stac....to nie ma najmniejszego
      sensu zadna matka nie chce dla swojej pociechy zle i zrobi wszystko zeby sie
      dziecku nic nie stalo...mysle ze powinnysmy robic wszystko zgodnie z wlasnym
      sumieniem....i zrobic wszystko zeby przed takimi upadkami dziecko
      ochronic...ale wiem jedno: jak jest ciezko kiedy kobieta jest zmeczona zmiana
      sytuacji bo pojawilo sie dziecko...zmeczona po porodzie...bol brzucha po
      cesarce...

      moje dziecko mialo 1,5 roku jak zlamalo sobie obojczyk...to byla chwilka jak
      weszla na biurko...ale szczescie w nieszczesciu ze szybko o tym bolu zapomnila
      i moglismy dalej cieszyc sie latem....ten wypedek nie zmienil jej
      temperamentu...

      Pozdrawiam
      A to moje malenstwa
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12634553
      • milanka1 Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 24.05.04, 08:34
        Witam dziewczyny. Może moja piątkowa wiadomość wzburzyła Was, ale mimo tego nie
        zmienię zdania. Sama mam dziecko- dwuletnie. Też spadła, dokładnie jak miała
        rok z kuchennej, 80 -cio cm. szfki. Spadła na linoleum i leżący na nim chodnik.
        Nawet trudno terez sobie wyobrazić jak bardzo się bałam. Było to wieczorem,
        więc pojechaliśmy na izbę szpitala dziecięcego. Oczywiście oglądał ją lekarz,
        ale tak jak mówiłam reakcje na światło i sprawdzenie złamań przez USG.
        Najgorsze w upadkach jest: utrata przytomności, wymioty i senność. Reakcja
        lekarza- w twoim przypadku moim zdaniem, była zła. Narażała dziecko, no i
        ciebie na niepotrzebny strach. Obserwacja dziecka do 14 dni po zdarzeniu w
        zupełności wystarczy. Ponieważ w tym okresie może się "coś" w organiźmie
        rozwinąć. I jeszcze jednego nie rozumiem - po co stała opieka neurologa?
        • anulek70 Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 24.05.04, 11:51
          "Reakcja lekarza zla ...". zadziwiajace ile w Polsce jest domoroslych lekarzy
          kwestionujacych decyzje prawdziwych specjalistow.
          Upadek 1,5 miesiecznego dziecka moze skonczyc sie bardzo tragicznie. Taki
          maluch nie trzyma glowki i jego mozg jest niezmiernie wrazliwy na wstrzasy.
          Decyzja lekarza byla jak najbardziej prawidlowa.
          A poza tym dziecko nalezy zawsze obserwowac a nie tylko przez 14 dni.
          pozdrawiam i zycze milego dnia.
          A.
          • milanka1 Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 24.05.04, 12:19
            Anulek70 - jeśli chodzi o domorosłych lekarzy. Może masz i rację, ale czasem
            domorosły lekarz lepiej zna swoje dziecko niż niejeden kształcony lekarz.
            Oczywiście dzieci należy obserwować cały czas, ale mój post dotyczył
            konkretnego zdarzenia- upadku, a po takich zdarzeniach po upływie dwóch tygodni
            wszystko powinno się wyjaśnić. Chyba nie sądzisz, że po upadku z kanapy 1,5
            miesięcznego dziecka do końca życia będziesz go obserwować i każdy incydent
            wymiotów i senności będziesz wiązać z tym upadkiem. A tak poza tym, nie
            wypowiadaj się jak nie wiesz nic na temat anatomii, a szczególnie anatomii
            noworodków i niemowląt. Życzę Ci miłego dnia
            • ania_son Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 24.05.04, 16:35
              Wydaje mi się, że trudno jest porównywać upadek 1,5 miesięcznego dziecka z
              upadkiem roczne dziecka. Sama mam córkę 1,5 miesięczną i też bym chciała aby
              po takim zdarzeniu zbadał ją dokładnie lekarz. Obserwacja takiego maluszka
              niewiele by mi dała. Moja mała nigdy nie spadła, ani sie nie uderzyła, a i tak
              jak czasami jakoś dziwnie sie napręży, albo wyda z siebie jakiś dziwny,
              nieznany mi dotąd odgłos, to przez momem zastanawiam się, czy to normalne, czy
              wszystko z nia w porządku. Natomiast reakcje rocznego dziecka są już mamie na
              tyle znane, że łatwo rozpoznać jakieś niepokojące objawy.
              Pozdrawiam
            • anulek70 Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 24.05.04, 16:37
              Na temat Twojego zalozenia, ze nic nie wiem o anatomii nie bede sie wypowiadac,
              bo nie tlumacze sie byle komu kim jestem i co robie. To taki sam nonsens jak
              obserwowanie objawow przez 2 tygodnie.
    • rriittaa Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 25.05.04, 11:08
      Cześć wam wszystkim. Od wczoraj zastanawiam się nad waszymi wypowiedziami.
      szczególnie tymi negatywnymi, mówiącymi o tym,że przesadziłam i lekarze też.
      Myślę że nawet gdybym miała drugie dziecko to zrobilabym tak samo. a jesli
      chodzi o lekarzy-internistów to wydaje mi sie że oni zlecaja te badania bo sami
      nie są w stanie wziąść na siebie odpowiedzialności że wszystko jest w porzadku
      przy tak małym dziecku. A skoro oni nie mogą dać pewności to tym bardziej mama
      sama też nie powinna o tym decydować. Oczywiście ma do tego moralne prawo(
      moralne? może nie moralne) ale czy dziecko jej kiedyś wybaczy jesli coś będzie
      nie tak? Chociaż w przypadku który ja znam to właściwie to dziecko nie wiele
      rozumie (ma już ponad 30 lat).
      Zastanawiałam się nad sensem negowania mojego postepowania. Szczerze
      powiedziawszy po przeczytaniu dwóch pierwszych odpowiedzi poczułam się
      strasznie i zwątpiłam w mój instynkt macierzyński. Kotłowało sie we mnie czy
      naprawdę przesadziłam? zrobiłam z siebie rozhisteryzowaną matkę? Dziękuję
      wszystkim, którzy zareagowali pozytywnie - bo przekonałam się że nie powinnam
      mieć co do tego wątpliwości. Za to mój mąż jak usłyszał o moich wątpliwosciach -
      to skomentował to tak: czyli skoro upadek 1.5 miesiecznego dziecka na podłogę
      to nie powód do takiej reakcji to pewnie rzucanie dzieckiem na wersalkę przez
      nianię to tym bardziej normalne, bo wersalka jest miękka? (ostatno bylismy
      zbulwesowani programem w TV o nianiach).
      Biorąc pod uwage moje odczucia po negatywnych listach zastanawiam się czy warto
      wypowiadać własne zdanie, poprzez które można nieświadomie przyczynić się do
      nieszczęścia. Myślę, że należy głęboko zastanowić się nad taką wypowiedzią na
      forum. Bo pomyślcie dziewczyny ile jest młodych matek, które nie mają
      doświadczenia, czasem nie mają nawet własnego zdania i one przeczytawszy wasze
      listy (zostawiając dziecko na wersalce bez opieki lub nie reagując tak jak ja
      po ewentualnym upadku maleńkiego dziecka) poczuły się usprawiedliwione. Dla
      nich to właśnie wy, które negujecie takie moje i lekarzy zachowanie możecie
      stać sie autorytetem. A propo lekarzy jeśli nie ma sie do nich zaufania - to
      najlepsza zasadą jest skorzystanie z porady co najmniej dwuch specjalistów i
      porównanie diagnoz.
      Jeszcze zdanie o tym, ze nie było mi łatwo iść do lekarza i powiedzieć że
      dziecko pod moją opieką spadło. Czułam się okropnie jak nieodpowiedzialna
      matka. Na szczęście wszyscy lekarze z którymi miałam kontakt (pediatra,
      okulista, neurolog, chirurg oraz panie robiące przeswietlenie) zachowali sie
      wspaniale także w stosunku do mnie. Nikt nie miał do mnie pretensji - wręcz
      pocieszali mnie żeby się nie przejmować, że wszystko jest w porządku. jestem im
      wdzięczna za to.
      No i opstatnie zdanie podkreślenia. Mowa jest o tych najmłodszych maleństwach.
      Moment kiedy faktycznie upadek dziecka (zależy z jakiej wysokości i jakie jest
      uderzenie) nie powinien wywoływać już takiego "zamieszania" pozostawiam do
      indywidualnej interpretacji każdej mamusi. Ale myslę ze pierwsze trzy miesiące
      dziecka - to nie podlegają dyskusji że należy zareagowac tak jak ja.
      A dla przykładu, że nie jestem chyba przewrażliwiona i że wiem o tym iż im
      dziecko ruchliwsze tym więcej upadków i uderzeń, na które czasmi wystarczy
      całus w "puknięte" miejsce powiem wam, ze ostatnio mój mąż siedziac przy
      dziecku na podłodze tak ją pilnował, ze mala zrobiła bach na buzię, a że leżał
      obok jej plastikowy kubeczek, więc nabiła sobie siną okrągła obwódkę. Tata
      zdenerwował sie sam na siebie ze nie nadaje się do pilnowania małej i to ja
      musiałam go uspokajac ze wcale tak nie jest i nikt nie upilnuje dziecka. Przy
      czym mimo iz płacz małej był o niebo gorszy od tamtego upadku to nikt nie biegł
      do lekarza, bo mała ma 9 miesiecy a nie 1,5 miesiąca.
      Pozdrawiam wszystkich i życze waszym dzieciaczkom tych "normalnych" upadków
      (bez których zadne dziecko nie jest w stanie sie rozwijać - np. przy nauce
      chodzenia).
      • antonina_74 Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 25.05.04, 12:07
        Nie twierdziłam że przesadziłaś z wizytą u lekarza tylko ze specjalistycznymi
        badaniami. Być może rzeczywiście lekarz nie był pewien diagnozy i chciał
        zbadać "wszystko co możliwe". Natomiast moim zdaniem negatywne skutki takiego
        upadku ujawniłybysię albo niedługo po albo wcale. Stąd w mojej opinii
        niepotrzebna dlugoletnia obserwacja.
        U nas skończyło się na telefonie do przychodni i to lekarka zaleciła obserwację
        wymieniła objawy do obserwacji (źrenice, senność, nudności). Obserwowałam
        skrupulatnie i ze strachem i nic się nie działo. Gdyby kazała natychmiast
        przyjechać i prześwietlać tobym przyjechała. Gdyby cokolwiek się zadziało lub
        zaniepokoiło mnie to też.
        Badania i reakcję należy uzależnić od wieku dziecka, wysokości upadku,
        zachowania dziecka po zdarzeniu. Jedno dziecko spadnie i nic, drugie się
        połamie, mało tego, mój syn 2 lata później spadł z tej samej wersalki na ten
        sam dywan i złamał rękę. Ale złamania nie sposób przeoczyć.
        Nie zamierzam usprawiedliwiać matki która po upadku machnie ręką, nie będzie
        obserwować i oleje zaistniałą sytuację "bo innym nic się nie stało to i mojemu
        nic nie będzie" ale popieram rozsądną reakcję adekwatną do sytuacji. I nie
        uważam żeby należało po takim upadku zamartwiać się przez kolejne kilka lat czy
        będą problemy w szkole czy nie. A co jak problemy będą z innego powodu (np.
        ADHD) a Ty "zwalisz" je na upadek?
        A rzucanie to zupełnie co innego, na dziecko działają wtedy inne mocniejsze
        siły niż przy upadku (siła rzucającego dorosłego) i dużo większa szansa że
        stanie się coś złego.
        A na koniec, zwykle stosuje się zasadę że upadek z wysokości nie
        przekraczającej wzrostu dziecka (czyli ok. 50-60 cm) nie powinien mieć groźnych
        skutków - co oczywiście nie zawsze się sprawdza ale może być przydatne przy ew.
        ocenie stopnia zagrożenia i konieczności badania.
        Pozdrawiam,
        Antonina
    • agawa2 Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 25.05.04, 12:27
      "A na koniec, zwykle stosuje się zasadę że upadek z wysokości nie
      przekraczającej wzrostu dziecka (czyli ok. 50-60 cm) nie powinien mieć groźnych
      skutków - co oczywiście nie zawsze się sprawdza ale może być przydatne przy ew.
      ocenie stopnia zagrożenia i konieczności badania."

      Niestety przez uparte trzymanie sie tej zasady moj synek nie zyje! W takich
      przypadkach trzeba być maksymalnie ostrożnym, nękać lekarzy pytaniami i
      wątpliwościami, bo dzięki temu dziecko może przeżyć! Nie każdemu lekarzowi
      zależy na zdrowiu waszych dzieci!!!
      • milanka1 Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 25.05.04, 13:06
        Witam dziewczyny. Chyba muszę się trochę usprawiedliwić. Wywołałam niezłą
        burzę. Nie, nie zmieniam zdania na temat opieki nad dzieckiem. Uważam, że w
        każdym działaniu powinnien być rozsądek. Naturalną rzeczą jest, że martwimy się
        o swoje dzieci - bo to właśnie one są największą wartością naszego życia i
        każda choroba czy złe zdarzenie spędza mam sen z oczu, ale na miłość boską -
        jak widzę post - DZIEWCZYNY NIE POPEŁNIAJCIE MOJEGO BŁĘDU !!!!!!!!!, a w nim
        lawina ostrzeżeń i wyrzutów wobec siebie to proszę postawcie się w sytuacji
        młodej mamy która to czyta. Zero rozsądku. To normalne, że w momencie zdarzenia
        działamy instynktownie, ale dziewczyna która pisała ten post pisała go nie
        zaraz po upadku dziecka, ale po jakimś czasie - więc wówczas można już do
        sytuacji podejść z delikatnym dystansem i dawać bardziej realne wskazówki innym
        mamom. Nie neguje twojej troski, wizyty u lekarza , dziwi mnie jedynie tak jak
        wielokrotnie to podkreślałm badania tak specjalistyczne i ta stała kontrola
        neurologiczna.
      • magdalenax Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 26.05.04, 16:13
        Ja mysle ze do 1,5 m-cznego dziecka nie mozna stosowac takich regul. I zgadzam
        sie ze 1,5 mczne dziecko to zbyt delikatny organizm zeby to zbagatelizowac.
        Jest wiele negatywnych symptomow u tak malego dziecka ktore wychodza dopiero z
        czasem i ktorych mloda mama nie zauwazy. Dlatego jestem absolutnie przekonana
        ze postapilas slusznie i ze badania byly uzasadnione. Jezeli dziewczyna trafila
        na sensownych i dbajacych lekarzy to wypada sie tylko cieszyc ze tacy istnieja.

        Serdecznie pozdrawiam,
      • agusiah Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 26.05.04, 21:59
        Agawa, nie umiem nawet powiedzieć, jak bardzo Ci współczuję....
    • anek.anek Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 25.05.04, 13:45
      Rriittaa, zgadzam się z poprzedniczkami, że nie należy wpadać w panikę.
      Noszenie w beciku nie jest też żadnym rozwiążaniem, bo jedynym jest
      rygorystyczne przestrzeganie zasad bezpieczeństwa.
      zgadzam się też z Tobą, że pod żadnym pozorem nie wolno zostaiać dziecka nawet
      na niskim łóżku samego. Po prostu nie i koniec, nawet na sekundę.
      ciągle mam w głowie opowieść naszej pediatry, która pracuje w szpitalu na
      intensywnej terapii niemowlaków, i kiedyś przyjechała do nas niezwykle
      wzruszona i przerażona: trafiło do niej 2 -miesięczne dziecko, które miało
      pękniętą czaskę po upadku na podłogę z łóżka....
    • rriittaa Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 25.05.04, 14:48
      Hello, morał taki, że każda z nas ma trochę racji. Niech każda mama lub
      przyszła mama przeczyta wszystkie listy i wyciagnie wnioski zgodne z jej
      zasadami, moralnością a przede wszystkim najlepsze dla własnego dzieciaczka.
      Pozdrawiam.
    • mel_kaa Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 26.05.04, 00:56
      ostatnio żadko zaglądałam na forum i bardzo tego żałuję, gdyż może jak bym
      przeczytała wasze posty wcześniej nic by się nie stało. trzy dni temu moja 8
      miesięczna córeczka spadła mi na podłogę - to trwało krócej niż sekunda,
      siedziała sobie na łóżku i bawiła się zabawkami, sprzątałam pokój, odwróciłam
      się na chwilkę i usłyszałam potwornie głuchy trzask i płacz, odwróciłam się a
      moje maleństwo leżało na podłodze płacząc, wpadalam w panike, nie wiedziałam co
      robić, zaraz wzięłam ją na ręce ... uspokoiła się, jest ok, ale jestem
      strasznie przerażona, aż się trzesę na myśl, że coś się jej mogło stać.
      zadzwonilam do siostry, ktora ma 2letnia coreczke, ona mnie uspokoila i
      powiedzila ze nic pewnie jej nie bedzie tylko zeby zwracac uwage na wymioty,
      goraczke lub sennosc. nic takiego sie nie zdarzylo (odpukac 3 razy), nie
      poszłam do lekarza i mam watpliwosci, moze powinnam?? żadnej mamusi tego nie
      życzę i przyłączam się do apelu: kochane mamusie nie zoztawiajcie swoich
      maluszków samych! nigdy!!
      • rriittaa Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 02.06.04, 10:03
        Hej, myślę ze w tym wieku dziecka - zrobilabym juz tak samo jak ty - czyli
        obserwacja dziecka, ale przy jakiejkolwiek najbliższej wizycie u lekarza
        powiedziałabym koniecznie o upadku. Pozdrowienia
    • rriittaa Re: MAMY NOWORODKÓW - nie popełnijcie mojego błęd 02.06.04, 10:00
      Pozdrawiam wszystkie emamy, które zabrały głos, a poniewaz w dalszym ciągu
      uważam że takie posty są potrzebne, natomiast wasze zdania - połaczone z moim
      bardzo cenne, więc wpisuję sie , zeby wyrzucić post na pierwsze strony (z
      praktyki wiem ze nie często wchodzi sie dalej niz na 3 strony - z braku czasu
      lub innego powodu).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja