pierwsze dziecko a kryzys malzenski

26.10.11, 14:29
U mnie po 6 latach malzenstwa pierwszy bardzo powazny kryzys. Nasze pierwsze dziecko ma 8 miesiecy. Maz chce samorealizacji, wolnosci a tu...
U Was tez kryzysy?
Dodam, ze dziecko super, kochane i wyczekane. Mamy juz sporo lat, wysoki komfort zycia a jednak.
    • gemmi18 Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 14:43
      Skoro dziecko wyczekane, kochane, czyli planowane z pełną świadomością idących za tym obowiązków, okoliczności, to skąd u męża chęć samorealizacji, wolności na taką skalę, że spowodowało to kryzys?
      Nas jeszcze kryzys nie dopadł (nie mówię tu o kłótniach, wymianach zdań itp.), ale staramy się pozwalać sobie na tę samorealizację, spełnianie swoich potrzeb w możliwych wymiarach. Przy dwójce dzieci naszą główną potrzebą jest czas spędzany tylko ze sobą, ale jest też pasja partnera (paralotnia), którą spełnia, gdy odpowiadają warunki atmosferyczne. Wtedy jedzie na weekend albo jeden dzień, w wakacje był też dłuższy wyjazd. Ja uczę się zaocznie, mam potrzebę wyjść czasami sama na miasto, na piwo z koleżanką, do fryzjera. Po prostu staramy się robić tak, żeby nie było, że dzieci nam w czymś przeszkodziły.
      Z dziećmi nie ma takiej wolności, jak bez nich. I już nigdy nie będzie. Trzeba tylko się starać, żeby nie zrezygnować z większości rzeczy, które chcemy robić. Gospodarować czas inaczej, Mąż musi sobie uświadomić, w jakiej jest pozycji, co może zrobić, żeby czuł, że żyje i jednocześnie, żeby córka i żona wiedziały, że go mają.
      • gemmi18 Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 14:44
        Nie wiem skąd wywnioskowałam, że to córkasmile. Dziecko.
    • 1mzeta Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 14:56
      Nie- nie ma i nie było. Jak na razie nie zanosi się, że będzie.
      • ciastolina84 Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 15:01
        U nas kryzysu też brak. Samorealizować się mozna również poprzez opiekę nad dzieckiem (nawet facet może i powinien...) i nie chodzi mi tu o całkowite oddanie sie tylko temu. Wszystko mozna zrównoważyć, no ale nie oszukujmy się- jak pojawia się dziecko życie często wywraca się do góry nogami i nie mozna mysleć tylko o sobie. Nie wszyscy umieją tak od razu się przestawić na tryb- NIE TYLKO JA JESTEM NAJWAŻNIEJSZY I MOJE POTRZEBY. Dojrzała osoba umie pogodzić pasję i chęć samorealizacji z opieką i wychowaniem dziecka.
        • 1mzeta Dokładnie 26.10.11, 19:37
          Tym bardziej jeśli dziecko było zaplanowane i wyczekane.
    • fasol-inka Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 15:00
      u nas wręcz przeciwnie, po wielu latach życia tylko we dwójkę nasz związek nabrał zupełnie nowej, nieznanej do tej pory jakości
      dobrej jakości zdecydowanie
      i hierarchia wartości się zmieniła, wolność już była - przed synkiem
    • koniec-zludzen Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 15:08
      No wlasnie. A jednak moj maz tego tak nie widzi.
      Bo dla niego liczy sie wolnosc (pelna)
      Takiej wolnosci juz przy dziecku nie ma.
      Mi jej nie brakuje. Jemu tak. Moze musi od nas odejsc?
      • ciastolina84 Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 15:19
        Na to pyt nikt Ci tu nie odpowie bo nikt was nie zna jako małżeństwa. Nawet jeśli ktoś odpowie nie brałabym tej odp pod uwagę na twoim miejscu. Ja wychodze z założenia że każdy problem da się rozwiązać jeśli ludzie się kochają i zależy im na dobru dziecka.
      • gwen_s Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 21:43
        może posiadanie dziecka zwyczajnie zaskoczyło Twojego męża. Świadomość, że chcecie i planujecie dziecko jest bardziej u kobiet (z mojego punktu widzenia). U nas mimo, że planowana dwójka dzieci, M dopiero zrozumiał jak się dzieci urodziły, zarówno pierwsze i drugie.
        I u nas niestety kryzys był, akurat z zupełnie innych względów niż u Ciebie, po urodzeniu pierwszego dziecka. M nie umiał się odnaleźć w nowej sytuacji jakby tego było mało nie umiał tego przed sobą przyznać dopiero z czasem jakoś trudami rozmów, nie raz kończących się płaczem doszliśmy do porozumienia itd...
      • yuppiki Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 30.10.11, 19:37
        nie dorósł do roli partnera lub czuje się mniej kochany lub was nie kocha
    • lexie007 Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 15:34
      kazde malzenstwo przezywa mniejszy lub wiekszy kryzyz gdzie tam slyszalam nie wiem czy to prawda ze najkrytuczniejszy rok to 7dmy i jak ten sie przezyje to potem juz z gorkismile.

      Moze po prostu maz jest zmeczony, przepracowany, moze ta jesienna pogoda. Dotyczas zyliscie 6 lat ( nie wiem ile razem przed slubem) sami ,na wszytsko mialo sie czas i pieniadze bez obowiazku i odpowiedzialnosci . A tutaj duzo sie niestety zmienilo. Dzieko to wlasciwie nowe zycie, a wlasciwie zycie do gory nogami i trzeba sie jakos przestawic . My matki szybciej wtrybiamy sie w taki styl zycia ,a facet nie koniecznie .
      Nie wiem jak i czy spedzacie czas wolny ,ale tu nikt nie pomoze jak szczera rozmowa miedzy wami.
      byc moze tak bardzo przejal sie rola ojca ze zapommnial ze powinien tez miec czas dla siebie na swoje pasje.
      Pogadajcie szczerze w spokoju , wyjasnijcie sobie jak wyobrazacie sobie dalsze zycie. Bo to ze moze musi od nas odejsc to nie jest rozwiazanie. Malzenstwo to nie tylko radosc ,smiech to rowniez placz ,bol i czasem kompromisy......ale nie ma co sie poddawacsmile
      zycze powodzenia
    • tusia-83 Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 15:35
      Całkowicie cię rozumiem. U nas 7 lat po ślubie, dziecko kochane i wyczekane. A mąż chce wolności - ciągle by chodził na imprezy i to takie na całą noc. Zaczęło się już jak byłam w ciąży, a teraz jest tylko gorzej, mały ma 5 miesięcy. Prawie co tydzień gdzieś znika i jeszcze ciągle ma pretensje, że mam z tym problem.
      Oczywiście dużo pracuje ii jest weekendowym tatusiem. No chyba, że akurat odsypia. uncertain
      • gazeta_mi_placi Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 20:36
        Prawdopodobnie ma lub miał kochankę, oczywiście niewykluczone, że także tylko takie na jeden podryw. Na Twoim miejscu bym się przebadała.
    • mruwa9 Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 16:00
      Mysle, ze kazdy zwiazek przechodzi wiekszy lub mniejszy kryzys po narodzeniu, zwlaszcza pierwszego dziecka.
      Kobieta ma czas podczas ciazy przygotowac sie psychicznie do macierzynstwa, w czym pomagaja hormony, a i tak czesto bywa to jak cios obuchem po glowie. na faceta to zwykle spada jak grom z jasnego nieba, a niektorzy po prostu nie dorosli do ojcostwa, niezaleznie od wieku metrykalnego..
      • naana26 Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 17:55
        > Mysle, ze kazdy zwiazek przechodzi wiekszy lub mniejszy kryzys po narodzeniu, z
        > wlaszcza pierwszego dziecka.


        a ja myślę że generalizujesz.

        nie sądzę aby kryzysy rodziły się z faktu posiadania dzieci (pierwszych czy piątych) - rodzą się z problemów które bywają związane z dziećmi ale nie oznacza to, że gdyby ich nie było to kryzys by nie nadszedł.

        znajoma para miała dokłądnie taki sam kryzys gdzie pan zechciał zwiedzać i poznawać świat a ona mu w tym nie wtórowała - bo mimo najszczerzych chęci praca w szpitalu na dyzurach oraz brak możliwości wzięcia urlopu stanowił realną przeszkodę. i wtedy powstałby post "praca w szpitalu - a kryzys małżeński" smile





    • klubgogo Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 18:11
      Podobno większość małzeństw przechodzi kryzys między 6/7/8 rokiem związku. U mnie reguła się sprawdziła i zbiegła jak u Ciebie z narodzinami dziecka. Szybko minęło.
    • afro.ninja Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 18:49
      Slowo wolnosc jest o wiele ladniejsze niz lenistwo i wygodnictwo. Niech pan maz nie rznie glupa i wezmie sie do roboty.
    • gazeta_mi_placi Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 20:35
      Trzymaj męża krótko. Dobra ma rada.
      • romasubrosa Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 20:58
        u mnie podobnie tez zwiazek 7 rok i 8 msc ddziecko, i teraz maz jeszcze bardziej potrzebuje "wolnosci", ale to chyba chodzi o pojawienie sie dziecka obowiazki niektorym facetom wydaja sie "ponad ich sily", przynajmniej mego to troche przerasta, a na jakies zarzuty czy prosbe o zajecie sie mala odpowiada ze ja to zrobie lepiej a pozatym ja jestem na wychowawczym a on pracuje koniec tematu.
    • romasubrosa Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 20:59
      moze chcesz zajrzec na to forum i tam sie wygadac forum.gazeta.pl/forum/f,898,Zycie_rodzinne.html
    • bzdurka78 Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 26.10.11, 23:08
      U mnie jest też ok. 6 lat razem i dziecko 7 m-cy i jakiś kryzys mamy, ale akurat nie na punkcie wolności. Ale kiedyś taki mieliśmy i sprawę załatwiłam dziecinnie prosto. On wychodził na imprezę, to ja też a jak on chciał zostać w domu, to ja ciągle wychodziłam. I moje pragnienie wolności tak wyszło mu bokiem, że i jego mu się odechciało. Wiem, że z dzieckiem trudniej wyjść, ale może łatwiej przystopować męża. Po prostu zostaw go z dzieckiem co jakiś czas i w ramach wolności wyjdź.
      • yvona73pol Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 27.10.11, 01:25
        A ladna chociaz ta wolnosc? I pewnie mlodsza od ciebie? tongue_out

        Nie no, zarty zartami, ale do rzeczy. Pewnie dlugi bezdzietny okres nieco spaczyl mu wizje malzenstwa, bo to jednak nie to samo.
        I nie zgodze sie na temat, ze kryzys to zawsze.
        Moj maz tak bardzo chcial dzieci, z pewnych wzgledow oboje zdecydowalismy sie od razu, ze dla niego malzenstwo = dzieci. Sprawia mu wielka satysfakcje bycie ojcem, i to nie tylko ta czesc rozrywkowa (zabawa z dzieckiem), ale rowniez "oporzadzanie" jak jest w poblizu i ma czas, utulenie ryczacego smarka, gotowanie z dzieckiem na reku wink
        Po prostu dziecko (a niebawem dzieci) to integralna czesc nas i naszego zycia.
        A wolnosc.... chyba glownie problem tkwi w glowie.
        Prawdziwie wolny czlowiek bywa rzadko tak naprawde.
        • pagaa Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 27.10.11, 08:05
          hej, a może wypracujcie sobie kompromis. wiadomo, że facet pewnie przyzwyczaił się przez tyle lat do stanu bezdzieciowego, ale teraz ma obowiązki i musi je pogodzić ze swoja wolnością. no niestety, takie zyciewink pogadajcie na spokojnie. u nas jest tak, że oboje cenimy sobie naszą indywidualną wolność, ale wiemy, że dziecko to także obowiązki. ale jest tak, że mąż chodzi na piłkę 2x w tygodniu, czasem na basen, ja sobie też wychodzę (z racji zaawansowanej ciąży leżącej w głównej mierze, to teraz mniej), mamy ustalone, że tego dnia on, tego ja (nie mamy rodziny blisko, żeby ktoś został z dzieckiem, a znajomi nie zawsze mogą posiedzieć), ale teraz jak ja nie bardzo jestem mobilna, to on stara się przed wysjściem jak najwięcej mi pomóc-przy kąpaniu małego, usypianiu. a jak chcemy wyjść razem, to kogoś się zawsze znajdzie do opiekismile ja wiem, że czasem trzeba odpocząc od rodzinnej atmosfery, wyjść do ludzi, pogadać o zupełnie nieistotnych rzeczach, nie związanych z naszym życiem domowym, bo sama też tego czasem potrzebuję. ale da się to pogodzić wszystko...jesli się tylko chce. pytanie czy chce?
          • pagaa Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 27.10.11, 08:06
            dziecko nie przeszkadza np. w weekendowych wycieczkach, w łażeniu po górach, w wariackich zabawach, w wyjściach do kawiarni czy restauracji, w spotkaniach ze znajomymi, to zawsze mozna robić razem i nie siedzieć w domu.
    • koniec-zludzen Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 27.10.11, 09:17
      No wlasnie. Wszystko lub prawie da sie uzgodnic jesli sie chce.
      Ale nie mozna pomijac sprawy, ze dziecko zasadniczo zmienia sprawe odpowiedzialnosci.
      Jesli ktos tego nie chce pojac to musi odejsc. Nie ma innego wyjscia
      U nas nieco lepiej..
    • czaarodziejka Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 27.10.11, 11:49
      Koniec złudzeń...
      a ja się zastanawiam, co on ma na myśli mówiąc "wolność". I jak wyglądały początki ojcostwa? Czy był zaangażowany?Chodził na usg w ciąży, towarzyszył przy porodzie, przewijał od początku maluszka, zabierał na spacery? Bo bycia tatą jakoś trzeba powiedzmy się nauczyć.I przebywać od początku z tym dzieckiem.Noworodka mama karmi,ale tata masuje brzuszek,kąpie itd. Czy tak jest/było u was? Teraz to już 8 miesięczny brzdąc, zupełnie jak moja córcia.I mój mąż wszystko przy niej potrafi zrobić.Nakarmić, mleko, kąpie, spaceruje itd. Oczywiście to też kwestia chęci. Ale mi chodzi o to,że ojca trzeba angażować, bo dziecko jest wspólne.
      Świat się zmienia po narodzinach. Zaczyna się od nowa, dla dziecka i dla rodziców. I trzeba ten świat poukładać. 8 miesięcy to dużo i nie dużo. Z mojego akurat doświadczenia wynika, że takie kryzysy się zdarzają. Właśnie dlatego, że jest ten nowy świat, trzeba go zorganizować, ogarnąć i wszyscy muszą czuć się w nim dobrze.U nas taki kryzys trwał 10 miesięcy (przy pierwszym dziecku, przy drugim minął nas bokiemsmile.
      Jeszcze osobną sprawą jest "mamy już sporo lat". Sporo to nie wnikając ile, bywają też kryzysy, u facetów chyba bardziej, związane z wiekiem. Ma sporo lat, dziecko, żonę, może poczuł się w tym wszystkim zagubiony, że już nic więcej nie osiągnie, że brak mu teraz celu, a ty skupiasz się na dziecku i jesteś szczęśliwa (i dobrze).Ale w żaden sposób go nie usprawiedliwiam,żeby nie było.
      Nie wypada, ale jeśli mogę odrobinkę, to zobacz, sama piszesz: "pierwszy bardzo poważny kryzys". Kryzys, właśnie. I tak do tego podejdźcie. Oboje musicie się teraz zmobilizować, żeby go zacząć zażegnywać. To jest kryzys, może przez duże "K" i trzeba popracować. Mi było bardzo ciężko w małżeństwie przez te 10 miesięcy (mimo wielu dobrych chwil). Potem zaczęliśmy budować, starać się zwalczyć nasz kryzys. W efekcie mamy teraz drugą córcię i żyjemy sobie jak "rodzinka" z serialu na tvpsmile))
      Spróbuj pobyć też z mężem trochę sama, może dzieckiem zajmie się babcia/ciocia, a wy skoczycie do kina czy gdzieś. Jesteś i mamą,i żoną, i przyjaciółką, pracownikiem itd. - to rudne godzić tyle ról.
      Powiedz mężowi, jakie masz oczekiwania, niech on powie co go tak gryzie i pracujcie. A jeszcze trwa miła jesień, możecie spacerować z dzieckiem i być razem we 3.
      Głowa do góry, trzymam kciuki i mam nadzieję, że pocieszyłam cię jakoś.
      • zona_mi czaarodziejka 31.10.11, 22:28
        A gdybyś jednak ustawiła sobie te suwaczki losowo, nie musiałabyś wtedy o nich pamiętać przy każdym poście...
        • czaarodziejka Re: czaarodziejka 07.11.11, 21:25
          Suwaczki są ustawione automatycznie.
          • malgosiek2 Re: czaarodziejka 07.11.11, 21:39
            To se ustaw losowo.
          • iwles Re: czaarodziejka 07.11.11, 21:49
            > Suwaczki są ustawione automatycznie.


            nie ma takiego automatu, ktoremu czlowiek nie dałby rady.
            Weź no pokaż, że ty nie jestes wyjątkiem.
          • zona_mi czaarodziejka, proszę Cię... 07.11.11, 22:52
            Przeczytaj to i spróbuj, ok?
            forum.gazeta.pl/forum/0,62499,2451881.html
    • koniec-zludzen Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 27.10.11, 15:00
      Byl we wszystko w pelni wlaczony i do dzis jest. Ja niestety pracuje na pelen etat (wzgledy finansowe) a on na pol i zajmuje sie maluchem (bo chce)
      I nadal jest jak jest.
      • tygrysiatko1 Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 07.11.11, 23:20
        No i tu jest pies pogrzebany... żaden facet na dłuższą metę nie zaakceptuje faktu, że żona zarabia więcej a on jest "panią domu" nawet na pół etatu
    • foro-estupido Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 27.10.11, 17:52
      No i tu jest"pies pogrzebany"....Dziecko się urodziło,mąż się dzieckiem nacieszył,teraz chciała by się mu "polatac" jak kiedyś,ale bez dziecka ofkors....
      Aże macie możliwośc i stac was to tym bardziej go drażni,że dziecko go blokuje.
      • annie_laurie_starr Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 30.10.11, 22:21
        E tam od razu maz nie bedzie odchodzil. On sobie musi ponarzekac, ze wiecej siedzi z dzieckiem, a wolalaby w pracy odpoczywac. Takie narzekanie nie znaczy, ze nie kocha dziecka, Ciebie - po prostu kazdy czlowiek musi sobie pomiauczec, gdy mu troche ciezej. Daj mu do tego prawo. A w weekendy gdy jestes w domu daj mu od czasu do czasu wolne wyjscie pod wspolnie przez was uzgodnionymi warunkami.
    • anihania Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 31.10.11, 09:36
      Nasze pierwsze dziecko ma 4 lata, drugie w drodze, ale na szczęście kryzysy małżeńskie nas omijają (razem 8 lat). Nie jestem jednak w stanie powiedzieć dlaczego jest jak jest. Wiele czynników się na to składa. Nie mogę też żyć z pewnością, że zawsze tak będzie.
    • koniec-zludzen Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 31.10.11, 10:03
      To nie jest drobiazg niestety ani zlykle narzekanie.
      Wczoraj mielismy awanture o nic. Kompletnie o nic (a maz mial wlasnie caly weekend i wiecej na swoje hobby).
      I doszlam do wniosku, ze tu chodzi o leczenie medyczne. Mysle, ze to depresja. Meska czyli inna niz nasza. Ale jest. I rujnuje nam zycie.
      • ninka_mm Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 01.11.11, 08:18
        ależ ci ludzie teraz niecierpliwi - jeden kryzys i już myślą o rozwodzie. wink A serio mówiąc - nie myśl w kategoriach rozstania, bo się tylko nakręcacie i nic dobrego z tego nie wychodzi. Na rozstaniu nikt nie skorzysta - ani Ty, ani mąż ani dziecko. Potrzebujecie siebie wzajemnie i nad związkiem trzeba pracować, a rozwód to ostateczność (która dopiero by was wszystkich sporo emocjonalnie kosztowała). To po pierwsze.

        A po drugie - macie nijako odwrotną sytuację niż tradycyjnie, tzn. Ty jesteś głową rodziny (w sensie pracy i zarabiania), a praca męża jest drugoplanowa (w domyśle - mało ważna) i zajmuje się dzieckiem. Na pocieszenie powiem Ci, że wiele kobiet, które siedzą w domu z dzieckiem i odpuszczają karierę zawodową, przeżywa podobne problemy, jak twój mąż, też ma doły, ale w odróżnieniu od Was ich mężowie rzadko, kiedy piszą o tym na forum (i możliwe, że w ogóle mniej przeżywają, bo za nimi jest siła stereotypu i tradycji, która pozwala im spać spokojnie, kiedy ich żony się "gryzą" z tymi lękami i dołami).

        U Was - podobno w Polsce ok. 5-10% rodzin ma taką sytuację, że tata siedzi z dzieckiem - na naturalne znudzenie wynikające z monotonii zajmowania się niemowlakiem + tęsknota za bycie osobą pracującą, zarabiającą -nakłada się to, że twój mąż widzi, że to jest sytuacja mniej typowa - idzie na plac zabaw a tam same mamy, babcie, nianie. Możliwe, że koledzy też sobie pożartują. A jak rodzina męża - nie daje mu odczuć, że jest "mało męski"?

        Moje rady więc:
        1) możliwe, że to depresja i wtedy trzeba szukać pomocy psychiatry/psychoterapeuty, ale niezależnie od tego
        2) porozmawiajcie szczerze - opanuj złość, nie kłoć się z nim, daj mu się wygadać, spróbuj zrozumieć.
        3) ustalcie dokładnie, czego mu brak - samorealizacja to zbyt ogólne. Może wstydzi się powiedzieć, że czuje się mało męski albo zazdrości ci sukcesów w pracy?
        4) doceń w nim faceta i daj mu to odczuć (np. w łóżku).
        5) miejcie jakiś plan B, np. niania albo żłobek, jeśli nie teraz to np. jak dziecko skończy rok. może mąż chce się przekwalifikować? może w tym czasie, kiedy jest z dzieckiem pójdzie na jakieś szkolenia/kursy/studia podyplomowe? Można wtedy na te kilka godzin wziąć nianię/skorzystać z klubu malucha, a nawet z dzieckiem można się czegoś pouczyć w domu.
        6) zamiast z forumkami, porozmawiaj z mężem - sami to możecie rozwiązać i nie potrzebujesz rad internautów - a mężowi pewnie byłoby w ogóle przykro, że wywlekasz jego problemy na forum, więc mu o tym nie mów smile - uszy do góry
      • tygrysiatko1 Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 07.11.11, 23:21
        idźcie RAZEM do psychoterapeuty...
    • monsun0987 Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 31.10.11, 16:44
      byl kryzys, a jaksmile ale na szczescie minalwink
      • annie_laurie_starr Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 05.11.11, 12:37
        Gdybym myslala o rozwodzie za kazdym razem gdy pokloce sie z mezem o nic to pewnie bylabym dzis juz po 17 malzenstwach.
    • nezu-chan Re: pierwsze dziecko a kryzys malzenski 07.11.11, 20:01
      Nasz synek ma 3,5 miesiąca i ten czas to jeden wielki kryzys. Kłócimy się, a potem godzimy i tak w kółko. Zmęczenie, nowa sytuacja plus rzeczy, które bez dziecka były do zignorowania, a teraz wkurzają strasznie i jest jak jest. I też czasem już mi przemyka przez głowę myśl o rozwodzie, ale jakoś przemyka tylko i koniec końców godzimy się. Nie wiem, czy to jakieś pocieszenie, że inni mają podobnie, ale może jakoś lżej się to czyta niż stwierdzenia, że nie wiadomo co to kryzys i skąd się bierze smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja