od którego tygodnia życia w "miejsca publiczne"?

31.05.04, 07:20
Od którego tygodnia życia zabieracie swoje maluchy np. do supermarketu,
kościola itd.? Chciałabym wziąć moją córkę do kościoła w następną niedzielę,
będzie wtedy miała 3,5 tygodnia. Nie za wcześnie? Proszę o radę doświadczone
mamy. Pozdrawiam
    • cz.wrona Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 07:50
      Witaj!
      My braliśmy synka prawie od urodzenia wszędzie. Znajomi śmieją się nasz
      9miesięczny synek to turysta bo napodróżował się do tej pory jak nie jedno
      dziecko kilka razy od Niego starsze wink)
      Pamiętam, że jakoś jak odpadł pępuszek , czyli po 2.tygodniu życia, jeździliśmy
      wszędzie- do sklepu, do kościoła, do znajomych, za wieś-80 km od Warszawy wink
      Pozdrawiam!
    • lidek0 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 08:10
      Moim zdniem branie takiego maluszka do centrów handlowych nie ma sensu.Tam jest
      za głośna muzyka, za ostre światło i za duże różnice temperatur. Nawet jeżeli
      dziecko śpi i nie marudzi to warunki panujace tam są dla niego najmniej
      odpowiednie. My zabraliśmy swojego jak miał skończone pół roku. Gdy widzę
      takiego maluszka w wóżku czy niedajboże w foteliku to mo go żal, bo nie ma
      wpływu na to co robią z nim rodzice. Nie widzę ani jednego powodu po co ciągać
      dziecko w takie miejsca na dodatek skupiska bakterii. Lepiej wyjdź z małym na
      spacer. Tak to już jest, że posiadanie dzieci to wyrzeczenia i między innymi
      takie, że nie zawsze możesz póśc tam gdzie chcesz i kiedy chcesz.
      Łatwiej i przyjemniej oczywiście wsadzic malucha w wóżek i polatać po sklepach,
      tylko dla goko przyjemniej?
      pozdrawiam
      • matti74 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 09:57
        Lidek! Nie przesadzasz Ty czasem? Oczywiście, że lepiej zabrać dziecko na
        spacer na świeże powietrze, ale zakupy też trzeba kiedyś chyba robić, prawda?
        Poza tym dzieci są różne - mój synek np. od 3-go miesiąca uwielbia z
        nami "robić" zakupy - siedzi w foteliku właśnie i cały czas się uśmiecha,
        piszczy z zadowolenia i gada - czy nie uważasz, że to świadczy o tym, że mu
        jest przyjemnie?smile Dodam, że zabieramy go na większe zakupy raz w tygodniu -
        nie sądzę, żeby mogło to mieć na niego zły wpływ. Poza tym w każdy dzień jestem
        z nim w sklepie, bo przecież muszę zrobić jakoś codzienne zakupy, a nie mam go
        z kim zostawić. A nawet jakbym miała, to pewnie i tak często zabierałabym go ze
        sobą, bo nie widze powodu, żeby tego nie robić. Na spacery oczywiście też
        chodzimy - i zawsze pod koniec spacerku, wracając do domu wstępujemy do sklepu.
        Przyznam się, że denerwują mnie wypowiedzi typu "Gdy widzę takiego maluszka(...)
        to mi go żal". Ciesz się, ze masz kogoś kto przez pół roku robił za Ciebie
        zakupy, albo kto mógł zostać z Twoim dzieckiem, nie każda mama ma taką
        możliwość. Jestem przy moim synku 24 g. na dobę i naprawde denerwuje mnie jak
        czytam, ze komuś moze się zrobić żal (?!) mojego dziecka, kiedy zobaczy mnie z
        nim w supermarkecie.
        Ja rozumiem, że mozesz mieć inne zdanie, ale przeczytaj jeszcze raz swoją
        wypowiedź - mi np. zrobiłaś nią przykrość i dlatego pozwoliłam sobie na
        odpowiedź.
        Pozdrawiam.
        • tunia78 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 10:10
          matii zgadzam się w 100%smile)
        • lidek0 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 10:57
          Może rzeczywiście nie napisłam o mamach, które samotnie wychowują dzieci i nie
          mają innego wyjścia. Ale bardzo często widze cała rodzie w komplecie i to mnie
          bardzo dziwi. Mój mąż nie umiał robić zakupów, ale bardzo szybko się nauczył.
          Sam zrozumiał, że ciąganie tam dziecka nie ma sensu. Hipermarkety są otwarte w
          takich godzinach, że zadowolą każdego. Co do przyjemności dla 3 miesięcznego
          dziecka to wiele rzeczy mogłoby mu sprawić przyjemnośc, tylko ile jest
          odpowiednich dla niego? Ja często powtarzam swoim teściom, że jak bym dała
          swojemu np. młotek do zabawy to też miałby frajdę, tylko chyba nie o to chodzi
          co dziecko lubi i chce tylko o to co jest dla niego dobre.
          Nie rozumiem dlaczego jest Ci przykro, przeciez mam z Twoim poglądem jest dużo
          i jakoś inne nie czuja sie urażone.
          Co innego wejśc na moment do sklepu na osiedlu na 5 minut /ja dziecko
          zostawiałam na zewnątrz pod opieką/ a co innego spędzać czas w centrach
          handlowych.
          I nie obrażaj się, ale zakupy mozna rozwiązać na naprawde na wiele sposobów.
          Najłatwiej powiedzieć, że nie ma kto ich zrobić /podkreślam: nie mam tu na
          myśli samotnych matek czy sytuacji kiedy męża nie ma przez dłuższy czas w domu/
          Mam tu na myśli obrazki kiedy to całą rodzina paraduje po centrum a dziecko
          dostaje mleko z butelki. Sama po porodzie siedziała zamknieta w czeterch
          ścianach, nigdzie nie wychodziłam bo dziecko za małe, pogoda nie ta i jakoś nic
          mi sie nie stało, a przy okazji mam pomoc w mężu, nauczył się wiele i nawet
          teraz często sam robi zakupy.
          A tak przy okazji staram sie nie krytykować ludzo tylko ich poglądy i sposób
          myslenia
          pozdrawiam
          • matti74 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 13:23
            Lidek! Nie jestem samotną matką, ale do ok. 17-ej jestem sama z synkiem. Mój
            mąż potrafi zrobić zakupy równie dobrze jak ja, ale nie widzę powodu, żeby miał
            po powrocie z pracy biec do sklepu, kiedy ja z przyjemnością zrobię zakupy
            wcześniej. Wolę ten czas spędzić z nim (tym bardziej, ze o 18-ej mąż zabiera
            synka na godzinny spacersmile
            Ja widzę, ze Ty zakupy od chwili pojawienia się dziecka traktujesz w
            kategoriach problemu (bo to problemy się rozwiazujesmile, my traktujemy zakupy jak
            zwykłą, codzienną czynność - coś, co zrobić trzeba - i już. Jeździmy na zakupy
            do supermarketu w sobotę rano, kiedy jest mało ludzi i po prostu robimy zakupy -
            przecież niektóre rzeczy lepiej jest kupić razem - np. ubranka dla dziecka -
            nam sprawia przyjemność wspólne ich wybieranie, czy Tobie i Twojemu Małżonkowi
            nie? Dlaczego nie wchodzisz z dzieckiem na 5 minut do sklepu osiedlowego? I czy
            naprawde za każdym razem masz kogoś, z kim możesz dziecko zostawić pod sklepem?
            Ja akurat należę (a wyobraź sobie!) do matek przewrażliwionych i nie lubię z
            nikim (za wyjątkiem męża) zostawiac mojego dziecka.
            A zrobiło mi się przykro dlatego, że napisałas, że żal Ci jest mojego dziecka,
            a więc logiczne jest, że uważasz, że moje dziecko bywa nieszcześliwe z mojego
            powodu sad, tak więc ja jestem w Twoich oczach niedobrą matką. Czy nie byłoby Ci
            przykro, gdyby ktoś Ci zasugerował, że jestes złą matką i źle traktujesz swoje
            dziecko???
            A co do wyrzeczeń - dla mnie rezygnacja z pójcia do supermaketu akurat nie jest
            żadnym wyrzeczeniem. Przez całą ciążę leżałam (także w szpitalu), przez dwa
            pierwsze miesiące życia mój synek w dzień nie chciał spać inaczej, niż u mnie
            na brzuchu, ew. na rękach lub kolanach, a więc siedziałam tak z nim cały dzień,
            aż mi wszystko cierpło (dodam, że byłam po cc), do dzisiaj budzi się w nocy co
            dwie, trzy godziny i wstaję do niego, synek ma alergię i od dwóch miesięcy
            jestem na bardzo ograniczonej diecie eliminacyjnej - a Ty mi piszesz, ze nie
            jestem zdolna do wyrzeczeń???
            A poza tym jak rozumiem łaskawszym wzrokiem spoglądasz na samą mamę z dzieckiem
            w supermarkecie, niz na całą rodzinę? Dlaczego? Czy to źle, że ojciec dziecka
            pomaga robić zakupy? Bo jak rozumiem, gdybym sama jeździła z synkiem na zakupy
            i akurat byś nie zobaczyła, to nie byłoby Ci tak żal mojego dziecka? Ale ja
            wtedy musiałabym sama te zkupy dźwigać - chyba łatwiej (i szybciej!) zrobić to
            we dwójkę?
            No cóż, tak jak Ty nie rozumiesz mnie, tak ja nie rozumiem Ciebie - a
            najbardziej tego, dlaczego uważasz, że dziecku, które rodzice zabierają ze sobą
            do supermarketu na zakupy dzieje się krzywda? A jeżeli juz, to jaka?
            Ja się zgadzam z tym tylko, że rzeczywiście nie jest dobrze, jeżeli rodzina
            spędza pół dnia co tydzień w supermarkecie traktując to jako jedyny sposób na
            wspólne spędzanie wolnego czasu. Ale robienie z dzieckiem zwyczajnych zakupów?
            hmmmmm...
        • teresai33 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 22:59
          Ja również się zgadzam w 100%! Mi jest serdecznie żal takich matek, co zawsze
          wszystko wiedzą najlepiej i robią najlepiej, a przy okazji krytykują wszystkie
          inne matki. Lidek!Ciebie też mi jest okropnie żal, a o dziecku wychowywanym pod
          kloszem i chronionym przed wszystkimi przyjemnościami życia to już nawet nie
          wspomnę. Wszak szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko, a mama wyrzekająca się
          wszystkich przyjemności i wszedzie widząca bakterie i zagrożenia dla swojego
          potomka nie może być szczęśliwa. Więcej luzu (chociaż nie zapominajmy o
          rozsądku)! Jak tylko wasze dzieciaczki są zdrowe i nie okazują oznak
          niezadowolenia w trakcie takich wypraw w miejsca publiczne, to korzystajcie z
          życia i nie zamykajcie siebie i dziecka w czterech ścianach. Niech dziecko
          poznaje świat z każdej strony - ze strony supermarketów i kościołów też!
    • tunia78 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 09:44
      My pierwszy raz zabralismy naszego Niuńka do supermarketu jak mial 3-4 tyg. ale
      to byl błąd bo nie sprawdzilismy czy jest tam pokoj dla matek kariących i maly
      zaczął sie bardzo denerwowaćsad Teraz zawsze jeździmy tam gdzie taki pokoj jest
      i nie ma problemu a Mateuszkowi taki "spacerek" sie podoba bo potrafi cały czas
      siedzieć cichutko i oglądać sobie światsmile
      • jasma76 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 10:09
        Ja też nie widzę powodu, że by ciągać dziecko po hipermarketach. Mój synek ma
        już 11 miesięcy i nigdy tam nie był. Zakupy robi mąż, np w weekend albo
        wieczorem jak mały spi, są teraz nawet całodobowe hipermarkety, więc myślę, że
        jest to do zorganizowamia. a mąż sam naprawdę umie zrobić świetne zakupy i wyda
        mniej pieniędzy niż jak jest obok kobitka (np. ja), która co chwile coś dorzuca
        do koszyka. On ma liste i kupuję tylko co na liście. Ja jakoś nie tęsknię do
        centrów handlowych, choć też całymi dniami siedzę z dzieckiem. Codzienne
        zakupy, drobne robię na bazarku pod domem, ale jak wiem, że mąż wróci wcześniej
        to siedzę dłużej w parku a zakupy po południu sama lub mąż.
      • a_bizon Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 10:11
        Ja wczoraj byłam pierwszy raz w supermarkecie na małych zakupach. Pojechaliśmy,
        żeby zobaczyć jak synek zareaguje. Wolę mieć dziecko zawsze ze sobą, jestem
        spokojniejsza.
        A synek był bardzo zadowolony, rozglądał się i gaworzył. I siedział w foteliku,
        w który też uwielbia siedzieć.
        Myślę, że gdybym pojechała wcześniej, też by sie nic nie stało. Wydaje mi się,
        że dziecko trzeba troszkę "uodparniać" i zabierać go w miejsca publiczne. W
        kościele byliśmu pierwszy raz w 5 tyg. i nawet organy go nie obudziły.
        Wydaje mi się, że też dla mamy potrzebne jest takie wyjście, byle nie ze szkodą
        dla dziecka.
        Pozdrawiam
        Ania&Kacperek
    • agmusz Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 10:35
      Hej,
      mysle, ze do kosciola spokojnie mozesz wziac malucha, tym bardziej, ze cieplo
      sie robi to na dworze spokojnie mozesz postac. Nie wzielabym na pewno noworodka
      do hipermarketu, bo nie jest to miejsce dla takiego malucha. Zakupy moze zrobic
      maz. Natomiast w takim sklepie jest takie skladowisko roznych bakterii i
      wirusow, ze po prostu bym sie bala. Przerazenie mnie ogarnia, jak widze w
      centrach handlowych rodzicow z noworodkami spacerujacych po sklepach. Co za
      brak wyobrazni. Nie lepiej pojsc do parku?
      • mopek1 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 10:52
        Przez 3 miesiące starałam się unikać takich miejsc, ale teraz kiedy moja córcia
        przeszła spory "skok w rozwoju intelektualnym" smile)) zabieram ją wszędzie. Wiem,
        że hipermarkety są mało "szczęśliwym miejscem", ale mój mąż poprostu nie
        potrafi zrobić zakupów smile Co do kościoła to 1. zawsze bałam się, że tam zimno -
        no ale możesz zabrać kocyk 2. Bałam się że mała da "koncert" smile
        Wożę ją w foteliku i nie rozumiem zarzutu kogoś z tego wątku "nie daj boże"
        (????) - o co chodzi? No i dlaczego niby w kościele mniej zarazków? Przecież
        tłok prawie taki sam smile
        A tak poza tym wszystkim spacer z dzieckiem ma kilka funkcji, a jedną z nich
        jest przyzwyczajenie dziecka do "zarazków" i wyrobienie odporności. Wycieczka
        na zakupy lub do kościoła jak najbardziej spełnia tę funkcję. Nie mam ochoty na
        małego "delikacika", przy którym nie można kichnąć, bo się zarazi smile. Światło i
        dźwięk - trochę bardziej niż karuzelka nad łóżeczkiem smile, a ile bodźców - moja
        córcia się rozgląda i uśmiecha, a czasami spi - więc chyba jej nie przeszkadza
        aż tak bardzo smile)))
        Dla noworodka to może faktycznie za wcześnie. Ale jak skończy miesiąc lub
        dwa smile)) zresztą wszystko zależy od dziecka - sama zobaczysz, czy lubi smile))
        Pozrdawiam
        Marta
        • mopek1 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 10:58
          Jeszce raz przeczytałam Lidek i też mi się zrobiło "dziwnie". Lidek, a nie
          sądzisz, że jak Maluszek, będzie miał zgorzkniałą i sfrustrowaną matkę od
          tych "wyrzeczeń" to dla niego znacznie większa szkoda ? Może nie rób sobie
          wyrzeczeń i zaszalej trochę - a wtedy będziesz słała szersze uśmiechy do swojej
          pociechy smile)))
        • agmusz Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 18:29
          Hej,
          pisalam o noworodkusmile. Rowniez jestem przeciwna "wydelikacaniu" dziecka. A co
          do kosciola- to proponowalam stanie na dworze, a nie w srodku, tym bardziej, ze
          jest cieplo. Trudno pojscie do hipermarketu nazwac wycieczkasmile
      • magdalenax Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 04.06.04, 02:52
        A w kosciele nie ma skladowiska bakterii?
    • antonina_74 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 11:32
      Mniej więcej od skończenia miesiąca kiedy Zosia przestała być noworodkiem. Od 6-
      7 tygodnia życia chodzi też z nami do hipermarketu.
      Bardzo lubimy te wyjścia do sklepu, dojeżdża się samochodem, w sklepie dziecko
      mniejsze jest ubierane cieplej w działach zimnych a rozbierane w miejscach
      cieplejszych, je z butelki bo generalnie je z butelki i zajmuje się głównie
      rzucaniem uśmiechów każdej napotkanej osobie. Dziecko starsze dzielnie pomaga
      mamie i tacie wink
      Prawdziwym siedliskiem bakterii to jest przedszkole, a Zosia niemal od
      urodzenia bywa tam codziennie przy okazji odbierania starszego brata.
      Jeśli wycieczka na zakupy sprawia całej rodzinie przyjemność to nie widzę
      powodu rezygnowania z niej w imię "wyrzeczeń". Naprawdę, macierzyństwo nie musi
      być pasmem wyrzeczeń, ascezy i udręki żeby było "pełnowartościowe" wink
      pozdrawiam,
      Antonina
      mama Kuby i Zosi
    • viola240104 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 12:13
      taki maluszek jest czescia naszej rodziny prawda?wiec dlaczego go nie zabrac
      zesoba?my lubimy rodzinne zaskupy,oczywiscie zorganizowane i niezbyt
      dlugie.zgadzam sie ze dziecko trzeba uodparniac,bo inaczej przestraszy sie
      bzeczenia muchy.poza tym oprocz codziennych godzin spedzonych w domu i na
      spacerach w pojedynke taki rodzinny wypad gdziekolwiek to super odmiana i
      frajda.oczywiscie w miare rozsadku i wszystko zorganizowane pod katem
      maluszka.pozdrawiam zakupowe mamy!
    • kubbik1 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 12:29
      witam
      My swoją Majkę zabieraliśmy w przeróżne miejsca właściwie od momentu kiedy miała
      jakieś 3-4 tygodnie.
      Ponieważ zarówno jedni dziadkowie mieszkają w innej miejscowości i nie bardzo
      mieliśmy z kim zostawiać Małej to po prostu ją ze sobą zabieraliśmy i przyznam
      że znosiła to dzielnie. Tym bardziej, że miała przy sobie cały czas mamusię z
      ukochanym cycusiemsmileOczywiście jeżeli chodzi i supermarkety itp to staraliśmy
      się w miarę streszczać z zakupami i nie zabieać dziecka w dni kiedy w sklepie
      panował dziki tłum.
      Efekt z tego taki, że Majka to taka mała wędrowniczka. wszędzie jej dobrze,
      uwielbia towarzystwo, wszędzie musi wsadzić nosa...
      Teraz ma prawie roczek i bardzo jej się podoba jak ją ciągam po sklepach,
      urzędach itp.Siedzi wtedy spokojnie w wózku nasłuchuje i obserwuje, pogada po
      swojemu z paniami w sklepach i jest OK.
      pozdrówka
      Magda
    • lidek0 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 18:22
      To, że dziecko nie będzie przebywać w takich skupiskach bakterii jak centra
      handlowe to wcale nie znaczy, że zaraz będzie delikatne i wrażliwe. Ale jeżeli
      ktoś wizyty tam traktuje w kategori przyzwyczajania dziecka do bakterii to jego
      sprawa, ale jak dla mnie to nie najlepszy pomysł. Jeżeli chodzi o hałas to nie
      porónujmy tego do karuzeli nad łużeczkiem bo poziom decybeli bywa znacznie
      wyższy, czasami ja nie moge rozmawiać z mężem jest tak głośno i przesuwamy się
      w inne miejsce.
      Co do wyrzeczeń to napewno nie jedna z Was po pojawiniu się dziecka musiała
      zrezygnować z tego co mogłaby zrobić dziecka nie mając i ta rezygnacja wcale
      nie musi być przykra. Dla mnie to wspaniałe, że moge ten czas poświęcić dziecku
      zamiast zastanawiać się czy mu nie za zimno, czy nie za ciepło, czy nie za
      głośno.
      Sama mam mężą, który bardzo dużo przebywa poza domem, średnio 1/3 roku i to
      zaraz po urodzeniu Maćka musiał wyjechać, nie mam życzliwej sąsiadki czy
      koleżaki ani teściów, którzy mogliby zrobić dla mnie zakupy. Ale mogę wszystko
      z mężem zaplanować, kupić na cały ten czas kiedy go nie ma i dla niego to żadne
      problem.
      Od samego początku wiedział, że ciąganie Maćka nawet w wieku kilku miesięcy nie
      ma sensu. Dziecko szło spać a ja miałam czas dla siebie podczas kiedy on robił
      zakupy. Teraz nawet mięso kupuje ładne i wędlinę świeżą.
      Mam wrażenie, że wiele z Was wzięło sobie moje posty zbyt osobiście. Ja też
      mogłabym poczuć się dotknięta jako matka, która zbiera coś dziecku, uszczupla
      jego rozwój nie biorąc go w takie miejsca.
      Po prostu chciałam wyrazić się krytycznie na temat zjawiska jakiem jest
      zabieranie coraz mniejszych dzieci niekoniecznie tam gdzie przebywć powinny.
      Nie krytykuję żadnej z Was tylko generalnie zachowanie ludzi, które jak dla
      mnie nie ma racjonalnych przesłanek. To, że dzieci czują się tam dobrze
      /przynajmniej na takie wyglądają/ to wcale nie znaczy, że im to służy.
      To tyle ode mnie a każda mama zrobi jak sama uważa za słuszne.
      pozdrawiam
      • agmusz Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 31.05.04, 18:33
        Zgadzam sie. Mysle, ze jest o wiele atrakcyjniejszych miejsc dla malucha niz
        hipermarket. Ja tez bylam sama z dzieckiem i jakos dawalam rade. I nie jestem
        sfrustrowana matka, bo nie bywam w centrach.
        Mysle, ze odrobina wyobrazni to podstawa.
        • matti74 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 01.06.04, 08:15
          o jejkuuuuuuuuu!!! Ponieważ prawda zazwyczaj lezy pośrodku, to oczywiste jest,
          że każda strona ma swoją rację. Nikt tu nie mówi o zabieraniu dziecka na pół
          dnia do supermarketu, żeby fajnie spędzić wolny czas! Oczywiście, że są miejsca
          i bardziej atrakcyjne i bardziej odpowiednie dla dziecka, czy ktoś tu mówi, że
          nie? Nigdy nie pomyślałam nawet o supermarkecie w tych kategoriach. Dla mnie to
          taki sam sklep, jak każdy inny, tyle że mogę w nim szybciej i taniej zrobić
          wszystkie zakupy - i już. Naprawdę wiem, kiedy moje dziecko jest zadowolone, a
          kiedy nie. Gdyby było mu źle, to na pewno nie zabieralibyśmy go ze sobą.
          Najważniejsze to nie przesadzać w żadną stronę.
          Pozdrawiam i życzę wswzystkim miłego dnia i dużo słońca na spacerkach!
          • ania30poz Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 01.06.04, 09:41
            Witam!

            Przede wszystkim wszystkiego najlepszego WSZYSTKIM DZIECIOM z okazji
            Dnia Dzieckawink
            My z mężem zaczęliśmy zabierać nasza córeczkę w miejsca publiczne kiedy
            ukończyla 1,5 miesiąca( teraz ma prawie 3 miesiące). I zabieralibyśmy ja
            juz wcześniej, gdybym porostu lepiej się czuła.Wszystko jest sprawą
            indywidualną. Wikusia czuje sie świetnie tam, gdzie cos sie dzieje,
            nawet na spacerze musze chodzić w takie miejsca, gdzie są drzewa, bo
            się nudziwink))a nie wspomne jaka zaciekawiona jest w sklepachwinkA
            poniewaz lubie i zarazem nie mam z kim jej zostawic, więc wszędzie
            chodzimy razem.Mysle,ze dziecko musi się do wszystkiego przyzwyczajac i
            nie nalezy popadać w jakąś paranoję, że to skupiska bakterii, czy zbyt
            ostre światła marketowe.

            Pozdrawiam

            Aniawink
    • brn Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 01.06.04, 10:36
      Niektóre mamy moga nie zgodzić się z tym, co napiszę.
      Zakładam jednak, że istnieje swoboda wypowiedzi i wygłaszania swoich poglądów.
      Proszę nie starać się przekonywać mnie do swoich racji - taką mam opinię i jej
      nie zmienię. Tyle tytułem wstępu smile.
      Otóż mi też jest żal tych kilkutygodniowych dzieci przywożonych przez
      beztroskich rodziców do dużych centrów handlowych. Ostre światło, głośna
      muzyka, klimatyzacja i chłód działów mięsno-nabiałowych potrafią dorosłą osobę
      przyprawić o złe samopoczucie, a co dopiero takiego malucha. I jeśli widzę
      oboje rodziców przesiadujących w takich miejscach, to uważam, że nie liczą się
      oni z dzieckiem (naprawdę lepszy dla niego byłby spacer po parku).
      Owszem, inaczej sprawa wygląda w przypadku szybkich zakupów w supermarkecie -
      jeśli taka jest konieczność, albo jeśli tata nie może wyręczyć w tym mamy.
    • maadzik3 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 01.06.04, 12:14
      Do konca 1 miesiaca chronic dziecie, potem mozna zabierac, ale oczywiscie nie
      wszedzie. Ja mojego rocznego synka do supermarketu wzielam na razie dwa razy,
      bo tak wyszlo - suche powietrze, halas, niemowiac juz o tlumach ludzi. W
      sezonie grypowym w ogole lepiej nie zabierac dziecka w miejsca zatloczone.
      Natomiast park w godzinach "bezludnych" nie jest jedyna opcja, choc dlugo byl
      dla mojego przesypiajacego spacer malca najlepsza opcja. Odkad zmienilismy
      wozek na siedzacy Macius przestal spac na spacerach, teraz zabieram go do
      piaskownicy i na plac zabaw (ukochane miejsca), do zoo, do kosciola (nie
      zawsze), oczywiscie do parku, ktory mam blisko. Raczej unikam centrum miasta,
      supermarketow itp. i widze ze on w takich miejscach czuje sie niepewnie (a
      zwykle jest bardzo odwazny i przedsiebiorczy). Dla takiego malucha supermarket
      to jak dla nas hala olbrzymiego lotniska w bardzo obcym kraju, gdzie nie
      uzywaja zadnego ze znanych nam jezykow.
      Madzik
    • maadzik3 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 01.06.04, 12:16
      Aha, syn byl z nami juz trzykrotnie na dlugich wyjazdach, zwiedzal zamki i
      koscioly, chodzil po knajpkach i w ogole raczej nie jest trzymany pod kloszem,
      ale raczej wybieramy miejsca spokojniejsze, bo wtedy i on jest pogodniejszy.
      M.
      • ika71 Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 01.06.04, 18:21
        Od siebie dodam tylko tyle: kiedy tylko moge to Mlodego do sklepu (w tym rowniez hipermarketu)
        nie zabieram. Kiedy musze to idziemy razem. Na ogol chodzimy wtedy do Wola Parku - gdzie jak
        sama nazwa wskazuje jest rowniez piekny parczek. Zatem laczymy przyjemne i pozyteczne z
        koniecznym.
        Krotkie zakupy w markecie sa dla Mlodego urozmaiceniem, z ogromnym zainteresowaniem
        oglada kolorowe rzeczy na polkach, zagaduje do nich, smieje sie tez do spotykanych ludzi.
        Na ogol takie zakupy robimy rano w srodku tygodnia kiedy w sklepie nie ma duzo ludzi i nie
        gra glosna muzyka.
        Do sklepu z koniecznosci zabieram go dopiero od ok. 2 m-cy czyli praktycznie do 4 m-ca
        swojego zycia tam nie bywal.
        Do tej pory w zaden sposob mu to nie zaszkodzilo, nie zlapal zadnej infekcji.
        Za to moge przymierzyc do niego ubranka, kore chce mu kupic; jest dlugi i chudy wiec nie wszystko
        kupione "na oko" bywa dobre a tak nie mam z tym problemu.
        Zreszta, drodzy rodzice, trzeba po prostu wyposrodkowac, to co dobre dla jednego nie musi byc
        dobre dla drugiego smile.
        Wszystkiego dobrego dla Waszych Pociech w dniu ich swieta smile smile
        Pozdrawiam Monika
    • dadgam Re: od którego tygodnia życia w "miejsca publiczn 02.06.04, 15:21
      Zabraliśmy malego do marketu jak miał niecały miesiąc i to był horror, strasznie płakał i się denerwowal, potem i ja się popłakałam z nerwów. Mały je bardzo często a tam nie było go jaknakarmić, poza tym pewnie hałas i tłum i te światła zrobiły swoje...Prędko go już na większe zakupy nie wezmę. Natomiast jak miał 3 tyg. był z nami w Kościele i spał słodko całą Mszę. Jak miał 1mies i tydzien był też z nami u babci w górach i było ok smile)), klimat mu posłużył i spał większość czasu. Dzieci są różne. Nasz jest niecierpliwy więc market odpada, ale nie zamierzamy go chować pod kloszem,
Pełna wersja