w dużej rodzinie łatwiej...

12.01.12, 12:37
Naszły mnie refleksje po pobycie u rodziny w innym mieście i chciałam się podzielić.
W domu mieszkamy we trójkę: ja, mąż i synek (3,5 m-ca). No, i jeszcze pies. Na Trzech Króli pojechałam (z synkiem), moim rodzeństwem i przyległościami do rodziny. Były wolne dni, więc wiadomo: wizyty, rewizyty, kawki, obiady. Bałam się tego jak diabli - że mały będzie rozdrażniony, że będzie miał "za dużo bodźców" (teoria mojej mamy), że złapie przeziębienie, bo wszyscy prychają.
Pojechałam - i tu wielkie zaskoczenie! O ile łatwiej funkcjonować z dzieckiem w takiej sużej rodzinie! Było nas, jak podliczyć 10 osób plus kilkoro nastolatków. Każdy zajął się małym tylko pół godzinki, ja troszkę z doskoku, ale głównie moja rola sprowadzała się do karmienia i usypiania wieczorem. Kąpanie, spacery, noszenie, zabawianie - z głowy!
Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam mojego maluszka. Ale to jest dla jednej osoby jednak straszny kierat. Oczywiście - mąż powinien się zaangażować, wiem, wiem. Ale nawet gdyby angażował się dużo bardziej, to i tak nie będzie to samo. Zaczęłam rozumieć ideę wielkiej rodziny...
Inna sprawa to jeszcze fakt, że rodzina, do której pojechałam, to w większej części kobiety, i to lubiące dzieci. Zupełnie inna atmosfera niż w Warszawie, gdzie ludzie nawet jak mają dobre chęci, to nie potrafią się takim maluszkiem zająć, albo się boją, albo wręcz brzydzą dziećmi. Sama tak byłam wcześniej... Fajnie sobie pobyć w miejscu, dzie dziecko nie jest dla innych tylko obiektem do podziwiania (a jak krzyk, to zaraz oddajemy matce), ani obowiązkiem kolidującym z życiem zawodowym (częściowo przypadek mojego męża), ale naturalną częścią życia.
    • lilka69 Re: w dużej rodzinie łatwiej... 12.01.12, 14:19
      ja NIE lubie jak naszymi dziecmi zajmuje sie ktos inny niz:ja, maz , niania, i rzadziej-babcia i dziadek
      • martinhaa Re: w dużej rodzinie łatwiej... 12.01.12, 19:01
        Nie chcę nic sugerować, ale może warto polubić wink
        Nie zapominajmy, że nie wychowujemy dzieci dla siebie, ale dla świata.
        • lilka69 Re: w dużej rodzinie łatwiej... 15.01.12, 15:17
          martinhaa- szczegolnie dla swiata jak mlodszy ma 4 miesiace...
          • martinhaa Re: w dużej rodzinie łatwiej... 16.01.12, 00:18
            Jak dopiero 4 miesiące, to luz wink na pewno Ci przejdzie.
    • toya666 Re: w dużej rodzinie łatwiej... 12.01.12, 15:29
      A ja Cię jak najbardziej rozumiem. Uwielbiam ideę dużej rodziny, nawet jeśli są to tylko trochę starsze dzieci, zawsze jest choć chwila "z głowy", bo się pobawią, coś przyniosą, rozśmieszą malucha. A mama może choć na chwilę usiąść. I wcale nie chodzi o to, że ma dość dziecka/dzieci. Po prostu odzywa się zwykłe zmęczenie fizyczne i chęć odpoczynku.

      Fajnie, że tak miło wypoczęłaś. Organizujcie częściej takie spotkania smile A jeśli masz koleżanki, które lubią dzieci, to też spotkania koleżeńskie. Wszystkim wyjdzie to na dobre smile
      • roks30 Re: w dużej rodzinie łatwiej... 12.01.12, 15:37
        Mam dokładnie to samo w ten weekend odwiedził nas kolega i trzy koleżanki w tym jedna przyszła matka chrzestna więc również miałam trochę wolnego smile Pozdrawiam serdecznie.
        • muszczek77 Re: w dużej rodzinie łatwiej... 12.01.12, 18:08
          U nas też większa ilość osób się fajnie sprawdza, ale np. dwa dni świąt z rzędu to już było dla niego za dużo, był bardzo zmęczony i marudny.
      • olka_only Re: w dużej rodzinie łatwiej... 12.01.12, 21:55
        Dokładnie...

        Dzisiaj jest tak, że mamy są ambitne. Częściowo też los nas do tego zmusza. Oczywiście kochamy swoje dzieci, ale każda mama wie, jak czasami ciężko być z maluchem (czy to 3 miesięcznym, czy roczniakiem) cały dzień samej w domu - zwłaszcza w taki dzień jak dzisiaj, kiedy na zewnątrz pogoda, która nie zachęca do spacerów...
    • martinhaa Re: w dużej rodzinie łatwiej... 12.01.12, 18:56
      Mam to samo smile Nie ma to jak odetchnąć trochę, a przy tym popatrzeć jak mała się dobrze bawi i kokietuje rodzinkę smile
      Ponadto moja chrzestna, która jest psychologiem dziecięcym wręcz mnie "popycha", abym często odwiedzała rodzinę i ogólnie miejsca przyjazne dziecku (zaufanych przyjaciół, inne mamy z dziećmi), bo to buduje inteligencję społeczną.
    • panna.w.drodze Re: w dużej rodzinie łatwiej... 12.01.12, 19:27
      ja to tylko czekałam na ten swiateczny wyjazd... spałam do 11smile dziecko karmiłam o 8 i cześć czapka, bawiło się na dole z dziadkiem, babciami, ciotkami... rewelacja
    • leneczkaz Re: w dużej rodzinie łatwiej... 12.01.12, 19:51
      Mi się podoba IDEA.. bo już w praktyce to 'wszytko wiem lepiej' smile.. Dzieciem pozwalam zajmować się tylko mężowi i moim rodzicom. Inni mogą potrzymać 5 min. i się nie mądrzyć.
      • mika_p Re: w dużej rodzinie łatwiej... 12.01.12, 22:34
        U mnie mądrzyć się mogli, dopóki teoretyzowali smile
        • franulina Re: w dużej rodzinie łatwiej... 13.01.12, 13:44
          To tak jak u mnie smile
          Zresztą ja wychodzę z założenia, że dziecko można wychować dobrze na wiele sposobów. I choć na niektóre rzeczy się nie zgodzę (np. klapsy albo karmienie "pod zegarek"), to większość jest mi jednak obojętna. Jak mam za dużą ochotę protestować, to po prostu wychodzę z pomieszczenia i zostawiam dziecko z jego chwilowym opieknem. Na razie działa znakomicie.
      • camel_3d Re: w dużej rodzinie łatwiej... 16.01.12, 12:22
        >tylko mężowi i moim rodzicom. Inni mogą potrzymać 5 min. i
        > się nie mądrzyć.

        a rodzicom meza nie?
    • kleopatra8380 Re: w dużej rodzinie łatwiej... 15.01.12, 11:04
      Wiadomo, ze latwiej. W domu czujesz sie pewnie samotna z bobasem, w rodzinach wieloosobowych jest przyjemny chaos, zawsze ktos spojrzy na bobasa a Ty spokojnie mozesz umyc glowe lub posiedziec w wannie w bombelkach. Moj syn uwielbia towarzystwo takze tez chetnie jezdze do rodziny.
      • kalina886 Re: w dużej rodzinie łatwiej... 15.01.12, 20:16
        Może i jest łatwiej, ale na chwilę, od święta.
        Na codzień cieszę się, że nikt z nami nie mieszka i nie wtrąca się w wychowywanie córek.

        W sumie mogłabym jeszcze znieść niedalekie sąsiedztwo np. moich rodziców, żeby móc szybko "awaryjnie" z nimi którąś zostawić, albo żeby mi do przedszkola/szkoły pomagali zaprowadzać. W tym samym domu nigdy (przerabiałam to przez rok z teściami).
    • katt-hia Re: w dużej rodzinie łatwiej... 15.01.12, 21:26
      Tak to rewelacja, zwłaszcza jak dziecko ma już tak 2, 3 lata. Domaga się jeszcze większego zainteresowania niż taki maluch kilkumiesięczny. Jeździliśmy do rodziny 7-osobowej i faktycznie jak rano zjadł z nami śniadanie, tak dopiero wieczorem widziałam go na kolacji. Zabawy, atrakcje, wycieczki z każdym po kolei, obiad z dziadkami po sąsiedzku. No i wtedy nie sprawdzasz co kilka minut czy przewinięty, najedzony itd tylko odpoczywasz bo obiad i tak ktoś ci poda smile
    • mynia_pynia Re: w dużej rodzinie łatwiej... 15.01.12, 23:21
      Ja podeszlam do tematu ambitnie - sama sobie poradze. Efekt-zalamalam sie do, tej pory mam schizy i becze. Jak przyjechala siostra to odzylam. A jak pojechalismy do mojej mamy to wracqc do domu nie chcialam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja