izula84
27.09.12, 13:42
Drodzy rodzice,
Jestem mamą cudownej 4,5m córeczki, dla której świat mógłby istnieć bez jedzenia. Zuzia od urodzenia jest niejadkiem, ale prawdziwy problem pojawił się ok 2 miesięcy temu. Wówczas karmiona była jeszcze piersią. Wszystko zaczęło się od płaczów, prężenia przy piersi, szarpania i wypuszczania brodawek. Myślałam, że to kryzys laktacyjny i z czasem minie, ale z dnia na dzień było gorzej. Córeczka zaczęła jeść po 3 min, przy każdym karmieniu zwijała się tak jakby z bólu. Za radą pediatry przed każdym karmieniem podawałam jej delicol i raz dziennie dicoflor. Nie pomogło, Zuzia zaczęła robić kupki podczas karmienia i po karmieniu. Potrafiła zrobić 15 rdzawych, pienistych i wodnistych kupek dziennie. Trafiłam z nią do szpitala okazało się, że jest odwodniona i ma zagęszczoną krew. Przez 5 dni była nawadniana. Po wyjściu ze szpitala problem nie zniknął. Córeczka nadal robiła pieniste kupy i zaczęła tracić na wadze. Pediatra dał nam skierowanie do poradni gastroenterologicznej. Lekarz po wywiadzie stwierdził, że Zuzia ma nietolerancje laktozy, przepisał bebilon pepti ze względu na obniżoną zawartość laktozy i humanę z MCT na podtuczenie córeczki. Przez tydzień podawaliśmy z mężem jeszcze moje mleko, żeby nauczyć córkę pić z butelki. Na początku był dramat. Zuzia na widok butli wpadała w szał, jednak po tygodniu nauczyła się i zaczęła jeść po 30-40 ml bebilonu pepti z humaną z mct. Jadła jedynie w półśnie. Po 2 tygodniach Zuzia przybrała 450g. Byliśmy z mężem przeszczęsliwi. Do czasu. Nasiliło się u Zuzi ulewanie. Od urodzenia miała problemy z ulewaniem, ale na modyfikowanym zaczęła ulewać do 2-3 godzin po jedzeniu. Ulewa praktycznie od karmienia do karmienia. Czasami zdarza się, że wręcz chlusta. Waga znowu stanęła

Zrobiliśmy badania. Morfologia i mocz wyszły w porządku. Laryngolog zbadał, czy przypadkiem nie ma zapalenia ucha i stąd ta niechęć do jedzenia, ale jest wszystko ok. Pediatra sprawdził ząbki - brak. Ponownie trafiliśmy do gastroenterologa, który zdiagnozował refluks i przepisał omeprazol raz dziennie po 5 mg, syrop gastrotuss baby po każdym karmieniu, nutriton do zagęszczania mleczka i fantomalt do 3 posiłków na przytycie i zalecił zmianę mleka, również o niższej zawartości laktozy byle by nie był to hydrolizat. Przez 4 dni podawaliśmy córce bebilon comfort, ale nie służył jej i za radą pediatry wróciliśmy do pepti. W chwili obecnej każde karmienie to koszmar. Musimy czekać aż Zuzia zaśnie, ostatnio jednak zaczęła się wybudzać po wypiciu 30 ml. Na jawie nie zje, pomimo głodu ( ssie mocno pięści, rzuca się na smoczek, ostatnio jak ją przytulałam wessała mi się nawet w kark )zaczyna płakać, a zmuszać jej do jedzenia nie chcemy, choć i tak już to tak wygląda. Jedzenie przez sen to jedyny sposób, aby coś zjadła i ponownie się nie odwodniła. W ciągu doby, w lepszym dniu, wypija ok 650 ml mleka. Wody i herbatek w ogóle nie chce pić. Od przyszłego tygodnia zaczynamy wprowadzać ziemniaka. Obecnie waży 5300. Nie mamy już siły i pomysłów do zachęcenia jej do jedzenia.
Drodzy rodzice może mieliście podobne doświadczenia z Waszymi maluchami, albo znacie sposoby na poradzenie sobie z niejadkiem? Czy rzeczywiście konieczne jest podawanie omeprazolu? Czytałam, że nie powinno się go podawać tak małym dzieciom. Poza tym są to małe kuleczki z którymi Zuzia nie radzi sobie podczas przełykania. Już dwa razy zakrztusiła się. Czy ten lek pomoże naszej córeczce? Stosowały go Wasze dzieciaczki?
Wiem, że trochę się rozpisałam, ale problem niejedzenia sprawia, że niedługo przestanę cieszyć się macierzyństwem, a mam naprawdę wspaniałą córeczkę. Bardzo proszę o pomoc.
Iza