do mam urwisków

16.06.04, 16:11
witajcie, mam pytanie do mam dzieciaczków, które cały czas domagają się
obecności kogoś obok.mój 5 m-czny synek nakeży do takich typków, które same
sobą sie nie zajmą - trzeba stale z nim być i zabawiać. Inaczej jest krzyk i
płacz. Już wychodzimy z siebie co by tu wymyślić, ale już kończą się nam
pomysły. Mata na 5 minut, zresztą inne atrakcje też. Leżenie w łóżeczku czy
na leżaczku to też góra 5-10 min. no chyba, że ktoś jest obok i zagaduje.
zastanawiam się kiedy to się skończy, bo już nie daję rady. W nocy budzenie 3-
4 razy a w dzień zreo wytchnienia. Nioe wiem jak długo jeszcze pociągnę. Czy
macie podobne dośiwadczenia i jak sobie radziłyście?
Z góry dziękuję za pomoc i zrozumienie smile
    • kasia.tycz Re: do mam urwisków 16.06.04, 16:25
      Stanelam raz przed domem i rozmawialam z sasiadem (ma dwojke nastolatkow).
      Mowie, ty to masz juz dzieci z glowy, ja rece pelne roboty, nie wiadomo za co
      sie najpierw wziasc zeby bylo dobrze. On na to, spokoj, spokoj to bedziesz
      miala jak Ci z domu wyjda i przeprowadza sie gdzies daleko do Ciebie. Ciagle
      cos chca od rodzicow, pogadac, przytulic sie, pocieszenia oczekuja, wyspowiadac
      sie chca, dorady, pieniazki, samochod itp. itd. wink
      Takze nie przejmuj sie, jeszcze tylko tak z 20 lat i juz smile
      A serio, wszystkie dzieci sa bardzo socjalne, nie chca byc same, zawsze chca
      sie bawic w pokoju w ktorym akurat siedza rodzice, zawsze maja najwiecej do
      powiedzienia jak rodzice rozmawjaja z goscmi lub przez telefon. Tak to jest.
      Chcialabym moc Cie pocieszyc, ale widze u siebie, ze moj starszy tez sam do
      swojego pokoju nie pojdzie na dluzej. Przywlecze wszystkie zabawki do pokoju w
      ktorym ja siedze i bedzie 'skakal po glowie'. Jak go zachecam zeby sam sie
      bawil, bo ja mam cos do zrobienia akurat, to dla niego to kara, obraza sie. I
      wszytkie dzieci ktore znam sa podobne. Pobawia sie same 10/15 min. i znudzone
      chce do rodzicow. Moglabym napisac, zejak zacznie chodzic czy raczkowac to
      bedzie sie wiecej soba zajmowal, poznawal i odkrywal swiat, ale Ty przez to nie
      bedziesz miala wiecej spokoju, bo bedziesz musiala za dzieckiem latac i
      pilnowac. Jedynie rodzenstwo troche pomaga, bo dzieci przez chwile pobawia sie
      razem, ale do tego musza byc troche starsze, bo takie niemowle to tez nie
      zostawisz samego z innym dzieckiem, prawda.
      Zycze cierpliwosci i spokoju smile
      Pozdrawiam serdecznie,
    • anikwaw Re: do mam urwisków 16.06.04, 18:00
      uffffffff...wiesz, trochę mi ulżyło jak przeczytałam Twój post smile sorka, że
      tak piszę, ale jeszcze do niedawna myślałam, że tylko moje dziecko jest tak
      wymagające!!! Wszystkie maluchy moich znajomych to były ANIOŁY - potrafiły
      leżeć na macie godzinę, potem pół godzinki w łóżeczku zachwycając się karuzelką
      lub innymi zabawkami. Niektóre były bardziej wymagające - musiały widzieć mamę
      i np potrafiły się bawić siedząc w spacerówce i mając na oku mamę, która od
      czasu do czasu zagadała albo rozśmieszyła!!! Kuuurcze, a u mnie kompletna
      paranoja....Kubek ma 6 miesięcy i tak jak u Ciebie - na 1 minutę nie mogę od
      niego odejść! Jak ma dobry dzień to z 3 min poleży sam na macie...ale to bardzo
      sporadyczne przypadki!!!! Nie doradzę Ci co zrobić bo jakoś nie mam sposobu na
      niego.....mogę Cię pocieszyć, że nie jesteś sama z tym problemem smile Próbowałam
      już mówić cały czas do niego - np będąc w kuchni gadałam głośno żeby mnie
      słyszał....ale to mu jednak nie zastąpiło skutecznie mojej fizycznej obecności
      tuż obok!!!!
      Całe szczęście mam wspaniałą niepracującą mamę, która wpada do mnie co drugi
      dzień, idzie z małym na spacer na 2godz. i wtedy mogę sobie chwilę odetchnąć
      (czytaj: poprasować, poprać i zrobić obiad.....!!!) Mamy chyba bardzo
      towarzyskie dzieci i mam tylko nadzieję, że z wiekiem nauczą się być trochę
      bardziej samodzielne przy zabawie...musisz byc silna - jak tez już czasami nie
      daję rady ! Wczoraj np się aż rozryczałam bo podgrzewając w biegu małemu zupę
      najpierw rozwaliłam upuszczając jeden słoik, potem sparzyłam się wrzątkiem a na
      koniec wyleciała mi z ręki miseczka z zupą no i musiałam podgrzewać od nowa -
      kolejny trzeci słoiczek....a mały sie w tym czasie darł u siebie w łóżeczku!!!
      ehhhhhh.dzisiaj już mi lepiej bo była mama smile
      Ale się rozpisałam.....powodzenia i jeśli znajdziesz jakiś sposób to pisz
      koniecznie - ja już zwiątpiłam !

      Pozdrawiamy,
      Anula i Kubek (5grudnia 2003)
    • zielona71 Re: do mam urwisków 16.06.04, 20:19
      Dawidek też stale chciał by ktoś przy nim był i nie mogłam się doczekać kiedy
      sam będzie choć raczkował, żebym nie musiała go mieć na rękach…no i raczkuje i
      teraz to jest jazda!!! Trzeba za nim biegać krok w krok, żeby palca nie włożył
      do kontaktu, żeby kwiatka na siebie nie przewrócił, żeby nie wszedł na schody
      itd. Itp. Przynajmniej mam trochę sportu ha… ha…
      Chyba nie ma na to rady – jedne dzieci są spokojne a inne bardzo aktywne i
      towarzyskie. Pozostaje nam tylko to zaakceptować.
      Zmieniło się tylko tyle, ze czasem potrafi się zająć – np. wrzucam mu do kojca
      stos zabawek i spędza kilkanaście minut na ich wyrzucaniu z kojcasmile)
      • monika291 Re: do mam urwisków 16.06.04, 22:42
        Niestety niektóre maluszki tak mają ,moja mała ma 10,5 miesiąca i nadal nie
        lubi być sama a na dodatek u nas nie wchodziło w grę nic co w jakiś sposób
        ograniczało małą czyli wózek ,kojec,chodzik,łózeczko,chuśtawka,fotelik
        samochodowy-wiele pozostało do dziś naszczęście mam psa i często zajmuje się
        dręczeniem psa( a ona chowa się gdzie tylko może),ale ponieważ nasza córcia
        jest bardzo drobniutka to wszędzie wlezie za piedną psicą.
        Pozdrawiam Monika
Pełna wersja