czy wasi mezowie wam pomagaja????

29.08.11, 19:51
Czy wasi mezowie wam pomagaja przy wychowaniu dzieci? Nie wiem sama... ale wydaje mi sie, ze moj maz totalnie sobie olewa mnie i nasze dziecko. Dla niego 15-20 minut zabawy to juz obwalona powinnosc ojcowska i jak synek (9.5 miesiaca) placze to jest wydelegowany do matki (czyli mnie). Ja tez pracuje na pelen etat, ale nigdy nie jestem zbyt zmeczona, zeby bawic sie z synkiem. Dodam, ze moj maz pracuje w biurze, wiec nie jest zmeczony fizycznie. Eh....szkoda gadac....
    • romasubrosa Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 20:01
      u mnie podobnie jeszcze na poczatku to chociaz kapal i przwijal a teraz to ciagle jest czyms zajety i nie moze sie nia zajac,
    • romasubrosa Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 20:05
      tacy sa faceci, jestesmy matkami to bardzie odczuwamy potrzeby dziecka i jestesmy opiekuncze, zaraz na mnie naskocza inne forumowczki ze sa faceci ktorzy sie zajmuja i ze faceta trzeba zachecac i motywowac do opieki, oczywiscie ze tacy istnieja ale ja akurat mam takiego co sie bardzo malo zajmuje,
      • monika8630 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 20:11
        Mój tak samo-pierwszy msc jeszcze pomagał...teraz wszystko spadlo na mnie-a namawia mnie na drugie-hahawink
        • lumierin Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 20:31
          A co to znaczy że mąż POMAGA CI PRZY DZIECKU? Zajmowanie się dzieckiem to tak samo jego jak i Twój obowiązek więc trudno mówić o tym że ktoś tu komuś pomaga.
          Mój mąż zajmuje się naszym synkiem: przewija, codziennie kąpie, bawi się, ubiera (chociaż czasem bezsensownie ale co tam wink), natomiast nie ma cierpliwości karmić naszego niejadka i o to prowadzimy wciąż wojnę smile

          Oczywiście i tak większość pracy wykonuję ja bo jestem na macierzyńskim ale ważne jest to że od momentu kiedy wraca z pracy zajmujemy się WSPÓLNIE naszym WSPÓLNYM dzieckiem.

          Podejście takie jak Wasi mężowie prezentuje natomiast mój ojciec, on w ogóle się nami nie zajmował, do dziś głosi wszem i wobec że "takie małe dziecko to faceta nie interesuje i to matka tylko moze sie nim zająć". No cóż, mogę powiedzieć że taki podejście od małego nie przełożyło się na jakieś super relacje ojca z dziećmi w przyszłości. Może ze wzgledu na takie wzorce rodzinne byłam bardzo przewrażliwiona aby nie wiązać się z facetem podobnym do mojego ojca. NA szczęście mi się udało.

          Mam nadzieję że Wasi mężowie szybko zrozumieją że tego co teraz stracą jeśli chodzi o kontakt z dziećmi nigdy nie uda im się nadrobić.
          • toya666 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 21:44
            My z tych oczekujących na pierwszą pociechę, więc w temacie się jeszcze nie wypowiem. Choć wydaje mi się, że będzie się sporo zajmował, bo:
            1. uwielbia dzieci
            2. mówimy różnymi językami i aby nauczyć dziecko swojego języka musi po prostu dużo czasu z nim spędzać smile

            Ale wpadła mi w oko pewna wypowiedź:
            > Podejście takie jak Wasi mężowie prezentuje natomiast mój ojciec, on w ogóle si
            > ę nami nie zajmował, do dziś głosi wszem i wobec że "takie małe dziecko to face
            > ta nie interesuje i to matka tylko moze sie nim zająć".

            Moja babcia opowiadała mi, że dziadek nie zajmował się dziećmi, dopóki te nie skończyły 3-4 lat. Bał się brać je na ręce, mówił, że one są takie kruche i że on się boi, że im krzywdę zrobi. Poza tym on nie wie jak się można z takimi małymi bawić, co to nic nie rozumieją...
            Dodam, że mieli 4 dzieci i oboje pracowali na pełen etat... Babcia miała duuuużo roboty, szczególnie przy maluchach.
    • mama_kotula Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 20:25
      Mój współuczestniczy w wychowaniu dzieci (nie swoich, dodam tongue_out), a nie pomaga. Jak również współuczestniczy we wszystkich innych aspektach życia.

      Nie rozumiem sformułowania "tacy są faceci" w kontekście olewania własnego dziecka i potrzeby odpoczynku własnej partnerki. Usprawiedliwiamy panów, którzy mają w rzyci swoich bliskich, że niby mają tak z natury? no bez jaj. Statystycznemu panu trzeba dać dokladne wytyczne postępowania, na zasadzie "zrób rzecz X teraz, proszę, a potem zrób rzecz Y" (np. "weź młode na podwórko i pograjcie w nogę, bo ja chcę odpocząć"). A poza tym jak się pana nauczyło, że jak dziecko płacze, to trzeba je oddać mamusi, która się ochoczo zajmie dzieckiem, to się potem plony zbiera. Bo to, nieprawdaż, wygodne jest, a do wygodnych rzeczy się człowiek szybko przyzwyczaja.

      Do autorki - daj sobie prawo do odpoczynku - ustal z mężem, że bawi się z dzieckiem od ... do..., w tym czasie wyjdź na spacer, aby pan nie miał szansy oddać ci dziecka w miedzyczasie, poinformuj, że nie bierzesz telefonu i wracasz za godzinę. I wróć za godzinę wink
    • katt-hia Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 20:42
      Te kilka minut dziennie jak piszesz to zdecydowanie za mało opieki ze strony męża. Myślę, ze dzieckiem powinien zajmować się również ojciec dziecka to zupełnie inne podejście do pewnych spraw. Mój na szczęście zajmował i zajmuje się dużo naszymi (3,5 m-ca i 3.5 roku) karmi, przewija, wymyśla zabawy, chodzi na spacery itd. W sytuacjach kiedy przesadzam, panikuję czy brak mi pomysłu zawsze coś tam wymyśli. Po prostu jest mi łatwiej, no ale tego niestety nie da się nauczyć faceta czy zachęcić czy jakoś zmienić w podejściu do pewnych spraw. Niektórzy po prostu już tacy są i znam wiele przykładów gdzie chociaż kobieta na głowie staje to faceta i tak nie zachęci do pomocy przy dzieciach. Myślę, że go nie zmienisz, a jak chcesz odpocząć, to po prostu częściej zostawiaj go samego z dzieckiem.
      • sikorkasikorka Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 21:43
        Nie pomaga we wszystkim, ale ma niesamowity kontakt z córką, bo z nią po prostu spędza każdą wolną chwilę albo spędzamy czas w trójkę. Bawią się, wygłupiają, jeżdżą na spacery i to mi wystarczy, żeby się tak nią zajął, a ja wtedy nadganiam prace domowe albo po prostu chwilkę odpoczywam.
        Nigdy nie byłam zdania, że mąż musi w 100% we wszystkim pomagać - niech robi to co umie najlepiej, czyli w przypadku mojego - niech się bawi i spędza czas.
        Nieraz mówię, żeby przewinął, ale się boi, że ją źle wytrze, bo nie zna się na tych babskich zakamarkach wink i żartujemy sobie z tego.
        Dodam, że nieraz jest bardzo zmęczony pracuje fizycznie w nadgodzinach, ale dla córki nigdy nie brakuje mu energii.
    • illegal.alien Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 21:36
      Nie pomaga mi.
      Na tyle, na ile moze, to sie mala po prostu zajmuje.
      Poniewaz ja siedze w domu (i z domu pracuje, zeby nie bylo), a on chodzi do pracy - czasami na ponad 12 godzin - to oczywiscie ja zajmuje sie nia wiecej. Natomiast jak nie ma sezonu i tata malej ma np. piatki wolne (oprocz weekendow), to zajmujemy sie nia tak, ze ja zajmuje sie nia od poniedzialku do czwartku, a on od piatku do niedzieli (poza karmieniem piersia, bo oczywiscie tu jestem niezastapiona - tym bardziej, ze moje dziecko nie je sciaganego pokarmu, bo nie lubi).
      Od poczatku tak bylo - jak mala sie urodzila, to mial miesiac wolnego i w dzien zajmowal sie nia, zebym ja mogla odespac na przyklad.
    • 18_lipcowa1 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 21:38
      Nie, nie pomaga. Po prostu wychowuje dziecko razem ze mną.
      W zależnosci od sytuacji każde zajmuje się tyle ile może, teraz np był sam z nią na wakacjach, za tydzien ja z nią bedę sama. Poza tym na codzien dzielimy sie obowiązkami.
      Twój mąz to zwyczajny leń i tyle i masz prawo byc zła.
      • anka24_pl Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 21:50
        Moj tak samo nie pomaga jest dupkiem i tyle!!! Zaluje ze w ogole mam z nim dzieci!!! Ito jeszcze rok po roku bo wpadke mielismy, mowie mu zawsze ze jak bym nie miala z nim zuzi to dawno bym z nim nie byla..Cale 5 dni pracuje w sobote, swoje przyjemnosci czyli ryby na caly dzien a w niedziele gry na ps 3 zero zajmowania sie!!
        Jest palantem i tyle, zosia ma 15 miesiecy a jak ma isc kapac sie z tata to krzyk niesamowity bo nigdy jej nie kapal zawsze zmeczony, nawet mleka nie moze dac ani uspic bo ona z mama..
        Zawsze mam lzy w oczach kiedy widze jak tatusiowie spaceruje z swoimi pociechami bo moj maz moze dwa razy wyszedl z nia na spacer..
        Bardzo zaluje dziewczyny wiecie naprawde!!!
        Urodzilam dwa miesiace temu zuzanke4 tez nic nie pomaga!!! Dodam ze przez swoje zachowanie nie kocham sie z nim tylko kloce caly czas.On na swoje przyjemnosci zawsze ma czas ja nie moge.Wychodze sama z dziecmi a one za to odzwdzieczaja sie swoja miloscia tylko do mamy.. Bardzo kocham obie i nie zaluje ze je mam tylko zaluje ze maja ojca dupka..
        No wygadalam sie w koncu!!!!
        • romasubrosa Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 21:55
          bardzo mi przykro , no ale przynajmniej masz swoje sloneczka, ja tez czasamis ie zastanawiam po co wogole facet jak wszystko same musimy robic,
          • anka24_pl Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 22:01
            i wiecie co mam jeszcze wyrzuty sumienia ze malenstwu nie poswiecam tyle czasu ile zosi.. ona tez wymaga opieki jest bardzo ,, ruchliwa,,.. przykro mi bardzo wtedy..
            zawsze wszyscy mnie obwiniaja jak cos sie stanie np.. zosia sama weszlam na krzeslo, potem na stol w tym czasie mala karmilam wylala sobie na raczke goraca kawe, palant na rybach- relaks a potem jak zadzwonilam bo musielismy jechac na pootowie to z wielkim ry... na mnie ze dziecka nie upilnowalam tylko usiasc i plakac wtedy!!!!
            • julcia75 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 23:19
              Ja nie narzekam jeśli jest w domu to się zajmuje dodam że w delegacji pracuje więc jest tylko na sobotę i niedzielę ,a jak już jest w domu to jestem bardzo szczęśliwa i niunia też odniemowlakadonastolatkaaa.blogspot.com/
            • naana26 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 29.08.11, 23:21
              to sie rozwiedz. w czym problem? znajomy wlasnie niebawem zeni sie z 25 latka z dwojka dzieci, ktore kocha jak wlasne. super rodzinka z nich, dziewczyna miala wlasnie takiego dupka w domu, kopnela go, jakos dawala rade z slumentami, poznala milosc zycia i biora slub. inni znajomi, jyz malzenstwo, ona syn z pierwszego zwiazku, on corka po psychocznej zonie, sa razem, jest super, dzieci chowane jako rodzenstwo. na zmiany w zyciu nugdy nie jest za pozno, a zycie masz jedno.
              • yvona73pol Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 02:43
                Pomaga to troche niefortunne slowo. Raczej - uczestniczy na tyle, na ile pozwala mu praca (po prostu czesto go fizycznie w domu nie ma), bardzo lubi sie bawic, nosic, jaq nigdy w zyciu nie zapielam syna w foteliku w samochodzie, to domena taty wink
                wieczorem jak jemy kolacje a mlody chce byc z nami, na rekach, to tata go bierze. I takie tam. Niby drobne sprawy, a bardzo pomocne.
            • 18_lipcowa1 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 08:08
              po co robilas sobie z nim kolejne ?????????????
              • lexie007 naucz sie czytac posty a potem zadwaj pytania 30.08.11, 11:06
                >>>>>>to jeszcze rok po roku bo wpadke mielismy,
        • mat799 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 04.09.11, 18:58
          Czesc Anka24. No to wspolczuje, ze masz w domu takiego dupka. Ja tez mam takiego samego, hehe, wiec witaj w klubie.
    • ruda_henryka Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 07:44
      Nie pomaga w ogóle - wykonujemy razem wszystkie czynności domowo wychowawcze z podziałem na specjalizacje.
      Niby w czym ma wymagać, jest takim samym rodzicem jak ja i oprócz karmienia piersią we wszystkim świetnie może mnie zastąpić.
      Ale ja byłam twarda i od samego urodzenia małego od męża wymagałam zaangażowania, swoją drogą nie było za bardzo co wymagać, bo sam z własnej woli dużo robił. I niejednokrotnie więcej ode mnie.
      To dla dziecka największa krzywda jest jak ojciec się nim nie zajmuje, bo potem czasem relacje są nie do odrobienia...
    • mia_siochi Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 08:29
      Nie, nie pomaga mi.
      Zajmuje się dzieckiem i jego wychowaniem na równi ze mną.
    • latosie TAK !! 30.08.11, 09:02
      w nocy wstaje nakarmić (dziecko butelkowe) choć na 6 musi być w pracy, przewija, kąpie, zabiera na spacery (tzn zawsze idę z nimi bo lubię choć mam wyraźny zakaz smile), przebiera, smaruje, pielęgnuje, usypia jak mały nie może zasnąć, masuje brzuszek jak boli, bawi się - starszej czyta bajki, kąpie i w ogóle jest dość zaangażowanym tatusiem
    • matka_karmiaca Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 10:22
      Jak wyżej - nie pomaga, tylko razem się zajmujemy dziecięciem.
      Rano tatuś robi śniadanie, ja karmię młodą, potem chwilę bawią się przed jego wyjściem do pracy, czasem zmieni jej jeszcze pieluchę, potem przychodzi niania, a ja idę pracować, od wyjścia niani do powrotu taty z pracy młodą zajmuję się ja, a jak tylko tatulek wraca z pracy, to mama mogłaby nie istnieć, rzucają się na siebie, że nawet rąk chłop nie zdąży umyć i potem ja jestem potrzebna dopiero do usypiania.
    • deodyma Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 10:31
      napisze tylko tyle, ze jesli maz/partner nie angazowal sie od poczatku w opieke nad dzieckiem, pozniej moze byc tylko gorzej...

      • jdylag75 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 12:38
        Dodam, że jeśli partner nie angażował się w sprawy domowe przed pojawieniem się dziecka, to znaczy sprawy te uważał za "kobiece" nie wróży to dobrze na przyszłość.
        No cóż mój małżonek i siostra jego byli obsługiwanie przez rodziców do granic możliwości - mama chowała im ubrania do szaf i najlepiej wiedziała gdzie leży pasek w motylki, jednak posiadał wolę zmiany, którą wykorzystałam natychmiastowo pokazując jak należy obsługiwać dom a potem dzieciaki od niemowlaka. Udziela się już ponad 10 lat więc nie jest to zachwyt neofity.Czyli niekoniecznie na związek muszą rzutować wzorce wyniesione z domu.
        Nie mogę tylko przyuczyć do gotowania, to znaczy niby gotuje i umie, jak jest w domu z dziećmi to gotuje, ale nie uważa tego za swój obowiazek na codzień sad
    • 1mzeta ???? 30.08.11, 12:33
      A to ty masz dziecko z kimś innym- nie twoim mężem żeby on ci musiał pomagać ?
      Mój mąż się dzieckiem najnormalniej w świecie zajmuje- a nie "pomaga mi". To jest tak samo jego jak i moje dziecko.
    • calineczkazbajkii Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 13:11
      czasem trzeba pokazac mezowi jak siebawic z dzieckiem, zwlaszcza takim malym
      Ja ostanio pokazalm obydwom jak bawic sie klockami , no to troche sie bawili , ale mezow szybko to sie znudzilo big_grin
      • lexie007 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 14:10
        pomaga , moge na niego zawsze liczycsmile umie sie zajac malym i duzymsmile
    • zolla78 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 14:32
      Właśnie z uwagi na to, żeby potem nie było problemu "pomaga/nie pomaga" to od początku zaangażowałam go w zajmowanie się dzieckiem w takim samym zakresie i czasie jak ja. Przyznam, że czasem to nawet trudne było, gdyż jak pewnie wiele mam, miałam spore opory żeby zostawić takie maleństwo z nim same albo nawet siedzieć obok i non stop nie pouczać co i jak powinien zrobić smile Fakt, że u nas ułatwieniem było to, że mamy oboje ten sam zawód i że z karmieniem mi nie wyszło, zatem tu nie byłam niezastąpiona. I od 5 m-cy mamy układ, że dwa dni w tygodniu zajmuję się małą ja, a dwa dni on. Piątego dnia zajmuje się ta osoba, która nie ma nic pilnego do zrobienia. W weekendy oboje. On np. kąpie, za to ja wykonuję czynności pielęgnacyjne po. Potem jak ją usypiam, a on ma czas na swoje PS3, ale za to ja śpię do 9.00, a on od 6-7 rano zajmuje się małą. I wszyscy są happy.
      I pomijając, że to pozwala mi pracować i mieć czas dla siebie i nie jest wszystko na mojej głowie, to dzięki temu on sam już jest tak zaangażowany i przyzwyczajony do zajmowania się małą, że to jest dla niego najnormalniejsza rzecz na świecie, którą chce robić i o żadnym "pomaganiu" nie ma mowy.
    • misia_matysia Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 15:38
      mój mąż opiekuje się naszym dzieckiem na równi ze mną, wychowujemy wspólnie dziecko. Robi przy niej wszystko to co ja, ma z nią świetny kontakt i do tego to on gotuje małej wink Nie traktuje tego jako przykry obowiązek.
      Do mat799 - też oboje pracujemy w biurze i czasem padamy z nóg po całym dniu pracy - nie bronię Twojego faceta ale piszę jedynie, że praca biurowa też potrafi być męcząca, zwłaszcza emocjonalnie
    • mamatin Re: moj tak 30.08.11, 18:29
    • bacha1979 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 21:09
      Mój mąż pierwszy mała przewijał (ja byłam po cc), potem nosił, odbijał, usypiał, podawał do karmienia. Dziś dziecko ma prawie 4 lata i serce mi rośnie jak patrze na nich oboje- między nimi widać prawdziwą, serdeczną, bardzo bliską wieź.Widzę, że Mała ma poczucie własnej wartości (tatuś w kółko by ją całował, powtarza jak ona jest piękna, najpiękniejsza, najmądrzejsza). I o ile od moich całusów czasem się ogania, tak ojciec może całować do woli.wink

      Jak jest w opalach zawsze krzyczy- tato, tato, tatusiu, latuj!
      • bacha1979 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 21:11
        Teraz Mała ma 4 lata,wiec już noszenia coraz mniejwink, za to ojciec bez problemu maluje jej paznokcie, przebiera lalki, nie ma dla niego rzeczy niemożliwych jeśli chodzi o córkę.
    • pa.prot.ka1 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 30.08.11, 21:22
      Przyłączę się do tych opinii, które krytykują samo sformułowanie Twojego postu. To co napisałaś jest pomyleniem z poplątaniem. Mąż nie ma "pomagać" w wychowywaniu dziecka, tylko w nim współuczestniczyć. Pomoc to coś, co może przyjść, ale nie musi, w dodatku jak przyjdzie, to należy się wdzięczność. Jeśli Ty sama tak postrzegasz Wasze role rodzicielskie, to Twój mąż tym bardziej, bo jest mu tak wygodnie. Dla dobra dziecka powinnaś natychmiast przeorganizować Wasze życie. Szczegółowo podzielcie się obowiązkami i najlepiej spiszcie co do kogo oraz kiedy należy.
      • sabka22 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 04.09.11, 21:25
        Miałam takiego palanta,mam z tego związku dwoje dzieci...kopnęłam go w d...e i zostałam sama z 2latką i 3,5latkiem.
        Na dzień dzisiejszy mam wspaniałego faceta który akceptuje moje dzieci i jest dla nich prawdziwym tatusiem.Mamy razem synka(5mies)gdy jest w domu pomagamy sobie nawzajem.Dziś przespałam pół niedzieli a M zrobił obiadek,wcześniej mi śniadanko i posprzątał do tego zajmował się małym.
        • annie_laurie_starr Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 05.09.11, 22:41
          Jako socjolog pragne tutaj paniom przypomniec, ze "czy maz pomaga" odzwierciedla rzeczywistosc taka jaka ona zazwyczaj jest. A rzeczywistoc typu "maz wspoluczestniczy" to jest stan pozadany, ktorzy tak naprawde nie wystepuje zbyt czesto.
          • pa.prot.ka1 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 11.09.11, 20:15
            annie_laurie_starr napisała:

            > Jako socjolog pragne tutaj paniom przypomniec, ze "czy maz pomaga" odzwierciedl
            > a rzeczywistosc taka jaka ona zazwyczaj jest. A rzeczywistoc typu "maz wspoluc
            > zestniczy" to jest stan pozadany, ktorzy tak naprawde nie wystepuje zbyt czesto

            Nie "rzeczywistość taką jaka ona zazwyczaj jest", tylko taką, na jaką kobieta się zgodzi.
    • anias9 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 05.09.11, 23:36
      Co sie tak oburzacie na sformulowanie "pomaga"? jesli para decyduje sie na dziecko i owo pojawia sie na swiecie, to najczesciej jest tak, ze to mama z racji swojej funkcji karmicielki sila rzeczy poswieca dziecku wiecej czasu, chociazby dlatego, ze po porodzie inne jej zadania (praca zawodowa) ida w odstawke. Czyli po prostu siedzi w domu i zajmuje sie dzieckiem. A chlop pracuje. Oczywiscie to nie zwalnia go z obowiazku opieki nad dzieckiem. Ale jesli gros rzeczy w ciagu dnia przy maluchu robi mama, to jesli tatus wroci z roboty i np. wykapie dziecko, czy utuli do snu, to czy nie mozna tego nazwac "pomoca"? Nie czepiajcie sie szczegolow, bo jesli facet w miare swoich mozliwosci udziela sie przy dziecku, a nie zwyczajnie sie od tego "miga", to jest ok.
      Moj maz duzo i ciezko pracuje, zeby utrzymac nasza 4-osobowa rodzine. I jak przyjdzie styrany z roboty i pierwsze co to wezmie core na rece, nazwie swoim skarbem i tuli powtarzajac "jaka ona sliczna", to wcale nie musi jej do tego leciec kapac, przebierac czy usypiac, zeby udowodnic, ze "wspoluczestniczy" w jej wychowaniu. Ja wykonuje przy malej wszystkie zabiegi pielegnacyjne i nie wymagam tego od meza, bo to moja "dzialka". Jak jestem zmeczona to chetnie mnie wrecza, bawi sie z nia, wyjdzie na spacer. Wiem, ze kocha ja najbardziej na swiecie i to sie liczy...
      • mala220 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 05.09.11, 23:47
        ja tez mysle ze facet nie musi kapac, przewijac zeby "pomagac".
        moj maz z tych akurat, co od poczatku bral udzial w "pomaganiu" mi przy małym. czesto zostawal z nim sam, gdy ja chcialam wyjsc po calodniowym siedzeniu w domu.
        teraz maly ma juz 2 latka (wiec powinnam zmienic forum, ale ciagle tu zagladam), i pierwsze co ma, jak wraca z pracy to szukanie malego (chowa sie jak tatus otwiera drzwi tylko) i tata musi go szukac. i nie ma ze jest zmeczony. potem sciskanie, przytulanie i pokazywanie tacie wszystkiego co sie dzis nauczyl. niech tylko tata siadzie, juz maly siedzi na kolanach.

        ale czasami mysle ze moj maz to jakis wybryk natury, bo mezowie kolezanek sa ciagle zmeczeni, w delegacjach, nie ma nawet mowy o zostaniu z dzieckiem (nawet rocznym) bo co ja z nim bede robil??
        ba! moj sasiad boi sie zostac ze swoja 3 letnia corcia! bo nie wie co ma z nia robic!
        • mgd3 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 07.09.11, 11:00
          mala220 napisała:

          > ale czasami mysle ze moj maz to jakis wybryk natury, bo mezowie kolezanek sa ci
          > agle zmeczeni, w delegacjach, nie ma nawet mowy o zostaniu z dzieckiem (nawet r
          > ocznym) bo co ja z nim bede robil??
          > ba! moj sasiad boi sie zostac ze swoja 3 letnia corcia! bo nie wie co ma z nia
          > robic!

          Mnie właśnie dlatego wkurza sformułowanie "pomagać" - bo w tym momencie nawet osoba, której mąż "wspaniale POMAGA przy dziecku" pogłębia stereotyp, że to jej obowiązek matki, a nie wspólny.
          Mój mąż świetnie zajmuje się małą - w sumie nawet lepiej ode mnie - bo po macierzyńskim on pracuje z domu i zajmuje się dzieckiem, a ja wyjeżdżam na 4 dni w tygodniu bo pracuję poza miejscem zamieszkania. No i ogólnie więcej energii poświęca na zabawy. Jak to wspólnie z małą ustaliłyśmy mamusia jest "stara, gruba i zmęczona" i nie ma siły tak szaleć jak tatuś wink
          Ale maksymalnie mnie rozkłada, że WSZYSTKIE dzieciate znajome zazdroszczą mi, że "mam takiego cudownego męża". Podczas gdy ja uważam, że mam po prostu normalnego męża - wcale jakimś ideałem nie jest. uncertain
          Gdyby to była jedna znajoma, czy dwie - to może bym na to nie zwróciła uwagi - zawsze można mieć męża-palanta, który uważa, że równouprawnienie to tylko takie dziwnie brzmiące słowo, ale ja serio nie mam ani jednej znajomej, której mężowie by równo współuczestniczyli w wychowaniu niemowlaka. A później w wieku 2 lat są zdziwieni - że "ona bardziej kocha mamusię i nie chce się ze mną bawić" - a dlaczego miałaby chcieć, skoro zawsze mamusia się nią zajmowała? indifferent
      • pa.prot.ka1 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 11.09.11, 20:11
        anias9 napisała:
        > Moj maz duzo i ciezko pracuje, zeby utrzymac nasza 4-osobowa rodzine. I jak prz
        > yjdzie styrany z roboty i pierwsze co to wezmie core na rece, nazwie swoim skar
        > bem i tuli powtarzajac "jaka ona sliczna", to wcale nie musi jej do tego leciec
        > kapac, przebierac czy usypiac, zeby udowodnic, ze "wspoluczestniczy" w jej wyc
        > howaniu. Ja wykonuje przy malej wszystkie zabiegi pielegnacyjne i nie wymagam t
        > ego od meza, bo to moja "dzialka". Jak jestem zmeczona to chetnie mnie wrecza,
        > bawi sie z nia, wyjdzie na spacer. Wiem, ze kocha ja najbardziej na swiecie i t
        > o sie liczy

        Tu nie chodzi o to, żeby coś komuś udowadniać, tylko żeby razem wychowywać dziecko, po prostu.
        Jeśli Tobie wystarczy, że mąż powie, jakie dziecko jest piękne i je przytuli, to ok, Twoja sprawa. Nie wiem, czy kiedyś zakładasz powrót do pracy. Jeśli jednak wrócisz do pracy, po pracy będziesz z siatami leciała po dziecko do przedszkola, potem do domu gotować obiad i sprzątać próbując pogodzić pranie z zabawą z córką, to Twój mąż nadal przyjdzie z pracy i zachwyci się dzieckiem. Może nawet zachwyci się Tobą, taką styraną. I tyle. Nie zazdroszczę, choć oczywiście Tobie może to odpowiadać i wystarczać.
    • titerlitury Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 06.09.11, 08:44
      Też nie jestem fankom sformułowanie "pomaga przy dziecku". Ale rozumiem, ze dla niego zabawa z malcem moze nie byc tak atrakcyjna, jak dla ciebie. Ja np nienawidze klocków, które ubóstwa moja starsza córka. Od klocków jest więc tata, a mama w tym czasie np cos ugotuje. Może idąc tym tropem tez zorganizujesz inaczej wasze obowiązki: np ty zajmujesz się dzieckiem, w tym czasie pan mąz robi pranie, albo odkurza.
      Tylko warto mu jeszcze uświadomić, że chwile spędzone z zieckiem od początku budują wzajmna więź. Ja klocków nie układam, ale czytam córce, "kupuję" w jej wyimaginowamym sklepie, albo chodze na "przyjęcia" i rozkoszuję się kawą i herbata na niby oraz ciasteczkami z plasteliny. Może tatę zainteresuje wspólna kąpiel ze smykiem (nasz tata to uwielbia, i jego córki też), wspólne chlapania w wodzie, a może póki pogoda jeszcze znośna wieczorny spacer?
    • od.czasu.do.czasu Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 08.09.11, 17:09
      I to jest plus samotnego wychowywania.
      Od początku wiesz że jesteś sama i musisz sobie radzić.
    • lidek0 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 08.09.11, 20:48
      Twój mąż robi to na co mu pozwalasz. A jak było kiedy mały się urodził, ile tatuś spędział z nim czasu? Niestety jeżeli od urodzenia tatuś nie jest wdrażany w wychowanie i opiekę nad dzieckiem tak sie to kończy. Trzeba konsekwentnie i stanowczo przekazywać mu część obowiązków.
    • fela_25 Re: czy wasi mezowie wam pomagaja???? 11.09.11, 15:33
      mój na początku mało co pomagał, wydawało mu się, że siedzenie w domu z dzieckiem plus ogarnianie całego domu to pikuś. dopiero jak został kilka razy z dzieckiem sam na parę godzin, to dotarło do niego i teraz jest jak anioł smile ale jeśli chodzi o zabawę z dzieckiem, to bawi się na całęgo, często zapominając o jedzeniu, czy piciu smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja