mamy, pomóżcie

22.06.04, 21:27
Mam trzymiesięcznego szkraba, który płacze przed każdym zaśnięciem w ciągu
dnia (w nocy OK). Podobno to się zdarza, ale tak mi go strasznie szkoda.
Jeżeli dziecko ma kolki przynajmniej wiadomo, że miną. Bardzo proszę o radę
mamy, które też przez to przechodzą albo przechodziły. Co mogę robić i kiedy
to może minąć? Czasami go utulam na rękach, czasami zaśnie przy piersi, ale
się męczy. Sam nie wie czego chce i czasem dopiero po kilku próbach
przystawienia do piersi łapie i zasypia. Trwa to już jakieś 2 miesiące. Źle
też znosi wizyty towarzyskie i inne osoby oprócz mnie. Nie wiem, czy to
norma, czy jest nadwrażliwy. Czasem jak się rozbeczy to potem aż się trzęsie
w moich ramionach. Pomocy.
    • sly11 Re: mamy, pomóżcie 22.06.04, 22:08
      Mój synek 3m (a wcześniej córcia prawie 2 lata) też czasami płacze przed
      zaśnięciem w dzień. Wręcz się rzuca jakby coś mu przeszkadzało. Wydaje mi się,
      że dziecko walczy ze zmęczeniem i snem, stąd ten płacz. W końcu utulone
      zasypia. Raz trwa to krótko a czasami dłużej. U mnie nie skutkuje podawanie
      piersi, gdyż się nią zachłystuje.
      Przy córci wszystko mocno przeżywałam - sama często płakałam bo było mi jej
      żal. Teraz przy drugim dzieciątku jest łatwiej - wiem, że jedyny sposób aby mu
      pomóc to tulenie - i tak w końcu zasypia. Dodam, że to dość szybko minęło u
      mojej Milki - potem sama zasypiała o regularnych porach.
      Głowa do góry - czas szybko leci
    • hanka2004 Re: mamy, pomóżcie 22.06.04, 22:15
      Muszę jeszcze kilka rzeczy sprecyzować. Napisałam, że nie bardzo toleruje inne
      osoby. Kiedy się obudzi przez jakąś godzine, półtora jest radośnie
      uśmiechnięty, bawi się ze wszystkimi, ale kiedy przychodzi moment marudzenia,
      to nawet u własnego ojca na rękach nie zaśnie. Pisałam też o wizytach
      towarzyskich. Na ogół je odchorowuje wieczorem, a w trakcie jest marudny. Czy
      mam mu na razie ograniczyć wizyty, czy wręcz przeciwnie, przyzwyczajać go (nie
      wychodzimy zbyt często). Bardzo proszę o radę bardziej doświadczone (lub
      bardziej rozumne) mamy.
    • kseniax Re: mamy, pomóżcie 22.06.04, 23:10
      Nie wiem czy Cie to pocieszy, ale my tez mamy ten problem. Majka ma 4,5
      miesiaca i prawie od zawsze placze przed zasnieciem, i to zarowno w dzien, jak
      i przed snem nocnym, a nawet na spacerze. Czasami co prawda zdarza sie, ze nie
      placze wogole przed zasnieciem, ale dzieje sie tak wtedy kiedy uda jej sie
      zasnac gleboko przy cycu, a mi przeniesc ja do lozeczka. Samodzielne zasypianie
      to lzy i rozpacz. My juz ze 2 miesiace temu zdecydowalismy sie nie lulac jej na
      raczkach (wiem, posypia sie teraz na mnie gromy za brak serca),tylko odkladac
      senna do lozeczka. Zdecydowalismy sie na to bo na rekach marudzila i plakala
      duzo dluzej niz sama w lozeczku. W lozeczku placze duzo bardziej intensywnie,
      czasami to nawet wrzask, ale za to krotko, max 10 min. Nie jest to oczywiscie
      rozwiazanie idealne, ( nie jestesmy wyrodnymi rodzicami ibardzo cierpimy
      slyszac jak placze nasze malenstwo) ale jedyne w tej chwili. Mam tylko
      nadzieje, ze kiedys to minie i zasypianie Mai nie bedzie dla nas wszystkich
      takim stresem. Tobie tez tego z calego serca zycze. Wybacz, ze niczego Ci nie
      poradzilam, ale sama jestem bezradna wobec tego problemu.
    • pandora_ Re: mamy, pomóżcie 23.06.04, 05:55
      Juz byl o tym watek smile Ja mam takiego wyjca, chociaz ostatnio wyje tylo
      niekiedy, nie codziennie. Po prostu dostosowalam swoj dzien do jego potrzeb -
      spi,kiedy potrzebuje i nie ma klopotu z wrzaskami, choc czasem pomarudzi -
      najczesciej wtedy,kiedy cos mu przerwie sen (musimy byc u lekarza, przedluzyla
      sie wizyta u babci itp.)
      Na ryki mam dwa sposoby: albo go nosze i czekam cierpliwie, az "klapnie"
      (zazwyczaj po 2-3 minutach, ktore jednak i mnie i sasiadom wydaja sie wiekiem)
      albo klade do lozeczka i daje mu smoczka, spiewam i glaszcze po buzce. Wtedy
      nie wrzeszczy, ale zasypianie trwa znacznie dluzej.
      Nie polozylabym go placzacego i zostawila za nic w swiecie, bo zanosi sie i
      sinieje od razu... sad
    • nika50 Re: mamy, pomóżcie 23.06.04, 09:19
      No to nie jesteś sama! Ja też mam takiego wyjcasmileCzasmi to ryczałam razem z
      nim. Tylko, że mój to dopiero zaczął w wieku 3 m-cy. Teraz ma 7 i jest już dużo
      lepiej, ale też mu się zdarza. Tylko że ja nauczyłam mojego syneczka zasypiania
      na rękach, więc odkładanie do łóżeczka nie wchodzi w grę, bo aż się zanosi od
      płaczu.Czasami zaśnie przy cycu - i to jest najlepsze rozwiązanie. Ale jak był
      malutki (3-4 mies) to go po prostu tuliłam. Jak już zasnął to często trzymałam
      go na rękach cały czas, bo jak go tylko odkładałam, to od razu się
      budził.Najgorzej było ze snem po południu. Potrafił się drzeć (dosłownie) przez
      godzinę z zamkniętymi ze zmęczenia oczkami.Czasami go rozbierałam do body i
      pampersa i nosiłam(po rozebraniu często się uspokajał), tuliłam, otulałam
      kocykiem i w końcu zasypiał.Teraz też czasami płacze, więc go noszę w pionie
      (położyć się nie da) smyram po główce aż zacznie mieć odloty. Czasmi działa
      wózek, ale nie bujanie tylko jeżdżenie po nierównościach (np.progi drzwiowe
      nieźle się sprawdzają). Z gośćmi nie mam problemu, bo moje dziecko od małego
      było i jest nadal BARDZO TOWARZYSKIE! Myślę że najlepszym lekarstwem jest
      spokój i cierpliwość (chociaż czasami jest ciężko). A może spróbuj wychodzić na
      dwór jak jest śpiący.Na mojego małego to działało, teraz już niestety nie.
      Trzymajcie się
      Magda i Kubuś (18.11.2003r)
    • ako416 Re: mamy, pomóżcie 23.06.04, 09:59
      Jeżeli wiem, że mała płacze ze zmęczenia (tu spać się chcę a tyle ciekawych
      rzeczy dookoła) odkładam ją do łóżeczka. Tulenie na rękach nic nie daje, bo co
      z tego, że zasypia jak zaraz budzi się przy najmniejszej próbie zmiany pozycji
      i położenia do łóżeczka. Odkładam wyjącego ssaka do łóżeczka, chwilę
      przytrzymuje smoczka w buzi (nie wpycham do gardła, jak to mi ktoś na forum
      kiedyś zarzucił wink)) i po chwili jest cisza.
      Spróbuj włączać pozytywkę przed włożeniem malucha do łóżeczka, może zasuń
      zasłony, żeby zrobiło się odrobinę ciemniej, połóż dziecko i usiądź obok
      głaszcząc go po główce. Nie reaguj prze chwilę na płacz, jest duża szansa, że
      się uspokoi. Jak zacznie się zanosić od płaczu (moja mała robi się wtedy sina
      na buźce) weź na ręcę, uspokój i z powrotem do łóżeczka. Brzmi to jak wyznania
      matki-sydystki... Ale po tygodniu mała zrozumiała, że pora spać i czasami tylko
      trochę marudzi.
      Jeżeli zaś chodzi o gości to początkowo każdą sporadyczną wizytę Karola
      odchorowywała, ale jak zaczął się przewijać tłum osób przez nasze mieszkanie a
      i my zaczęliśmy z nią jeżdzić po Polsce to się przyzwyczaiła... I nawet
      polubiła. Natomiast próbuj na początek z dwójką gości, w cichej, spokojnej
      atmosferze bez wrzasków i krzyków. (Karolina najgorzej znosiła wizytę mojej
      siostry z 2 dzieci).
      Nie martw się, będzie dobrze.
      • hanka2004 Re: mamy, pomóżcie 24.06.04, 19:20
        Dziewczyny, dzięki za odzew. Sly, kiedy twojej córeczce to minęło? (mam
        nadzieję, że nie w wieku 2 lat. Cieszę się, że nie jestem sama, a nawet
        stwierdziłam, że nie jest aż tak źle, bo przynajmniej nie mam problemów z
        odkładaniem go do łóżeczka. Jak już zaśnie to śpi jak zabity. Z wyjściem na
        spacer rzeczywiście działa (a przynajmniej do niedawna działało), ale
        musiałabym jakieś 6 razy w ciągu dnia wychodzić na spacer. Smoczka nie chce.
        Pandora, co masz na myśli pisząc , że dostosowałaś swój dzień do jego. Ja nie
        próbuję mu narzucać godzin snu. On jest śpiący, ale nie umie zasnąć. A może
        powinnam go rzeczywiście zostawić w łóżeczku, bo potem się przyzwyczai i będę
        go tak musiała nosić do 18 roku życia smile

        Hanka i Szymek
Pełna wersja