annika_gottfried
21.08.12, 12:13
.. bo oszaleje
Mam kolezanke, Holenderke, ktora urodzila dziecko kilka dni przede mna, chlopiec ma teraz 8 miesiecy. To moja kolezanka z pracy, nie przyjaznimy sie jakos bardzo ale powiedzmy, ze zblizyla nas ciaza w tym samym okresie, chodzilysmy razem na zajecia przygotowujace do porodu, na kawe, odwiedzalysmy sie w domu i takie tam.
W marcu bylam ja odwiedzic, i ona przestawila sie wlasnie wtedy na nowa metode usypiania dziecka, jaka, jak sie pozniej dowiedzialam, stosuje sie w Holandii. Polega ona na tym, ze kladziesz dziecko do lozeczka, calujesz na "dobranoc" i tak zostawiasz, az sie wyplacze i zasnie. Tracy Hogg i Dr. Ferber to przy tym pikus, bo tu pod zadnym pozorem nie wchodzisz juz nawet do pokoju, nic, nic, nic. Dziecko MUSI zasnac samo. Jak bylam wtedy u niej, to wlasnie widzialam ta metode zastosowana, i ona zostawila tak tego dzieciaczka, ktory ryczal prawie godzine, pozniej nawet wylaczyla baby phone, zeby nam nie przeszkadzal placz i chciala sobie pogadac przy kawie. Dla mnie to byla trauma, ale jako, ze wczesniej rozmawialysmy, jak to nie lubimy, jak sie inni wtracaja do naszych wyborow wychowawczych, to usta mialam zasznurowane. To dziecko i jego placz snily mi sie potem po nocach. Pocieszalam sie, ze metoda, choc brutalna, przynajmniej dziala, wiec sie wyplacze i sie choc szybko nauczy.
Kilka dni temu spotkalam ja znowu, po raz pierwszy od tamtego spotkania. W czasie rozmowy wyszlo, ze ten maly dalej placze za kazdym razem jak idzie spac (czyli juz od pol roku), a oni go za kazdym razem tak zostawiaja i juz do niego nie wchodza. Znowu sni mi sie to po nocach. Tym razem juz nie wytrzymalam i napisalam jej delikatnego maila, ze skoro on tak placze, to moze warto rozwazyc inna perspektywe i ze istnieja badania, wskazujace ze taki placz moze negatywnie wplynac na rozwoj emocjonalny dziecka. Ona mi na to odpisala, ze jest wiele teorii, i ta, ktora ona stosuje, mowi, ze dziecko przed snem placze, bo musi sobie uporzadkowac wrazenia z calego dnia, i ze pocieszanie go w tym momencie zaburzy ten proces. Po prostu inna teoria. Ja jej na to odpisalam, ze moze i tak, ale idea jest chyba taka, zeby on sie nauczyl spac, i ze moglaby rozwazyc pocieszenie go w choc minimalnym stopniu, np. wchodzac do niego co kilka minut. Nie mam na to odpowiedzi, ona na pewno mysli ze sie wtracam w nieswoje sprawy.
Pewnie tak jest, ale nie moge przestac myslec o tym biednym, slodkim maluchu.