wizytacje po narodzinach dziecka

04.02.12, 18:17
Na początek zaznaczę, że nie jestem osobą wybitnie towarzyską. Swój dom traktuję, jak swoją twierdzę, a na przyjęcie gości lubię być dobrze przygotowana (tzn. mieć porządek, poczęstunek i być uprzedzona dzień-dwa wcześniej). Mój mąż przeciwnie, jest bardzo 'zapraszalski'.
Stąd moje wątpliwości - nie chcę wyjść na jakąś dzikuskę lub odludka.

Jestem kilka dni po terminie i wciąż zasypują mnie telefony od rodziny i znajomych w stylu: napisz koniecznie jak tylko urodzisz, to wpadniemy was odwiedzić!
Kiedy informowałyście o narodzinach waszych dzieciaków? Mam wrażenie, że jak napiszę SMS kilka godzin po porodzie, to będę miała falę niechcianych odwiedzin w szpitalu, a przynajmniej będę musiała odebrac kilkadziesiąt telefonów i SMSów z gratulacjami, choć pewnie wolalabym w tym czasie spać.

Czy wykłócać się z mężem o tzw.pępkowe? On ma zamiar urządzić spotkanie w naszym domu zanim wrócę ze szpitala. Wolałabym, aby odczekał np. tydzień i spotkał sie z kumplami w jakiejś knajpie. Nie cieszy mnie wizja szorowania chaty po takiej męskiej imprezie. A najchętniej chciałabym mieć go caly czas do pomocy, a nie wypuszczać na zabawę, podczas, gdy ja sie męczę.

Moja teściowa ze zniecierpliwienia już przebiera nogami i od kilku miesięcy nie mówi o niczym innym,jak tylko o swoim przyszłym wnusiu. Wiem, że jej wizyty w szpitalu i w później w domu są nieuniknione, ale nie wiem na ile jej pozwolić. Pewnie na początku będę potrzebowała jakiejś pomocy (choć jestem typem zosi-samosi), ale nie chcę, żeby przesiadywała u mnie codziennie. Jak często na początku odwiedzały was wasze teściowe?

Kiedy i w jakiej formie wizyty znajomych i dalszej rodziny w domu po porodzie? Czy kawa i ciasto wystarczy, czy wypada postawić obiad z 3 dań, alkohol i biesiadować do wieczora?
Czy przy takich okazjach da się wogóle uniknąć alkoholu?
    • illegal.alien Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 18:31
      Ale czemu chcesz unikac alkoholu?

      Zapraszaj na tyle, na ile sie czujesz na silach - mow ludziom jasno i wyraznie, na ile zapraszasz i na co.
      Moi rodzice byli w szpitalu z moim bratem jeszcze podczas porodu (mimo, ze mieszkam pod Londynem, a oni w Polsce) i widzieli moje dziecko jak mialo z pol godziny (namoje wyrazne zyczenie i za moja zgoda oczywiscie). Znajomi przyjechali nas odwiedzic na dzien po powrocie ze szpitala czyli moje dziecko mialo 1-2 dni (wyszlysmy ze szpitala dzien po porodzie).
      Ale ja bardzo szybko stanelam na nogi i bylam gotowa na te odwiedziny i byly to jedyne odwiedziny w pierwszym miesiacu zycia naszej corki smile
    • lee_a Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 18:38
      o rany, moim zdaniem martwisz się na zapas. Wystarczy tylko jasno ustalić zasady i tyle. Powiem jak było u nas:
      1) sms o narodzinach dziecka wysłałam od razu "po" - radość mnie rozpierała a sms z gratulacjami były były bardzo miłym dodatkiem do całej tej radości,
      2) pępkowe - jak najbardziej jestem za tym, by mąż urządził je zanim wyjdziesz ze szpitala z zastrzeżeniem, że to on szoruje chatę. Mój zaczął z kumplami w domu a potem wynieśli się na miasto. Jak ja wróciłam do domu to śladu po imprezie nie było. Nie wyobrażam sobie natomiast, by poszedł sobie na imprezę gdy dziecko miało tydzień - w życiu nie wypuściłabym go wtedy z domu wieczorem.
      3) odwiedziny krewnych i znajomych - jak ktoś chciał dzwonił z gratulacjami i pytaniami kiedy może wpaść to mówilam, że w związku z tym, że maluszek jeszcze malutki wink to będziemy zapraszać jak skończy miesiąc. Nikt nie miał pretensji, nie obrażał się. Dla odwiedzających na początku miałam ciasto i kawę. Jak młoda miała 3 miesiące i nie sypiała ani nie dawała mi odetchnąć to miałam tylko kawę a ciastka przynosili goście. Alkoholu praktycznie nie było, większość znajomych odwiedzała nas po południu, na króciutko i zmykała do domu. A zresztą co za pomysł z alkoholem - mąż ma sobie użyć a żona ma latać wkoło niego, gości i dziecka? No bez jaj...
      4) teściowa - u nas sprawa była jasna - odwiedziny dzień po powrocie ze szpitala a potem dopiero po dwóch tygodniach. Na szczęście teściowa mieszka 100 km od nas więc nie miała możliwosci codziennych wizytacji.
      Więc spoko - luz. Ustal zasady, pokaż odrobinę asertywności i będzie dobrze.
      • lee_a Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 18:41
        oczywiście każdy ma swoje zdanie i zasady, ja chciałam pobyć z dzieckiem i mężem sam na sam, zresztą nie jestem fanką mega spotkań towarzyskich. Ale wiadomo - i tak wszystko będzie zależało od twojej kondycji i samopoczucia. I naprawdę, na początku wcale nie jest tak źle smile
    • lidek0 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 18:39
      Nie zasatanawiaj się na zapas, dziecko się urodzi to będziesz wiedziałą jak się czujesz, na ile masz siłę przyjmować gości i na ile chcesz "pokazywać" maluszka. Ja po porodzie nie wpadałam na pomysł wysyłania sms-ów czy zdjęć dziecka, zamaist tego cieszyłam się z narodzin. Dla odmiany nie chciałam wizyt w szpitalu, to nie park do spacerów, w szpitalu a tym bardziej na sali nie byłam sama a wycieczki odwiedzających mogą być krępujące dla innych. Poza tym po porodzie często kobieta jest zmęczona, niewyspana i nie bardzo ma ochotę na pokazywnaie się w takim stanie. Po powrocie do domu życzę dużo asertywności w ustalaniu terminów wizyty, to Wy /w tym szczególnie Ty/ decydujecie kiedy i ile osób ma Was odwiedzić. Masz prawo być zmęczona, niewyspana lub zwyczajnie nie mieć ochoty na wizyty. Poza tym dużo zależy od dziecka, na wizyty najlepiej wybierać pory kiedy jest wyspany. A już na pewno nie zmieniałabym mu rytmu dnia /o ile taki będzie/ bo są goście/. No i sprawa najważniejsza, przed wizytą pytaj o stan zdrowia gości, niestety wielu ludzi nie myśli, przychodzi w odwiedziny z katarem czy kaszlem a teraz panują różne choróbska. Szybkiego i bezbolesnego porodu życzę i nie daj się.
      • mamusia.chlopca Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 18:57
        Kiedy byłam już po porodzie wysłałam sms, że już jestem mamą smile do dwóch osób (resztę poinformował mąż kiedy wrócił do domu). W szpitalu odwiedzał mnie mąż i rodzice. Teściowa była raz - wcześniej jednak zadzwoniła i zapytała czy czuje się na siłach na odwiedziny.
        Jeszcze przed porodem ustaliliśmy z mężem, że odwiedziny będą jak mały skończy miesiąc. Do tego czasu "wpuszczaliśmy" do domu dziadków. Zresztą nie kojarzę, aby ktoś dzwonił wcześniej i chciał przyjść tydzień czy dwa po porodzie. Kiedy synek skończył miesiąc zaczęły się odwiedziny, ale nie było wiele. Za każdym razem kiedy ktoś miał przyjechać pytaliśmy czy jest zdrowy. Podawałam z reguły kawę i ciasto.
        Jeśli chodzi o pępkowe - mój mąż zaprosił kilku kolegów do domu, kiedy ja byłam w szpitalu. Prosiłam tylko, aby nie trzeba było robić remontu po tej "uroczystości" smile Na szczęście nic nie zbroili, a jak wróciłam z synkiem to dom lśnił smile
        • lidek0 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 19:52
          To dobry pomysł robić pępkowe kiedy jesteście jeszcze w szpitalu, Ty się niczym nie stresujesz a tradycji staje się zadość. U nas teść to zorganizował o dziwo u siebie w domu, nie u nas.
    • effie1980 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 19:03
      Zobaczysz jak sie bedziesz czula (i jak maz sie bedzie czul. Ja zadnych odwiedzin nie chcialam. Co wiecej chcialam zeby piewsze 2 tygodnie byly tylko dla nasze trojki i zadnych gosci. Rodzice przyjechali po 2 tyg (mieszkaja w iinnym kraju) a tesciowie po 3 (tez daleko). Jedna kolezanka przyszla jakos po kilku dniach. M wyszedl z kumplami do pubu chyba po 2 tygodniach jakos. Po narodzinach, w srodku nocy, to sam musial dojsc do siebie, a nie ze znajomymi sie spotykac. Nastepnego dnia zreszta wyszlam ze szpitala, wiec byl ze mna w domu. Smsy tez on wysylal, bo ja jakos nie mialam do tego glowy - z karmieniem piersia walczylam przez kilka pierwszych dni. Nawet nie wyobrazam sobie, zeby ktos mi sie wpraszal, wszyscy pytali, jak jest dla nas wygodnie, kiedy sie chcemy spotkac i nie bylo z tym zadnego klopotu. Wiekszosc ludzi jednak jest wyrozumiala wink
    • karolla808 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 19:13
      Uwazam, ze kobieta po porodzie jest pod ochroną przez te pierwsze tygodnie i to ona powinna decydować czy chce przyjmowac gości w domu. Wyjątkiem są dziadkowie, bo wiadomo, że oni czekają na wnuka nie mniej niż rodzice, więc nie mozna kazać im czekac tych kilka tygodni. Jednak i te wizyty powinny miec jakis umiar. Tutaj uwazam duza rola partnera, żeby kontrolować intensywność tych wizyt.

      1)sms-od razu po porodzie poinformowalismy cały światsmileu nas nikt nie dzwonil, wszyscy wysylali smsa z gratulacjami, zadzwoniła najblizsza rodzina i to nie do mnie, tylko męża. Telefony od przyjaciół zaczęły się mniej wiecej 2 dni po porodzie ale ja chętnie odbierałam i opowiadałam, bo endorfiny uderzyły mi do głowy. Potem jak poczułąm sie gorzej, nie odbierałam, oddzwanialam za kilka dni jak miałam czas i ochote.
      2) teściową nie martw się na zapas- czasami taka pomoc jest nieoceniona, szczegolnie jesli chodzi o gotowanie, sprzatanie. Ty mozesz skoncentrowac sie tylko na opiece nad maluszkiem. Mna opiekowała się moja mama przez pierwsze 2 tygodnie, choc na poczatku bałam się jak wytrzymamy ze sobą tyle dni. W tych okolicznosciach nie było problemu, bardzo nas to zblizyło. Tesciowa oczywiscie wyraziła chęć pomocy, ale się nie narzucała. Mój mąż chyba trzymał nad tym pieczę.
      3)pępkowe-obawiam sie, ze nic na to nie poradzisz. Nawet jak mąż sam niczego nie zorganizuje to kumple zwalą mu się d domu wieczorme jak wroci ze szpitala. Z mojego doswiadczenia jednak wiem, ze swiezo upieczeni tatusiowe nastepnego dnia rano w niezlej kondycji zjawiają sie w szpitalu a dom jest wysprzątany na błysk. Mozesz zasugerowac, ze wolalabys, zeby tego typo spotkanie odbylo sie poza domem.
      4)wizyty dalszej rodziny, znajomych-wtedy kiedy bedziesz miała na to ochote. Jesli nie bedziesz miała ochoty, bedziesz się źle czuła, mów wprost i powiedz, ze zaprosisz jak się poczujesz lepiej. Ja zaprosilam peirwszych znajomych 3 tygodnie po porodzie, dobrze sie wtedy czulam,chcialam sie pochwalic naszym szczesciem. Mąż posprzątał mieszkanie, kupił ciasto, zrobilismy herbate. Kazdy zrozumie, ze na wykwitne kolacje nie macie czasu i ochoty. Szczegolnie ze wizyty u takiego maluszka są krótkie.

      Porozmawiaj o tym co tutaj napisalas, ze swoim mężem. Niech wie o Twoich obawach, bedzie łatwiej sie dogadac po porodzie. Niech strzeze Waszej prywatnosci jesli obawiasz się ze niektorzy mogą ja naruszać lub mozesz nie miec ochoty na odwiedziny. U nas taka rozmowa sie super sprawdziła i mąż nikogo nie zaprosił bez porozumienia ze mną i trzymał kontrolę nad wizytami naszych rodziców.
    • kondolyza Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 20:39
      Ja po porodzie jak już byłam na sali pooperacyjnej napisałam smsy, dla mnie to była sama radość dostawać gratulacjesmile I wcale nie jest tak że wszyscy od rauz pragną wpadać i odwiedzać. Owszem, wypada zadeklarować chęć i gotowość do złożenia gratulacji, ale przecież nikt Ci nie przyjdzie bez zaproszenia i bez porozumienia z Tobą do domu, do szpitala tym bardziej. Jeśli już to dziadkowie, ale też porozumieją się z Tobą/mężem i zobaczysz, być może będziesz sama w sali, szczęśliwa i będziesz nawet chciała odwiedzin, a może przeciwnie-zmęczona zechcesz tylko spać.
      Odbieranie smsów nic nie boli, odpisywać nie musisz, a telefonó∑ masz prawo nie odbierać. Wycisz dźwięki i zero stresu.
      Pepkówka rzecz święta, nie protestuj, bo zabierasz mężowi coś bardzo ważnego-ma prawo chcieć podzielić się radością. Impreza pępkowa to nie musi być biba z odpalaniem gaśnicy i confettii jak w akademikach. To nawet na rękę kobiecie że impreza odbywa się gdy jest jeszcze w szpitalu. Mój mąż zaprosił dużo osób, nie tylko panów ale wszystkich naszych przyjaciół. Jedzenie kupił gotowe, następnego dnia wstawił zmywarkę, zmył podłogę i nie było śladu po bibie. Natomiast jeśli wolisz aby mąż wychodził w domu jak już wrócisz ze szpitala to też ok, pytanie tylko czy zechcesz zostać sama?
      Teściów po porodzie wpuściliśmy tylko na herbatkę i przyglądanie się dziecku jak juz spało wieczorem, na spokojnie. Żadnych aktywności, żadnego kąpania przez babcię itp. Mam taką koleżankę która biedna po porodzie dała się zdominować i nawet nie widziała pierwszej kąpieli dziecka bo babcia z reszta rodziny wszystkich rozstawiła... Najważniejsze to wiedzieć jak się chce tę rzeczywistośc kształtować. Ustalcie to między sobą. Prawda jest taka że moment pojawienia się dziecka to drugi etap wyznaczania granic z rodzicami/teściami te(pierwszy jest po ślubie). Jak będą zgrzyty to niech mąż będzie frontem do swoich rodziców a Ty do swoich.
      Gdy będziesz potrzebowała pomocy-Ty tym kieruj i rób to stanowczo, grzecznie i konkretnie - czego potrzebujesz, kiedy i jak to ma byc zrobione i raczej nie oddawaj inicjatywy teściom bo możesz się poczuć zdominowana.
      Kiedy odwiedziny? To zależy. Pierwsi goście to byli u nas nasi najbliżsi przyjaciele, jak małą miała 12 dni. Potem moja mama, moje rodzeństwo z rodzinami. Rodzina przyjeżdżała z daleka więc był obiad i przystawki najzwyczajniej w świecie-żeby głodni nie było w podróży. Oczywiście do głowy nikomu nie przyszło wizytyować się dłużej niż kilka godzin, czy też nocować. Znajomych przyjmowaliśmy przy herbatce, ewentualnie ciastku czy czymś prostym typu zawijańce z owoców i szynki, sera itp. Wino itp proponowaliśmy oczywiście, tata zazwyczaj przepijał zdrowie z gośćmi. Jeśli masz coś przeciwko piciu alkoholu-po prostu go nie proponuj, nikogo to nie zdziwi, przecież skoro Ty karmisz, to nie pijesz i nie masz tego w głowie.
    • gazeta_mi_placi Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 21:37
      Powiedz że urodziłaś, jak dziecko będzie miało już miesiąc smile
    • kassia_34 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 22:07
      Świetnie Cię rozumiem, mam podobne spojrzenie na wymienione przez Ciebie kwestie.
      U mnie było tak:
      1. SMSy wysyłałam bo chciałam smile dla mnie było frajdą podzielić się z najbliższymi znajomymi tą informacją. Ale wysłałam je dopiero po kilku godzinach po porodzie, kiedy byłam już troszkę wypoczęta. Do rodziny dzwonił mąż od razu po porodzie (była północ).
      2. Pępkowe było jak ja byłam w szpitalu, a że byłam 5 dni, to mąż się nie śpieszył wink Przed porodem wysprzątałam mieszkanie na maxa i miałam nerwa, że mąż zaprosi kolesi i zostawią po sobie syf. Ale mąż też człowiek i swoje prawa ma wink poza tym ma dwie zdrowe ręce, poprosiłam aby dokładnie posprzątał po imprezie. I tak też się stało, wróciłam z synkiem do czystego mieszkania.
      3. Ponieważ teściowa emanuje toksyczną miłością, czyli trzymam ją na dystans od nas, ale w końcu to babcia i pierwsza kilkuminutowa wizyta dziadków odbyła się w szpitalu. Potem wizyty były tylko wtedy, gdy my jechaliśmy do nich, a jeździliśmy na kilka minut raz w tygodniu. Z tym, że u nas jeszcze przed narodzinami było jasno powiedziane, że jeśli czegoś będzie nam potrzeba to poprosimy o pomoc, że nie chcemy nikogo plączącego się nam pod nogami, że sami musimy ogarnąć dziecko i siebie. Teściowa okazała się świetnym „żywicielem”, przez kilka dni gotowała nam obiady, a mąż je przywoził i odgrzewał.
      4. Jedyną osobą, która widziała małego kilka dni po porodzie była moja najbliższa przyjaciółka, odwiedziła mnie jak byłam jeszcze w szpitalu. Pozostali znajomi i rodzina zaczęli pojawiać się po ok. 1,5 – 2 miesiącach od urodzenia i to na nasze wyraźne zaproszenie. Podczas rozmów telefonicznych mówiłam jasno, że jestem jeszcze niegotowa na spotkania, że odezwę się jak ogarniemy nowe życie. Z uwagi na fakt, że mój syn 2,5 miesiąca prawie non stop płakał lub wisiał mi przy cycu, nie wyobrażam sobie wcześniej wizyt. To miały być miłe chwile, a nie nerwówka dla mnie i dla mojego dziecka. Rodzina i znajomi zrozumieli, nikt nie miał do nas żalu. Jeśli spotkania odbywały się w tygodniu to gości częstowałam ciastem (domowej roboty), kawą/herbatą. Jeśli w weekend to też bez szaleństw czyli wędlina, jakieś jajeczka, sałatka i deser. Alkohol nie był problemem, gdyż te pierwsze wizyty nie trwały długo, więc alkohol zazwyczaj służył do wzniesienia tylko kilku toastów za dziecko i tyle.

      Jeśli masz swoją wizję takich wizyt to powiedz o tym mężowi, a potem idźcie na kompromis smile

      Powodzenia na porodówce smile
    • mynia_pynia Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 22:22
      Ależ macie problemy.
      Pies z kulawą nogą mnie nie odwiedził po porodzie.
      Pierwsi znajomi zaczęli się pojawiać po około 2 miesiącach.
      A najbliższa rodzina przyjechała trochę wcześniej na wyraźne moje zaproszenie.
      Nie liczę szpitala gdzie miałam 'przyjemność' spędzić 14 dni z synkiem, bo tam dokarmiała i podtrzymywała mnie na duchu mama, siostra i koleżanka, męża nie liczę bo to domownik.
    • mruwa9 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 22:30
      Warto zaczac cwiczyc sie w asertywnosci, zanim otoczenienie wejdzie ci na glowe. Zwlaszcza z dobrymi radami na temat pielegnacji nioworodka, itd, itp. W dobrej wierze, jak najbardziej, ale dobrymi checiami..
      ja jeszcze w ciazy oswiadczalam wszem i wobec,ze gosci w szpitalu sobie nie zycze, poza mezem. I konsekwentnie, stanowczo to powtarzalam. Podobnei powtarzalam, ze nei wiem, jak sie bede czula po porodzie, wiec takoz nie zycze sobie niezapowiedzianych odwiedzin. Bo nie wyobrazam sobie paradowania w pizamie przed goscmi. Uprzedzalam, ze gdy bede gotowa do podejmowania gosci, sama zadzwonie i zaprosze.
      Bylam na tyle stanowcza w moich deklaracjach, ze nikt, nawet rodzina matka,nie odwiedzil mnie w szpitalu. bali sie wink i slusznie. Oczywiscie pierwsza rzecza, ktora zrobilam po spionizowaniu sie po porodzie, byl prysznic, wskok w prywatne ciuchy i makijaz, wiec nie paradowalam publicznie w pizamie, a w domu z noworodkiem nudzilam sie jak mops (bo maz przywiozl mnie ze szpitala, wstawil torby i pojechal do pracy), wiec na telefony z zaproszeniami rodzina nie musiala dlugo czekac. Nie bylo tak zle, jak przewidywalam.
      pepkowego nie praktykujemy, a zwlaszcza zakrapianego alkoholem.
      Przed opuszczeniem szpitala maz byl potrzebny mnie, zeby opiekowac sie dzieckiem, a jesli go nie bylo w szpitalu, byl w pracy, a po wyjsciu do domu tym bardziej nie bylo czasu na jakies pijackie imprezy.
    • mikams75 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 22:30
      ja przyjelam gosci w szpitalu i to bylo super - nic mnie nie obchodzilo, nie sprzatalam, nie szykowalam nic na wizyte, ja w dresiku, kawa z automatu szpitalnego, czekoladki z prezentow i luzik. Ja bylam po porodzie tak pobudzona i nakrecona, ze mnie radosc i energia rozpieraly.
      Oklaplam po tygodniu i dobrze ze sie juz wtedy nikt ciekawski nie pchal do domu.

      Tesciowa mieszka daleko, wiec mnie nie nawiedzala.
      Co do smsowz gratulacjami - sa fajne, a telefon mozesz wylaczyc/wyciszyc na spanie i tyle. Przeczytasz kiedy bedziesz chciala.

      W domu pozniej zapraszalam gosci na kawe i cos slodkiego i tez to nie bylo zbyt klopotliwe. Zreszta wiekszosc przynosila spiochy plus czekoladki.
      Na pewno nikt nie bedzie oczekiwal obiadu z 3 dan. Wpadna na godzinke czy dwie i pojda. Normalni ludzie nie sa namolni.

      Ale meza na imprezowanie tez bym wyslala do knajpy. Nie patrz na to w kategoriach, ze on sie bawi a ty meczysz. Na drugi dzien wyslesz go z dzieckiem na spacer i sobie pospisz.

      Tesciowa lepiej na dystans, jak to z tesciowa wink)
    • naana26 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 04.02.12, 22:31
      panikujesz smile

      ja jak wróciłam do domu chata lśniła, teściowa mi prasowała bodziaki a mama na drugi dzień gotowala obiad. Mój noworodek i ja sobie spędzaliśmy czas w łóżku a rodzinka pomagała smile było super. mały i tak spał. wieczorami znikali, zostawaliśmy we trójkę i to były super chwile smile

      natomiast plejada znajomych przeszła przez dom, obyło się z kawą i ciastem. mnie tam to nie przeszkadzało. miliard razy usłyszeć jakie mam boskie dziecko to sama przyjemność wink

    • mama_kotula Re: wizytacje po narodzinach dziecka 05.02.12, 10:35
      Informowałam w kilka minut po narodzinach. Ale ja mam normalnych znajomych, którzy nie pchają się z odwiedzinami do laski i dziecka w kilka dni po porodzie, szczególnie jeśli laska sobie tego nie życzy. Zamiast zasypywać mnie telefonami i smsami wpisywali gratulacje na wallu facebookowym, niemąż przyniósł mi laptopa do szpitala - poczytałam, było to bardzo miłe smile

      W szpitalu był u mnie tata dziecka i moja mama (pracuje w tym szpitalu, wpadała co jakiś czas aby mi przynieść potrzebne rzeczy). W domu na razie gościłam siostrę i kuzynkę, na MOJE wyraźne zaproszenie.

      Jakby mój facet wspomniał cokolwiek o "pępkowym" urządzanym u nas w domu, to bym go śmiechem zabiła. Bo panna w kilka dni po porodzie to na bank nie ma co robić tylko gości obsługiwać i kawkę podawać, tja, tudzież sprzątać po imprezie urządzonej przez męża. Zauważ, że ze szpitala pewnie wypuszczą was jakoś w 2-3 dobie, jak wszystko będzie ok (ja miałam cc w czwartek o 21, wyszłam ze szpitala w niedzielę rano) - więc czasu na pępkowe zbyt wiele nie będzie. Druga rzecz - mąż przyda się w szpitalu tobie, mój kursował 2 razy dziennie na trasie szpital-dom-sklep.

      Aha, w kwestii niechcianych odwiedzin w szpitalu - wystarczy zgłosić personelowi listę osób, które mogą wpuścić, a resztę będą wypraszać.
      Z teściową porozmawiaj szczerze - powiedz, że nie wiesz, czy będziesz czuła się na siłach przyjmować wizyty, uprzedź, że prawdopodobnie będziesz po prostu bardzo zmęczona; natomiast całkiem pomocy bym nie odrzucała - niemniej poprosiłabym o pomoc w sprawach domowych, a nie przy dziecku.
      A co do formy przyjmowania gości - jak chcesz i jak TOBIE pasuje.
      • konwalia30 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 05.02.12, 10:45
        Aha, w kwestii niechcianych odwiedzin w szpitalu - wystarczy zgłosić personelow
        > i listę osób, które mogą wpuścić, a resztę będą wypraszać.
        .
        ..w którym szpitalu?? rodziłam w jednym z tójmiejskich szpitali i tam odwiedziny sa cały dzień do wieczora i wchodzi praktycznie kto chce, ciekawi mnie gdzie sa takie szpitale w których personel "ponikąd kontroluje" wchodzących osoby
        • panna.w.drodze Re: wizytacje po narodzinach dziecka 05.02.12, 11:04
          u mnie w miescie w jednym ze szpitali jest zakaz odwiedzin - chyba ze w specjalnie do tego przeznaczonym pokoju, w innym szpitalu max. 2osoby,a wjeszcze innym chulaj dusza
        • mama_kotula Re: wizytacje po narodzinach dziecka 05.02.12, 11:22
          Cytat
          ciekawi mnie gdzie sa takie szpitale w których personel "ponikąd kontroluje" wchodzących osoby


          Na Dolnym Śląsku na przykład.
          Próbowałaś zgłosić personelowi, że nie życzysz sobie odwiedzin nikogo poza najbliższą rodziną? ja nie miałam z tym problemu.
          • mikams75 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 06.02.12, 17:07
            i co? rzeczywiscie kogos nie wpuscili? Legitymowali? Wypytywali sie o koligacje rodzinne?
            Zglosic wlasne zyczenia mozna, ale jakos nie moge sobie wyobrazic, jak mieliby te kontrole przeprowadzac.
    • zolla78 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 05.02.12, 12:12
      Ja jestem towarzyska, jak mnie się o wizycie uprzedzi i da szansę na wybór. Ale:
      1. smsy wysłaliśmy, bo chcieliśmy, znam takich co nie wysłali, i jak dla mnie to żaden powód do obrazy nie był. Przecież możesz nie odbierać potem i nie czytać.
      2. rodzice i teściowa odwiedzili mnie w szpitalu, wcześniej dzwoniąc czy mogą przyjść i o której byłoby najlepiej - i za to ich cenię.
      3. potem też pytali czy mogą przyjść. Znajomi takie pytanie zadali dopiero po kilku tygodniach.
      4. maż chatę powinien wyszorować sam.
    • budzik11 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 05.02.12, 12:22
      Poinformowałam oczywiście od razu po urodzeniu, ale wizyt w szpitalu nie przyjmowałam (tylko po drugim porodzie, kiedy kiblowałam w szpitalu tydzień po cc, zgodziłam się na przyjazd mamy i sióstr).
      W domu również - po urodzeniu pierwszego dziecka mama zaoferowała mi pomoc, ale odmówiłam, bo byłby to dla niej kłopot - mieszka w innej miejscowości i musiałaby dojeżdżać a mnie tak naprawdę żadna pomoc nie była potrzebna. kiedy urodziłam drugie dziecko - już nawet nie pytała czy mi nie pomóc. Nie chciałam też odwiedzin w celach czysto towarzyskich. Przyjechała gdzie tydzień po urodzeniu swojej pierwszej wnuczki. Teściowa na szczęście mieszka 400km. ode mnie więc przyjechali dopiero po miesiącu. Żadni znajomi, ciotki czy kuzynki mnie nie odwiedzały, miałam spokój. Mąż też żadnego pępkowego nie robił. Robimy to, co chcemy robić a nie to, czego ludzie od nas oczekują i "na jakich wyjdziemy".
    • jugutka Re: wizytacje po narodzinach dziecka 05.02.12, 13:46
      hejsmile 3 tyg temu równo urodziłam córeczkę wink)
      i zgadzam się z kimś wyżej wypowiadającym się ASERTYWNOSC smile)

      U mnie były fochy i męczące smsy bo nie chcialam by ktokolwiek poza mężęm przychodzil do szpitala. smile obrazili sie a potem odbrazili smile)) i tyle big_grin
      Uznalismy że skoro jest zimnica na dworze, pora zimowa ludzie kichają to nie potrzebujemy
      Mała od razu była chora. Dla dorosłego to tylko katar, a dla malenstwa AŻ..

      Mąż pępkowe zrobil kiedy bylam w szpitalu smile) oczywiscie na nasz powrot ze szpitala juz było wysprzątane smile

      Moje siostry zaprosilismy dopiero po 2 tygodniach. Każde spotkanie trwało okolo 1-2 godz i była kawka i ciastka. Żadnego alkoholu. To nie balangi.. to przedstawienie maleńkiego członka rodziny..
      Mamy jeszcze nie przyjeżdżały, bo obie mieszkają daleko.. przyjadą w lutym, każda z osobna na 2-3 dni.

      Z tydzien Maja konczy miesiąc i zaczniemy stopniowo zapraszać przyjaciół..
      Żadne z nich nie mialo pretensji kiedy mowilismy, że dopiero za jakis czas będziemy
      zapraszac.. nawet to bylo oczywiste..

      A JAK JUZ SIE DOBRZE POCZUJESZ W DOMKU TO SAMA ZOBACZYSZ ZE TYM
      SLICZNYM DZIDZIUSIEM BEDZIESZ CHCIALA CHWALIC SIE CALEMU SWIATU big_grin


      pozdrawiam big_grin
    • matka_z_corka Re: wizytacje po narodzinach dziecka 05.02.12, 20:30
      U mnie po porodzie do szpitala przychodziły siostry i dziękuję im za to bo inaczej umarłabym z nudy ( bo z głodu umarłam-przed cc i po nie wolno jeść). Mąż chodził do pracy więc przychodził dopiero późnym popołudniem. Nie jestem zwolenniczką pielgrzymowania do szpitala tabunami rodzinnymi czy koleżeńskimi. Do jednej właśnie przyszła taka wycieczka (6 osób) bez fartuchów i bez ochraniaczy na buty i pielęgniarka ich pogoniła. Zostawili po sobie bajoro ze śniegu na podłodze.
      Sms-y ze zdjęciem wysłałam chyba do dwóch koleżanek, resztę znajomych poinformował mąż. Rodziną zajęły się siostry.
      Na pępkowe mąż wybrał się po swoim meczu siatkówki ( gra towarzysko z kolegami) więc było ich kilkunastu, do tego znajomi z baru i moje siostry bidulki. Pół knajpy oblewało. W domu bym nie pozwoliła.
      Teść i siostra męża odwiedzili nas chyba po tygodniu ( teściowa ogląda nas z "góry"). Moja mama zobaczyła małą dopiero na Boże Narodzenie - córka miała wtedy jakieś 3 tygodnie. ( mój tata ogląda nas z "góry"). Ze znajomych nie było nikogo bo nie chcieliśmy wystawy. Poza tym akurat może wypaść karmienie , a z cycem na wierzchu nie uśmiechało mi się siedzieć. Albo kupa - i znowu trzeba wyjść bo przy kawie przewijać to niezbyt kulturalnie. Więc co to za przyjemność dla mnie z takich odwiedzin? Za to zabraliśmy małą do naszej knajpki ( cicho szaa) i dwa razy odwiedziła tatę na siatkówce.
      Z gotowaniem obiadków dla znajomych raczej bym nie startowała, jak są rozgarnięci to sami powinni coś zaproponować i przynieść do ciebie. Ja karmiłam i nie mogłam pić alkoholu ale nie broniłam pić innym- przecież psem ogrodnika nie jestem.
      Rób tak, żeby to wam było wygodnie i nie przejmuj się, że ktoś może się obrazić.
      Życzę powodzenia!
    • monika8630 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 05.02.12, 21:04
      Ja mówiłam wszystkim zainteresowanym,że odwiedziny dopiero po tygodniu(chcielismy pobyc sami a zwlaszcza ja...ciezko znioslam cesarke). w szpitalu byli tylko rodzice i maz- a o urodzeniu poinformowalam wszystkich sms'em zaraz po narodzinach. Pepkowe maz zrobil w knajpie po urlopie/opiece. a tesciowa...no coz mieszka pietro nizej...
      Jak ktos przychodzil to byla kawa i jakies czekoladki...chyba ze zapowiedziany to ciasto z cukierni!!!
    • konwalia30 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 05.02.12, 21:29
      U mnie było tak: do szpitala przyjechała moja mam, teściu, codziennie bywał mąż. Pępkowe zrobił u nas w domu jak byłam w szpitalu. Smsami powiadomiłam wszystkich tych których chciałamsmile. W niedziele wyszłam a w środe była moja mama i siostra z pomocą - obiad itp. Potem jak mała miała 2 tygodnie pilnował ją przez dwie godziny szwagier i jak miała chyba ok 3 tygodni zrobiliśmy kolacyjke dla rodzeństwa męża. Mając miesiąc byliśmy u jednych i drugich dziadków w odwiedzinach i też tak mniej wiecej w tym czasie odwiedzali nas znajomi.Faktem b.szybko doszłam do formy po porodzie, zmęczenie nie wielkie bo mała grzeczniutka była, mało płakała.
    • mama_amelii Re: wizytacje po narodzinach dziecka 06.02.12, 07:45
      Ja przed porodem od razu zakazałam wszelkich odwiedzin w szpitalu(tylko mąz i moja siostra).
      Do domu w pierwszym tyg przyszło kilka osób(rodzeństwo mojego męża).Sama zaprosiłam,bo świetnie się czułam.Nie robiłam imprezy,kawa,ciasto,słodkie nalewki(alkoholowe).nie miałam ochoty,ani czasu na robienie obiadów,przystawek to zrozumiałe.
      Mój mąż nie robił pępkowego,bo po pierwszym porodzie był wykończony i poszedł spać ,a po drugim musiał wracać do pracy.Poza tym nie jest typem imprezowicza i nie chciał,był non stop przy mnie.
      To Ty ustalasz kiedy kto może przyjści i otwarcie powinnaś o tym powiedzieć.Oprócz najbliższych(babcia,siostra,brat)to do mnie reszta przychodziła najwcześniej po m-cu,aż do 6 m-cysmileZazwyczaj był to weekend.
      Teściowej przedstawiłabym od razu jasne reguły i grzecznie powiedziałabymze chcielibyście sami wszystkiego się nauczyć,poznac swoje dziecko i jeśli będziecie potrzebowali,mieli watpliwości to chetnie skorzystacie z jej porad i pomocysmile
    • sofi75 moja sytuacja dosyc nietypowa, bo 06.02.12, 08:45

      mieszkam za granica i odwiedziny rodziny wymagaja chociazby rezerwacji biletu samolotowego.

      Jednak na pytanie 'kiedy mozemy wpasc?' odpowiadalismy twardo "Chcemy miec spokoj co najmniej 3 tygodnie po porodzie'

      Tylko od jednej osoby uslyszelismy: 'no tak - ale kiedy to konkretnie jest te 3 tygodnie po porodzie, bo wiecie - chyba zdajecie sobie sprawe ze prosciej byloby wiedziec, chociazby po to, aby zarezerwowac lot. Musicie sie na cos zdecydowac'
      Odpowiadalismy 'Nie, nie musimy. A jak Ci nie odpowiada takie postawienie sprawy, to przeciez nie musisz wpadac od razu po - zawsze mozemy umowic sie na KONKRETNA data np. 3 miesiace pozniej.'

      Wiem ze moze nie brzmi to bardzo goscinnie, ale sorry - uwazam, ze wyjatkowo mamy do tego prawo.
      Jestem 2 godnie przed terminem i ciezko mi przewidziec, czy moj porod przebiegnie milo i sympatycznie, a ja po tygodni wyjde na jogging po lesie; czy tez zrobia mi tatar z miesni brzucha i bede dochodzic do siebie miesiac.
      • hermenegilda_zenia Re: moja sytuacja dosyc nietypowa, bo 06.02.12, 21:54
        I te 3 tygodnie po porodzie to moim zdaniem b. słuszna koncepcja. Jeżeli to pierwsze dziecko to nawet najbardziej solidna wiedza i lektura nie przygotują Cię w 100% na to, co będzie działo się po narodzinach malucha. Może będziesz się czuła źle, może dopadnie cię baby blues. Te pierwsze tygodnie są potrzebne, żeby na spokojnie odnaleźć się w nowej sytuacji.
        Pępkowe niech mąż robi, a potem po sobie posprząta, ale teściowej do domu bym nie wpuściła za żadne skarby na dłużej. Przed porodem miałam super relację z teściową, a z okazji urodzin wnusia ona przyjechała na 6 tygodni do nas (mieszka zagranicą) pomimo mojej wyraźnej prośby, że odwiedziny i owszem, ale dopiero po 2-3 tygodniach od porodu. Jej pobyt to 6 najgorszych tygodni w moim życiu, nie dość że nie mogłam się cieszyć macierzyństwem, bo wszędzie wcinała się ze swoimi mądrościami na temat malucha, karmienia i teoriami o wychowaniu dziecka rodem sprzed 40 lat , to w efekcie popsuły się bardzo nasze dobre wcześniej stosunki. Teraz za wszelką cenę walczyłabym o to, żeby do takiego przyjazdu nie dopuścić.
        • karolla808 Re: moja sytuacja dosyc nietypowa, bo 06.02.12, 22:11
          Bo taka pomoc tesciowej/mamy zadziała tylko wyłacznie wtedy, kiedy będzie polegać na sprzątaniu, gotowaniu,zakupach, bo w tych obowiazkach młoda mama musi byc odciazona, a nie w opiece nad noworodkiem, no chyba ze wyrazi taka chec. Niestety swiezo upieczone babcie rzadko to rozumieja i ich pomoc pomaga wlasnie glownie na wiszeniu nad mamą i dzieckiem i udzielaniu porad, i niestety czesto tez na krytyce.
    • saguaro70 Re: wizytacje po narodzinach dziecka 07.02.12, 05:18
      Sprowadź wyraźnie męża na ziemię i zamiast pępkowego niech podczas Twojej nieobecności przygotuje mieszkanie na przyjęcie dziecka. Od razu pępkowe.. Kuźwa, że też faceci nie myślą o tym jak pomóc żonie, tylko o nachlaniu się. Skoro nie chcesz, postaw sprawę jasno.
      Sms wyślij, że urodziłaś, ale chcesz odpocząć. Zaznacz wyraźnie, że nie chcesz, by Cię odwiedzano zaraz po porodzie. Wprawdzie czasy, kiedy dziecka nie pokazywało się pół roku minęły, to jednak masz wszelkie prawo na razie cieszyć się nim sama. Dlaczego ludzie boją się odmówić spotkania??? Bo inni się pogniewają? Trudno, ich broszka..Ty masz prawo do odpoczynku.
      W czasie kiedy panują wirusy, ludzie się napraszają. Mało kumaci. Przyjdą, zarażą dziecko. Nie zdają sobie sprawy. Jeśli ktoś przyjdzie na chama, to niech od razu umyje ręce!!!
      Sama zdecyduj kiedy chcesz, żeby Cię odwiedzono. Nie musisz robić obiadu, piec ciasta. Pojdziesz do sklepu, kupisz. Wyjdzie drożej, ale mniej roboty.
      Teściowa.. Pozwól i nie zarzekaj się, że zrobisz wszystko sama. Nie zrobisz.. Ktoś musi Ci pokazać jak się kąpie dziecko, jak przewija. Będziesz zmęczona, niewyspana.I bedziesz się bała. Wiele mam, uważa, że dobra rada teściowej to wtrącanie, krytyka. Kobiety są przewrażliwione. Nie daj się zwariować i korzystaj z pomocy teściowekj, ile się da. Oczywiście, bacznie obserwuj jej zachowanie.Rola babci ma być dyskretna. Będziecie w trudnej sytuacji. Ty- urodzisz dziecko, teściowa- wyczekiwany wnuczek. Każda z Was zechce jak najlepiej. Przymknij czasami oko na ględzenie tesciowej. Nieraz będzie miała rację, ale przyznasz ją po dłuższym czasie.
      Pierwszy miesiąc po porodzie nikt do nas nie miał wstępu. Rodzice zobaczyli moje dziecko w szpitalu, teście także. Mama pomogła sprzątnąć mieszkanie, ugotowała obiady, pomroziła. W momencie odbioru córki, zmyła się.
      Teściowa tylko przychodziła 3 dni. Potem już podziękowaliśmy za pomoc. Jak sobie nie radziliśmy, to wtedy szła nam pomóc.
      Żadna ciocia, żadna siostra, nikt. Raz przyszła szwagierka z dziećmi. Nie wpuściliśmy d domu i mieliśmy gdzieś jej fochy. Dziecko ważniejsze.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
    • langolier_maximus Re: wizytacje po narodzinach dziecka 07.02.12, 11:17
      Wiekoszsc ludzi tak pisze ale to raczej kurtuazja.Nie boj sie -narodziny dziecka sa najwieksza atrakcja..ale dla rodzicow i zupelnie najblizszej rodziny wink).
      Ja przyjelam najblizszych przyjaciol i rodzine jeszcze w szpitalu, potem w domu tak do 3 tygodni po, mielismy wizyty patrnazowe -))).Ale ja tego chcialam-kazdy sie zreszta pytal czy moze, zeby dac znac czy juz mozna. Zreszta bylo na luzie-to bylo lato, siedzielismy w ogrodku, piwko, paluszki, jakies czekoladki.Tak samo jak ja ide w odwiedziny do noworodka nie licze na zadne obiady , bez przesady.I nie przesiaduje godzinami.Prawdopodobnie wiekszosc ludzi mysli podobnie wink.
      Maz zrobil pepkowe jak bylam w szpitalu-przyszla pani do sprzatania a on z chlopakami nie nabrudzili wcale, ot whiskey i pizza.A co wink.A ja zrobilam swoje pepkowe z kolezankami miesiac po wink, tyle,ze ja wyszlam na miast a maz z mala zostali w domu.Rob tak jak czujesz,ze bedzie najlepiej..nikt sie nie obrazi, naprawde.Na ogol ludzie rozumieja takie sprawy wink
    • moopsinka Re: wizytacje po narodzinach dziecka 07.02.12, 14:26
      Jestem po narodzinach.
      Niestety nie udało mi sie uniknąć kompromitująceej wizyty rodziny mojego męża. Ponieważ poród trwał dość długo i ani mąż ani ja w tym czasie nie mieliśmy głowy obierać telefonów lub oddzwaniać, teściowa domyśliła się, ze coś sie święci i przyjechali na porodówkę. Dzieki Bogu położne ich pogoniły.
      Poród był ciężki i zakończył się cesarką po której nie mogłam wstawać do rana. Poprosiłam więc męża, żeby przyjechał wcześniej i pomógł mi z toaletą i ubieraniem się, zanim zjadą się rodzice. Niestety raniutko wraz z moim mężem pojawiła się rodzinka i jak tu wyskoczyć z łóżka w porodowej koszuli, która nic nie zakrywa, w dodatku zgięta w pół,cała zakrwawiona, umazana jodyną i z cewnikiem do kompletu? I jeszcze te teksty: "wstań, nie krępuj się. Możesz sobie spokojnie wziąć prysznic, a my sie maluchem zajmiemy". I weź takim tłumacz, ze nie martwię się o malucha, tylko o mój obolały, goły tyłek?

      Synek nieźle nas nastraszył, po długim porodzie dostał obrzęku mózgu i musiał zostać na obserwacji, w związku z czym wszyscy przystopowali z tą niepohamowaną radością i teraz dla odmiany straszą mnie ponurymi wizjami.
      • kondolyza Re: wizytacje po narodzinach dziecka 07.02.12, 14:39
        gratulujemy rozwiązania!!!
        na pewno wszystko będzie dobrze z Synem, poobserwują i będzie ok.
        a co do wizyty rodzinki męża to Tobie szczerze współczuję i pytam się gdzie Twój facet ma łeb? bo chyba nie na karku? i rozumu w nim za grosz, skoro nie potrafił wykazać się empatią w stosunku do Ciebie i nie pogonił rodzinki tylko ich z rana do Ciebie przyprowadził.... ja bym takiego prześwięciła...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja