nowa_84
15.12.12, 11:01
Jestem mamą dziesięciotygodniowej Stefci, od 3 doby Mała jest na moim mleku, karmiona przez kapturki (płaskie brodawki). Do niedawna ssała pięknie jedną pierś ok 20-30 min co 3h, bawiła się i zasypiała. W zeszły weekend Mała dostała w ciągu dnia 2x butelkę z mm, w poniedziałek każde karmienie kończyło się po 10 min wielkim płaczem, rykiem powiedziałabym nawet, i ulewaniem - wcześniej sporadyczne. Okazało się, że mała ma brzuszek pełen gazów i stąd problemy, niestety we wt zaczęły się problemy ze ssaniem, mała possała 2-3 min i odwaracała głowę, kręciła, płakała. W ciągu dnia dostała 80ml mm - zjadła bez problemu, ale mnie zaczął się problem z pokarmem, wydawało mi się, że mam go mniej i dlatego młoda się kręci wierci i płacze. Po nakarmieniu małej z 1 piersi byłam w stanie laktatorem ściągnąć 20-30ml w systemie 531.
W nocy dziecko je krócej, jest zaspane i nie grymasi, w ciągu dnia są jazdy, szczególnie rano i wieczorem... Chciałabym karmić ją piersią jeszcze przynajmniej miesiąc, najlepiej do 6 mca. Pomóżcie proszę, co mogę zrobić, jak często ściągać? Jak karmić? Jak nie zwariować???