amy.27
04.10.12, 08:52
dziewczyny (oczywiście zwracam się nie do matek cygańskich dzieci - a do mam takich przychlastów które prócz mamy świata nie widzą a wyjście do przedszkola to trauma niemalże) - co robiłyście jak was nie było kilka dni?
Niebawem rodzi nam się drugie dziecko, ponieważ jestem po cc - lekarze chcą mnie na dwa dni położyć w szpitalu, próbować wywołać i jak nic nie ruszy ciąć. W sumie wyjdzie tego z 5 dni - a dotąd synek mnie nie widział max 6 godzin. Co robić w takiej sytuacji? Mąż powinien brać synka do szpitala na tą godzinę dwie - czy z dzieckiem lepiej takich miejsc unikać? Jak go przygotować? Tylko nie piszcie że dziecko nie zauważy - mój z tych co chodzą za mną do kibla ( ma dwa lata) i ma fazę na mnie nieziemską i nie odczaruję go ot tak.
Chciałabym mu jak najmniej nerwów zafundować ale nawet próby rozłąk jakie przeprowadziliśmy (dłuższy wypad do babci, próba usypiania przez tatę) spełzły na niczym. Młody pierwsze godziny jest ok ale jak sobie przypomni to koniec. Do uśnięcia też musi czuć moją obecność a ma dwa latka więc nie wytłumaczę mu tego tak jak 3 czy 4 latkowi aby zrozumiał. Jak wasze dzieci przeżyły takie rozłąki kilkudniowe? Da się przygotować je jakoś?
Szpital jest blisko, z tym że już wiele razy widziałąm ze personel niekoniecznie lubi długie wizyty dzieci na salach, matki też - traktują małego przedszkolaka jak siedlisko bakterii więc biorę poprawkę na to że nie każdy może sobie życzyć takich odwiedziń...